Problem z Majką

No i mamy pro­blem z Majką. Z gatunku tych dużych, z któ­rymi łatwo sobie rady dać raczej nie będzie. Otóż Majusia po prze­pro­wadzce ruszyła do nowego przed­szkola. Przedszkole nazywa się Słoneczny Świat, ma numer 134 i jest typo­wym osie­dlo­wym molo­chem na kupę dzie­cia­ków. Bieda, panie mające wszystko w dupie i rano wita­jące dzie­ciaki kawą i plot­ko­wa­niem. Co dzień mam chęć podejść i strze­lić w twarz jedną z drugą tak zwaną przed­szko­lankę, któ­rej tak bar­dzo się nie chce, że gdyby mogła, toby pew­nie ogrom­nym trans­pa­ren­tem to obwie­ściła. Nie może, więc robi wszystko, by to poka­zać. Panie pew­nie są miłe ale jeśli o pracę z dziećmi cho­dzi to jest w przed­szkolu fatal­nie po pro­stu. ZERO jakiejś aktyw­no­ści, ZERO zaan­ga­żo­wa­nia per­so­nelu, ZERO zain­te­re­so­wa­nia pro­ble­mem Majki i ZERO chęci jakiejś pomocy w jego roz­wią­za­niu, mimo kil­ku­krot­nych roz­mów z wychowawczyniami.

Zapytacie — czemu tam w takim razie? A temu.

Majka źle się w tym przed­szkolu czuje. O ile do poprzed­niego przed­szkola (nr 64, Bolka i Lolka, pole­cam) cho­dzi­li­śmy z pie­śnią na ustach, która szła o tak: „Hola, hola, idziemy do przed­szkola” w ryt­mie skocz­nym i rado­snym w naj­cięż­sze nawet słoty, o tyle teraz odli­cza dni do week­endu bo wtedy ma dwa dni faj­rantu od bez­na­dziei „Słonecznego Świata”.

To dobija. Serio. Siedzimy z Dorophą i po pro­stu nie wiemy co zro­bić. W oko­licy przed­szkola zabu­ko­wane do 2009 roku włącz­nie i kolejki, na któ­rych zeszłym razem byli­śmy na miej­scach w oko­licy 60-tki. Pozostaje szu­kać gdzieś dalej w takim razie ale znów tar­gać dzie­ciaka z miej­sca na miej­sce… Gadaliśmy o tym z Majką i z dwojga złego wola­łaby już się nie prze­no­sić i gnić w Słonecznym Shicie. Widać prze­no­siny to jed­nak jest spora trauma i ogromne prze­ży­cie dla malu­cha. Datego kom­bi­nu­jemy. Właśnie jestem po nakle­pa­niu maila do wcze­śniej­szego przed­szkola z pyta­niem, czy aby może jest jakaś szansa na powrót. Odpowiedź już co prawda znam ale co mi szko­dzi maila napi­sać? Anyway, jeśli nie nastąpi jakiś prze­łom zabiorę Majkę z tego przed­szkola i poroz­glą­damy się za czymś z dobrą opi­nią i nie­ko­niecz­nie w oko­licy. Trudno, będziemy wsta­wali o pią­tej rano ale przy­naj­mniej z uśmiechem.

Bo tego wyrazu zre­zy­gno­wa­nia na maj­ko­wej buzi już po pro­stu nie znie­siemy z Dorophą :/

Kilka słów o CoSTa

Mąż, ojciec i w przyszłosci być może właściciel knajpy, w której będzie serwowana tylko wódka, tylko zimna i tylko na butelki.

Socjal

Jeszcze Ci mało? Śledź nas w sieciach społecznościowych...

7 Komentarzy do “Problem z Majką”

  1. brocha 12/12/2007 do 07:26 # Odpowiedz

    nas zabawa z przed­szko­lem czeka dopiero od wrze­śnia, ale tez sie boję podob­nego nie­wy­pału i co wtedy? ide­alne były by przed­szkole przy zakła­dach pracy — tak jak w stanach.

  2. btd 12/12/2007 do 08:04 # Odpowiedz

    To jest pry­watne przed­szkole? Jak nie to naskrob gdzies wyzej, nie pamie­tam teraz kto nad przed­szko­lami sie­dzi ale na pewno mają kogoś nad sobą.

    • Robert Pankowecki 12/12/2007 do 09:34 # Odpowiedz

      Nad przed­szko­lem jest pew­nie Ministerstwo do Spraw Przedszkól :-) A tak serio zre­zy­gno­wana mina malca to fak­tycz­nie nic przy­jem­nego. Ciekaw jestem o jaki pro­blem cho­dzi ale skoro nic nie napi­sa­łeś to pew­nie nie chcesz publicz­nie tu tego obwieszczać.

