Mam dla Pana dobre wieści — neostrada już działa!

Tymi o to sło­wami odpo­wie­działa miła Pani z Telekomunikacji Polskiej na mój kolejny tele­fon z zapy­ta­niem– kiedy raczą uru­cho­mić mi inter­net w biu­rze. Dodać należy, iż owo „już działa” padło z ust równo dwa mie­siące po zło­że­niu zamó­wie­nia i trzy mie­siące od zain­sta­lo­wa­nia linii tele­fo­nicz­nej. Warto także powie­dzieć, że dzwo­ni­łem na linię biz­ne­sową jako firma, a nie jako szary człowieczek.

Historia jest tak absur­dalna, że aż posta­no­wi­łem ją opi­sać. Przy oka­zji insta­la­cji Internetu w moim nowym biu­rze przy­po­mnia­łem sobie dobit­nie powód dla któ­rego kie­dyś zerwa­łem wszel­kie moż­liwe kon­takty z TePsą. Ale zacznijmy od początku.

Wynajęliśmy biuro dla mojej firmy. Biuro na Ursynowie, bli­sko mojego domu (co bym nie tra­cił czasu na dojazdy) i bli­sko metra (co by pra­cow­ni­kom paso­wało). Biuro wyna­jęte — czas pod­cią­gnąć media — tele­fon no i inter­net. I tu pierw­szy zonk. Jedynym ope­ra­to­rem, który obsłu­guje ten budy­nek to rze­czona TePsa. No, ale sku­szony rekla­mami, nowym image etc. posta­no­wi­łem się nie zra­żać i zamó­wi­li­śmy tele­fon oraz neostradę.

Telefon zamon­to­wali nam już po 3 tygo­dniach i tylko po czte­rech moni­tach, przy oka­zji sta­wia­jąc milion dodat­ko­wych warun­ków. Ok. prze­łknę­li­śmy to i tuż po zain­sta­lo­wa­niu tele­fonu, czyli 03.X zło­ży­li­śmy zamó­wie­nie na neo­stradę. Pani uprze­dziła nas, że może to chwilę potrwać (do 30 dni sic!!!!), ale ponie­waż w tym samym budynku — pię­tro niżej — też jest pod­łą­czona neo­strada, więc sprawa będzie zała­twiona raczej szybko.

Ok. Po dwóch tygo­dniach ocze­ki­wa­nia nie wytrzy­ma­li­śmy ner­wowo i zaczę­li­śmy dzwo­nić. No i zaczął się cały koro­wód odsy­ła­nia od osoby do osoby. A każda kolejna nas infor­mo­wała, że nie możemy jesz­cze inter­we­nio­wać, bo nie minęły regu­la­mi­nowe 30 dni od zło­że­nia zamó­wie­nia, więc TePsa nie jest opóźniona.

Ok. Minęły owe 30 dni, więc zaczą­łem już moc­niej ata­ko­wać. Po tygo­dniu wyłą­czono mi tele­fon. Awaria. Dzwonię, skła­dam rekla­ma­cję. Pan ją przyj­muje i podaje mi magiczny jej numer. Obiecuje w ciągu 23 godzin napra­wić. 48 godzin póź­niej przy czwar­tym tele­fo­nie (wszystko z mojej komórki) nie wytrzy­ma­łem i zbesz­ta­łem Pana i powiedziałem:

Ja> Panie, takie zała­twia­nie rekla­ma­cji, to może Pan sobie w dupę wsa­dzić.
Pan — zupeł­nie nie zra­żony> Ale ja nie wiem o co Panu cho­dzi. Ja w sys­te­mie nie mam żad­nej rekla­ma­cji od Pana.
Ja> Hmmm, jako to nie ma?
Pan> Ano nie ma.
Ja> Raczej jest, bo nawet numer mi poda­wa­li­ście. Chyba, że ktoś odczy­ty­wał numery toto­lotka i mnie tak w jajo robi­cie.
Pan> Skoro ma Pan numer rekla­ma­cji, to pro­szę go podać.

Zbaraniałem. Dotychczas wszel­kie takie numery wywa­la­łem równo 1 sekundę po roz­mo­wie do kosza — bo to nie moją rolą jako klienta jest je spi­sy­wać i pamię­tać. No ale, moja ubecka pod­świa­do­mość ostat­nio bie­rze górę nade mną i oka­zało się, że jed­nak ten numer mam zanotowany!

