The Invasion (Inwazja)

The Invasion
Inwazja

The Invasion (Inwazja) to film, który trudno mi komu­kol­wiek pole­cić. Znęcony tra­ile­rem i obsadą obie­cy­wa­łem sobie coś wię­cej, niż stan­dar­do­wego filmu o zagro­że­niu z kosmosu skrę­ca­ją­cego w jakieś pseu­do­zom­bia­ko­wate kli­maty. Obiecywałem sobie zoba­czyć coś nowego, odświe­ża­ją­cego, nawet jeśli miałby być to tylko remake filmu sprzed trzy­dzie­stu lat. Nie oglą­da­łem tam­tego obrazu, nie będę więc porów­ny­wał. Mogę za to napi­sać, co moim zda­niem głów­nie w fil­mie zawiodło.

Zawiodła głów­nie gra aktor­ska. Nicole Kidman to laska, która swego czasu ura­czyła mnie wysu­bli­mo­waną rolą w The Others (Inni). Zagrała tam rewe­la­cyj­nie, przej­mu­jąco, z dużym zro­zu­mie­niem dla swo­jej roli. Tu zabra­kło tego roz­ma­chu w kre­acji, zabra­kło zaan­ga­żo­wa­nia i to się nie­stety bar­dzo mocno przez cały film czuje. Tym bar­dziej, że przed oczami mia­łem cią­gle jej osią­gnię­cie w Innych. Daniel Craig zawiódł chyba jesz­cze bar­dziej — stwo­rzył postać miałką, bez ikry, bez werwy, bez życia. Szkoda bo jako nowy Bond prze­ko­nuje o wiele lepiej, niż Brosnan i zde­cy­do­wa­nie bar­dziej oddaje się temu, co gra. Tu gry prak­tycz­nie nie ma.

Zawiódł też sce­na­riusz, który można było napi­sać zde­cy­do­wa­nie lepiej. Film jest po pro­stu nudny i stoi w wyraź­nym roz­kroku pomię­dzy zom­bi­fi­ka­cją a psy­cho­lo­giczną roz­prawą z dzi­siej­szym spo­łe­czeń­stwem. Zabrakło kon­se­kwen­cji w kre­acji świata w sce­na­riu­szu. Skręcenie w zom­bie nie byłoby złe. Skręt zaś w psy­cho­lo­giczne i spo­łeczne aspekty poja­wie­nia się kosmicz­nego wirusa na ziemi — to byłoby świetne, gdyby tylko sce­na­rzy­ści do tego doro­śli. To mógł być naprawdę dobry film o zom­bi­fi­ka­cji bez całego tego rome­ro­wego szta­fażu albo coś z dru­giej strony — psy­cho­drama z ludz­ko­ścią w tle. Niestety film tym nie jest. A czym w takim razie jest?

Film opo­wiada histo­ryjkę przy­wle­cze­nia z kosmosu przez prom kosmiczny jakie­goś paskudz­twa, które roz­prze­strze­nia się bajecz­nie szybko i zmie­nia ludzi. Temperuje ich agre­sję i emo­cje, two­rzy z nich żywych, bez­na­mięt­nych zom­bia­ków, tym samym dba­jąc o swoje śro­do­wi­sko i gwa­ran­tu­jąc sobie, że w naj­bliż­szym cza­sie ludz­kość nie wypleni wirusa zrzu­ca­jąc na ten przy­kład na wszystko cały arse­nał jądrowy, jaki ma. To się oczy­wi­ście nie­zbyt podoba tym nie­licz­nym, któ­rzy zara­że­niu nie ule­gli i zaczyna się wyścig z wirusem…

Standardowa histo­ria numer trzy? Niestety — tak. Ten film mógł być czymś o wiele lep­szym, więk­szym i bar­dziej zna­czą­cym. Obiecywały to nazwi­ska, obie­cy­wała to tema­tyka ale całość nie­stety pole­gła. Szkoda bo zapo­wia­dało się naprawdę fajnie.

Ocena w skali 1–10: 5

strona filmu
film w ser­wi­sie imdb.com
film w ser­wi­sie stopklatka.pl

Kilka słów o CoSTa

Mąż, ojciec i w przyszłosci być może właściciel knajpy, w której będzie serwowana tylko wódka, tylko zimna i tylko na butelki.

Socjal

Jeszcze Ci mało? Śledź nas w sieciach społecznościowych...

3 Komentarzy do “The Invasion (Inwazja)”

  1. PeterCub 23/12/2007 do 03:26 # Odpowiedz

    Komentarze, które czy­ta­łem po wyj­ściu release’a w sieci mówiły jasno: kiep­ści­zna. Dlatego nawet nie ścią­ga­łem, szkoda czasu… Lepiej obej­rzeć „I Am Legend” też o zombiakach…

  2. Ender 24/12/2007 do 12:40 # Odpowiedz

    Polazlem na to do kina. Rozczarowanie.

  3. AndrzejL 28/12/2007 do 14:13 # Odpowiedz

    The Invasion jesz­cze nie widzia­łem ale tak samo jak PeterCub pole­cam obej­rzeć I Am Legend. Jestem pod wra­że­niem filmu. Sceny opusz­czo­nego mia­sta piękne. Scenariusz też niczego sobie. Nie jest to 10 w skali, ale na pewno nie będzie to zmar­no­wany czas — przy­naj­mniej dla mnie nie był.

Dodaj komentarz