In Vitro my ass

OK, to pań­stwo scho­dzi na psy. Tak kon­kret­nie i po cało­ści. A wła­ści­wie to nie pań­stwo a prasa, ze wska­za­niem na Gazetę Wyborczą. Co ostat­nimi czasy zaj­muje naj­wię­cej czasu pracy pro­ce­so­rów umiesz­czo­nych w gło­wach auto­rów naj­le­piej sprze­da­ją­cego się dzien­nika w tym kraju? Odpowiedź: in vitro.

To już się w pale po pro­stu nie mie­ści i żałość ogar­nia, gdy widzi się na pozór poważ­nych ludzi, któ­rzy od kilku dni walą tek­stami o tym jak to in vitro jest potrzebne i jak bar­dzo trzeba je dofi­nan­so­wy­wać i że biskupi robią nie­faj­nie, że swoje trzy gro­sze do tej kwe­stii wtrącają.

NIE!

Do jasnej cho­lery, to NIE biskupi robią nie­faj­nie, a to z tego względu, że robią to, co mają robić — gło­śno krzy­czą i kry­ty­kują dofi­nan­so­wy­wa­nie cze­goś nie­zgod­nego z ich wie­rze­niami i dok­tryną, jak­kol­wiek by owe wie­rze­nia idio­tyczne nie były a dok­tryna do bani i z epoki stosu palo­nego. Mają do tego prawo, tak samo jak ja do kry­ty­ko­wa­nia tych kretynizmów.

Panowie redak­to­rzy Gazety Wyborczej! Istotą pro­blemu NIE SĄ biskupi i ich mowy do swo­ich mniej lub bar­dziej wier­nych. Istotą pro­blemu jest to, że w pań­stwie (póki co) nie­wy­zna­nio­wym w ogóle to zda­nie bie­rze się pod uwagę!!! TO jest istotą pro­blemu i wła­śnie O TYM trzeba pisać, nie o bisku­pach. Dajcie tym ludziom święty spo­kój — robią dokład­nie to, co mają robić. Tym, kto nawala na całej linii i działa wbrew kon­sty­tu­cji tego kraju jest rząd Donalda Tuska, który w ogóle na ów jazgot zwraca jaką­kol­wiek uwagę. I tylko i wyłącz­nie tutaj leży przy­czyna pro­blemu, któ­rego być naj­zwy­czaj­niej nie powinno, bo pre­mier tego kraju powi­nien jed­nym zda­niem na pohu­ki­wa­nia Glempów i reszty odpo­wie­dzieć: „Ależ nie­chaj biskupi zabra­niają — swoim wiernym”.

Rozdział pań­stwa i kościoła w naszym kra­iku jest fik­cją. Proponowałbym to jakoś ure­gu­lo­wać na zasa­dach nieco innych, niż umowa mię­dzy­pań­stwowa mię­dzy Warszawą i Watykanem, dająca obcemu pań­stwu wszystko, na co owo pań­stwo ma ochotę. Albo więc Polska włą­czy Watykan do swo­jego tery­to­rium, albo nie­chaj funk­cjo­na­riu­sze tego pań­stwa odpier*** się od naszego kraju i nie­chaj dzia­łają na pod­sta­wie praw obo­wią­zu­ją­cych wszyst­kie publiczne insty­tu­cje oraz związki religijne.

A pro­ściej — nie­chaj wie­rzący sobie wie­rzą i prze­strze­gają czego tam tylko chcą i co innym nie przy­nosi szkody. Ale od praw tych innych nie­chaj wie­rzący wraz ze swo­imi przed­sta­wi­cie­lami się odpin­dolą. I od ich pie­nię­dzy oraz celów, na które mają być one wydawane.

I to ponoć Muzułmanie mają pań­stwa wyznaniowe…

Kilka słów o CoSTa

Mąż, ojciec i w przyszłosci być może właściciel knajpy, w której będzie serwowana tylko wódka, tylko zimna i tylko na butelki.

Socjal

Jeszcze Ci mało? Śledź nas w sieciach społecznościowych...

24 Komentarzy do “In Vitro my ass”

  1. byte 29/12/2007 do 18:41 # Odpowiedz

    Meeen, ale pojechałeś.

