I po urlopie

Minął tydzień jak z bicza strze­lił i już sie­dzi czło­wiek dłu­biąc swoje codzienne zadanka. Jak było? Nieco sen­nie ale ogól­nie fajowo. No i z małą prze­rwą na pod­sko­cze­nie do domu, odsta­wie­nie Majki do leka­rza i już powrót do Jeleniej Góry. CoSTa szybki jest… ;)

Spotkałem się przede wszyst­kim z rodzinką brac­kiego a głów­nie z Alinką — ich­nią pocie­chą. Mała RZĄDZI! Słodka jest do bólu, chi­chra się strasz­nie, mleko cią­gnie z cycka aż miło patrzeć no i ogól­nie daje ognia. Brzozy wyglą­dają na nieco zmę­czone ale szczę­śliwe. Nic dziw­nego, młoda — jak sporo innych takich bąków — potrafi sześć razy w nocy upo­mi­nać się o cyca a w przy­padku opóź­nia­nia owego cyca poda­wa­nia, potrafi się upo­mnieć o swoje i należne kalorie.

Prócz rodzin­nych aber­ra­cji był oczy­wi­ście czas na kon­struk­tywne spę­dza­nie czasu przy kon­soli :). Tu muszę przy­znać, że Brzoza chyba wcią­gnął się nieco w kon­so­lowe kli­maty. Oto bowiem dostał na twarz BurnOuta i jak go przy­ssało do pada, tak puścić już nie chciało. W tej grze pęd zrywa skalp z głowy a włosy same ukła­dają się pro­sto­pa­dle wzglę­dem wek­tora gra­wi­ta­cji od samego patrze­nia, a co dopiero od gra­nia. Przy oka­zji Brzozik jako zaja­dły grzy­biarz wziął i zdał mi krótką rela­cję z kupio­nego nieco wcze­śniej Wiedźmina i powia­dam Wam — nie słu­chało się tego przy­jem­nie. Znając brac­kiego pew­nie jego obiet­nice napi­sa­nia cze­go­kol­wiek o grze można mię­dzy bajki wło­żyć, więc skra­ca­jąc: PROBLEMY! Instalacja, póź­niej ssa­nie od razu pat­cha ważą­cego dia­bli wie­dzą ile, jakieś jesz­cze przy­gody zwią­zane z nie­roz­po­zna­wa­niem płytki jako ory­gi­nal­nej a to za sprawą zain­sta­lo­wa­nego przez brac­kiego Alcohola czy innego Daemon Toolsa (sorry ale zakła­da­nie od razu, że ktoś korzy­sta­jący z tych pro­gra­mów jest obo­wiąz­kowo pira­tem to strze­la­nie uczci­wym ludziom w mordę i utrud­nia­nie życia). Oj namę­czył się Brzozik, zanim w ogóle grę uru­cho­mił. Sorry ale to już nie dla mnie. Siedzenie pół dnia, by odpa­lić grę? Kogoś posrało? Wsadzam krą­żek w czyt­nik i po chwili mam grać — tak to z mojej kon­so­lo­wej prak­tyki ma wyglą­dać. Sayonara pecety czy inne kom­pu­tery — nie jeste­ście do gra­nia prze­zna­czone i tyle.

Podczas przerw w gra­niu brac­kiego ja skrom­niutko zali­cza­łem questy w Okami. Ta gra jest świetna! No i na hek­ta­rach powierzchni pla­zmy mojego ojczulka wygląda bosko po pro­stu. Yeah!

