Wybory okiem umiarkowanie zadowolonego

Święto demo­kra­cji odbyło się i przez kilka ład­nych godzin mogli­śmy obser­wo­wać, jak pań­stwo Kaczyńskich nie potrafi zor­ga­ni­zo­wać nawet cho­ler­nych wybo­rów. Być może fak­tycz­nie zabra­kło „odzy­ska­nia” PKW bo wtedy pro­blem roz­wią­załby się sam — nie trzeba by było żad­nych wybo­rów orga­ni­zo­wać. Niemniej PKW nie prze­jęto, nasza rado­sna komi­sja pospołu z samo­rzą­dami kom­pro­mi­to­wała się sama dosyć sku­tecz­nie. Żałosne.

Głosowaliśmy rodzin­nie w szkole na ulicy Boranta w Poznaniu. Byliśmy coś kole połu­dnia i prze­miło zasko­czył mnie tłum ludzi sztur­mu­jący komi­sje oraz nie­miło zasko­czyło mnie kom­pletne nie­przy­go­to­wa­nie komi­sji do obsługi nieco więk­szej ilo­ści ludzi niż trzy bab­cie na krzyż. Co prawda gło­so­wa­nie nie zajęło nam nie wie­dzieć ile czasu ale chaos był widoczny. Jako że gło­so­wa­łem z listy dodat­ko­wej (zała­twia­łem w ostat­niej chwili moż­li­wość gło­so­wa­nia w Poznaniu wła­śnie), pró­bo­wa­łem jakoś się na owej odna­leźć. Szanowna komi­sja nie miała poję­cia, gdzie tak wła­ści­wie owa lista jet, kto ją posiada i kto mógłby spraw­dzić, czy jestem do owej dopi­sany. Tym spo­so­bem łazi­łem od jed­nego członka komi­sji, do dru­giego i wyko­ny­wa­łem ping­pon­go­lo­gię sto­so­waną — rzecz dosyć znaną z zeszłej epoki.

I tu przy­znaję — gło­so­wa­łem, choć nie mia­łem na to zbyt wiel­kiej ochoty. Dlaczego? O tym nieco dalej.

Chodzi o to, że nie­zbyt prze­ko­nuje mnie gło­so­wa­nie PRZECIW cze­muś, kiedy od tego zale­żeć ma moja przy­szłość i kiedy nie ist­nieje alter­na­tywa poli­tyczna jakoś utoż­sa­mia­jąca moje poglądy. Wiedziałem, że trzeba zagło­so­wać PRZECIW Kaczyńskim, bo ten kraj nie wytrzy­małby kolej­nych lat rzą­dów tych idio­tów i całej tej kre­tyń­skiej for­ma­cji a ja pew­nie wylą­do­wał­bym w wię­zie­niu za popeł­nie­nie jakiejś strasz­nej zbrodni na jakimś Wassermanie czy innym idio­cie Macierewiczu. No dobrze ale czy mia­łem jakieś moż­li­wo­ści gło­so­wa­nia ZA?

Tusk i PO w ogól­no­ści lawi­ro­wali przed wybo­rami. PO tak naprawdę jest par­tią słabą, kunk­ta­tor­ską, bez krę­go­słupa. Na kilka dni przed wybo­rami, kiedy wia­dome już prze­cież było, że PO naj­praw­do­po­dob­niej ostro powal­czy z PiS, Tusk i kom­pani nie prze­sta­wali się sze­roko uśmie­chać do PiS, mimo wyraź­nych sygna­łów od spo­łe­czeń­stwa, że dal­szych rzą­dów PiS owo spo­łe­czeń­stwo sobie nie życzy i popiera PO w dużej mie­rze dla­tego, że to jedyna siła zdolna zawal­czyć się wyda­wała. Szczerze mówiąc te pół­gęb­kiem czy­nione uwagi a’propos powrotu do kon­cep­cji PO-PiS napa­wały mnie lękiem. Lękiem o to, że mimo gło­so­wa­nia PRZECIW, i tak zagło­suję de facto ZA PiSem i jego przy­du­pa­sami. Brak zde­cy­do­wa­nia, odcię­cia się od PiS, wyraź­nego zane­go­wa­nia w ogóle moż­li­wo­ści współ­pracy z tą par­tią — to mnie od PO przed gło­so­wa­niem odrzucało.

