Dlaczego nie możemy grać na Makach?

I have an iPhone right now and it’s a plat­form I would enjoy deve­lo­ping for but Apple is not taking pro­gres­sive steps in regards to [gaming]. Their stra­tegy seems to be wor­king just find from a busi­ness stand­po­int, so I’m not going to second guess them and tell them they’re being fools or idiots for not focu­sing on this.

za: Gamedaily.comMacworld.com

Ten drobny acz soczy­sty wyimek ze spo­ra­wego wywiadu prze­pro­wa­dzo­nego przez ser­wis Gamedaily.com z Johnem Carmackiem dosyć kla­row­nie wyja­śnia, dla­czego o grach na Maki możemy tylko poma­rzyć. I to nie­za­leż­nie od wiel­ko­ści sprze­daży kom­pu­te­rów z logiem jabłka na obu­do­wie. Dla mnie sprawa jest dosyć prosta:

Zeszłopokoleniowe myśle­nie nie­przy­sta­jące do potrzeb poko­le­nia aktualnego.

Jobs zarze­kał się na ostat­nim WWDC, jak to gra­nie jest dla Apple istotne, ile dla tego gra­nia chce firma zro­bić i jakie to uła­twie­nia w dewe­lo­pingu przy­go­to­wuje. Byli zapro­szeni goście (m.in. Carmack), były napu­szone słowa i pre­zen­ta­cje gie­rek z EA. Na moment mi się ryj roz­cią­gnął w uśmie­chu i… Zaraz prze­stał się roz­cią­gać. Gier rap­tem kilka i to nie naj­now­szych, w dodatku emu­lo­wa­nych przez Cidera a nie pra­cu­ją­cych natyw­nie w OSX. Całe to pito­le­nie Jobsa było psu na budę i o kant dupy potłuc. Żadna zmiana w podej­ściu do gra­nia nie nastą­piła, jak Mac OS X nie był plat­formą do gra­nia, tak nadal nią pozo­stał. A prze­cież Maki mają wszel­kie pre­dys­po­zy­cje do tego, by sta­no­wić cał­kiem sen­sowną plat­formę dla deweloperów.

Zacznijmy od tego, że jedna z pod­sta­wo­wych wad/zalet pece­tów u jabłka nie wystę­puje — mno­gość kon­fi­gu­ra­cji. Maki to archi­tek­tura dosyć zamknięta, znana i prze­wi­dy­walna. Do tych kom­pu­te­rów wła­ści­wie wrzuca się tylko roz­sze­rze­nia — wię­cej pamięci, więk­szy twar­dziel… Podstawowe kom­po­nenty kon­struk­cji takie jak płyta główna, pro­ce­sor itd. zazwy­czaj pozo­stają nie­zmie­niane latami. W takiej sytu­acji i mając kilka rap­tem linii pro­duk­tów do opro­gra­mo­wa­nia, pew­nie o wiele łatwiej prze­biega praca nad opro­gra­mo­wa­niem i bar­dziej przy­po­mina pisa­nie dla kon­sol, niż dla kom­pu­te­rów z całym ich bogac­twem kon­fi­gu­ra­cji. Gdybam teraz ale na zdrowy roz­są­dek rzecz bio­rąc to chyba wła­śnie tak powinno wyglą­dać. Problem z har­dware jed­nak jest taki, że do jabłek wkła­dane są mało wydajne układy gra­ficzne, które pece­cia­rzy pew­nie roz­ba­wiają do łez. To chyba sprzę­towa naj­więk­sza bariera ale innej po pro­stu nie widzę.

Druga kwe­stia to sys­tem ope­ra­cyjny. OSX ofe­ruje kilka faj­nych udo­god­nień dla pro­gra­mi­stów (te wszyst­kie Core sprawy), gotowe do wyko­rzy­sta­nia biblio­teki i znane od pod­szewki OpenGL dla gra­fiki… Teoretycznie powinno być wszystko OK z tym, że naj­wi­docz­niej nie jest. Jak sami dewe­lo­pe­rzy twier­dzą (ostat­nio Valve mówiło coś podob­nego do Carmacka w tema­cie Apple i jego sup­portu dla twór­ców gier), coś po stro­nie Apple nie gra. Brak jest współ­pracy, brak chęci słu­cha­nia dewe­lo­pe­rów w tema­cie ich potrzeb, suge­stii i ocze­ki­wań ze strony samych gra­czy. Apple po pro­stu olewa granie.

I to jest chyba naj­więk­szy pro­blem: nie­zro­zu­mie­nie przez Jobsa, że te wszyst­kie „cool” gadżety są fak­tycz­nie cool ale na doświad­cze­nie obco­wa­nia z kom­pu­te­rem (i nie tylko kom­pu­te­rem!) składa się coraz bar­dziej zwy­kła chęć roz­rywki za jego pomocą. Konsole są OK i służą do gra­nia ale sto­jący na biurku sprzęt za astro­no­miczne pie­nią­dze powi­nien bawić także tych, któ­rzy lubią zła­pać za dżoja czy mychę i poeks­ter­mi­no­wać nieco wra­żego ścierwa. To jest tak abso­lut­nie nor­malne dla Windows, że zdaje się Vista ma cał­kiem osobny moduł w Panelu ste­ro­wa­nia dla gier wła­śnie (jakieś ogra­ni­cze­nia wie­kowe bodajże można tam wpro­wa­dzać i takie tam inne). Windows to sys­tem także dla gra­czy i także słu­żący roz­rywce a nie tylko odpa­la­niu Excela, co sami sobie wma­wiają chłopcy z Apple w zna­nych rekla­mów­kach z serii Get a Mac. Po pro­stu mając na pokła­dzie Windows, można i odpa­lić Excela, i Crysisa. Mając Mac OS X — tylko Excela. A nie wszy­scy posia­da­cze jabłek zdur­nieli do końca i bar­dzo chęt­nie by swoje maszynki roz­grzali solidną pyka­ninką w nowe, baje­ranc­kie tytuły.

Tyle, że to trzeba zro­zu­mieć. Trzeba mieć nieco mniej lat, niż ma Jobs i doświad­czyć oso­bi­ście tego, jak dziś wygląda roz­rywka elek­tro­niczna. To nie tylko kon­sole. To także (a może głów­nie) kom­pu­tery, tele­fony i dia­bli wie­dzą co jesz­cze. Carmack mówiący o idio­tach z Apple ma rację. Wiedzą to wszy­scy, któ­rzy uży­wają swo­jego sprzętu do cze­goś wię­cej, niż odpa­la­nie Excela, mailingu i robie­nia sobie albu­mów z fotek czy innych fil­mi­ków rodzinnych.

