Znikający Opek…

Jakoś tak ostat­nio się zda­rza, że regu­lar­nie jestem doświad­czany przez życie co raz to więk­szą dawką absurdu. I tak dzień w dzień, wyda­rze­nie po wyda­rze­niu zdają się sku­piać swoje siły, aby mnie prze­ko­nać, że:
a) życie potrafi zaska­ki­wać
b) cier­pli­wość jest cnotą
c) cier­pli­wość jest dobrem bar­dzo, ale to bar­dzo deficytowym

Moje doświad­cze­nia z TePsą już opi­sy­wa­łem. Może z tego wpisu nie wynika jak bar­dzo musia­łem być cier­pliwy, ale uwierz­cie na słowo… Teraz czas opi­sać kolejne doświad­cze­nie, które spo­tkało nas z mał­żonką tuż po zakoń­cze­niu bojów z ludźmi z TePsy.

Otóż pew­nego dnia zachciało nam się zaku­pić nowy fote­lik samo­cho­dowy dla naszej córki. W dotych­cza­so­wym nie bar­dzo się już mie­ści, więc czas nabyć drogą kupna coś nowego. Jak ura­dzi­li­śmy tak zro­bi­li­śmy, a że jeste­śmy rodziną nowo­cze­sną, to wybór padł na sklepy inter­ne­towe. Jedną z lep­szych ofert oka­zał się mieć sklep, który sprze­daje także przez Allegro, więc po dłu­go­trwa­łym wybie­ra­niu pro­du­centa, kształtu, koloru i innych rów­nie waż­nych cech osta­tecz­nie zło­ży­li­śmy zamó­wie­nie. Zapowiedź „prze­syłka gra­tis” nie wzbu­dziła mojej czuj­no­ści — wręcz prze­ciw­nie. Jak ten ostatni matoł dałem się na to nabrać, jak­bym dotych­czas nie wie­dział, że nie ma nic za darmo.

Fotelik zaku­pi­li­śmy w ponie­dzia­łek i jesz­cze tego samego dnia zro­bi­li­śmy prze­lew na podane konto sklepu. Na drugi dzień dosta­li­śmy infor­ma­cję, że kasa doszła i że natych­miast wysy­łają fote­lik kurie­rem. Super sprawna obsługa — dokład­nie tak jak to powinno być. Warto także zazna­czyć, że firma ma sie­dzibę też w Warszawie, jakieś 10 km w linii pro­stej od mojego miesz­kanka. Wszystko byłoby ok., gdyby nie fakt, że sklep inter­ne­towy (Świat dziecka — czy coś w tym stylu) jako dostawcę swo­ich pro­duk­tów wybrał firmę Opek. I to był błąd.

W środę fote­lik nadany, więc przy­go­to­wani byli­śmy na jego dostawę w czwar­tek. Nie dotarł. No, ok. — to może w pią­tek? Też nic.

Wysyłamy maila do sprze­dawcy. Czy fote­lik nadano? Kiedy nadano? Czym nadano?

Odpowiedź przy­cho­dzi prak­tycz­nie natych­miast. Dostajemy numer prze­syłki, ter­min nada­nia oraz stronę inter­ne­tową firmy kurier­skiej Opek. Jeszcze wtedy byłem dobrej myśli. Jest numer prze­syłki, jest strona www, odle­głość od sprze­dawcy to owe tro­chę ponad 10 km. Cierpliwości…

A tym­cza­sem wejdę na tę stronę i spraw­dzę sta­tus prze­syłki. I co? Nic. Nie da się wejść — bo aby spraw­dzić sta­tus prze­syłki trzeba się… zalo­go­wać. No trudno — nie rozu­miem tego sys­temu, ale przy­naj­mniej zadzwo­nię to się wszyst­kiego dowiem. I co? Nic. Nikt w dziale obsługi klienta nie odbiera. No trudno. Piątek, popo­łu­dniu. Ok. Jest numer prze­syłki, jest strona www, nie­wielka odle­głość od sprze­dawcy, nawet mam numery tele­fo­nów. Będzie dobrze. Cierpliwości… Cierpliwości…

