Tak przynajmniej twierdzą niektórzy pesymiści, którym płaci się za to, by twierdzili. Policzyli, pokombinowali i stwierdzili, że…
Internet users will create 161 exabytes of new data this year, and this exaflood is a positive development for Internet users and businesses, IIA says. An exabyte is 1 quintillion bytes or about 1.1 billion gigabytes. One exabyte is the equivalent of about 50,000 years of DVD quality video.
za: Macworld.com
Jak widać sporo tych danych im wyszło. A ponoć ilość danych dostępnych online rośnie lawinowo i z roku na rok będzie tego więcej. No i na tej podstawie mądrale wywróżyli, że nam się miejsce skończy bo o rurki to raczej są spokojni.
Tak patrzę na pojemność mojej googlowej skrzynki. I wniosek mam jeden: albo mądrale żyją w jakimś oderwaniu od rzeczywistości, albo Google po prostu wie, gdzie jest sklep z twardzielami.
Czas na jakieś copy party jak za starych, dobrych, scenowych czasów, kiedy robiło się backupy całych twardzieli a wcześniej — zbiorów dyskietek. Ktoś chętny na wymiankę eksabajcika danych? :)








Prawdziwi twardziele nie znają słowa „backup” ;]
moj backup samego katalogu domowego pewnie by zajal z kilka dvd. a przydalby sie, bo chocby magisterka by sie przechowala przynajmniej dla potomnosci :]
Jeden terabajt to bym mial :-)
Ano zależy co rozumieć przez słowo backup. Jeśli bezkrytyczne zrzucanie całego śmiecia, który nawinął się na dysk(i) to i owszem. Kilka(naście) DVD z tego wyjdzie. Ale jeśli ograniczyć to do poczty i dokumentów to (przynajmniej u mnie) po spakowaniu wychodzą mi raptem dwa DVD. A kwitów przez te 10 lat pracy i studiów zebrałem ogromne ilości. Najgorsze w tym wszystkim to proces pakowania tych dokumentów, bo jestem hardcorowcem i robię wszystko ręcznie i to od podstaw (więc nie bawię się w żadne backupu przyrostowe, czy też różnicowe). Po prostu jadę wszystko rarem, aż się procek i dysk zapocą.
No ja backupuję tylko dokumenty i save z gier — zajmuje się tym Mozy, raz na miesiąc robię też zwykły backup na CD.
A maile mi backupuje GMail (tak sądzę ;)
A ja póki co najważniejsze rzeczy zrzucam na Mozy a gdy pojawi się Leopard i Time Machine — będzie w użyciu drugi twardziel, na którego póki co tylko rsyncuję różne rzeczy.
Uświadomiłe mnie żę muszę sobie dokupić trochę twardziela ;]. Niedłuo moja skrzynka gmail go przerośnie :P.
Świat bez Internetu wydaje się być tak szalenie niepraktyczny, że znajdzie się ktoś kto i o te miejsce zadba.
Być może niesłusznie, ale jakoś jestem spokojny.