    Rispekt :)

    • CoSTa 29/12/2007 do 18:59 # Odpowiedz

      Nie nabi­jaj się Bycik :). Wkurzają mnie dywa­ga­cje kil­ku­stro­ni­cowe i etyczne roz­trzą­sa­nie pro­blemu, któ­rego naj­zwy­czaj­niej w świe­cie nie ma i w ogóle być nie powinno. No ale mamy pra­wicę przy wła­dzy i kwiat­ków z cza­sem pew­nie będzie wię­cej. Niech tylko bishopi poczują się mocniej…

  2. btd 29/12/2007 do 19:09 # Odpowiedz

    A jak dla mnie pro­ble­mem jest przede wszyst­kim ist­nie­nie tych czar­nych pier­dol zupel­nie ode­rwa­nych od zycia i nie maja­cych prawa miec cokol­wiek wspol­nego z byciem rodzi­cem a wypo­wia­da­ja­cych sie na ten temat. Przyjeli celi­bat to niech sci­skaja wacki i morda w kubel na tematy ktore ich zupel­nie nie dotycza.

  3. shqvarny 29/12/2007 do 19:10 # Odpowiedz

    bez prze­sady. gdyby biskupi się nie cze­piali, to w Wyborczej byłyby głów­nie pod­su­mo­wa­nia roku, sport, a z działu ‘kraj’ jedy­nie infor­ma­cje o kilo­me­tro­wych kolej­kach do urzę­dów (a dzi­siaj ponoć w więk­szo­ści pustki..)

  4. brocha 29/12/2007 do 19:33 # Odpowiedz

    Costa — zgoda! Ale biskupi też prze­sa­dzają, że się wpierd… mię­dzy wódkę, a zaką­skę w świec­kim pań­stwie. Nie byłoby by sprawy jakby te matoły powie­dzieli, że wierni nie powinni sto­so­wać tej metody — ale czemu się wpierda… do sto­sun­ków pomię­dzy oby­wa­te­almi mają­cymi gdzieś ich maja­cze­nia o trójcy świę­tej a państwem?

  5. mads 29/12/2007 do 20:47 # Odpowiedz

    Biskupi sie wpi­ta­laja w to o czym mowi­cie, bo ich tacy dzien­ni­ka­rze np. GW dopy­tuja, „a co ksiadz etc. sadzi na temat…”. I dotad zadaja pyta­nia, az uzy­skaja satys­fak­cjo­nu­jaca ich odpowiedz.

    A nie widze zwiazku Costa z tym, czy pol­ska rza­dzi pra­wica czy lewica. SLD duzo bli­zej bylo do Kosciola 5 lat temu, niz dzis PO.

  6. zx 29/12/2007 do 21:23 # Odpowiedz

    Wiecie co? Problemem nie są ani biskupi, ani rząd. Problemem w tym wypadku jest wiara. Główne urzędy pań­stwowe IMO powinni zaj­mo­wać posrani reali­ści z głową przy samej ziemi. Dlaczego? Bo Tusk jest chrze­ści­ja­ni­nem i nie ma prawa zapo­mnieć o wie­rze cze­go­kol­wiek by nie robił.

    Sorry, ale jeśli wie­rzył­bym i miał podobne prze­ko­na­nia, to nie zawa­hał­bym się użyć urzędu do dzia­łań zgod­nych z moimi przekonaniami/wiarą.

    Wybraliśmy chrze­ści­ja­nina, to on ma prawo dzia­łać tak, jak pozwala mu na to wiara.

  7. CoSTa 29/12/2007 do 22:23 # Odpowiedz

    [b]btd[/b]: No to aku­rat dla mnie pro­ble­mem nie jest. Niechaj sobie będą i na zdro­wie komu tam oni są potrzebni.

    [b]shqvarny[/b]: W sumie też racja. Tak przy­naj­mniej jest o czym czy­tać i o czym pisać :).

