Walter Mossberg pastwi się nad Leopardem

Bycik swego czasu pisał, jak to ten pan (ponoć ważna per­sona w hame­ry­kań­skim światku kom­pu­te­ro­wych żur­na­li­stów) recen­zo­wał Ubuntu. I nie zje­chał Linuksa tylko dla­tego, że jest Linuksem. Czułem raczej dosyć rze­czowe i życiowe podej­ście do sys­temu z pozy­cji kole­sia, który używa kom­pu­tera głów­nie do pracy. Ten sam koleś zre­cen­zo­wał teraz naj­now­sze dziecko Apple — Leoparda. Zapraszam (szcze­gól­nie linuk­sia­rzy) do obej­rze­nia i prze­czy­ta­nia tych kilku słów bo powia­dam Wam — facet ma BARDZO zdrowy sto­su­nek do elek­tro­niki i opro­gra­mo­wa­nia. Zaczynam dostrze­gać, dla­czego robi za — jak to napi­sał Bycik — Chrystusa kom­pu­te­ro­wego żur­na­lingu. Po pro­stu chyba jest obiek­tywny. Czemu aku­rat linuk­sia­rze powinni to obej­rzeć? Bo na rze­czy­wi­stym przy­padku można zoba­czyć, jak prze­ni­kają się pomy­sły wzięte ze świata Open Source (leopar­dowe Spaces cho­ciażby) i komer­cji (Expose jako idea leżąca u pod­staw Compiza). Ciekawe jak będzie wyglą­dała linuk­sowa imple­men­ta­cja Time Machine :)

Walter Mossberg pastwi się nad Leopardem

Tak swoją ścieżką — z dotych­cza­so­wych wyni­ków polla wynika mi, że naj­bar­dziej szo­wi­ni­styczną grupą fan­bo­jów swo­jego sys­temu ope­ra­cyj­nego są… linuk­sia­rze! Ot symptomatyczne :)

Kilka słów o CoSTa

Mąż, ojciec i w przyszłosci być może właściciel knajpy, w której będzie serwowana tylko wódka, tylko zimna i tylko na butelki.

Socjal

Jeszcze Ci mało? Śledź nas w sieciach społecznościowych...

7 Komentarzy do “Walter Mossberg pastwi się nad Leopardem”

  1. .sickb60y 25/10/2007 do 15:16 # Odpowiedz

    Najbardziej mi się podo­bało stwier­dze­nie ‚że Leopard to nie rewo­lu­cja ale ewo­lu­cja. Odnoszę to samo wra­że­nie. Wydaje mi się ‚że sys­temy firmy Apple posia­dają swo­istą cią­głość, są suk­ce­syw­nie ulep­szane. Nie są pro­mo­wane w stylu Visty, jako abso­lutna rewo­lu­cja. 300 ulep­szeń a nie nowy rewo­lu­cyjny system.

    Abstrahując nieco, z bloga wspo­mnia­nego byte’a dowie­dzia­łem się ‚że [url=http://bytowisko.pl/?p=875/]Apple opa­ten­to­wał ani­ma­cje zwi­ja­nia okna[/url] (tzw. „odku­rzacz”). Firma zde­cy­do­wa­nie roz­sąd­niej­sza od Microsoftu acz­kol­wiek popeł­nia­jąca cza­sem idio­ty­zmy dorów­nu­jące przo­du­ją­cemu w nich małomiękkiemu.

  2. Hadret 25/10/2007 do 16:02 # Odpowiedz

    Time Machine dla Linuksa, póki co jest w powi­ja­kach — http://ubuntuforums.org/showthread.php?t=474973 (: Ale jest! (:

  3. Bayger 25/10/2007 do 16:40 # Odpowiedz

    To niby pastwie­nie się nad Leopardem wła­ści­wie NICZYM nie różni się od pre­zen­ta­cji na stro­nie apple.com/macosx. Nawet pan Mossberg nie pofa­ty­go­wał się, aby nagrać wła­sne scre­en­ca­sty do swo­jej wypo­wie­dzi. Video nowego sys­temu jest bez­czel­nie zerżnięte z pre­zen­ta­cji Apple. Śmier­dzi tu na kilo­metr wypo­wie­dzią spon­so­ro­waną. Nie wiem zatem czy można tutaj mówić o jakim­kol­wiek obiek­ty­wi­zmie. Nie rozu­miem zatem tego zachwy­ca­nia się ową personą.

