Coraz mniej fajny ten Leopard

Kurczę, tak czy­tam i czy­tam o nowym sys­te­mie od Apple i nadzi­wić się nie mogę, że przez testy prze­szły tak łatwo wykry­walne błędy mniej­sze i więk­sze. Byte pona­bi­jał się nieco z macu­se­rów i muszę przy­znać, że ma chło­pina rację zarówno w nabi­ja­niu się, jak i przy dawa­niu prztyka w nos Apple za nie­dzia­ła­jący fire­wall. Sorry ale takie babolce nie powinny w ogóle się poja­wiać bo świad­czy to tylko o jed­nym — o wspo­mnia­nej swego czasu przeze mnie nie­dba­ło­ści Apple w nie­któ­rych dzia­ła­niach przez tę firmę podej­mo­wa­nych. Nie wiem, czy zabra­kło zaso­bów, czy też Jobs po pro­stu musiał już puścić Leoparda goniony swo­imi wła­snymi obiet­ni­cami, nie­mniej efekt jest póki co pro­pa­gan­dowo taki sobie. Owszem, nowy sys­tem jest ładny, pew­nie funk­cjo­nalny a pod maską zmie­niło się bar­dzo wiele, nie­mniej co i rusz wycho­dzą więk­sze i mniej­sze pro­blemy, któ­rych wychwy­ce­nie nie jest żad­nym wyzwa­niem dla prze­cięt­nego testera. Dla mnie wnio­sek jeden — pusz­czono pro­dukt śred­nio prze­te­sto­wany i poskła­dany do kupy nieco na chybcika.

Oto bowiem czy­tam sobie o pro­ble­mach w dzia­ła­niu usługi, na którą bar­dzo sobie zęby ostrzę. Chodzi o usługę Back to My Mac, która zapo­wiada małą rewo­lu­cję w dostę­pie do swo­ich kom­pu­te­rów, o ile ma się ich nieco wię­cej niż jeden tylko (co z cza­sem u mnie nastąpi :)). O samej usłu­dze poczy­tać można sobie na lin­ko­wa­nej stro­nie, ja zaś chciał­bym tylko przy­wo­łać napo­tkany dziś tekst opu­bli­ko­wany na łamach ser­wisu Macworld, w któ­rym autor tek­stu opi­suje samą usługę jak i jej funk­cjo­no­wa­nie oraz pro­blemy z owym funk­cjo­no­wa­niem. W kon­klu­zji można wyczy­tać coś takiego:

Back to My Mac is a huge step for­ward for those people who main­tain mul­ti­ple mobile and fixed com­pu­ters and need easy, secure access. Apple needs to improve the relia­bi­lity of the service so that it’s con­si­sten­tly ava­ila­ble. The com­pany also needs to pro­vide more docu­men­ta­tion and more gra­nu­la­rity. And, finally, it needs to add a „more para­noid” option that would allow those con­cer­ned with too easy an access to one’s remote infor­ma­tion one more fac­tor in con­trol­ling access.

za: Inside Back to My Mac

OK, tro­chę mnie to nie­po­koi. Usługa, którą powi­tam z otwar­tymi ramio­nami, ma wszel­kie objawy przy­wo­ła­nego symp­tomu robie­nia cze­goś po łeb­kach. Coś, co cza­sem działa a cza­sem nie, nie powinno być rekla­mo­wane jako „cool” usługa (choć fak­tycz­nie wygląda cool) a raczej jako jej pro­jekt. Google przy­zwy­cza­iło nas do wiecz­nego sta­tusu Beta ich­nich apli­ka­cji i jak widać ludzie są w sta­nie ten stan wyba­czyć, o ile działa toto cał­kiem szparko. Problem z Google taki, że firma więk­szość swo­ich pro­duk­tów udo­stęp­nia za darmo two­rząc sobie plat­formy do wyświe­tla­nia reklam a przy oka­zji chro­niąc sobie odwłok wiecz­nym sta­tu­sem Beta swo­ich pro­duk­tów. I OK, jest to jakiś sen­sowny model biz­ne­sowy z googlo­wego punktu widzenia.

Oferowanie usług, które nie dzia­łają lub dzia­łają z pro­ble­mami i kaso­wa­nie za to siana — to nie jest fajny model biz­ne­sowy z punktu widze­nia konsumenta.