Jobs! Chcemy grać! Na Makach, iPo­dach, iPho­nach i czym tam jesz­cze! Puściłeś na rynek urzą­dze­nia, które aż pro­szą się o wypa­sione gierki dostępne na odle­głość wycią­gnię­cia z kie­szeni. Czemu tych gier jesz­cze nie ma??? Posłuchaj czło­wieka młod­szego, bar­dziej w tym biz­ne­sie doświad­czo­nego i wie­dzą­cego, co mówi. No i posłu­chaj nas — użyt­kow­ni­ków i klien­tów. Chcemy grać na naszych maszyn­kach! W nowe, dobre, natyw­nie śmi­ga­jące na naszych sys­te­mach gry. Zoptymalizowane dla sys­temu a nie w nim emu­lo­wane. I przede wszyst­kim — chcemy, by jakieś w ogóle wycho­dziły a nie tylko z oka­zji kolej­nego Keynote…

Kilka słów o CoSTa

Mąż, ojciec i w przyszłosci być może właściciel knajpy, w której będzie serwowana tylko wódka, tylko zimna i tylko na butelki.

Socjal

Jeszcze Ci mało? Śledź nas w sieciach społecznościowych...

35 Komentarzy do “Dlaczego nie możemy grać na Makach?”

  1. btd 16/11/2007 do 10:22 # Odpowiedz

    Mi sie wydaje ze steve-o jest w tym przy­padku ucie­le­snie­niem tego co jest naj­bar­dziej wk.. w spra­wach okolo-makowych. To nade­cie i ja wiem lepiej co wy chce­cie, aro­gan­cja w sto­sunku do innych.

    Tak lekko OT — zobacz, tak sie nabi­jaja sie z win­dow­sow — ze bugi, pat­che itd. A do leoparda wszy­scy cze­kaja na ‘update’ wiel­ko­sci win­dow­so­wego service packa!

    A zlo­sli­wie o applach i grach — applowcy sa zbyt wiel­kimi twor­cami zeby zaj­mo­wac sie jaki­mis grami dla dzieci. Oni prze­ciez sa powa­znymi Autorami Sztuki ;-)

  2. byte 16/11/2007 do 10:49 # Odpowiedz

    A ja się zasta­na­wiam jak bar­dzo ajfo­nowi na odcisk zacznie nastę­po­wać Android.

  3. tumdum 16/11/2007 do 11:31 # Odpowiedz

    A w jaki spo­sób niby te ‘nowe wypa­sione gierki’ mają dzia­łać na czymś pokroju gforce 8600/radek 2600? Po co job­sowi gry skoro ma plat­formę na któ­rej nie da się w nie pły­nie grać?

  4. btd 16/11/2007 do 11:46 # Odpowiedz

    Na geforce 8600 nie da sie plyn­nie grac? podu­pilo cie? W bio­shocka, hl2 ep2 czy wiedz­mina gram w 1680x1050 i jest plyn­nie. Procesor to ath­lon x2 4200 wiec do core2duo ma daleko.

  5. tumdum 16/11/2007 do 11:56 # Odpowiedz

    Nie wiem, może cie­bie ‘podu­piło’? Hl2 i Wiedzmin maja stare sil­niki wiec nic dziw­nego że się da grac. A coś wat­pie żebyś mógł grać ze wszyst­kim na max w jakiejś sen­sow­nej roz­działce np. w Crysis lub choćby nawet w Bioshock.

    • btd 16/11/2007 do 12:20 # Odpowiedz

      A to nie zauwa­zy­les ze wymie­niam bio­shocka? Czytanie wybior­cze? No i gra­tu­luje zauwa­za­nia roz­nicy w wygla­dza­niu powy­zej x4.

      W cry­sis to wiek­szosc zwy­klych pc bedzie miala pro­blem, wiec ten tytul nie trafiony.

      • btd 16/11/2007 do 12:25 # Odpowiedz

        Aha, i nie­zle oszukujesz.

        Najpierw piszesz:

        ‘A w jaki spo­sób niby te ‘nowe wypa­sione gierki’ mają dzia­łać na czymś pokroju gforce 8600/radek 2600?’

        a potem zmie­niasz to w:

        ‘A coś wat­pie żebyś mógł grać ze wszyst­kim na max w jakiejś sen­sow­nej roz­działce np. w Crysis lub choćby nawet w Bioshock.’

        Ładna zmiana argu­men­tow zeby tylko wyszlo na twoje. No chyba ze to zapo­ży­cze­nie z w koncu zdech­nie­tej iv rp poje­cia ‘skrot myslowy’.

  6. Brzoza 16/11/2007 do 13:57 # Odpowiedz

    Panowie, a od kiedy to gierki sku­piają się i kon­cen­trują tylko na naj­bar­dziej wypa­sio­nych Crysisach i Bioschock’ach?!!! Cała masa, ogromne rze­sze gra­czy to ludzie, któ­rzy mają sprzęt sprzed dwóch — trzech lat i to ten seg­ment gier buduje ogromny wolu­men sprzedaży.

    Kostas dobrze to napi­sał. Po co mi sprzęt za furę szmalcu, skoro muszę sobie doku­pić jesz­cze jeden do jako — takiego gra­nia? Ja jestem tego ide­al­nym przy­kła­dem. Brat prze­ko­nuje mnie do Maca, poka­zuje te wszyst­kie bajery etc., ale ja poza zdję­ciami i fil­mi­kami to jesz­cze w domu chce mieć szansę poba­wić się, pograć. Dlatego stoi u mnie bal­szak i nic nie wska­zuje, żeby się to miało zmienić.

