O tym, że granie na konsolach to nie same przyjemności, wiedzą najtwardsi i najzagorzalsi z miłośników elektronicznej rozrywki. Ja sam swego czasu zemdlałem przed Atari katując non stop przez dwa dni cudną gierkę o pięknej nazwie Zorro. Do dziś przeklinam kompozytora soundtracka do tej gierki bo po dwóch dniach i omdleniu te zasrane kilka tonów mogę wynucić do dziś idealnie.
O niebezpieczeństwach związanych z elektroniczną rozrywką przekonał się także i niejaki Zbyszek, który wraz z żoną i dwójką swych cudnych córeczek wziął i był nas nawiedził w niedzielę. Takie okazje to idealny moment do odpalenia hiciora wszechczasów — EyeToya! To, co zaczyna się w takich momentach wyczyniać przed telewizorem, można nazwać w jeden sposób: Sodoma i Gomora! Niewinne cztero– czy pięciolatki zmieniają się pod wpływem tego szatańskiego wynalazku w monstra pragnące krwi i potrafiące ową krew utoczyć nawet z kilkudziesięciokilowych kolesi. Dowody? Poniżej.
Uważajcie na pięciolatki!








Masakraaaaaa!!! :D
Fajne zwolnienie, prawie jak bullet time :)
[b]petercub[/b]: E tam zaraz masakra. Zbynio przeżył :)
[b]btd[/b]: Miałem kilka efektów dorzucić ale ujęło mnie to spowolnienie. Faktycznie bullet time ;)
Super! Już poznałem pretekst dla nabycia konsoli :)