Pozostało LiD. Kruche, słabe i coraz bar­dziej pogrą­ża­jące się za sprawą wysko­ków Kwaśniewskiego (mister Kwaśniewski, pogrze­ba­łeś pan lewicę w tym kraju na bar­dzo, bar­dzo długo). Nie poma­gało tej par­tii też kom­pletne mil­cze­nie w zasad­ni­czych dla tego kraju spra­wach, w kwe­stii przed­sta­wie­nia wybor­com wyobra­że­nia o tym, jak ten kraj powi­nien wyglą­dać. Na boga, kto wymy­ślił, by CAŁĄ kam­pa­nię LiDu oprzeć na jed­nym Kwaśniewskim??? A gdzie do jasnej cho­lery reszta towa­rzy­stwa? To były wybory PARLAMENTARNE a nie pre­zy­denc­kie. Ludzie nie szli do urn gło­so­wać na Kwaśniewskiego ale na ludzi wypi­sa­nych na listach. Z kan­dy­da­tów lewicy w tych wybo­rach koja­rzę Łybacką i Elwirę, na którą zwró­ci­łem uwagę li tylko z powodu ład­nej buzi na pla­ka­cie. Łybacką koja­rzy zaś każdy. Przepraszam, to niby miała być kam­pa­nia wyborcza?

Tym spo­so­bem LiD jest naj­więk­szym prze­gra­nym tych wybo­rów. Mamy w par­la­men­cie hege­mo­nię pra­wicy w róż­nych odmia­nach i możemy to zawdzię­czać tylko przy­wód­com lewicy. Sorry chło­paki, pokpi­li­ście sprawę na całej linii. Kwaśniewski chle­jąc i nawet nie chcąc się do tego przy­znać a reszta po pro­stu sie­dze­niem na dupie i nie­cnie­ro­bie­niem. Tym spo­so­bem Polska to jeden z nie­wielu chyba kra­jów w Europie, w któ­rym socjal­de­mo­kra­cja będzie obecna mar­gi­nal­nie a zastąpi ją pra­wi­cowy neo­so­cja­lizm (tak nazy­wam roz­daw­nic­two majątku naro­do­wego w imię boże). To źle, to bar­dzo, bar­dzo źle dla rów­no­wagi poli­tycz­nej w tym kraju. Chodzi o pew­nie war­to­ści, które są po dro­dze zarówno PiS jak i PO (reli­gia w szko­łach, sto­su­nek do abor­cji i takie tam inne), a któ­rych żadna siła w tym par­la­men­cie nie będzie w sta­nie obro­nić, bo na życze­nie kilku nie­zbyt poważ­nie trak­tu­ją­cych wybory face­tów, taka siła po pro­stu w tym par­la­men­cie nie istnieje.

Pierwsze, co zro­bił Olejniczak po ogło­sze­niu wstęp­nych wyni­ków wybo­rów, to ogło­sił LiD opo­zy­cją. Ja się pytam: dla­czego? Liczysz czło­wieku na potrzebę Platformy wcho­dze­nia z Tobą w układy i wyrwa­nia coś na tym? Obyś się nie prze­li­czył. Zostaniesz w opo­zy­cji razem z PiSem, z któ­rego wystar­czy Platformie wyrwać kilku ambit­niej­szych kolesi (to się pew­nie już dzieje, ot by Pawlakowi nie zaszu­miało w gło­wie i by mieć z nim o czym gadać) i następne cztery lata spę­dzi­cie panie i pano­wie z LiDu odbie­ra­jąc diety i nie­wiele wię­cej robiąc oraz na nie­wiele wię­cej mając wpływ.

Tym spo­so­bem socjal­de­mo­kraci nie mają w par­la­men­cie pra­wie żad­nej repre­zen­ta­cji a tę, którą mają, lepiej pomi­nąć milczeniem.