  7. CoSTa 16/11/2007 do 14:08 # Odpowiedz

    [b]btd[/b]: Ogólnie trak­to­wa­nie sprzętu jak reli­gii (czy to ze strony Stevie-o, czy fan­bo­jów) uwa­żam za idio­tyzm. KAŻDY sys­tem ma bugiu, KAŻDY sys­tem jest łatany i abso­lut­nie KAŻDY sys­tem jest do zła­ma­nia. Mnie cie­szy to, że reak­cja na zgła­szane pro­blemy jest szybka (choć cza­sami potra­fią się głu­pie błę­dziory wlec mie­sią­cami nie­za­ła­tane), zde­cy­do­wana i kom­plek­sowa. I jab­coki wcale nie są jaki­miś tam wiel­kimi twór­cami. Jestem (nie­stety) tego żywym przykładem :)

    [b]byte[/b]: Moim skrom­nym — śred­nio. iPhone to po praw­dzie gadżet nasta­wiony głów­nie na mul­ti­me­dia a nie na zatrzę­sie­nie ryn­kiem smart­fo­nów. Apple olało apli­ka­cje dla iPhone ale dyna­mika sprze­daży nie maleje ani tro­chę, idzie toto jak woda. Nie dla­tego, że to taki dopa­ko­wany tele­fon jest, tylko dla­tego, że to fajowy iPod z dzwo­nie­niem i innymi baje­rami (sen­sowny net, solidny wyświe­tlacz, świetny inter­fejs). Android za to mocno prze­trze­pie tyłki Symbianom i innym Windows Mobile. Potencjał w tym kodzie sie­dzi ogromny.

    [b]tumdum[/b]: No wła­śnie. Chodzi o to, by podej­ście do gra­nia a w kon­se­kwen­cji także i do sprzętu zmie­nić. Tyle że wolę nie wie­dzieć, ile by kosz­to­wał Mak z wypa­sioną gra­fiką itd. Morderstwo dla kie­szeni, pod­czas gdy z boku stałby jesz­cze bar­dziej napa­ko­wany pecet pew­nie z dwu­krot­nie tań­szy. Strasznie sobie Apple liczy za wsa­dze­nie w maszynę cze­goś lep­szego niż Intel GMA950 :/.

    [b]brzoza[/b]: Pierdoło, gdy się ma TV Full HD i z quadro­fo­nią dookólną to się kupuje kon­solę i zapo­mina o bożym świe­cie, a nie jakie­goś tam pieca :). Te twoje stra­te­gie na byle maku pójdą (bo i Windows na tym idzie bez pro­ble­mów) ale do PORZĄDNEGO gra­nia potrzeba har­dware z gór­nej półki. Lub dobrej kon­soli :) (czy­taj — aktu­al­nie Xboxa bo na PS3 nie ma po pro­stu w co grać). Na Maku się robi te wszyst­kie zasrane rodzinne fil­miki czy inne pod­ca­sty ale od dep­nię­cia gazem w Burnoucie jest pad i kon­sola (pomyśl brat jk by ci się mie­szało, gdy­byś miał kierownicę :))

    • btd 16/11/2007 do 14:18 # Odpowiedz

      Jakie stra­te­gie?

      Bo taki World in con­flict poj­dzie na maku? Hehehe.

      Costa, teraz stra­te­gie sa tez full 3d, plus eks­po­zje i inne fajer­werki i oka­zuje sie ze stra­te­gie potrze­buja takiego samego sprzetu jak strzelanki :)

      • CoSTa 16/11/2007 do 14:25 # Odpowiedz

        Nie te, w które pyka Brzozik. On jest old­scho­olo­wiec i prze­sta­wia jakieś żetony a nie po ludzku wyciąga giwerę i roz­pie­rza wszystko, jak to w naj­lep­szych stra­te­giach się dzieje :)

        • Brzoza 17/11/2007 do 14:02 #

          Ano takie stra­te­gie lubię i strasz­nie ciężko prze­ży­wam te ostat­nie zmiany. Nie ma to jak porządna turówka:)

          A co do gier­co­wa­nia i kon­sol, to po ostat­nich doświad­cze­niach z Jeleniej — to zaczy­nam się powoli skła­niać w kie­runku zakupu jakiejś kon­soli. Ale wpierw musi być kamerka HD — to jest tak zaje­bi­sty gadżet, że nie mogę sie docze­kać kasu­chy za mój ostatni pro­jek­cik. Kamerka będzie obo­wiąz­kowo jesz­cze przed świętami:)

  8. tumdum 16/11/2007 do 16:10 # Odpowiedz

    btd: nie unoś się tak bo ci coś zaraz pęk­nie. I wyobraź sobie, że masz racje — to był skrót myślowy! Ale jak się oka­zało nie zała­pa­łeś więc musia­łem kon­kret­nie okre­ślić co rozu­miem przez kom­for­towe gra­nie. Co z tego, że tobie się przy­jem­nie ‘gra’ na 8600 w np. Bioshock? Są hard­co­re­owi gra­cze, któ­rzy chcą grać w natyw­nej roz­dziel­czo­ści ze wszyst­kimi opcjami usta­wio­nymi na max. Bo jeśli tego jesz­cze nie wiesz to do gier się spe­cjal­nie składa sprzęt a nie kupuje ‘zwy­kły pc’ — coś czego obec­nie nie da się zro­bić z makami.

    • btd 16/11/2007 do 16:29 # Odpowiedz

      W dupie mam har­co­ro­wych gra­czy i twoje wyobra­ze­nie ze kom­for­towe gra­nie ozna­cza ze wszystko usta­wiam na maks. Napisales nie prawde i dales dupy, teraz usi­lu­jac rato­wac sie ‘skro­tem myslowym’.

      I nie pisz gra w cudzy­slo­wiu, jakby odpa­le­nie gierki na kom­pie z karta poni­zej 1,5k pln nie mozna bylo nazwac gra­niem. Normalnie gram, nic sie nie tnie i jest kom­for­towo. Jak nie moze ci sie to w glo­wie zmie­scic to poszerz horyzonty.

  9. Pitmac 16/11/2007 do 18:08 # Odpowiedz

    Etam sie nie da grac jak gram na PB G4 i dla mnie jest cudnie,fakt że tylko w jedną gre ale dlam­nie inne nie ist­nieją:) WoW rzą­dzi:) Hmm ponad to sądze że wymie­nia­jąc jedy­nie karte gra­ficz­nym w takim Mac Pro pograsz sobie na wielu tytułach.Sposób pro­sty Winda na gry,Mac do pracy! Pozdro:0

  10. sprae 16/11/2007 do 21:46 # Odpowiedz

    Rozumiem, że jak zwy­kle jest to wpis o wszyst­kim i niczym.

    Producenci gier zacho­wują się ostat­nio jak redak­cja tvn24 — wszystko „be”.

    Najpierw nie podo­bały im się wie­lor­dze­niowe kon­sole, potem to, że intel wkłada słabe karty gra­ficzne do lap­to­pów, teraz coś w apple. Jeszcze kie­dyś Carmack kry­ty­ko­wał Java-ę w tele­fo­nach. Głupie małpy zli­zują każde słowo z jego ust, a pro­gra­mi­ści, mena­dże­ro­wie, firmy robią to co im się opłaca. Opłaca im się wyda­wać gry na naj­po­pu­lar­niej­sze platformy.