    [b]brocha[/b]: I wła­śnie od tego jest pre­mier ponoć świec­kiego kraju, by zamknąć temat jed­nym stwier­dze­niem, że prosi się panów bisku­pów bar­dzo, by te kwe­stie roz­trzą­sali ze swo­imi wier­nymi a od pań­stwa i jego wydat­ków to wara. Biskupi (jako auto­ry­tety reli­gii), etycy czy ogól­niej — elita taka czy owaka jest potrzebna dla dys­kursu spo­łecz­nego i kształ­to­wa­nia takich czy innych poglą­dów. Proszę bar­dzo, nie­chaj się toto wykuwa w dys­ku­sji. Ale — co oczy­wi­ste — poglądy reli­gijne nie mają nic do kształ­to­wa­nia poli­tyki pań­stwa i jest to pry­watna sprawa wier­nych. Ja to wiem, Ty to wiesz, Tusk udaje, że tego nie wie. I w tym IMO problem.

    [b]mads[/b]: Zdaje się, że na paster­kach wysko­czyło kilku z tek­stami takimi a nie innymi. No już bez prze­sady, aż tacy twór­czy ci dzien­ni­ka­rze to nie są :). A co do SLD — owszem, nasi lewi­cowcy klę­kają jak jeden mąż ale to prze­cież nie w tym pro­blem. Chodzi o sto­su­nek do reli­gii i jej funk­cjo­no­wa­nia w pań­stwie. Można leżeć krzy­żem w kościele dniami całymi — to czy­jaś pry­watna sprawa. Ale należy też umieć zacho­wać roz­dziel­ność pań­stwa i kościoła, przy­naj­mniej dopóki jest ona na papie­rze. I jeśli tak mię­dzy innymi defi­nio­wać lewi­co­wość, to w tym kraju lewica prak­tycz­nie nie ist­nieje. Szkoda, jakaś rów­no­waga by się przydała…

    [b]zx[/b]: Słusznie z tym że wiara aku­rat nie ma tu nic do rze­czy. Po pro­stu w tym kraju (jesz­cze) obo­wią­zuje nie tyle sys­tem prze­ko­nań i war­to­ści reli­gij­nych ile kon­sty­tu­cja i ustawy. I tego ma się wie­rzący czy też nie­wie­rzący pre­mier z mini­strami trzy­mać. Nie można komuś zaka­zy­wać mieć poglą­dów — nie­chaj je ma, nie­chaj wie­rzy. W zgo­dzie z tymi poglą­dami nie­chaj zmie­nia kon­sty­tu­cję i prawo. Póki jed­nak obo­wią­zuje to obecne, nie­chaj go prze­strzega. A póki co to nie kościół kato­licki kształ­tuje poli­tykę zdro­wotną tego kraju. Może jak naj­bar­dziej mieć zda­nie i je wypo­wia­dać bo to bar­dzo zna­czący spo­łeczny part­ner dla rządu, co robi i to jest jak naj­bar­dziej w pań­stwie demo­kra­tycz­nym słuszne. IMO nie­słuszne jest to, że zda­nie kościoła ma taki wpływ na rzą­dzą­cych tym kra­jem. Niechaj na nich ma ale pry­wat­nie. Dopóki są funk­cjo­na­riu­szami pań­stwa świec­kiego mają obo­wią­zek dba­nia o potrzeby oby­wa­teli bez reli­gii w tle.

  8. zx 29/12/2007 do 22:56 # Odpowiedz

    I w tym pro­blem, że wiara kata­locka ma być obecna w każ­dym momen­cie życia. Tako i w pracy. Więc jeśli Tusk fak­tycz­nie wie­rzy, to nie­stety, ale Kościół zawsze będzie miał na niego wpływ i to, że w pracy powi­nien być zim­nym, nie­wie­rzą­cym reali­stą nie jest już kato­lic­kie. Tak nie­stety ten Kościół działa…

    Ale ja kur­cze się nie wypo­wia­dam, bo nie mam poję­cia o co ogól­nie cho­dzi. :P

  9. mst 30/12/2007 do 04:35 # Odpowiedz

    Panowie, zdaje się, zapo­mi­nają, że wpływ kościoła na poli­tykę RP jest sprawą histo­ryczną, a nie widzi misiem Tuska. To, że T. jest reli­gijny nie może mieć wpływu na bra­ta­nie się z kla­nem Rydzyka czy bisku­pami. „Przyjęło się”, że prezydent/premier, mają być kato­li­kami, mieć żonę, nie­na­ganną postawę, kar­to­tekę, apa­ry­cję i tyle. To wewnętrzny marketing.