Sobota I co? I nic. Nikt się nie zja­wia. No trudno, czas podzwo­nić. Jest przed­po­łu­dnie. Ktoś w tej fir­mie musi pra­co­wać i odbie­rać tele­fony. Wystarczy tylko zadzwo­nić do biura obsługi klienta. I co? Nic. Nikt nie odbiera. Nikt się nie zgła­sza. Cierpliwości. Wrzucam tele­fon na gło­śno mówiący i zosta­wiam, niech dzwoni. I co? I nic. Raz zajęte, raz się dodzwa­niam, ale nikt nie odbiera. Może to nie ten numer? Dzwonię na kolejne. I co? I nic. No dobra, cier­pli­wo­ści. W ponie­dzia­łek się wszystko na pewno wyja­śni. Ok. Jest numer prze­syłki, jest strona www, nie­wielka odle­głość od sprze­dawcy, Opek chwali się na stro­nach, że działa od 1994r, ma nawet Zezwolenie Prezesa Urzędu Regulacji Telekomunikacji i Poczty, a ja nawet mam numery tele­fo­nów. Głuchych, ale tele­fo­nów. Będzie dobrze. Cierpliwości… Cierpliwości… Cierpliwości…

Poniedziałek — brak prze­syłki. Nikt nie odbiera tele­fonu. Nikt nie odpi­suje na maila. Firma Opek zagi­nęła. Wysyłamy pierw­szego ostrego maila do sprzedawcy.

Wtorek — brak prze­syłki. Sprzedawca obie­cuje inter­we­nio­wać w fir­mie kurierskiej.

Środa — brak prze­syłki. Telefony, tele­fony, tele­fony. Nikt nie odbiera. Ani w dziale obsługi klienta, ani w dziale zgło­szeń i dys­po­zy­cji, ani w dziale fak­tur i roz­li­czeń. Nigdzie. Może będzie dobrze? Mam numer prze­syłki, tele­fo­nów, zezwo­leń, pozwo­leń, stronę www i całą tę resztę. Cierpliwości… Cierpliwości…

Czwartek — brak prze­syłki. Wysyłam kolej­nego ostrego maila do sprze­dawcy. Żądam natych­mia­sto­wej dostawy towaru albo zwrotu pie­nię­dzy. A co! Dam ja im popalić…

Piątek — brak prze­syłki. Za to jest odpo­wiedź od sprze­dawcy. Pani Paulina bar­dzo prze­pra­sza mnie za dys­kom­fort, ale ona nic nie może zro­bić, bo to kurier zawa­lił, a nie ona. Ona się wywią­zała z trans­ak­cji i nie może odpo­wia­dać za kuriera. A tak w ogóle, to firma kurier­ska osza­lała, bo ona ma już kil­ka­dzie­siąt takich nie­do­rę­czo­nych prze­sy­łek. I Ci z tej firmy od niej też nie odbie­rają tele­fo­nów. Ale, abym był spo­kojny i… cier­pliwy. No wła­śnie — cier­pli­wo­ści… Cierpliwości… Przecież mam numer prze­syłki, mam numery tele­fo­nów, stronę www, atu­tem firmy jest nie tylko zezwo­le­nie, ale także:

  • Skuteczne ter­mi­nowe dorę­cze­nia na pozio­mie powy­żej 99%.

  • Najwyższa dba­łość o prze­syłki oraz ich poufność.

  • Indywidualne i ela­styczne podej­ście do potrzeb Klienta oraz pro­fe­sjo­nalna i miła obsługa.

  • Możliwość skła­da­nia zle­ceń i ich reali­za­cji 24 godziny na dobę, 7 dni w tygo­dniu, 365 dni w roku.

  • Gwarantowane, ter­mi­nowe dostawy na tere­nie całego kraju (do godziny 13:00 w miej­sco­wo­ściach w pierw­szej stre­fie i 16:00 w drugiej).

  • Sprawdzony sys­tem dorę­czeń do osób pry­wat­nych (pod adresy prywatne).

  • Liczna obsada w Biurze Obsługi Klienta, w każ­dej chwili słu­żąca pomocą.

Cierpliwości… Cierpliwości… Cierpliwości? A gówno tam. Ja Wam ch&e i ku#@ie syny pokażę! Szlag jasny i kur­wica mnie tra­fiły. Koniec zabawy. Zająłem się sprawą metodycznie!