    Nie wiem co ma ktoś do gada­nia. Sprzęt ma taką wydaj­ność i na to się robi pro­dukt. Na początku lat 90 wyszedł kom­pu­ter sam coupe, coś niby jak zx spec­trum. Miało ten sam pro­ce­sor, ale jego oto­cze­nie znacz­nie lep­sze mimo, że i tak mało wydajne w tam­tych cza­sach. Nie prze­szko­dziło to w wyda­niu na ten sprzęt Prince of Persia.

    Odnosząc się do two­jej wście­kłej nie­na­wi­ści do słowa emu­la­cja dodam, iż jest to raczej re-kompilacja.

  11. CoSTa 16/11/2007 do 23:24 # Odpowiedz

    [b]pitmac[/b]: Czasem ludzie lubią mieć nieco więk­szy wybór :)

    [b]sprae[/b]:

    [quote]Rozumiem, że jak zwy­kle jest to wpis o wszyst­kim i niczym.[/quote]

    O, sprae, mal­kon­tent z zacię­ciem do trol­lo­wa­nia. Dawno wać­pana tu nie było ale jak widzę wra­casz. Dzięki! Zapłać to będę pisał co tylko chcesz, zapew­niam! Póki co pozwól, że popro­du­kuję się na mój zwy­cza­jowy sposób.

    [quote]Opłaca im się wyda­wać gry na naj­po­pu­lar­niej­sze platformy.[/quote]

    Chwila głęb­szego zasta­no­wie­nia dla­czego Mac OS X i Maki nie są jedną z owych „naj­po­pu­lar­niej­szych plat­form”? Nie? Tak myślałem.

    [quote]Nie wiem co ma ktoś do gadania.[/quote]

    Może to, że ten ktoś te gry robi?

    [quote]Sprzęt ma taką wydaj­ność i na to się robi produkt.[/quote]

    Słusznie. Między innymi dla­tego nie ma i nie będzie w naj­bliż­szym cza­sie na Maka żad­nej z nowych gier. O tym facet mówi ale prze­cież sprae nie jest małpą zli­zu­jącą itd…

    [quote]Na początku lat 90 wyszedł kom­pu­ter sam coupe, coś niby jak zx spec­trum. Miało ten sam pro­ce­sor, ale jego oto­cze­nie znacz­nie lep­sze mimo, że i tak mało wydajne w tam­tych cza­sach. Nie prze­szko­dziło to w wyda­niu na ten sprzęt Prince of Persia.[/quote]

    Taaa… Niektórzy wciąż nie mogą prze­sko­czyć, że dziś nieco ina­czej wygląda pro­ces two­rze­nia gier, sprzęt i w ogóle wszystko, co z elek­tro­niczną roz­rywką ma coś wspól­nego. Niestety sprae, te czasy już nie wrócą. Nikt nie będzie sie­dział i pół roku pie­ścił kod tylko po to, by gra ruszyła na maszy­nie sprzed dwóch lat. Inna skala kosz­tów, inna skala pro­ble­mów. Takie rze­czy teraz to już chyba tylko na kon­so­lach. Po kilku latach zapo­zna­wa­nia się przez dewe­lo­pe­rów z maszy­nami mogą oni wyci­skać z nich ostat­nie soki. Niestety/stety świat PC wygląda pod tym wzglę­dem kom­plet­nie ina­czej, o czym szkoda nawet pisać bo to — cytu­jąc pre­miera byłego — oczy­wi­sta oczy­wi­stość. No i nie­stety — gra­fika w maszy­nach Apple nie jest naj­sil­niej­szym ich punk­tem w porów­na­niu do kon­struk­cji dostęp­nych dla PC.

    [quote]Odnosząc się do two­jej wście­kłej nie­na­wi­ści do słowa emulacja[/quote]

    „Wściekłej nie­na­wi­ści”??? Matko, język PiS wdziera się wszę­dzie… Ja KOCHAM emu­la­cję! Wielbię emu­lo­wać kom­pu­tery, które wspo­mi­nam z łezką. Od tego emu­la­cja wła­śnie jest!

    [quote]dodam, iż jest to raczej re-kompilacja.[/quote]

    OK, nie jest to emu­la­cja a raczej trans­la­cja. Racja. A co tam się rekom­pi­luje? Bo prze­cież nie kod gry. Raczej zdaje się dosto­so­wuje się do każ­dej gry kod Cidera a i chyba nawet nie to. Spory wysyp win­dow­so­wych gier na tor­ren­tach, które okre­śla się jako „cide­ri­zed” i które w mniej­szymi lub więk­szymi pro­ble­mami ale dzia­łają na Makach potwier­dza­łoby to przypuszczenie.

  12. przecietny 18/11/2007 do 12:35 # Odpowiedz

    COMMENT_DELETED

    • przecietny 18/11/2007 do 12:40 # Odpowiedz

      [url=http://img64.imageshack.us/img64/7715/m3mb4.jpg]http://img64.imageshack.us/img64/7715/m3mb4.jpg[/url]

      Poprawiony link. CoSTa sorry za bałagan.

  13. dely 18/11/2007 do 13:35 # Odpowiedz

    Nie wiem czy ktoś zauwa­żył, ale gier na Makówkę nie będzie, bo nikomu się nie chce (i pew­nie długo nie będzie się chciało) por­to­wać DirectX na japka. Nie oszu­kujmy się pano­wie, to nie kwe­stia sła­bych kart i pro­ce­so­rów (ten argu­ment już dawno odpadł w przy­padku Apple), ale brak moż­li­wo­ści łatwego por­t­nię­cia goto­wej gry. DirectX robi bar­dzo dużo za pro­gra­mi­stów i deve­lo­pe­rów. A kto robi teraz gry pod OpenGL? Prawie nikt.

    Ktoś mi zaraz powie, że jakoś PS3, Wii, PS2 i X360 to też w każ­dym z wymie­nio­nych przy­pad­ków inna bajka, za każ­dym razem trzeba pisać nie­mal od nowa. No pew­nie, ale jakby Jobs zagwa­ran­to­wał, że po prze­por­to­wa­niu gry kupi ją z milion ludzi to może jakieś Valve albo EA by się zasta­no­wiła, a wszy­scy wiemy, że tak nie będzie.