  3. kornacky 12/12/2007 do 14:49 # Odpowiedz

    Tak się składa, że odpro­wa­dzam do przed­szkola brata — plotki i kawa na porządku dzien­nym. A jak jakiś rodzic wej­dzie to wielce zain­te­re­so­wane dziećmi. Żenada.

  4. Brzoza 12/12/2007 do 19:11 # Odpowiedz

    Jest jedno — dość rady­kalne, ale za to sku­teczne roz­wią­za­nie. Monitoring video z trans­mi­sją przez net. Gadżet polega na tym, że loginy i hasła otrzy­mują tylko rodzice i mogą w dowol­nej chwili sobie pooglą­dać co się dzieje w przed­szkolu. Ale to taki bar­dzo Orwelowski sce­na­riusz, nie mówiąc już o tym, że mozna się od takiej tele­wi­zji uza­leż­nić. Moja zna­joma potra­fiła tak z 1/3 czasu pracy prze­ślę­czeć nad kom­pem oglą­da­jąc swo­jego syna :)

    A co do przed­szkola, to ja też bym Cię bracki zachę­cał do próby aktyw­no­ści. Pogadaj z kie­row­niczką tego przed­szkola. Pójdź do niej i wyłóż o co lata i zoba­czymy, czy cokol­wiek się zmieni. Szansa na zmianę mini­malna, ale cza­sami, kto wie. A nie­za­leż­nie od tego — szu­kaj­cie wytrwale, bo rze­czy­wi­ście z tych — jesz­cze małych pro­ble­mów (smutna minka) za nie­długo gotowe uro­snąć pro­blemy znacz­nie większe.

  5. ciotka's eleni 13/12/2007 do 10:45 # Odpowiedz

    A moze trzeba dac Majce czas na zaadop­to­wa­nie sie w nowym miej­scu. Mysle ze dzieci w tym wieku zwlasz­cza jedy­naki poszu­kuja w nowym miej­scach przy­ja­ciol, brat­nich dusz aby sie dobrze poczuc a panie przed­szko­lanki graja drugo– lub nawet trze­cio­rzedna role.Ze zna­nych nam powo­dow Majeczka poszla tro­che pozno do przed­szkola i przy­wy­kla do obco­wa­nia prze­wa­znie z doro­slymi oso­bami co moze jej spra­wiac pewne trud­no­sci w nawia­zy­wa­niu kon­tak­tow z rowiesnikami.

  6. CoSTa 15/12/2007 do 08:25 # Odpowiedz

    [b]brocha[/b]: Nie wiem czemu Brocha ale mam wra­że­nie, że wło­da­rzy tego kraju trzę­sie na samo brzmie­nie słów „zakład pracy”. Polska to dziwny kraj, w któ­rym szyb­ciej w robo­cie sta­nie ci kaplica, niż przed­szkole. Dziwny kraj…

    [b]btd[/b]: No i sobie naskro­bię btd. I co dalej? Mają swój pro­gram mini­mum i ten pro­gram muszą reali­zo­wać. No to reali­zują. Nie mam złu­dzeń, że coś zmie­nię i nawet nie pró­buję. Na szczę­ście pro­blem sam się rozwiązał.

    [b]robert[/b]: A to żadna tajem­nica — przed­szkole jest typową osie­dlową prze­cho­wal­nią bez aspi­ra­cji do bycia czymś wię­cej, czyli miej­scem, w któ­rym dzie­ciaki faj­nie spę­dzają czas. Tam tylko spę­dzają. Czyja wina? Przedszkola oczy­wi­ście i braku aspi­ra­cji do posia­da­nia aspi­ra­cji :). Są przed­szkola zna­ko­mite, fajne i nie­fajne. To jest wła­śnie nie­fajne. Ale Majka wróci do przed­szkola faj­nego i będzie mam nadzieję OK :)

    [b]brzoza[/b]: Problem z przed­szko­lem solved. Wracamy na stare śmieci, które Majek sobie ulu­bił. Ufff… Odetchnąłem.

    [b]ciotka’s eleni[/b]: Tak, o tym cza­sie i my sły­sze­li­śmy. Wszystko faj­nie i pew­nie tak to powinno wyglą­dać ale dziecko nie zaadop­tuje się do miej­sca, w któ­rym nie wyka­zuje się żad­nej pomocy czy aktyw­no­ści prze­ja­wia­ją­cej się w chęci wcią­gnię­cia dzie­ciaka do grupy, asy­mi­la­cji jakiejś i próby nawią­za­nia kon­taktu. Majka pod tym wzglę­dem nie jest łatwa. Gadaliśmy o tym z paniami, pro­si­li­śmy o pomoc Majce, o popra­co­wa­nie z nią nad wcią­gnię­ciem do grupy. Efekt: zmie­niamy przedszkole.

Dodaj komentarz