    Anyway. Zauważyłem tutaj, że pod­cho­dzi­cie do tematu z jed­nej strony i tylko z tej. Mads dobrze nawi­nął temat dzien­ni­ka­rzy. Bodajże to Fakt pierw­szy o tym napi­sał i to oni ude­rzyli do jakie­goś „czer­wo­no­czap­ko­wego” z prośbą o feed­back. Wiara w tym kraju, w Boga, chrze­ści­jań­ska, była, jest i będzie. To potężny elek­to­rat i samo­bój­stwem byłoby ole­wa­nie Kościoła, jako któ­rejś tam wła­dzy w Polsce. A dla­czego? Ano dla­tego, że chrze­ści­ja­nie — czy, roz­wią­zu­jąc ter­min — wie­rzący w Boga, sta­no­wią, do cho­lery, OGROMNY pro­cent kraju. Gdyby 80% kraju to byli gór­nicy, to zapewne rząd liczyłby się z gór­ni­kami 80x bar­dziej niż teraz.

    A liczą się z setek wzglę­dów. Historia — pisa­łem. Bezpieczeństwo — wyobra­ża­cie sobie 15mln gór­ni­ków, któ­rzy boj­ko­tują ustawę? Polityka zagra­niczna — kraje Unii żyją w zgo­dzie z Kościołem i wszel­kie myki w bok w spra­wach waż­nych (no już nie mówię o Tłinki-łinki) będą pod­no­szone na forum do dyskusji.

    To nie jest tak, że „kościoł” z defi­ni­cji sobie jest, oni krzy­czą, Tusk ich bie­rze pod uwagę, a Panów tutaj dzi­wota bie­rze, jakim pra­wem Biskupi mogą odgry­wać rolę w poli­tyce pań­stwa. Mogą i to żadna nowość. Kościół to dobrze pro­spe­ru­jąca firma, która ma jed­nego pre­zesa zarządu:) To grupa spo­łeczna, a że potężna to swoją drogą. Inne to jak zapewne wszy­scy wie­dzą: gór­nicy, leka­rze, pie­lę­gniarki, nauczy­ciele itd.

    Tym tro­pem idąc można by powie­dzieć, a co leka­rze mają do kasy pań­stwa? Po co im pod­wyżki, skoro każdy (każdy to dobre, pol­skie gene­ra­li­zo­wa­nie) mądrzej­szy ma swój pry­watny gabi­net, jeź­dzi nowym BMW, sta­wia dom za mia­stem, a jego dzieci cho­dzą tylko w fir­mo­wych ciu­chach. To takie pol­skie, prawda? Ano mają, bo jakby ich zabra­kło (a już bra­kuje, bo w Irlandii płacą w Eurosach, to trzeba się tam prze­sie­dlić) to leczy­li­by­śmy się tylko domową apteczką, a dia­gnozy wyko­ny­wa­liby tylko pro­fe­so­ro­wie za 250zł/sztuka. Masz siłę, jest Ciebie wię­cej — masz grupę. Jest Was wię­cej niż milion? Jesteś kolejną par­tią w Sejmie.

    Tylko nie przy­wo­łuj­cie, pro­szę, sytu­acji z USA czy innych, wie­rzą­cych w świętą krowę, czy lata­jący czaj­ni­czek, kra­jów, gdzie pro­centy wiary są bar­dzo porozbijane.

    No, jak zwy­kle ują­łem to w trzech słowach:)

    P.S. Proszę, Panowie, zauwa­żyć, że Kościół dowala się do jed­nej „pro­ce­dury” w całej defi­ni­cji in-vitro. Mężczyzna musi jakimś spo­so­bem prze­trans­por­to­wać nasie­nie do pude­łeczka. Jakim — to już zosta­wiam Waszej wyobraźni i wie­dzy. No i jest jesz­cze drugi, mar­ke­tin­gowy myk. Kościół sprze­ci­wia się zabi­ja­niu embrio­nów w pro­bówce, które w rze­czy­wi­sto­ści giną natu­ral­nie, tak jak to się dzieci uczy na lek­cjach bio­lo­gii. Kościół sobie mnoży i dodaje, z czego wycho­dzi, czy­sto pija­row­sko, „zabi­ja­nie dzie­sią­tek nowych ist­nień, spusz­cza­nych w kiblu”. Można i tak.