Aby usługa Back to My Mac w ogóle zadzia­łała, potrzebne jest posia­da­nie konta .Mac, co wiąże się już z opła­tami. I to nie­ma­łymi, nawet jak na warunki ame­ry­kań­skie. Niezbyt szczę­śliwe jest w takich oko­licz­no­ściach udo­stęp­nia­nie użyt­kow­ni­kom usługi, która działa śred­nio stabilnie.

Apple, nie tędy droga! Fajnie, że robi­cie to wszystko ale mniej faj­nie, że nie­zbyt dba­cie o jakość tego, co ofe­ru­je­cie. Z cza­sem te błędy i pro­blemy zostaną usu­nięte ale zadzi­wia mnie, że w oczy­wi­sty spo­sób naj­zwy­czaj­niej w świe­cie nie prze­te­sto­wano swo­jego pro­duktu przed wypusz­cze­niem go na rynek. No good.

Kilka słów o CoSTa

Mąż, ojciec i w przyszłosci być może właściciel knajpy, w której będzie serwowana tylko wódka, tylko zimna i tylko na butelki.

Socjal

Jeszcze Ci mało? Śledź nas w sieciach społecznościowych...

10 Komentarzy do “Coraz mniej fajny ten Leopard”

  1. BS 08/11/2007 do 09:52 # Odpowiedz

    nie trzeba miec dotmaka ;)

    http://allforces.com/2007/11/06/back-to-my-mac-through-ichat/

  2. btd 08/11/2007 do 11:22 # Odpowiedz

    No ja mam cos takiego jak zdalny pul­pit. Mam zasieg komorki — mam dostep do kompa w domu. W niem­czech w zeszly week­end pokra­dlem tro­che neta z wifi nie­za­bez­pie­czo­nych i tez sie pola­czy­lem z kom­pem w domu. Nie mowie juz o czyms takim jak lacze­nie sie z pracy, bo to dziala bez zadnych lagow. I to wszystko bez zadnych pro­ble­mow (no chyba ze dla kogos prze­kie­ro­wa­nie portu na route­rze jest nie do prze­sko­cze­nia) dziala na tej smiesz­nej viscie :-)

    • byte 08/11/2007 do 15:29 # Odpowiedz

      Zdalny pul­pit jest dostępny od 2000 (klient) w górę. XP i Vista mogą robić za ser­wer, ale dopusz­czają tylko jedno połą­cze­nie przy — to jest naj­śmiesz­niej­sze — braku zalo­go­wa­nych lokal­nie użytkowników.

      Obsługę RDP ma nawet Linux i to defaul­towo. Do tego ma wbu­do­wa­nego klienta i ser­wer VNC.

      To już fak­tycz­nie standard.

  3. CoSTa 08/11/2007 do 13:10 # Odpowiedz

    [b]bs[/b]: OK, wor­ka­ro­und ładny, tyle że to chyba nie o to cho­dzi tak do końca :)

    [b]btd[/b]: „Zdalny pul­pit” czy jak to zwał to mam i ja w Tigerze. To norma abso­lutna w dzi­siej­szych sys­te­mach chyba. Usługa, o któ­rej piszę, pozwala na nieco wię­cej i w inny nieco spo­sób. Taki tam szcze­gół nie warty uwagi :)

  4. btd 08/11/2007 do 16:34 # Odpowiedz

    Tzn co wie­cej? I w jaki spo­sob ina­czej? Ze korzy­sta z .mac zeby sie zalo­go­wac? No a ja mam dyndns usta­wione zeby pola­czyc sie z kom­pem ktory ma zmienne ip. Tez trzeba zro­bic for­war­ding portow.

    Dostep do kata­lo­gow? No ja mam tak usta­wione ze pod­czas pola­cze­nia dyski kompa kto­rym sie lacze auto­ma­tycz­nie mon­tuja sie jako dyski sieciowe.

    Tak wiec napisz swo­imi slo­wami co jest tak rewo­lu­cyj­nego w tym?

    • CoSTa 08/11/2007 do 17:39 # Odpowiedz

      Rewolucyjne? Nigdzie tak nie twier­dzę. Za to bar­dzo wygodne. Dostęp do każ­dego zalo­go­wa­nego do .Mac kom­pu­tera bez potrzeby usta­wia­nia dnsów i innych takich cudów bo kom­pu­tery same ogła­szają swoją obec­ność i się poro­zu­mie­wają. Wygodne prze­glą­da­nie zaso­bów pod­pię­tych kom­pów i — o to tu cho­dzi szcze­gól­nie — prze­szu­ki­wa­nie Spotlightem zawar­to­ści zdal­nie dostęp­nego kompa jakby to były dane dostępne lokal­nie i bez potrzeby wła­że­nia na zdalny kom­pu­ter przez „zdalny pul­pit”. Po pro­stu kompy połą­czone w sieć z głową i tak trans­pa­rent­nie dla użyt­kow­nika, jak to tylko możliwe.