Końcówka krót­kiego urlopu to spo­tka­nie z byłymi mem­be­rami i mem­ber­kami Liceum Ogólnokształcącego im. Stefana Żerom­skiego w Jeleniej Górze czyli pro­ściej mówiąc — z chlo­rami z mojej byłej klasy lice­al­nej. Jako że wozi­łem ludzi to i nie piłem i chyba po raz pierw­szy coś pamię­tam z „kla­so­wej” imprezy :). Było wesoło tym bar­dziej, że zawi­tała i nasza wycho­waw­czyni, która do osób prze­cięt­nych i sza­rych raczej nie należy. Na wyso­ko­ści wpół do trze­ciej w nocy, skoń­czo­nych wszyst­kich fajek i dopi­ja­nej resztki wódki oraz wyby­ciu mięk­kiego ele­mentu chcą­cego spać czym prę­dzej, impreza nabrała wigoru. W życiu nie widzia­łem nie­ja­kiego Mareczka tak ślicz­nie i rów­niutko spi­tego :). Może dla­tego, że to chłop więk­szy i ja spi­ja­łem się zazwy­czaj wcze­śniej? Diabli wie­dzą ale sam widok — bezcenny!

Narobiłem fotek z Jeleniej Góry. Niebawem poobra­biam i pokażę publicz­nie, jakie to mia­steczko jest brzyd­kie a miej­scami wręcz piękne. Zaczynam odczu­wać doj­mu­jącą potrzebę posia­da­nia cze­goś wię­cej, niż cyfrowy kom­pakt. Ale bym z tej Jeleniej soków wtedy wycisnął…

Anyway, jak zwy­kle na urlo­pie — wypo­czą­łem mało, nagra­łem się nieco, napi­łem się wcale a do domu wró­ci­łem stę­sk­niony bra­kiem rodziny u boku. Czyli porażka? A gdzie tam! Już snuję plany gdzie następną kla­sową bibę urzą­dzimy i na ile tym razem będę musiał wziąć wol­nego :). Było fajowo!

Kilka słów o CoSTa

Mąż, ojciec i w przyszłosci być może właściciel knajpy, w której będzie serwowana tylko wódka, tylko zimna i tylko na butelki.

Socjal

Jeszcze Ci mało? Śledź nas w sieciach społecznościowych...

7 Komentarzy do “I po urlopie”

  1. zx 07/11/2007 do 09:58 # Odpowiedz

    Ja wła­śnie jestem na eta­pie łado­wa­nia się pierw­szej mapy w Wiedźminie (po zacię­tym boju ze wcze­śniej­szymi pro­ble­mami) zakoń­czo­nej oczy­wi­ście wywa­le­niem błędu sys­te­mo­wego i zamknię­ciem gry.

    Brzoza (jak­byś się poja­wił), mia­łeś coś podob­nego? ^_^

    • Brzoza 08/11/2007 do 08:26 # Odpowiedz

      Hmmm — aku­rat TAKICH pro­ble­mów, to nie mam. Tak więc nic nie pomogę, ale jest dostępne spore forum z opi­sem bugów i pro­ble­mów — coś na pewno tam znaj­dziesz na ten temat.

  2. Sickboy 07/11/2007 do 11:46 # Odpowiedz

    Przed wczo­raj widzia­łem wiedź­mina w skle­pie tu w Anglii. Szkoda ‚że mi nie pój­dzie na moim lap­to­pie bo chęt­nie bym pyknął.

  3. btd 07/11/2007 do 12:24 # Odpowiedz

    A masz jakies nor­malne rpg na kon­sole? Sayonara kon­sole, nie ma na nich nor­mal­nych rpg :-> Równie posrane.

    A co do wiedz­mina — mi nie gry­zie sie z daemon­to­ols bo ja wzia­lem z tor­ren­tow :-> Patch wazyl ok 100 mega i w chwile go mia­lem. Acha, oczy­wi­scie zapo­mnia­les ze na np takim xboxie360 tez sa pat­che? Jak na ps3 nie wiem, bo nikt tego nie uzywa. Wiedzmin wywala sie co jakis czas do windy, ale jesli cho­dzi o sama zawar­tosc to jest super.