    Pzdr.

    A.

  10. Pemmax 30/12/2007 do 11:44 # Odpowiedz

    A było tak obiek­tyw­nie — „Do jasnej cho­lery, to NIE biskupi robią nie­faj­nie, a to z tego względu, że robią to, co mają robić — gło­śno krzy­czą i kry­ty­kują dofi­nan­so­wy­wa­nie cze­goś nie­zgod­nego z ich wierzeniami” .…

    .… jed­nak skoń­czyło się jak zazwy­czaj pod­czas dys­ku­sji o Kościele — „albo nie­chaj funk­cjo­na­riu­sze tego pań­stwa odpier*** się od naszego kraju”

    Ciężko dys­ku­to­wać o czymś ducho­wym, co każdy kato­lik nosi w swoim sercu. Nikt nie mówił, że życie według zasad jest pro­ste, a na pewno nie jest pro­ste życie według zasad Chrześcijańskich. Nie musimy jed­nak wystrze­li­wać „czar­nych” w kosmos bo mamy odmienne zda­nie. Myślę, że warto zasta­no­wić się dla­czego Kościół wyraża pewne poglądy i czym się kie­ruje. Od sie­bie powiem, że życie ludz­kie jest naj­cen­niej­szą war­to­ścią Kościoła. Może warto się nad tym zasta­no­wić, a nie szu­kać wszę­dzie mamony i wpływu kościoła na pań­stwo — chodź nie­stety te ele­menty są rów­nież obecne w Kościele. Warto czer­pać z tego co dobre, a kry­ty­ko­wać co złe. Trzeba jed­nak być obiek­tyw­nie nasta­wio­nym do tematu i otwar­tym na argu­menty obu stron.

  11. wyzimir 30/12/2007 do 14:05 # Odpowiedz

    Nie chcę żeby z publicz­nych pie­nię­dzy były finan­so­wane zabiegi invi­tro. Jest wielu cho­rych ludzi, któ­rzy nie mogą liczyć na pomoc pań­stwa ponie­waż potrzebne im środki nie są w koszyku świad­czeń gwa­ran­to­wa­nych. Invitro to nie jest zabieg ratu­jący życie. Wolę żeby pie­nią­dze z kasy pań­stwo­wej szły na pomoc cho­rym dzie­ciom, któ­rym ta pomoc może rato­wać życie lub popra­wiać jego jakość, niż na wąt­pliwe z etycz­nego punktu widze­nia zabiegi.

    Po dru­gie biskupi robią to co do nich należy, to nie jest tylko pro­blem poli­tyczny, ale także etyczny.

    Po trze­cie, więk­szość ludzi w tym kraju to wie­rzący (głów­nie kato­licy) więc mają prawo decy­do­wać na co wyda­wane są ich pieniądze.

    Po czwarte, nie wiem skąd w ate­istach tyle nie­na­wi­ści, zwłasz­cza wśród czu­ją­cej się ano­ni­mowo w inter­ne­cie gów­nia­że­rii. Katolików w naszym kraju można nazy­wać kato­lami, wyzy­wać ich od debili, bo jest to poprawne poli­tycz­nie. Wszystko z czym nie zga­dzają się kato­licy (i inni chrze­ści­ja­nie) to prze­jaw nie­to­le­ran­cji, zakła­ma­nia i nienawiści…

    • Brzoza 30/12/2007 do 23:12 # Odpowiedz

      wyzi­mir: jest jedna fun­da­men­talna róż­nica mię­dzy wie­rzą­cymi, a ate­istami. Ateiści nie mówią wie­rzą­cym jak Ci mają żyć. Wierzącym nato­miast wydaje się, że mają jakie­kol­wiek prawo aby wszyst­kim dookoła narzu­cać swoje poglądy i swoją wiarę.