PO wygrało. Wygrało nie dla­tego, że przed­sta­wiło jakiś nie­sa­mo­wity pro­gram i pomysł na pań­stwo. Wygrało dla­tego, że ludzie mieli dosyć dwóch lat rzą­dów Kaczyńskich. Jaka stąd nauczka dla PO? Podejrzewam, że żadna. Ta par­tia jest wysoce odporna na wie­dzę i gdyby nie to, że kom­pro­mi­ta­cja Kaczyńskich była tak wielka, pew­nie nadal rzą­dzili by wła­śnie Kaczyńscy. Dobrze, że to banda idio­tów jest i potra­fią sami dosko­nale się skom­pro­mi­to­wać. Niedobrze, że PO, która otrzy­mała ogromny man­dat zaufa­nia, naj­praw­do­po­dob­niej będzie dzia­łała w dotych­cza­sowy spo­sób. Obym się mylił ale naj­praw­do­po­dob­niej powsta­wa­nie rządu będzie dłu­gie i dosyć bole­sne. Pawlak dosko­nale wie, ile od niego zależy i sam będąc na jego miej­scu grał­bym na całość, bo w sumie co ma do stra­ce­nia? PSL nic, PO — wszystko. LiD sam skre­ślił się jako poten­cjalny koali­cjant wpy­cha­jąc PO w obję­cia ludo­wców i zakła­da­jąc wariant naj­gor­szy, zaczną po pro­stu ludzie z LiD odcho­dzić, by móc stwo­rzyć więk­szość odrzu­ca­jącą weto pre­zy­denta. To już będzie koniec lewicy w tym kraju na dłu­gie, dłu­gie lata.

A my potrze­bu­jemy teraz szybko powo­ła­nego rządu, który zaj­mie się naj­pil­niej­szymi rze­czami. Tusk naj­bliż­sze dwa tygo­dnie powie­nien spę­dzić za gra­nicą, z czego naj­pierw powi­nien lecieć do Berlina a póź­niej zaraz do Moskwy i powi­nien czym prę­dzej zacząć two­rzyć kli­mat do robie­nia inte­re­sów. Dość resen­ty­men­tów, czas na prag­ma­tyzm i zara­bia­nie pie­nię­dzy. Sorry kochani, na tym to także polega i jeśli chce się mieć na pod­wyżki dla nauczy­cieli i leka­rzy, to ina­czej się nie da — trzeba gadać, han­dlo­wać, wal­czyć o swoje ale gada­jąc a nie strze­la­jąc fochy i waląc piąstką w stół. Jednym sło­wem — trzeba być prag­ma­tycz­nym, kal­ku­lu­ją­cym ale i sym­pa­tycz­nym tech­no­kratą, z któ­rym part­ne­rzy będą mieli o czym i — przede wszyst­kim — będą chcieli roz­ma­wiać. Potrafisz to mister Tusk? Życzę ci jak naj­le­piej ale zna­jąc naszą pol­ską men­tal­ność i kru­chość spo­iwa trzy­ma­ją­cego PO w jed­no­ści… Obym się mylił, obym się bar­dzo mylił.

Rząd do cho­lery! Subito!

To musi być szybki i zde­cy­do­wany ruch. Kaczyński tylko czeka na moż­li­wość weto­wa­nia wszyst­kiego, co się tylko da weto­wać i słać do Trybunału. Rządzić z takim pre­zy­den­tem będzie bar­dzo ciężko ale nie jest to nie­wy­ko­nalne. PiS będzie pró­bo­wało tor­pe­do­wać powsta­nie komi­sji a kiedy te powstaną, będzie na wszel­kie spo­soby pró­bo­wał zmięk­czać ich usta­le­nia. Jeśli PO zacznie han­dlo­wać z PiSem swo­imi przed­wy­bor­czymi obiet­ni­cami — zacznie się począ­tek końca. Tym bar­dziej, że PiS będzie się darło pod nie­biosa a reto­rykę posuną pew­nie daleko poza gra­nice absurdu. Czy PO jest na to gotowa? Czy Tusk jest gotowy nie ule­gać szan­ta­żom PiSu?