    • btd 18/11/2007 do 20:46 # Odpowiedz

      Heh, ‘applowce’ kupują wszystko co powie steve ;-)

      Tak wiec wystar­czy ze by steve powie­dzial. No ale wia­domo jak jest :-)

  14. borczyński 18/11/2007 do 21:31 # Odpowiedz

    Ależ Costa poru­szył temat. Uuu..

    No, ale prawda jest taka, że Apple chce ucho­dzić za dużego haj-lajfowca z ten­den­cją do two­rze­nia kolej­nej reli­gii, bo czymże jest wieczne zapa­trze­nie w firmę z jabł­kiem w logu jak nie wyznaniem.

    Bez burd, pro­szę. Nie piszę tutaj o kupo­wa­niu Maka dla sys­temu (bo wie­rzę, że Costa i więk­szość ludzi jego pokroju) wła­śnie po to użyt­kuje sprzęt Apple — funk­cjo­nal­ność w sys­te­mie. Dobra, ładne są, tak, przy oka­zji. Ostatnio dużo moich zna­jo­mych (płeć piękna) zaczęła hur­towo wspo­mi­nać, że chcia­łoby lap­topa apple’a bo… „są ładne”. Ale to już znamy, prawda?

    Co do gier. Wiem, że te gierki od EA to mydle­nie oczu i żeby pograć na Maku wypa­da­łoby się zaopa­trzyć w Maka Pro, który kosz­tuje prze­cież… ech, prze­milczmy tę sprawę. Jak już ktoś wspo­mi­nał, tam można wymie­nić grafę i pograć w coś sen­sow­nego (w sumie to nie wiem czy nawet, bo czy ktoś odpa­lał kie­dyś jakąś inną gierkę, nie „dedy­ko­waną”, poprzez Boot Camp czy co tam makowcy jesz­cze mają?).

    Nie zdzi­wię się kiedy Apple zaci­śnie pasa, wal­nie zdrowo głową w ścianę i wypu­ści Mac for Gamers, czy to w serii czy jakie­goś wypa­sio­nego kompa/konsolę dedy­ko­waną do gier. Myślę, że to sto­sun­kowo pro­ste, moż­liwe do zre­ali­zo­wa­nia od tak, tylko pozo­stają dwa pro­blemy: ilość gier oraz cena. Myślę, że drugi czyn­nik położy wszystko. Skoro za dobrego lap­topa od Apple płaci się 10 tys. zł to wolę nie wyobra­żać sobie Apple’a wcho­dzą­cego w rynek growy „na serio”.

    To eko­no­micz­nie — moim skrom­nym zda­niem — jest nie­moż­liwe. Apple ma pomię­dzy rzy­ciami gra­czy, bo tych gra­czy po pro­stu nie stać na plat­formę Jabłka i oni nie dadzą się nabrać. Gdyby porów­nać zwy­kłego PC, TYLKO do gra­nia (no wyobraź­cie sobie, dacie radę — win­dows i gry, bez pod­łą­cza­nia netu i wiru­sów, tylko gra­nie) i Maca dla Gracza (no już Jobs utwo­rzył, jest na rynku, pre­miera…) to głów­nym czyn­ni­kiem decy­du­ją­cym o zaku­pie byłaby (stan­dar­dowo) cena. PC do gra­nia (sam „bla­szak”) można już zło­żyć za 2 tys., a do gra­nia — jak już ktoś się pie­klił — na „full deta­lach” za 3–4 tys.zł. Ile kosz­to­wałby komp od Apple? 8, 10, 12 tys.? Bo co, bo Apple jest ład­niej­szy? Czysta paranoja…

    Oczywiście zdaję sobie sprawę, że nikt nie kupuje PC tylko do gra­nia, ale kto ładuje w niego har­dware za 3-4tys. żeby NIE grać? No wła­śnie:) (pomi­jamy zatwar­dzia­łych mania­ków z kom­plek­sem mniej­szo­ści… FPSów w Windowsie).

    Powiem jesz­cze raz. Nie liczmy na to, że w Polsce pogramy na Macach tak mocno i ostro jak na PC. Wiem, że Polacy są jesz­cze biedni, a Amerykanom da się wci­snąć w zasa­dzie wszystko (w końcu Vista i iPhone sprze­daje się tam jak bułki) i to ich może być stać żeby grać u Jobsa, ale nas, Polaków, nie. Przynajmniej tych prze­cięt­nych, choć żaden z nas prze­cięt­nym się nie czuje:) Popatrzcie zdro­wo­roz­sąd­kowo na to, co można skon­fi­gu­ro­wać na sklep.apple.pl (czy odpo­wied­niku w US) jeśli cho­dzi o RAM, HDD itd. Dlaczego zwy­kły sprzęt (bo prze­cież Apple używa dys­ków i pamięci dostęp­nych w każ­dym skle­pie) kosz­tuje pra­wie 2x tyle co cena retail? Żeby było śmiesz­niej, auten­tyczna sytu­acja z iSpotu: Wie Pan co? Niech Pan kupi w skle­pie pamięć DDR2, przy­nie­sie i Panu ją wymie­nimy. Będzie taniej. No ja Was przepraszam…

    Post Scriptum — żeby nie było. Nie jestem ani zwo­len­ni­kiem, ani wiel­kim kry­ty­kiem sprzętu i poli­tyki Apple’a. Za to jestem sta­rym gra­czem, który całego tego baj­zlu ze śmiesz­nym, euro­pej­skim iPhone’m i wyzna­wa­niem Apple’a nie rozumiem.

  15. CoSTa 19/11/2007 do 07:42 # Odpowiedz

    [b]przecietny[/b]: OK, zaraz napra­wię. No i kur­czę fajowe :). I przy oka­zji nie­stety prawdziwe :/

    [b]dely[/b]: Coś jest na rze­czy na pewno. Z dru­giej strony apple się sprze­daje. I to ponoć nie­źle. Zaczyna mieć coraz więk­szy kawa­łek tortu i chło­paki w stylu Carmacka już widzą, gdzie to zmie­rza. I chcą móc puścić na ten poten­cjal­nie coraz więk­szy rynek pro­dukty zro­bione z sen­sem a nie dzia­ła­jące via wrap­per, ponoć strasz­nie zabug­go­wany. Wiedzą, co zna­czy być pierw­szym i jakie można od tego kupony odciąć. Gry na Maki już powsta­wały i powstają dalej ale brak tu dyna­miki. A bez pomocy samego Apple nic wię­cej zdzia­łać się nie da.