Po pierw­sze — mail do sprze­dawcy z kil­koma tezami i prze­sła­niem miło­ści:
a) sprze­dawca zaofe­ro­wał, a ja kupi­łem kom­plet: czyli towar dokład­nie taki jak w opi­sie wraz z usłu­gami towa­rzy­szą­cymi tj. zapa­ko­wa­niem i prze­sła­niem go na mój adres
b) wali mnie że to prze­woź­nik spie­przył sprawę. Ja kupuję kom­plet: towar z dostawą, a nie sam towar, a jeśli ktoś nie potrafi zor­ga­ni­zo­wać sobie dostaw, to jego wina, a nie moja. Bo idąc tym tro­pem mogliby mi nie dostar­czyć towaru, bo może fabryka spie­przyła? Nie wypro­du­ko­wała na czas — i to też nie będzie wina sprze­dawcy? A więc reasu­mu­jąc: walą mnie tzw. obiek­tywne pro­blemy. Ja kupi­łem, zapła­ci­łem i żądam dostawy.
c) A jak nie — to żądam zwrotu kasy. I to już, a nie za mie­siąc, rok, czy kiedy tam. Otherwise — kroki prawne i ogólny wpierdziel :)

Po dru­gie moja mał­żonka wysłała kom­plet maili do dostawcy z żąda­niem kon­taktu etc. Maile były prze­ko­nu­jące. Uwierzcie (z hasłami: „zło­dzieje! Oddajcie moją wła­sność” etc. :)

Po trze­cie przy­go­to­wa­łem zestaw tele­fo­nów do obdzwa­nia­nia firmy Opek (a nóż się uda?)

Po czwarte — zaczą­łem szpe­rać w sieci, aby zebrać opi­nie o tej firmie.

I koniec. Ręce mi opa­dły. Poznałem opi­nie o fir­mie i oka­zuje się, że:
- firma ta ma nie tylko mnie w dupie, ale także jakieś 50% swo­ich klien­tów,
- powstały całe fora i strony inter­ne­towe poświę­cone tej fir­mie,
- prasa już opi­sy­wała postę­po­wa­nie tej firmy.

Wniosek? Jestem w cięż­kiej dupie i z tą firmą nie wygram, bo ona sto­suje naj­sku­tecz­niej­szą tak­tykę pod słoń­cem: olewa klien­tów cał­ko­wi­cie i nie­odwo­łal­nie. Po tych nie­we­so­łych wnio­skach przy­szło mi już tylko cze­kać. A więc cze­kam. Cierpliwości. Czekam i dzwo­nię. A co? Warto próbować.

Sprzedawca się oddzywa — Pani dzwoni oso­bi­ście. Wyjaśnia, prze­pra­sza i obie­cuje dużo sku­tecz­niej­sze inter­wen­cje. Tylko muszę być cier­pliwy. No to jestem i dzwonię.

Dzień kolejny. Dodzwoniłem się!!!! Hurra!!!! Miła Pani z działu fak­tur i roz­li­czeń (bo oczy­wi­ście obdzwa­nia­łem WSZYSTKIE moż­liwe numery) podała mi inny numer tele­fonu, taki, któ­rego nie było na www. I ten tele­fon oka­zał się sku­teczny! Pani tro­chę zasko­czona, że ktoś zadzwo­nił zaczęła udzie­lać odpo­wie­dzi na moje pyta­nia. Okazuje się, że paczka jest. Paczka leży w maga­zy­nie gdzieś w Łomian­kach (to pod Warszawą). To była ta pro­sta część pytań. W poniż­szym dia­logu z tą Panią w nawias wzią­łem cisnące się mi na usta komen­ta­rze, które w imię ćwi­cze­nia cier­pli­wo­ści prze­ły­ka­łem coraz głośniej:

  • Pytam: kiedy zamie­rzają mi dostar­czyć paczkę.

  • Pani na to, że nie może powie­dzieć.… (ku$a jak to nie? To po cięż­kiego ch*ja ja tu dzwo­nię) Cierpliwości.…

  • Zamiast tego pytam: Dlaczego nie?

  • Pani: bo nie mamy ludzi i nie wia­domo, kiedy ktoś ją podej­mie… Cierpliwości.… (kuuuuuuuuuuuu$wa!!!!!!!) Cierpliwości.…

  • Zamiast tego pytam: A czy jesz­cze w tym roku? (jest począ­tek grud­nia ty bura suko!!!)