      Pogódź się z tym btd — po pro­stu zostało to pomy­ślane lepiej niż w Viście i nie ma tu nic do rze­czy mar­ke­ting Apple co zda­jesz się suge­ro­wać. Wiem, czego mogę się po tej usłu­dze spo­dzie­wać i mar­twi mnie, że są z funk­cjo­no­wa­niem tej usługi pro­blemy. Znikną z cza­sem, to pewne, nie­mniej mogli się chłopcy z Jbłka nieco lepiej przyłożyć.

  5. btd 09/11/2007 do 11:35 # Odpowiedz

    Tak, nie trzeba zare­je­stro­wac dar­mo­wego dyndns, trzeba wyku­pic dosyc mocno platne (sam na to narze­ka­les) konto .mac ;-p

    A takie cuda trzeba kon­fi­gu­ro­wac jesli chcesz zebys mogl wyjsc poza domowy router. No chyba ze ufasz auto­ma­tycz­nemu uni­ver­sal plug and play, do czego ja sie nie potra­fie przekonac.

    Ok, dostep do pli­kow fak­tycz­nie latwiej­szy. Ale mnie mar­twi to, ze jedno haslo zabez­pie­cza wszystko — i dostep do pli­kow i do pul­pitu. Tak, cze­piam sie ;-) No i nie uwa­zam zeby vista miala lepiej — po pro­stu dla mnie jest wygodne i wystarczajace.

    • CoSTa 10/11/2007 do 02:34 # Odpowiedz

      Do po pro­stu wyświe­tla­nia sobie pul­pi­tów zdal­nych (jak w Viście) niczego kupo­wać nie muszę. By móc coś wię­cej — i owszem.

      Cały bajer tego roz­wią­za­nia to mię­dzy innymi brak potrzeby kon­fi­gu­ro­wa­nia cze­go­kol­wiek przez usera. Logujesz się, zgła­sza ci się twój inny aktu­al­nie zalo­go­wany komp i możesz sobie po nim bie­gać. Tyle teo­ria. Z prak­tyką zapewne bywa róż­nie. Na twoje prze­ko­na­nia nikt wpływu mieć nie może i pew­nie też nie chce. Mnie tam jakaś tech­no­lo­gia nie prze­szka­dza, o ile jest to w miarę bezpieczne.

      Co do jed­nego hasła — w lin­ko­wa­nym arty­kule jest opi­sane dosyć szcze­gó­łowo jak odbywa się auto­ry­zo­wa­nie (tic­kety Kerberosa — cokol­wiek to jest — to ponoć fajna sprawa) a i nie udało się chyba jak do tej pory nikomu wpie­przyć się na konto .Mac. Tak więc odsta­wia­jąc para­noję na bok, raczej czuję się bez­pieczny i z chę­cią z tej usługi sko­rzy­stam, kiedy pozbę­dzie się kło­po­tów. Lokalny spo­tli­ght buszu­jący na zdal­nej maszy­nie? Taaaak, to je ono! Vista pew­nych rze­czy nie potrafi więc zro­zu­miałe, że ich nie potrze­bu­jesz. Ja mam (a wła­ści­wie będę miał) nieco ina­czej. Gdy tylko kupię dru­giego kompa — to będzie dla mnie wręcz wymóg.

      • btd 10/11/2007 do 10:59 # Odpowiedz

        Oj Costa, bez­pie­czen­stwo apple to dla mnie glow­nie wynika z tego ze nikomu sie nie chce zajac nim tak jak win­dow­sem. I dopóki udział można poli­czyć na jed­nej ręce to tak zosta­nie. A jeśli zwięk­szy się popu­lar­ność to nie wydaje mi się żeby było różowo — zobacz, wła­śne wydali nowy zaje­bi­sty i co tylko (wg steve-o) sys­tem a fire­wall w nim nie działa.

        Vista i osx to są zbyt rozne sys­temy żeby jak dla mnie je zesta­wiac razem.