Ja — z rado­ścią i try­um­fem> Numer mam. Oto on: — i wyre­cy­to­wa­łem cyferki.
Pan> Ale to nie jest rekla­ma­cja.
Ja> A co w takim razie?
Pan> To jest numer inter­wen­cji. I rze­czy­wi­ście potwier­dzam, że Pan taką inter­wen­cję skła­dał. Ale nie skła­dał Pan reklamacji…

Zbaraniałem kolejny raz z rzędu. Na takie dic­tum zatkało mnie kom­plet­nie, a nie jestem osobą, którą łatwo wpra­wić w osłu­pie­nie. Jasny szlag mnie tra­fił. Zakomunikowałem Panu, że skoro robi mnie w wała i w ch##$ to w takim razie infor­muję go, że nagry­wam roz­mowę, włą­czy­łem nagry­wa­nie w mojej komórce (lubię te gadżety) i już dużo ostrzej sobie z panem poga­da­li­śmy. Efekt?

ZERO. Olewka totalna. Kolejne 3 dni bez tele­fonu (no i oczy­wi­ście bez neo­strady). Złożone kolejne 2 rekla­ma­cje i 3 inter­wen­cje (już wiem czym się róż­nią) oraz kilka eska­la­cji (czy­taj roz­mowy z przełożonymi).

Po ok. dwóch tygo­dniach od awa­rii wresz­cie napra­wiono mi tele­fon, a po kolej­nym tygo­dniu miła Pani poin­for­mo­wała mnie, że neo­strada już działa… Skoro tak trak­tują firmy i tak zle­wają naprawdę nie­złych płat­ni­ków, to zasta­na­wiam się jak oni muszą trak­to­wać nor­mal­nych lud­ków? Absolutnie prze­ra­ża­jące. Nagrania sze­regu roz­mów z ludźmi z TePsy zosta­wi­łem sobie na dysku — tak na pamiątkę…

Kilka słów o CoSTa

Mąż, ojciec i w przyszłosci być może właściciel knajpy, w której będzie serwowana tylko wódka, tylko zimna i tylko na butelki.

Socjal

Jeszcze Ci mało? Śledź nas w sieciach społecznościowych...

11 Komentarzy do “Mam dla Pana dobre wieści — neostrada już działa!”

  1. a 06/12/2007 do 23:18 # Odpowiedz

    Następnym razem pytaj o nazwi­sko roz­mówcy, wtedy sta­rają się nie spie­przyć sprawy.

    u

  2. SpeX 06/12/2007 do 23:39 # Odpowiedz

    Eeee, mnie przez 3 mie­siące tepsa roz­łą­czała. Tz przez 3–4 mie­siące po zło­że­niu rezy­gna­cji (dru­giem, bo pierw­szą zgu­bili — odcze­ka­niu tych 30 dni odchod­nego) przy­sy­łali rachunki za sam abo­na­ment. Na szczę­ście w spra­wie pomo­gła fede­ra­cja konsumentów/rzecznik kon­su­men­tów (pole­cam) i udało się współ­pracę z TPsą zakoń­czyć (a oni mnie w mię­dzy cza­sie za te abo­menty sprze­dali fir­mie komorniczej)

    Ale żeby nie było iż w TP wszystko się wle­cze, bo tele­fon fizycz­nie odcięli mi 3 dni przed pla­no­wa­nym ter­mi­nem, na szczę­ście ekipa z Netii była ela­styczna i poja­wili się na następny dzień :>

  3. Tomasz Tybulewicz 07/12/2007 do 06:57 # Odpowiedz

    Jak to „na dysku”?

    Dawaj na jakiś ser­wis z pli­kami (choćby http://studio.wp.pl/ ) — niech ludzie mają ubaw ;)

  4. yoshi314 07/12/2007 do 07:50 # Odpowiedz

    dwa mie­siace po zalozeniu…widocznie na tym pole­gaja ich pro­mo­cje typu „X mie­siecy za darmo” lub za zlotowke.

    bli­zej prawdy byloby „X mie­siecy na darmo” :D

  5. CoSTa 07/12/2007 do 08:13 # Odpowiedz

    Nie no, ogni­ste! BTW — welcome Brzoza i pisz no pro­szę wię­cej bo faj­nie ci to wychodzi.