      Costas ma tu 100% racji. Biskup coś powie­dział — so what? Jeśli prawdą jest, że 95% pola­ków to chrze­ści­ja­nie i jeśli prawdą jest, że chrze­ści­ja­nie kie­rują sie w życiu zasa­dami wiary i nauką kościoła (w tym zda­niem ich paste­rzy, czyli bisku­pów), to pro­blem znika. Państwo może refun­do­wać wszyst­kie zabiegi in vitro, ale nie będzie na nie chęt­nych. Przecież 95% pola­ków to osoby wierzące…

      Z jakiś powo­dów jed­nak Kościół nie wie­rzy swoim owiecz­kom i chce admi­ni­stra­cyj­nymi meto­dami zabraniać/ograniczać.

      I trzeci wątek — co z tym finan­so­wa­niem in vitro. Dla mnie jest to kolejny zabieg medyczny. Dyskusja powinna odby­wać się na pozio­mie jego nie­zbęd­no­ści, a nie prze­ko­nań. Jest milion lep­szych spo­so­bów na wyko­rzy­sta­nie tych środ­ków, a skoro tak, to in vitro pozo­sta­nie domeną ludzi zamoż­nych. Jak więk­szość nowo­cze­snych leków i zabie­gów medycznych…

  12. mst 31/12/2007 do 03:03 # Odpowiedz

    [b]Pemmax[/b]: Tylko, że my tutaj nie pod­wa­żamy (nie)stosowności finan­so­wa­nia zabie­gów, ale podej­ście kościoła.

    Z tego co wiem ten zabieg kosz­tuje ~3,5tys. zło­tych więc nie wydaje mi się, żeby Tusk wyda­wał rela­tyw­nie małe pie­nią­dze na potrzeby przy­ro­stu natu­ral­nego. W sumie wyj­dzie na to, że nie będzie finan­so­wa­nia, bo nie ma z czego (i się nie dzi­wię; jest milion innych, waż­niej­szych pro­ble­mów). 3,5k to jesz­cze nie tak ogromne pie­nią­dze moim zda­niem, żeby zwra­cać się z prośbą do Rządu o dofi­nan­so­wa­nie. Jeśli ktoś bar­dzo by chciał to dziecko mieć, a nie może nor­mal­nie, cóż, są kre­dyty (tak, wiem, jestem bezduszny).

    Wracając do kościoła. Ta wiara, prze­strze­ga­nie przy­ka­zań, modli­twa to tak do końca szczera nie jest. Zapewne widzie­li­ście na prze­róż­nych repor­ta­żach, jak te reli­gijne wiece się koń­czą, kiedy poja­wia się na nich kamera TVNu. Ja, gdy zoba­czy­łem pierw­szy taki z serii, byłem PRZERAŻONY. Nie wie­dzia­łem, że star­szych, sza­no­wa­nych i reli­gij­nych ludzi stać na pobi­cie ope­ra­tora, roz­wa­le­nie sprzętu, wyzwi­ska, prze­kleń­stwa i Bóg wie co jesz­cze… No wła­śnie. Bóg chyba NIE wie co jesz­cze może spo­tkać zwy­kłych, sza­rych kato­li­ków z rąk kato­li­ków klanu o. Rydzyka. A Ci — uzbro­jeni i nie­bez­pieczni. Ech…:)

    P.S. Happy New Year!

    Pzdr.

    A.

  13. Pemmax 31/12/2007 do 06:11 # Odpowiedz

    @Brzoza, mówisz o Katolikach czy o dewo­tach? Zwichnięcia wiary poja­wiają się wszę­dzie. W Islamie prze­ja­wia się to poprzez pod­kła­da­nie bomb, a u nas bicie kame­rzy­sty przez sta­ruszki. Rozmawiajmy o żywym Kościele, a nie o dewia­cjach człon­ków jed­nego radia.

    Tak na koniec tylko dodam, że Chrześcijanem sie sta­jemy, a nie rodzimy jak więk­szość sądzi.

  14. salvadhor 31/12/2007 do 14:41 # Odpowiedz

    Hehe, widzę, że tu sami mini­stranci pisują. Bo jak nie mini­stranci, to czemu się tak żołąd­ku­je­cie o opi­nię osób (biskupi), któ­rych macie gdzieś? (i prawa kościelne).