    [b]btd[/b]: Poczytaj komen­ta­rze do artka w Macworld.com. Tyle w tema­cie bez­kry­tycz­nej miło­ści fanów do pro­duk­tów Apple. W ogóle odno­szę wra­że­nie, że fani jap­coka o wiele, wiele, wiele kry­tycz­niej pod­cho­dzą do pro­duk­tów pusz­cza­nych przez jabłko, niż fani innych systemów/marek. Płacą, wyma­gają, złe roz­wią­za­nia kry­ty­kują, dobre chwalą. I naj­za­baw­niej­sze — ktoś to chyba cza­sem czyta, bo widać, że sporo suge­stii użyt­kow­ni­ków jest brane pod uwagę pod­czas uspraw­nia­nia oprogramowania.

    [b]borczyński[/b]: Uuuu, długi i ładny komen­tarz, dzięki. Z tym że kom­plet­nie nie zga­dzam się z pomy­słem porów­ny­wa­nia skła­daka PC z jabł­kiem. Z pro­stej przy­czyny: jabłko dostar­cza roz­wią­za­nia nieco bar­dziej kom­pletne, niż pecet zło­żóny po kosz­tach w jakimś Komputroniku. Po pro­stu ktoś, kto nie chce wyda­wać pie­nię­dzy (nie tylko na har­dware ale także na design i software), nie jest tar­ge­tem Apple. I w życiu nie poj­mie, jak można wywa­lić dwa razy wię­cej za coś dwa razy słab­szego od mon­stera, któ­rego ma pod biur­kiem. Można. [url=http://tnij.org/ahgr]Tu opi­sa­łem swoje powody[/url]. Dodam tylko może, że idea kupo­wa­nia kom­pu­tera do gra­nia jest dla mnie kom­plet­nym idio­ty­zmem. Granie na kom­pu­te­rze to dla mnie kom­pletny idio­tyzm. Tylko konsola!

    • borczyński 19/11/2007 do 12:15 # Odpowiedz

      [b]CoSTa:[/b] ależ nie, nie neguję i nie dzi­wię się temu, dla­czego znaj­dują się kon­su­menci kupu­jący coś droż­szego niż prze­ciętny kom­pu­ter z defi­ni­cji. Efekt Veblena, rzekł­bym. (chociaż…?)

      Napisałem to stricte w per­spek­ty­wie gra­czy w uję­ciu Apple’a, czyli stwo­rze­nia spe­cjal­nej plat­formy dla gra­czy wła­śnie z jabł­kiem na obu­do­wie. Porównanie PC do Mac dla osób zaj­mu­ją­cych się pracą, biz­ne­sem (Ty, ja, czy­tel­nicy) jest oczy­wi­ście nie­ade­kwatne, bo porów­nu­jemy Windows i Mac. Jeśli cho­dzi o gra­czy, porów­nu­jemy w zasa­dzie wydol­ność jed­nostki (nie­za­leż­nie czy tam sie­dzi Mac OS X 19 czy Windows 2024). Dlatego napi­sa­łem, tak jak napisałem:)

      Głównym czyn­ni­kiem eko­no­micz­nym w Polsce (nadal) decy­du­ją­cym o zaku­pie towaru jest cena. I to w prze­wa­ża­ją­cym pro­cen­cie. Tym bar­dziej gracz, który dys­po­nuje czę­sto port­fe­lem rodzi­ców. Piłem do tego, że Apple ma gdzieś gra­czy, bo tak naprawdę oni nie kupią Maca dla gier, bo ich na to nie stać.

      No i taki gracz ma gdzieś czy pudełko od Maca jest fajne i w dotyku jak chu­s­teczka Velvet. Po pro­stu — gierki mają śmi­gać i koniec.

      [quote]Po pro­stu ktoś, kto nie chce wyda­wać pie­nię­dzy (nie tylko na har­dware ale także na design i software), nie jest tar­ge­tem Apple[/quote]

      No widzisz:) Gracza nie obcho­dzi design kompa (bo po co?), dla­tego nie jest tar­ge­tem, racja. Czy już wyja­śni­li­śmy tajem­ni­cze ola­nie gier przez Jobsa?

      [quote]Granie na kom­pu­te­rze to dla mnie kom­pletny idio­tyzm. Tylko konsola![/quote]

      Eee, prze­sa­dyzm. Ja nie wyobra­żam sobie gra­nia w np. GTA, Call of Duty itd. na kon­so­lach. Wiem, wiem, są kla­wia­tury, myszki i maty do tań­cze­nia. Bez prze­sady. Gry pokroju wymie­nio­nych muszą śmi­gać na kom­pu­te­rze. Gdyby ten­den­cja była odwrotna cały e-sport (czyli gra­nie w Counter-Strike, Warcraft, Quake itd.) za potężne pie­nią­dze (mamy prze­cież kil­ku­krot­nego Mistrza Świata w Counter-Strike w kraju), odby­wa­łoby się na konsolach.

      PS. Ile osób w PL gra na PC, a ile na kon­so­lach? Nie porów­nujmy rynku USA do pol­skiego, bo to nie ma sensu. Amerykanie to idioci, co potwier­dzili wie­lo­krot­nie. Kupują to, co pole­cają „spe­cja­li­ści”. Dlatego Vista jest rozchwytywana…

      • CoSTa 19/11/2007 do 12:43 # Odpowiedz

        O, dzięki za wykład. Rozumiem o co Ci cho­dzi i w tym uję­ciu jak naj­bar­dziej masz rację. Strach się bać ile by kon­fi­gu­ra­cja do gra­nia w wyda­niu Apple kosz­to­wała — to fakt.

        Co do połą­cze­nia wraż­li­wo­ści na to, jak wygląda pudło, na któ­rym się gra to ja bym się jed­nak kłó­cił :). I mam na tę tezę dowody! Cała fura dodat­ków, świa­te­łek i dia­bli wie­dzą jak skrę­co­nych obu­dów dla gra­czy (i w ogóle dla pece­cia­rzy) świad­czą same za sie­bie. Inna kwe­stia, że w więk­szo­ści przy­pad­ków tych świe­ci­de­łek kijem bym nie dotknął ale de gustibus…