Oby i par­tia, i jej prze­wod­ni­czący, oka­zali się gotowi do rzą­dze­nia tym kra­jem. Bardzo bowiem spraw­nych rzą­dów potrze­bu­jemy i bar­dzo na nie liczymy.

Kilka słów o CoSTa

Mąż, ojciec i w przyszłosci być może właściciel knajpy, w której będzie serwowana tylko wódka, tylko zimna i tylko na butelki.

Socjal

Jeszcze Ci mało? Śledź nas w sieciach społecznościowych...

13 Komentarzy do “Wybory okiem umiarkowanie zadowolonego”

  1. btd 23/10/2007 do 07:56 # Odpowiedz

    No w koncu cos po wyborach.

    EE a nie sly­sza­łeś tuska i innych po że pis należy odsu­nąć od wła­dzy? To jest szcze­rze­nie się? A nie widzia­łeś jak donald był wkur­wiony szopką z sawicką i cba? No comon…

    Nie zebym byl fana­ty­kiem po, sam nie­zle sie balem czy odda­jac na nich glos nie wspie­ram zasmar­ka­nego popisu, no ale aku­rat przed wybo­rami bylo jasne ze tego nie bedzie.

    A co do wyni­kow — mi szkoda ze nie bedzie gier­ty­cha — bylby dobry do patrze­nia po i resz­cie na rece.

    A socja­lizm obo­jet­nie czy katol­ski czy post-komuszy nalezy zli­kwi­do­wac. (tak, wiem ze po tego nie zrobi — ale mam nadzieje ze ograniczy)

  2. byte 23/10/2007 do 08:13 # Odpowiedz

    Podzielam obawy co do PO, to jest fak­tycz­nie par­tia w dużej mie­rze skła­da­jąca się z poli­tycz­nych sierot.

    Co do komi­sji wybor­czych. Wiesz, jak czło­wiek dostaje dietę w wyso­ko­ści 130 zł za sie­dze­nie przez 18 godzin (a może i wię­cej), to ja się spe­cjal­nie nie dzi­wię. ZTCW to były po pro­stu pro­blemy z obsa­dze­niem komi­sji. W końcu tra­fili tam ludzie bez żad­nych doświad­czeń, bez przy­go­to­wa­nia, z łapanki. I takie są rezultaty.

  3. pedro 23/10/2007 do 08:33 # Odpowiedz

    Well, na utwo­rze­nie rządu jesz­cze tro­chę poczekamy.

    Prezydent zwoła posie­dze­nie nowego sejmu w naj­póź­niej­szym moż­li­wym ter­mi­nie, czyli 5 listo­pada. Potem Premier poda rząd do dymi­sji w naj­póź­niej­szym moż­li­wym ter­mi­nie, czyli 2 tygo­dnie póź­niej. Dopiero potem nastąpi expose Tuska, któ­rego nomi­na­cja może jesz­cze być odrzu­cana przez Prezydenta.

    Przy złej woli Kaczyńskich zapo­wiada się nie­zły cyrk na koniec roku, a budżet czeka…

  4. Pawouek 23/10/2007 do 09:12 # Odpowiedz

    Co do gło­so­wa­nia na „obczyź­nie” to chyba zależy od punktu wybiór­czego — mi się zda­rzyło kil­ka­krot­nie gło­so­wać na wyjaz­dach i musze przy­znać, że nigdy nie było pro­blemu (i to w nie­wiel­kich miej­sco­wo­ściach gdzieś w górach przeważnie).

    A tu coś, co mi bar­dzo odpo­wiada jako komen­tarz do tych wyborów:

    http://www.sickbastard.republika.pl/dupki/120.jpg

  5. Zonewelld 23/10/2007 do 14:08 # Odpowiedz

    Costa, a tak na mar­gi­ne­sie– myśla­łeś żeby wish­list uaktualnić? :)

    Świetny Blog ;)

  6. Xristina 23/10/2007 do 14:42 # Odpowiedz

    Yes.Yes.