    Żyj­cie sobie po swo­jemu — ich prawa was nie obo­wią­zują, to czemu wasze blu­zgi mają ich obsmarowywać.

  15. waltharius 01/01/2008 do 11:56 # Odpowiedz

    CoSTa masz sporo racji. Ktoś w komen­ta­rzach napi­sał, że nie powinno się wyda­wać publicz­nych pie­nię­dzy na coś takiego jak in vitro, bo nie jest to zabieg ratu­jący życie. Zgadzam się w 100%. Tak samo jak nie powinno się dawać 30 mln na budowę świą­tyni. Tutaj http://wiadomosci.onet.pl/1459700,2677,kosciol_doi_panstwo,kioskart.html?drukuj=1 znaj­dzie­cie wię­cej informacji.

    CoSTa według mnie dobrze zdia­gno­zo­wał cho­robę i nazwał ją po imie­niu. Szkoda tylko, że w naszym kraju jest to jesz­cze cho­roba nie­ule­czalna. Nikłe poję­cie zasad demo­kra­cji jakie wśród Polaków panuje rów­nież się do tego przy­czy­nia. Wielu się wydaje, że demo­kra­cja to rządy więk­szo­ści i kropka. Coś w stylu mojego ulu­bio­nego powie­dzonka: Ludzie jedz­cie gówno, miliony much nie mogą się mylić. Problemem jest zbyt głę­bo­kie prze­ko­na­nie wie­rzą­cych, że są nie­omylni i nie muszą sza­no­wać dru­giego czło­wieka. Pójście na łatwi­znę. I w ten spo­sób zawsze w tym kraju będzie się wyda­wało ogromną kasę na kościół i bisku­pów, któ­rym cią­gle mało, a dzieci z bied­nych wio­sek nie mają co liczyć na to, że dostaną dofi­nan­so­wa­nie do wyjaz­dów waka­cyj­nych. Chrześcijaństwo i kato­li­cyzm podobno są pełne miłości…

  16. Pemmax 01/01/2008 do 12:23 # Odpowiedz

    wal­tha­rius — „Chrześcijaństwo i kato­li­cyzm podobno są pełne miłości…”

    i jest to prawda. Kościół jed­nak nie jest pozba­wiony grze­chu. Jestem cie­kaw czy jesteś świa­dom ile orga­ni­za­cji kościel­nych pomaga ubo­gim. Wątpię, bo ina­czej nie pisał­byś o spra­wach o któ­rych wiesz bar­dzo mało. Prawdziwa miłość jest cicha i pokorna. Nie krzy­czy się o tym, że zakony czy inne grupy kościele są stwo­rzone wła­śnie dla czyn­nej pomocy potrzebującym.

    W moim odczu­ciu warto zasta­no­wić się nad wła­snym postę­po­wa­niem i odno­sić to do wła­snych słów wypo­wia­da­nych na forum. Waltharius, kiedy ostat­nio pomo­głeś tym głod­nym dzie­ciom o któ­rych piszesz? Wczoraj? Rok, temu? A może raz do roku, na wigi­lie? Kiedy my wszy­scy tutaj zgro­ma­dzeni pomo­gli­śmy innemu czło­wie­kowi? Patrzmy naj­pierw na swoje postę­po­wa­nie, a potem oce­niajmy innych.

    Trzeba cza­sem zagłę­bić się w pew­nym tema­cie zamiast gło­sze­nia far­ma­zo­nów i utar­tych schematów.

  17. waltharius 01/01/2008 do 12:39 # Odpowiedz

    *Pemmax* — Zdziwiłbyś się ile wiem o chrze­ści­jań­stwie i kościele. Wszystkie orga­ni­za­cje poma­ga­jące bied­nym i ubo­gim to chwa­lebna sprawa. Wiesz ile jest nie­ko­ściel­nych takich orga­ni­za­cji? Wiesz jak wiele one robią dla potrze­bu­ją­cych? I to za darmo, bez pomocy pań­stwa, bez wyłu­dza­nia pie­nię­dzy od ludzi pod pre­tek­stami róż­nymi? Tutaj kościół wypada bla­dziutko, tak pod wzglę­dem ini­cja­tywy, pomy­słu jak i rozmachu.