    Co do samego sys­temu: bar­dzo mi się spodo­bał i jak tylko będę miał za co to kupię sobie jakieś małe jabłko z Leopardem. Może na gwiazdkę. :)

  4. Krzysztof Klimonda (Cthulhu) 25/10/2007 do 18:29 # Odpowiedz

    Ech, Time Machine na linuksa — już widzę jak dewe­lo­pe­rzy Gnome two­rzę GimeMachine, dewe­lo­pe­rze KDE KimeMachine a ktoś two­rzy XimeMachine dla XFCE i znów nie potra­fią się doga­dać który ze „stan­dar­dów” jest lep­sze i który powi­nien być włą­czony wszędzie.

    Piszę to, bo Time Machine to także (a może przedew­szyst­kim) API dostar­czone dla pro­gra­mi­stów dzięki czemu ci mogą w łatwy spo­sób zin­te­gro­wać swoje pro­gramy z tym rozwiązaniem.

    • Hadret 25/10/2007 do 20:25 # Odpowiedz

      Więcej wiary — wszak wiele jest pro­gra­mów z początku stricte kon­so­lo­wych (kinda API?), do któ­rych two­rzone są póź­niej inter­fejsy gra­ficzne — różne, Qt, Gtk etc. Jeśli mówimy o Ubuntu, myślimy o GNOME. Wiem, że są „fla­vors” KDE i Xfce, ale mimo wszystko, fla­gowy jest GNOME, on to Ci jest naj­waż­niej­szy i… dobrze. Jeśli Ubuntu chce star­to­wać do kon­ku­ren­cji z innymi sys­te­mami innych firm, musi być przy­zwo­icie ujed­no­li­cone. W zasa­dzie jest, od samego początku ist­nie­nia Ubuntu. Dlatego — jak dla mnie — TimeVault, czy jak tam się toto nazywa — może być wyłącz­nie oparte na Gtk, do póki moż­li­wym będzie stwo­rze­nie rów­nież alter­na­tyw­nego inter­fejsu. Zresztą, w Xfce i GNOME nie ma pro­blem bo to i to Gtk, z kolej KDE potrafi w pro­sty spo­sób inte­gro­wać „w sie­bie” apli­ka­cje nieQTeowe (:

  5. CoSTa 25/10/2007 do 19:25 # Odpowiedz

    [b]sickboy[/b]: Ano, święte słowa co do tych głu­pot robio­nych przez jabłko. W sumie nie wiem dla­czego jesz­cze nikt w tym biz­ne­sie nie opa­ten­to­wał np. koloru czer­wo­nego lub gradientu.

    [b]hadret[/b]: Projekt chyba nawet ty sam kie­dyś mi pod­rzu­ci­łeś do wglądu. Bardzo obie­cu­jące i chyba roz­wija się cał­kiem sprawnie…

    [b]bayger[/b]: Tak, to są frag­menty z owej pre­zen­ta­cji. Czy tekst spon­so­ro­wany? Nie wiem. Szczerze w to wąt­pię. To tro­chę zbyt chyba solidna firma, by sobie mógł pozwo­lić na tego typu zarzuty. Wiem za to, że sam wrzu­ci­łem frag­ment owej pre­zen­ta­cji u sie­bie na blogu poka­zu­jący Time Machine w dzia­ła­niu. Dlaczego? Bo nie mia­łem sys­temu, by zgry­wać scre­en­ca­sta a nawet gdy­bym miał, to pew­nie by mi się nie chciało. Inna sprawa, że ci recen­zenci chyba mają w ogóle zakaz publi­ko­wa­nia scre­enów czy innych mate­ria­łów prócz tych ofi­cjal­nych danych przez Apple. Przynajmniej do pre­miery sys­temu. Ot gdzieś podej­rzane w sieci info. Deweloperzy i teste­rzy mieli total­nego bana na publi­ko­wa­nie cze­go­kol­wiek. Ot tak se to Apple wymy­śliło — ich sprawa.

    [b]cthulhu[/b]: Oj kur­czę, co racja to racja — z jed­nej strony mno­gość moż­li­wo­ści to fajny feature Linuksa ale też i solidny dla niego garb. Nie ma roz­wią­zań idealnych :)

    • Hadret 25/10/2007 do 20:28 # Odpowiedz

      Prawdę pisząc, nie wiem jak się roz­wija, ale to głów­nie dla­tego, że nie mia­łem oka­zji go prze­te­sto­wać. Może jak tro­chę gotówki przy­bę­dzie (na gwiazdkę?), kupię jakiś mały dysz­czek (z 80 GB? może zewnętrzny?), któ­rego prze­zna­czę na bycie kopią zapa­sową wszyst­kiego, co dla mnie ważne na dysku (:

Dodaj komentarz