    Nasze ser­deczne gratulacje.

    Macie o jed­nego Kaczora mniej.

    To jest dobry poczatek.

  7. mads 23/10/2007 do 17:05 # Odpowiedz

    Jakos wat­pie by Tusk z Kaczynskim sie doga­dali, bo obaj graja na wyeli­mi­no­wa­nie z zycia poli­tycz­nego lewicy na wzor Irlandii.

    Mnie jakos lewicy nie bra­kuje w Polsce, PiS gospo­dar­czo to prze­ciez socja­li­sci, a PO ma wiele wspol­nych punt­kow ideo. z socjaldemokratami.

  8. mst 24/10/2007 do 01:40 # Odpowiedz

    Oj, mój drogi, coś kie­prawo postrze­gasz naszą poli­tykę, patrząc na to, co piszesz.

    2 lata rzą­dów Kaczek z roz­dwo­joną jaź­nią mamy za sobą. Większej pro­pa­gandy, naga­by­wa­nia (dosłow­nie) na pój­ście do gło­so­wa­nia nie widzia­łem od wielu lat. Frekwencja naj­więk­sza od czasu oba­le­nia komuny. To mówi tylko jedno: Polacy są zde­ter­mi­no­wani by żyć w spo­koju, to przede wszystkim.

    Koalicji PO-PiS nie będzie i tak, jak napi­sał btd wcze­śniej, wia­domo było od jakie­goś czasu. Piszesz, że PO to popa­prańcy, a ja chciał­bym przy­po­mnieć kogo repre­zen­to­wał LiD. Naprawdę nic nie mam do Kwaśniewskiego. 10 lat rzą­dów, z kara­bi­nem się na sejm wtedy nie pcha­łem. To, że pije i ma pro­blem to też wia­domo. To, że na wycieczce na Ukrainę czy do Rosji wypić i poga­dać trzeba to wie każdy z nas. PO ma wodza. Chegevarę, w któ­rego uwie­rzyły miliony Polaków. Wiecie dla­czego ja wierzę?

    To nor­malny facet, to widać. Po pro­stu zwy­kły gość z nie­zwy­kłym podej­ściem do sprawy. Przemawia do ludzi, bo dociera do nich to, co ten prze­ka­zuje. Jeden z nie­licz­nych, razem z synem, wystą­pił w pro­gra­mie Wojewódzkiego. To poka­zuje, że nie jest do końca gościem pod kra­wa­tem, który dąży po tru­pach do celu. Dążył, bo mowa o Jarku.

    Co do kam­pa­nii LiDu. Olek był twa­rzą par­tii, ale było wiele spo­tów z Olejniczakiem, Borowskim, z PITami przez Internet i dupe­re­lami. Toś Pan prze­oczył chyba:)

    Z tego co się orien­tuję Tusk chciał koali­cji z LiD + PSL. To było widać. Na pyta­nia o kar­tel PO-LiD i Kwaśniewski i Tusk, w deba­cie, na kon­fe­ren­cjach, odpo­wia­dali wymi­ja­jąco. Teraz, gdy LiD chce wal­czyć swoją sza­belką, PO się od nich odsu­nęło, a Kwaśniewski zre­zy­gno­wał. Nice job.

    Prezydent nie powi­nien blo­ko­wać powo­ła­nia pre­miera, bo tak po pro­stu wypada. W prze­ciw­nym wypadku, gdyby rze­czy­wi­ście zagro­żona była posada czy zasady demo­kra­cji, odby­łoby się polo­wa­nie na kaczki przecież.

    Tusk zapo­wie­dział już, że odwie­dzi (kolejno) Berlin, Waszyngton i Moskwę, dla­tego zaczyna się robić dobry PR wokół zagra­nicy. Dodam, że Tusk zna angiel­ski, a — jak pamię­tamy — Jarek wydu­kał słynne „I don’t English”, które stało się obra­zem poli­tyki wobec zagranicy.