        A co do nic do kon­fi­gu­ra­cji — w sieci lokal­nej jasne. Przy wycho­dze­niu na zewnatrz — musisz i tyle.

        Ale dalej nie napi­sa­les mi co to jest to cos wie­cej. Ze w ‘moj kom­pu­ter’ poja­wi­lyby mi sie udo­step­nione w sieci domo­wej dyski? Spoko, ale jak mowie — nie ufam tak latwemu doste­powi. No i w tym arty­kule to uzy­cie ker­be­rosa jest wla­snie kry­ty­ko­wane, a nie chwa­lone :->

        I powta­rzam: to ze nie sly­sza­les ze ktos zla­mal nie zna­czy ze jest bez­pieczne. Koniec kropka.

        • CoSTa 10/11/2007 do 11:48 #

          [quote]Oj Costa, bez­pie­czen­stwo apple to dla mnie glow­nie wynika z tego ze nikomu sie nie chce zajac nim tak jak windowsem.[/quote]

          Być może z tego wła­śnie wynika to bez­pie­czeń­stwo. Niemniej jak do tej pory nikt się na te konta nie dostał (przy­naj­mniej ja o tym nie sły­sza­łem a i facet piszący arta). Więc gdy­ba­nie zostawmy a zaj­mijmy się fak­tami a te są wła­śnie takie. Niedziałający fire­wall to skan­dal, z tym się zgadzam.

          [quote]Vista i osx to są zbyt rozne sys­temy żeby jak dla mnie je zesta­wiac razem.[/quote]

          A dla­czego? System ope­ra­cyjny to sys­tem ope­ra­cyjny — ma zada­nia to wyko­na­nia i jeden robi to lepiej, inny gorzej. To można i trzeba porów­ny­wać, by wybrać dla sie­bie wariant najlepszy.

          [quote]A co do nic do kon­fi­gu­ra­cji — w sieci lokal­nej jasne. Przy wycho­dze­niu na zewnatrz — musisz i tyle.[/quote]

          Co do kon­fi­gu­ra­cji — wciąż nie możesz pojąć, że chce się stwo­rzyć mecha­nizm pozwa­la­jący na unik­nię­cie nie­zro­zu­mia­łej dla więk­szo­ści use­rów kon­fi­gu­ra­cji, tune­lo­wa­nia i czego tam jeszcze.

          [quote]Ale dalej nie napi­sa­les mi co to jest to cos wiecej.[/quote]

          „Coś wię­cej” już napi­sa­łem nie raz: bez­pro­ble­mowe (teo­re­tycz­nie) współ­dzie­le­nie zaso­bów róż­nych kom­pu­te­rów, wygodne prze­szu­ki­wa­nie pod­łą­czo­nych kom­pu­te­rów z uży­ciem sys­te­mo­wej wyszu­ki­warki „jak lokal­nie”, logo­wa­nie do kom­pu­te­rów i ich obsługa bez potrzeby usta­wia­nia bóg raczy wie­dzieć czego. Podsumowując: dia­blo wygodne korzy­sta­nie ze swo­ich zdal­nych kom­pu­te­rów. Tylko tyle i aż tyle.

          [quote]No i w tym arty­kule to uzy­cie ker­be­rosa jest wla­snie kry­ty­ko­wane, a nie chwa­lone :->[/quote]

          „Obscure” nie zna­czy „obskurny” btd :). „Back to My Mac relies on a some­what obscure secu­rity sys­tem deve­lo­ped at MIT that typi­cally falls far below the purview of all but infor­ma­tion tech­no­lo­gi­sts and secu­rity experts.” zna­czy mniej wię­cej tyle, że używa się nieco mniej zna­nego ogó­łowi a bar­dziej eks­per­tom i spe­cja­li­stom od zabez­pie­czeń sys­temu. Nie widzę w arty­kule ani słowa kry­tyki pod adre­sem Kerberosa. Powyższe suge­ruje coś wręcz przeciwnego.

          [quote]I powta­rzam: to ze nie sly­sza­les ze ktos zla­mal nie zna­czy ze jest bez­pieczne. Koniec kropka.[/quote]

          NIC nie jest bez­pieczne, WSZYSTKO można zła­mać i obejść. Póki co zabez­pie­czeń kont .Mac z takich czy innych wzglę­dów nie zła­mano. Nie mam zamiaru popa­dać w para­noję, sorry btd.

Dodaj komentarz