    Odpocznij Costa, bo zbyt inten­sywny week­end miales ;-)

  4. CoSTa 07/11/2007 do 12:49 # Odpowiedz

    [b]zx[/b]: A pogra­łeś już coś w ogóle? Bo póki co to nie­zbyt to faj­nie wygląda w takim razie.

    [b]sickboy[/b]: Ścią­gnij jakieś demo i sprawdź — nie raz dzi­wi­łem się, że gry które na moim sta­rym PC nie miały ponoć prawa cho­dzić radziły sobie cał­kiem nieźle.

    [b]btd[/b]: Normalne RPG? Ależ są i mają się dosko­nale. Klikanie myszką po całym ekra­nie — to jest dopiero posrane.

    Co do Wiedźmina — nie­któ­rzy kupują i im się gry­zie. Dla nie­któ­rych zassa­nie 100 mega to dosyć cza­so­chłonna sprawa przy łączu, które nie było brane dla celów pobie­ra­nia paczy ważą­cych 100 mega i wię­cej. Jak jest na Xboxie nie wiem zbyt­nio, bo nie mam. Widać twarde dyski w dupach twór­com poprzew­ra­cały. Jak jest na PS3 też nie wiem bo też nie mam. Trochę jed­nak ludzi tego używa i pew­nie jakby się rozej­rzeć to info gdzieś o paczach do gier zna­leźć by pew­nie można bo pew­nie są, z tego samego względu co pat­che dla Xboxa. Na mar­gi­ne­sie — jak to się dzieje, że mogą powsta­wać gry na PS2 na ten przy­kład, które jakoś można prze­te­sto­wać i zapro­jek­to­wać jak należy bez potrzeby póź­niej­szego wypusz­cza­nia tony popra­wek? Z całym sza­cun­kiem — zawar­tość może być super do bólu ale „wywa­la­nie się od czasu do czasu do windy” potrafi zepsuć wszel­kie pozy­tywne wra­że­nia. To po pro­stu nie powinno mieć miej­sca W OGÓLE.

    Dopiero co z urlopu wró­ci­łem, jestem wypo­częty aż miło patrzeć :)

  5. pedro 07/11/2007 do 13:16 # Odpowiedz

    Ciekawe, ja z Wiedźminem nie mia­łem ŻADNYCH pro­ble­mów. Patch fak­tycz­nie spo­rawy (120MB afair), ale mimo zain­sta­lo­wa­nego daemona i alco­hola wszystko ruszyło bez pro­ble­mów, Nie wywala się, nie haczy. A gierka miodna jest.

  6. Brzoza 07/11/2007 do 18:45 # Odpowiedz

    A mnie jasna kur#a tra­fiła. Bo przy­szła paczuszka (pięk­nie wydana), zają­łem się insta­la­cją i po 3 godzi­nach… dalej insta­lo­wa­łem, grze­ba­łem w forach dys­ku­syj­nych etc. Wreszcie zna­la­złem spo­sób na uru­cho­mie­nie mojej LEGALNEJ gry na LEGALNYM sys­te­mie ope­ra­cyj­nym z LEGALNYM Alcocholem pole­ga­jacy na kil­ku­krot­nym uru­cha­mia­niu kompa i koniecz­no­ści odin­sta­lo­wa­nia mojego pro­gramu. TO JEST CHORE.

    Chore, abso­lut­nie i to potwor­nie jest wywa­la­nie się gry do windy. Właśnie sobie teraz gra­łem gdy w środku akcji, jak już się wcią­gną­łem w kli­mat i fajną muzyczkę nagle wszystko mi się wie­sza i wywala do win­dowsa. Po pro­stu szlag jasny trafia.

    Od strony samego RPG, to na razie wygląda to faj­nie, choć to bar­dziej mi wygląda na hack’n slash niż raso­wego RPG. ALe czas pokaże. Na razie nie zdą­ży­łem zbyt daleko zajść. Zobaczymy.

Dodaj komentarz