    Będzie dobrze i wie­rzę w to. Tusk dostał kre­dyt zaufa­nia, któ­rego — jak sądzę — nie nad­szarp­nie. Już wykryto nie­pra­wi­dło­wo­ści w CBA i w funk­cjo­no­wa­niu resortu spra­wie­dli­wo­ści więc zapo­wiada się cie­ka­wie. Irlandi w pół roku nie będzie, ale znik­nie biu­ro­kra­cja. Bo to rze­czy­wi­ście pro­ści­zna ustawodawcza.

    Zobaczymy. Bądźmy dobrej wiary.

    Pzdr

    A.

  9. CoSTa 24/10/2007 do 07:44 # Odpowiedz

    [b]btd[/b]: Owszem, pew­nie że widzia­łem. Widziałem też coś innego, ot choćby goto­wość do współ­pracy z PiS w par­la­men­cie ([url=http://serwisy.gazeta.pl/wybory2007/1,85057,4569960.html]źródełko[/url]). Na innych niż „wojenka” jak to mówił Tusk zasa­dach. Do czasu nabra­nia pew­no­ści co do roz­mia­rów prze­wagi PO prze­ja­wiała daleko posu­niętą ase­ku­ra­cję w dekla­ra­cjach co do kształtu przy­szłej koali­cji. Mam wra­że­nie, że gdyby PiS mniej bez­par­do­nowo sobie z PO poczy­nało, do samych wybo­rów nie byłoby kon­kret­nego odcię­cia się od PiS. Po wybo­rach [url=http://serwisy.gazeta.pl/wybory2007/1,85057,4600104.html]słowa Gowina[/url] powinny być imo postrze­gane już tylko jako lep na pisio­rów, któ­rzy chcą wysiąść z tego dusz­nego PiSowego okrętu. Bo fak­tycz­nie, musi być tam sporo porząd­nych ludzi, któ­rych warto by było Platformie jakoś prze­jąć. Z tym że imo wiąże się to ze skrę­tem coraz bar­dziej w prawo i zbli­że­nie się do reto­ryki PiS oraz wzmoc­nie­nie Rokity, który na pewno na dupie sie­dział nie będzie i zacznie kom­bi­no­wać jak by tu zago­spo­da­ro­wać ten pra­wi­cowy odłam PO.

    Od patrze­nia PO na ręce będziesz miał gło­śną i bru­talną opo­zy­cję — PiS. Będzie wesoło :)

    Socjalizmu już od jakie­goś czasu nie ma w naszym kraju. Jeśli zaś piszesz o pań­stwie socjal­nym, to zapo­mnij o likwi­da­cji. Żyjemy w Europie, tu zdo­by­cze socjalne mają się dosko­nale i na tyle dobrze, że stały się pro­gra­mami prawicy.

    [b]byte[/b]: Ja wiem, że tam kole­sie gro­sze dostają. Ale to zdaje się jest wolon­ta­riat i prze­wod­ni­czący komi­sji mogliby choć z pół godziny prze­zna­czyć na szko­le­nie przed przyj­ściem tłu­mów ludzi.

    [b]pedro[/b]: Sądzisz, że Kaczyński będzie tak jaw­nie i od początku prze­szka­dzał PO? No ja mam nadzieję, że PiSiory nie są aż tak głu­pie i wykażą choć ele­men­tarną tro­skę o ten kraj i jego funk­cjo­no­wa­nie. Nadzieja matką głupich…

    [b]pawoułek[/b]: Nie no, ta wlepka jest REWELACYJNA! :)

    [b]zonewelld[/b]: Dzięki i kur­czę dzięki jesz­cze raz za przy­po­mnie­nie o czymś takim, jak wish­lit. Oj tak, trzeba KONIECZNIE uak­tu­al­nić, numery kont podać i but­tony PayPala wkleić :)

    [b]xristina[/b]: Tak cio­ciu, to dobry począ­tek. Trzymamy kciuki za to, by i dalej było dobrze.