        Co do gra­nia w FPS-y i podobne na kon­soli — gram namięt­nie w Black (odje­chany FPS na PS2), nie­ba­wem zaser­wuję sobie serię GTA (pyka się w to na kon­so­lach MIODNIE!), Call of Duty takoż u mnie zawita w postaci całego cyklu, gdy tylko naj­now­sza część pokaże się w pla­ty­nie bo ciut dro­gawa teraz. Mało tego, że się da. Ja teraz śred­nio bym potra­fił obsłu­żyć duet WSAD + mycha. Owszem, nie wszystko da się padem obsłu­żyć ale zna­ko­mitą więk­szość — jak naj­bar­dziej. Owszem, ste­ro­wa­nie padem nie jest tak szyb­kie i pre­cy­zyjne jak mychą i kla­wia­turą (stąd i brak współ­za­wod­nic­twa mię­dzy­plat­for­mo­wego) ale też z uwzględ­nie­niem tej spe­cy­fiki gry na kon­sole powstają. Nie raz przez to kon­wer­sje dawały dupy aż się dewe­lo­pe­rzy nauczyli. W bodajże Quake 2 kory­ta­rze były mocno szer­sze niż w ory­gi­nale pece­to­wym. Po pro­stu skrę­ca­nie padem przy rów­no­cze­snym biegu moc­niej na zakrę­tach „wyrzu­cało” (bo wol­niej się działo nieco) i to był naj­prost­szy spo­sób na zni­we­lo­wa­nie problemu.

        Wbrew pozo­rom cał­kiem sporo ludzi ma w tym kraju kon­sole. Na tyle sporo, że opłaca się dys­try­bu­to­rom robić spo­lo­ni­zo­wane wer­sje gier i być z ryn­kiem na bie­żąco. Oczywiście gra się w Polsce głów­nie na PC ale na świe­cie te pro­por­cje są bar­dziej wyrów­nane. To i u nas z cza­sem się zmieni.

        • borczyński 19/11/2007 do 13:18 #

          [quote]W bodajże Quake 2 kory­ta­rze były mocno szer­sze niż w ory­gi­nale pecetowym[/quote]

          No wła­śnie… Tak samo jest w Call of Duty tylko gorzej (na każ­dym pozio­mie trud­no­ści). Sprawdzone. Możesz sta­nąć na łące pokry­tej przy­strzy­żoną trawą, sam, pośród armii Niemców. Mają „sła­bego cela”, chło­paki, bo nie tra­fią w Ciebie tak szybko jak na PC. A to poto, że musisz się tro­chę nakrę­cić tą gałeczką zanim naje­dziesz celow­ni­kiem na facjatę jego­mo­ścia. To tro­chę odbiera smaku, ale coś za coś.

          Oczywiście w uję­ciu PC>konsole jest i odwrot­nie, jak zauwa­ży­łeś, a ja zapo­mnia­łem napi­sać poprzed­nio. Lepiej na kon­so­lach gra się w gry „zręcz­no­ściowe” (przy­naj­mniej dla mnie). Zaliczyłbym pośred­nio do tej grupy PES, FIFA, NFS, Burnouty itp.

          [quote]Wbrew pozo­rom cał­kiem sporo ludzi ma w tym kraju konsole[/quote]

          Ależ oczy­wi­ście! Sam mam PS2 (nie­długo re-launch, o czym pisa­łeś), a przy­mie­rzam się do kupna X360. Chodzi głów­nie o to, że w Polsce panuje nadal trend „sprzętu rodzin­nego”. Kupuje się PC po to by syn mógł „posy­pać” w Crysisa, tata pogrze­bać w Excelu, napi­sać maila, mama zro­bić prze­lew itd. A kon­sola? Marnotrawstwo pie­nią­dza (wg głosu ludu):)

          PS. Nie żebym się wymą­drzał, bo ktoś może to ode­brać jako efekt moc­nej kry­tyki czy nie wia­domo czego. Byłem recen­zen­tem gro­wym, pra­co­wa­łem na tym rynku dość długo, nadal mam jakieś powią­za­nia i mówię pro­sto z mostu, w opar­ciu o prak­tykę. Toż to Polska jest przecie:)

        • btd 19/11/2007 do 14:18 #

          @borczyński:

          Nie zebys nie koja­rzyl sie z Borkiem z nie­odza­lo­wa­nego top secret ;-)

          Dobrze wasc piszesz, zwlasz­cza w tema­cie ‘kon­sole vs pc’. Komp jest uni­wer­salny, a gra­nie to dalej w men­tal­no­sci ogol­no­pol­skiej roz­rywka niska i gow­niar­ska i dla­tego dopóki rodzice placa za sprzet dziecka, na kon­sole jest mala szansa. Latwiej wydaja kase na 2 razy droz­szego pc. Znam to tez z pracy w komputerowym :)

        • borczyński 19/11/2007 do 14:52 #

          [b]btd[/b]: Marcin Borek? Naówczas naczelny bodajże. No tak, ale to nie ja ;)

  16. CoSTa 19/11/2007 do 14:54 # Odpowiedz

    [b]borczyński (vel borek? ;))[/b]:

    [quote]Nie żebym się wymą­drzał, bo ktoś może to ode­brać jako efekt moc­nej kry­tyki czy nie wia­domo czego. Byłem recen­zen­tem gro­wym, pra­co­wa­łem na tym rynku dość długo, nadal mam jakieś powią­za­nia i mówię pro­sto z mostu, w opar­ciu o praktykę.[/quote]

    No i o to cho­dzi! Jeśli czu­jesz potrzebę soczy­stego pod­kre­śle­nia tre­ści — bądź soczysty :).

    Spoko, ja się już kom­plet­nie na kon­sole prze­por­to­wa­łem a Maka kupo­wa­łem ze świa­do­mo­ścią, że pograć na tym to nie pogram. Tak więc ten pro­blem mnie oso­bi­ście śred­nio doty­czy. Ale kiedy czy­tam (nie pierw­szy zresztą raz) o tym, że dewe­lo­per jęczy w tema­cie współ­pracy jabłka z twór­cami gier, to chyba jest coś na rze­czy. A to coś mnie bar­dzo dziwi, bo gra­nie to ele­ment codzien­no­ści naj­nor­mal­niej­szej pod słoń­cem a nie tylko gów­niar­skich zachcia­nek. Przez ten pry­zmat patrząc, widzę ste­try­czałe jakieś zało­że­nia i zasady job­sowe, które mocno dołują fun, jakim jest korzy­sta­nie z Maków. I o to mnie tu się roz­cho­dzi bar­dziej, niż o kwe­stie „co lep­sze — PC czy Maki”. Jobs zdaje się nie dostrze­gać, że use­rzy wsko­czyli na nowego lewca w użyt­ko­wa­niu swo­ich maszy­nek. Szkoda.