    Pięknie powie­dziane z tym poma­ga­niem. Jednak mam pełne prawo skry­ty­ko­wać coś, co mi się nie podoba. Wartałoby abyś wię­cej dowie­dział się o tym peł­nym miło­ści i zro­zu­mie­nia dla bliź­niego kościele, bo jak widzę to Ty wła­śnie nie wiesz o czym piszesz i znasz tylko pół­prawdy a ogólny obraz kościoła jest Ci zupeł­nie obcy i nieznany.

    Pozdrawiam

  18. Pemmax 01/01/2008 do 13:06 # Odpowiedz

    Waltharius — no to mnie zadzi­wi­łeś zadzi­wi­łeś swoją wie­dzą, szcze­gól­nie w tema­cie „wyłu­dza­nia pie­nię­dzy”. Przykre…

    Nie roz­ma­wiamy o orga­ni­za­cjach świec­kich tylko o „ble­dziut­kim kościele”.

    Nie ma zamiaru nikogo prze­ko­ny­wać ani nawra­cać. Chcę tylko zwró­cić uwagę na nas samych i troszkę więk­szej per­spek­tywy w oce­nie kilku spraw.

    Na prawdę warto zasta­no­wić się nad wła­snym postę­po­wa­niem. A pyta­nie o pomoc innym niech będzie obecne w naszych gło­wach na początku nowego roku. Cobyśmy na nie szcze­rze odpo­wie­dzieć. Wszystkiego naj­lep­szego w 2008!

  19. waltharius 01/01/2008 do 13:35 # Odpowiedz

    Wiesz Pemmax cały wpis CoSTy był o czymś innym. W życiu jest tak, że kilka dobrych uczyn­ków nie jest w sta­nie prze­kre­ślić kil­ku­set lat mor­derstw, gwał­tów i zastoju cywi­li­za­cyj­nego. Mój komen­tarz był obszer­niej­szy niźli tylko te kawałki, do któ­rych raczy­łeś byłeś się odnieść.

    • Pemmax 01/01/2008 do 13:44 # Odpowiedz

      „W życiu jest tak, że kilka dobrych uczyn­ków nie jest w sta­nie prze­kre­ślić kil­ku­set lat mor­derstw, gwał­tów i zastoju cywilizacyjnego.”

      Nie zga­dzam się z Tobą w tej kwestii.

      „Mój komen­tarz był obszer­niej­szy niźli tylko te kawałki, do któ­rych raczy­łeś byłeś się odnieść.”

      Nie lubię się powta­rzać. W moich wcze­śniej­szych komen­ta­rze w zupeł­no­ści oddają mój świa­to­po­gląd do tej sprawy i Twojego komentarza.

      Mógłbym jesz­cze odnieść się do „Wiesz jak wiele one robią dla potrze­bu­ją­cych? I to za darmo” ale nie ma ochoty roz­trzą­sa­nia kto i za czyje pie­nię­dze jest finan­so­wany. Nie chcę jed­nak psuć sobie humoru w nowym roku.

      Miłego dnia!

      PS. Wymieniamy tutaj swoje poglądy i nie chcę aby prze­ro­dziło się to w wojnę. Ciesze się, że możemy poznać zda­nia innych osób, nawet jeśli nie idą w parze z moimi opi­niami. To jest wła­śnie bogac­two wol­no­ści i nie zja­dajmy się nawza­jem jeśli ktoś myśli inaczej.

  20. waltharius 01/01/2008 do 13:48 # Odpowiedz

    Hehe nie zwy­kłem nikogo zja­dać :) Wiem, że cza­sami potra­fię się „zaognić” w dys­ku­sji, dla­tego dzięki za przy­sto­po­wa­nie. Każdy ma prawo samemu oce­niać co mu odpo­wiada a co nie. Ja zwra­cam na inne rze­czy w Kościele a Ty na inne. Nasze prawo i na tym polega wolność ;-)

  21. Pemmax 01/01/2008 do 14:34 # Odpowiedz

    wal­tha­rius i wła­śnie o to cho­dzi ;-) Pozdrawiam!

Dodaj komentarz