    [b]mads[/b]: Teraz sprawa jest jasna i nie ma nawet mowy o jakichś roz­mo­wach PO-PiS. Moje wra­że­nia doty­czyły sytu­acji przed wybo­rami (patrz odpo­wiedź kle­paną dla btd). Lewica to nie „socja­lizm” bo bar­dziej socja­li­styczne od lewicy są par­tie pra­wi­cowe. To świa­to­po­gląd. I repre­zen­ta­cji owego świa­to­po­glądu bar­dzo w tym par­la­men­cie brakuje.

    [b]mst[/b]: Nie prze­czę, nie czuję się i nie aspi­ruję do bycia poli­tyczną alfą i omegą.

    Tak, Polacy chcą żyć spo­koj­nie i nor­mal­nie. Zgadzam się w pełni, sam tego chcę aż do bólu.

    Co do koali­cji PO-PiS — patrz wyżej. Nigdzie nie piszę, że PO to popa­prańcy, pro­szę o nie­na­din­ter­pre­to­wa­nie i wsa­dza­nie mi w usta nie moich słów.

    Brawo Tusk, że jest luź­niej­szy niż par­tyjny beton, że to typ kole­sia potra­fią­cego gada­niem porwać za sobą ludzi. Niech to zrobi i niech porwie! Niechaj ma wizję i nie­chaj ją reali­zuje. Jedno zastrze­że­nie wszakże — chyba aż taki zde­cy­do­wany to on nie jest, nie mogąc się zde­cy­do­wać na bycie pre­mie­rem tego kraju. Po Kaczyńskim brak zde­cy­do­wa­nia i ener­gii będzie postrze­gany jako sła­bość (już jęczą media w tema­cie owego pre­mie­ro­stwa z wyboru par­tyj­nego). Tusk umie spra­wiać wra­że­nie ale o tym, czy jest mężem stanu prze­ko­namy się z czasem.

    Życzył­bym sobie, by nim był i by potra­fił mądrze pokie­ro­wać tym kra­jem. Bo ten kraj na to zasłu­guje. Hell, my na to zasłu­gu­jemy :). Też jestem dobrej myśli i pełen opty­mi­zmu. Niechaj PO i Tusk tego nie zmarnują.

  10. krzych 24/10/2007 do 11:48 # Odpowiedz

    nie kumam dla­czego z błę­dów komi­sji wybor­czych powo­ły­wa­nych w koncu przez samo­rządy wywo­dzisz nie­umie­jęt­ność zor­ga­ni­zo­wa­nia wybo­rów przez kaczory (?). kwe­stie orga­ni­za­cyjne w tych spra­wach wygla­dają od dosc dawana ana­lo­gicz­nie (wyjaw­czy infor­ma­ty­za­cje pro­ceu zgla­sza­nia wyni­kow do cen­trali, która się chyba nie dawno poja­wiła) i wla­dza rza­dowa prak­tycz­nie nic tu do rze­czy nie ma. nawet nie wiesz, czy prze­wod­ni­czący komi­sji wybor­czych, ktore nie zglo­siły za wczasu wiek­szego zapo­trze­bo­wa­nia na karty do glo­so­wa­nia byli z pisu.

    • CoSTa 24/10/2007 do 12:15 # Odpowiedz

      Gwoli for­mal­no­ści — nigdzie nie wywo­dzę (ład­nie napi­sane) nie­umie­jęt­no­ści zor­ga­ni­zo­wa­nia wybo­rów przez kaczory. Piszę, że w pań­stwie kaczo­rów nawet wybory zor­ga­ni­zo­wane są do dupy. A kto je orga­ni­zuje i kto winny — to już inna kwe­stia. Przecież wyraź­nie piszę o dają­cych dupy Komisji i samo­rzą­dach, sło­wem nie wspo­mi­na­jąc o rzą­dzie. Nadinterpretujesz Krzychu.

  11. mst 24/10/2007 do 12:23 # Odpowiedz

    Dzieki za re:)

    Odnośnie POPiSu. Logicznym jest, że Tusk chce stwo­rzyć koali­cję, która:

    a) odsu­nie PiS od „psu­cia rządu” w sejmie

    b) będzie w sta­nie odrzu­cić weto Kaczki roz­miaru L.