    [b]btd[/b]: Ano, komp jest uni­wer­salny. To jego potężna zaleta. Wiesz btd czego nie cier­pię w kom­pu­te­rach? Dwa lata. Co dwa lata powi­nie­nem zmie­niać przy­naj­mniej kartę gra­ficzną, by nadą­żyć za tym, co ofe­rują gierki. Niby to długo ale iry­tuje mnie to cią­głe roz­sze­rza­nie. W Maku też — dla Leoparda, który ponoć jest dia­blo pamię­cio­lubny, wrzucę drugi giga­bajt do maszyny. W sumie OK ale iry­tuje mnie to dokła­da­nie strasz­nie. Konsolę kupuję raz i o ile się nie pier­dzieli, póź­niej kładę już w gry. Drogie ale nie po to Allegro wymy­ślono, by sobie czło­wiek nie radził :). Przy kup­nie PC w okre­ślo­nym celu (ot biuro, mailing, stronki…) nagle oka­zuje się, że PC nie jest stud­nią bez dna i raz kupiony sprzęt służy latami. Mnie szo­kuje ilu jest użyt­kow­ni­ków bar­dzo leci­wych makó­wek i to zado­wo­lo­nych po dziś dzień z tych kom­pu­te­rów. Okazuje się, że po wyru­go­wa­niu gier można spo­koj­nie żyć lata całe ze swoją raz kupioną kon­fi­gu­ra­cją. To dla mnie auten­tyczna nowość zaob­ser­wo­wana w światku Maków ale też i użyt­kow­ni­ków Linuksa czy innych sys­te­mów, na które nie powstają gry wyma­ga­jące cią­głego dopa­ko­wy­wa­nia sprzętu.

    • borczyński 19/11/2007 do 15:08 # Odpowiedz

      [quote=CoSTa]Przez ten pry­zmat patrząc, widzę ste­try­czałe jakieś zało­że­nia i zasady jobsowe[/quote]

      Przecież to stary hipis. Dla mnie potwier­dze­niem był aty­kuł w Forbesie, w któ­rym zacy­to­wali Jobsa, a teraz ja jego (z pamięci): „Nie pro­du­ku­jemy tego, co chcą ludzie. Ludzie nie wie­dzą czego chcą. Dajemy im to o czym nawet nie marzyli.”.

      Z jed­nej strony to takie modne, wizjo­ner­skie i Bogopodobne, a z dru­giej, skoro Kowalski czy Smith nie mają nic do gada­nia (w więk­szym uję­ciu sprawy) to o czym my roz­ma­wiamy. Jobs chce zba­wiać świat, a nie słu­chać próśb czy spe­ku­la­cji. Trochę go to uspra­wie­dli­wia, ale z patrząc z dru­giej strony wku­rza, kiedy kupuje się sprzęt o war­to­ści uży­wa­nego samochodu…

      • Brzoza 19/11/2007 do 17:03 # Odpowiedz

        No dobra — ale o co cho­dzi? Ten Pan nikogo nie zba­wia bo ma to w du#ie. On sprze­daje i zara­bia. Nie może grać ceną, bo z chi­no­lami nikt nie wygra. Wygrywa ina­czej — wot i cała filo­zo­fia. Co do gier na Maka itd. to wła­śnie od tego są bada­nia rynku i inne takie. Nikt nie podej­muje decy­zji za dziesiątki/setki milio­nów — bez takiej wie­dzy. Najwidoczniej na razie im się to nie kal­ku­luje i koniec tematu.

  17. Lack 19/11/2007 do 22:36 # Odpowiedz

    btd :

    1) 8600 GT wyciąga osza­ła­mia­jące 24 fps (śred­nio w dodatku) na 1280x1024 High. Płynną grę w 1680x1050 można odło­żyć na półeczkę z bajkami.

    2) Wersja mobilna tej karty pla­suje się jesz­cze niżej.

    Nie masz się co oszu­ki­wać, Apple coraz bar­dziej się oddala od tematu gier.

    • btd 20/11/2007 do 08:13 # Odpowiedz

      Ale w czym i przy jakim procku itd?

  18. borczyński 20/11/2007 do 12:32 # Odpowiedz

    [b]brzoza:[/b] wiesz, skoro liznęli temat gier, to zna­czy, że coś tam chcieli ruszyć. Ale wypo­wiedź Carmacka chyba mówi sama za sie­bie. Nikt nie każe rów­nież Jobsowi ści­gać się z Chinami, bo tutaj nie wygra nikt, ale poli­tyka sprze­daży dla ryn­ków z udzia­łem poni­żej 1% cało­ści w kraju (jak np. w Polsce) jest banalna. Na szczę­ście do końca roku ma powstać Apple Poland, bo prze­kro­czono (rze­komo) 1% udziału w rynku.

    [b]Lack:[/b] Nie chcę nikogo mar­twić, ale 8600GT nie jest dobrą i wydajną kartą graficzną :)

    [b]btd:[/b] Panowie, naprawdę myśli­cie, że w grach pro­cek robi jakąś kolo­salną róż­nicę? Nie mówię tutaj o prze­pa­ści pomię­dzy jedno– a dwur­dze­nio­wymi, ale o para­dok­sie pol­skich skle­pów. Tam usły­szymy, że do gra­nia musimy mieć naj­lep­szy, naj­szyb­szy pro­cek jaki ist­nieje. Bull shit. Gry kom­pu­te­rowe to przede wszyst­kim dobra karta gra­ficzna (seria 8 GeForce’a to jest jakaś pomyłka; no, może za wyjąt­kiem 8800xxx). Już prze­ro­bi­łem wiele tema­tów w tym zakre­sie. Naprawdę. Czy gra się będzie łado­wała 30 sekund czy minutę to tak na zdrowy roz­są­dek żadna róż­nica. W grach cho­dzi o dobrą grafę (+ chło­dze­nie do niej na obu­do­wie; kolejny para­doks — w więk­szo­ści nikt o tym nie myśli), szybki RAM (ostat­nio na topie GeIL DDR2 800MHz Ultra/Dragon) + szybki HDD z dużym cache (np. WDC SATA-II, 16mb cache). I wtedy gramy jak chcemy:) (IMHO)

  19. Lack 20/11/2007 do 14:24 # Odpowiedz

    Bleh, zapo­mnia­łem. W Bioshocku.

    Procesor: QX6700

    bor­czyn­ski : Ty to wiesz, ja to wiem, btd też to wie, tylko się nie przyznaje.

    A słaby pro­ce­sor może nie pozwo­lić kar­cie roz­wi­nąć skrzydeł.

Dodaj komentarz