    No i dokład­nie — gdzie ty trzy­masz te pliki? Przesiej i dawaj no do wrzu­ce­nia na stronkę. Się wypika co trzeba i zostawi mięso bez kości ale zawsze mięso :)

  6. Mariusz 07/12/2007 do 08:18 # Odpowiedz

    Ja mia­łem fajny numer z tele­fo­nem — jako że nie­dawno się prze­pro­wa­dzi­łem, a stare miesz­ka­nie wynaj­mu­jemy, zli­kwi­do­wa­li­śmy tam tele­fon sta­cjo­narny, gdyż wynaj­mu­jący stu­denci go zwy­czaj­nie nie chcieli (zresztą się im nie dzi­wię, ja też pra­wie nie uży­wam już, poza odbie­ra­niem, gdy dzwo­nią do mnie Panie z nad­zwy­czajną ofertą, jedyne 99zł na plu­szowe kap­cie, które na baza­rze kosz­tują 9zł.… crap.) Wyprowadziliśmy się sierpień/wrzesień. Niedawno otrzy­ma­łem rachunki za paź­dzier­nik, listo­pad… A w TPSA twier­dzą, że mam zapła­cić te dwa rachunki za nie­ist­nie­jący tele­fon, bo tak. Telefon jest odłą­czony, a rachunki nadal napły­wają, a ja nadal nie zamie­rzam ich pła­cić — gro­ma­dzę tylko sumien­nie i w razie czego ude­rzam do UOKiK’u.

    Prosta sprawa — nie­które insty­tu­cje (PKP, Poczta, TPSA) nigdy nie wyro­sną z komuny. ;-)

  7. Brzoza 07/12/2007 do 09:54 # Odpowiedz

    Nawet pró­bo­wa­łem sobie to odsłu­chać, ale to bez sensu. Mam chyba trzy nagra­nia z linią biz­nes, każde po co naj­mniej 20 minut (sic!) z któ­rych wynika tylko jedno — kom­pletna olewka i dużo muzyczki z prze­łą­cza­nych numer­ków ze strony TePsy oraz fakt, że jed­nak będę świę­tym i któ­ryś z kolej­nych papieży mnie na pewno beaty­fi­kuje. Walkę jaką toczę z sobą, aby być spo­kojny i opa­no­wany i mimo wszystko (w miarę) rze­czowy nie można nazwać równą. Za to jakie to piękne ćwi­cze­nie cier­pli­wo­ści było…

  8. Keroth 07/12/2007 do 18:07 # Odpowiedz

    Generalnie nic mnie w tym wpi­sie nie zasko­czyło. O takich kosmicz­nych zacho­wa­niach TPSA (tyle, że w wer­sji dla zwy­kłego usera) sły­sza­łem już wie­lo­krot­nie. Niestety.

    Lepiej jest dopiero tam gdzie dyszy i war­czy za ple­cami konkurencja.

  9. dely 07/12/2007 do 18:20 # Odpowiedz

    A ja nie narze­kam. Mam tele­fon od TP odkąd miesz­kam na swoim (z 7 lat będzie jakoś) raz mia­łem awa­rię tygo­dniową to zała­twili, odli­czyli sobie karę od rachunku i do tej pory spo­kój. Może w Radomiu jest lep­szy odłam TP ;)

  10. SpeX 09/12/2007 do 01:49 # Odpowiedz

    @Mariusz: Idz z tym do fede­ra­cji kon­su­men­tów to się tym zajmą. Uważaj bo cię jesz­cze TPsa wcią­gnie na czarną listę dłuż­ni­ków (rejestr dłuż­ni­ków czy jak to sie tam zwie)

  11. CoSTa 09/12/2007 do 09:45 # Odpowiedz

    [b]mariusz[/b]: Ano, na to wygląda — nie­które pozo­sta­ło­ści zeszłego sys­temu mają się cał­kiem nie­źle i nie zauwa­żają jakby zmian. Szkoda, że t firmy nie do rusze­nia, w któ­rych sie­dzą wszyst­kie opcje poli­tyczne i doją mamonę ile wlezie :/.

    [b]brzoza[/b]: Brzozik, nie pitol tylko pod­rzuć małe conieco. Zrobi się jakie­goś faj­nego miksa czy coś… :)

    [b]keroth[/b]: Taaa… Konkurencja. Marzenia :/

    [b]dely[/b]: No cóż, nie­któ­rzy mają farta w życiu… W totka zagraj! Przy takim far­cie imo warto ;)

    [b]spex[/b]: A ja bym na jego miej­scu nie szedł. Niech wcią­gają. Szybki póź­niej pozew i już po kilku latach ładne odszkodowanie :)

Dodaj komentarz