    Dlatego (na początku) chcieli stwo­rzyć coś na zasa­dzie PiS+LPR+Samoobrona z domi­na­cją tego pierw­szego. Dobrze wiemy, że i Giertych i Andrew byli pionkami-murzynami, któ­rych szybko można zbić czy wychło­stać. Tusk chciał sta­bi­li­za­cji sej­mo­wej, ale patrząc na aktu­alną sytu­ację to nie jest moż­liwe. Oboje zastrze­gli już, że takie roz­wią­za­nie odpada.

    Dlatego Tusk zbrata się z PSL i pod­bie­rze tro­chę posłów LiDowi (zawsze sku­szą się Ci, któ­rzy chcą mieć wpływ na pań­stwo. Będą mówić, że ich serce nie bije dla Olejniczaka czy Borowskiego). I wtedy Civic Platform może spo­koj­nie two­rzyć rząd. Taki z krwi i kości.

    Jeszcze apro­pos Tuska. Odebrałeś to jako nie­zde­cy­do­wa­nie, a ja zupeł­nie ina­czej. Zrobiłbym na jego miej­scu to samo. Już nie przez skrom­ność, ale przez bez­pie­czeń­stwo i uwagę na media. Był pewien, że wygra wybory („Gdy mie­li­śmy mecze w piłkę, czę­sto wycho­dzi­li­śmy na murawę z zało­że­niem, że prze­gramy. I przegrywaliśmy…”).

    Dlatego Doni zapo­wie­dział „Poczekamy do ofi­cjal­nych wyni­ków” (tutaj ele­ment sta­ty­styczny) oraz „Jeśli klub zapro­po­nuje mnie jako pre­miera, przyjmę propozycję”…

    Wiecie w czym pro­blem? Tusk nie spo­dzie­wał się takiej róż­nicy gło­sów. Liczył na może max. 4%, ale nie 9,4. Dlatego wszy­scy w szta­bie kom­bi­no­wali jak stwo­rzyć rząd i z kim (bo liczba man­da­tów przy 4% jest dużo mniej­sza). Dlatego wymi­jali się z LiD, dla­tego nie mówili niczego. Tusk w TVN24 (wiem, nie­obiek­tywna sta­cja) powie­dział, że musi to wszystko ogar­nąć myślowo, bo nie prze­wi­dział takiego sce­na­riu­sza. Ot i cała historyja :)

    Tusk pre­mie­rem, Komorowski mar­szał­kiem — potwier­dzone. Dalej rów­nież mogli­by­śmy obsta­wić, ale myślę, że do rządu, na stołki mini­strów wejdą: Gowin, Pitera, póź­niej Rokita i w końcu ktoś ścią­gnie Marcinkiewicza. Życzył­bym tego sobie i Państwu :)

    Pzdr

    A.

  12. Jacek 25/10/2007 do 09:32 # Odpowiedz

    Czesio!

    Nawiązując do wpisu „Mega kurwa skan­dal!”, który się poja­wił 4 paź­dzier­nika 2007, pole­cam artykuł:

    http://wiadomosci.onet.pl/1629731,11,item.html

    Szczególnej uwa­dze pole­cam fragment:

    „Policja Finansowa ma mieć znacz­nie szer­sze upraw­nie­nia niż CBA. Tak jak dotych­czas biuro anty­ko­rup­cyjne będzie zakła­dać pod­słu­chy, sto­so­wać pro­wo­ka­cje i uży­wać agen­tów pod przy­kry­ciem. Oprócz tego uzy­ska nowe moż­li­wo­ści. Chodzi o stały i bez­po­średni dostęp do wszel­kich infor­ma­cji podat­ko­wych, finan­so­wych i cel­nych o oby­wa­te­lach i fir­mach. Na przy­kład będzie bez­po­śred­nio powia­da­miana o każ­dym prze­le­wie ban­ko­wym powy­żej 10 tysięcy euro.”

    Pozdrawiam,

    Jacek

Dodaj komentarz