  • Pani: nie wiem, ale chyba tak. Ale jak­by­śmy nie przy­je­chali to pro­szę nie mieć do mnie pre­ten­sji… (ku#wa, ku#wa, ku#wa, ku#wa, ku#wa, ku#wa uspo­kój się chło­pie, nie blu­zgaj na nią, cierpliwości)

  • Zamiast tego pytam: a może ja sam przy­jadę ode­brać paczkę? To w sumie nie­da­leko jedy­nie ok. 30 km ode mnie (i dodaję w myślach — ku#wa, co mnie pod­ku­siło do kupie­nia tego fotelika!)

  • Pani: ja nie mogę pod­jąć takiej decy­zji, to musi ktoś z działu Awiz posta­no­wić, czy będzie Pan mógł samo­dziel­nie ode­brać paczkę (co!!!! Ku#wa, to ja idę Wam na rękę, chcę dymać 30 km w jedną stronę, a Pani na to, że nie?!!! Cierpliwości…, Cierpliwości…

  • Zamiast tego stwier­dzam, że w dupie mam cier­pli­wość i mówię: co!!!!! Kurwa, to ja idę Wam na rękę, chcę samemu dymać 30 km w jedną stronę,a Pani na to, że nie?!!!! Czy Pani oszalała?

  • Pani: spo­koj­nie, Pan się nie unosi. Ja naprawdę nie mogę tak postanowić.

  • Ja: a kto może?

  • Pani: ktoś z Awiz, ale oni już dzi­siaj nie pra­cują (ku#wa i cały ciąg innych blu­zgów prze­to­czył się w moich myślach)

Ta uro­cza roz­mowa, bar­dzo obfita w pra­wie wypo­wie­dziane wyra­że­nia nie­cen­zu­ralne, zakoń­czyła się solen­nym zapew­nie­niem Pani, że ona się skon­tak­tuje z kimś z działu Awiz i że do mnie w kolejny dzień robo­czy zadzwoni i wszystko wytłu­ma­czy. Zapisała mój numer tele­fonu. I co? I nic! Przesyłki nadal brak. Próbowałem się znów dodzwo­nić na ten numer tele­fonu, ale już mil­czał. Nikt go nie chciał odebrać…

Za to uak­tyw­niła się Pani sprze­da­jąca, wła­ści­cielka tego sklepu inter­ne­to­wego. Przyparta przeze mnie do muru popeł­niła gruby błąd. Zamiast mnie olać, to mnie posłu­chała i poje­chała do tej firmy kurier­skiej. Nie wiem co tam zro­biła, ale na drugi dzień po tym wyjeź­dzie dosta­łem wresz­cie fote­lik do domu.

Całość przy­gody z firmą Opek trwała tak około 2 tygo­dni. No i od dłuż­szego czasu zasta­na­wiam się, jaki komen­tarz wysta­wić Pani na Allegro? Oto jest pytanie.

Kilka słów o CoSTa

Mąż, ojciec i w przyszłosci być może właściciel knajpy, w której będzie serwowana tylko wódka, tylko zimna i tylko na butelki.

Socjal

Jeszcze Ci mało? Śledź nas w sieciach społecznościowych...

32 Komentarzy do “Znikający Opek…”

  1. zx 21/12/2007 do 17:10 # Odpowiedz

    Nie znam się na Allegro, ale daruj jej nega­tywy. Z tego co piszesz, ona robiła co mogła. Ja tam szyb­ciej bym zgło­sił całość Federacji Konsumentów i ewen­tu­al­nie mailem w Rzecznika. Do tego mógł­byś pani od fote­lika pora­dzić, żeby zmie­niła firmę kurierską.

    I dzięki za ostrze­że­nie — Opekowi mówimy nie. ;)

  2. CoSTa 21/12/2007 do 17:44 # Odpowiedz

    Pani na Allegro? Pozytywny — zała­twiła co trzeba z firmą, w któ­rej 50% ludzi traci prze­syłki :). Takie rze­czy zgła­sza się na poli­cję, do jakiejś orga­ni­za­cji ochrony kon­su­men­tów też warto napi­sać i wszystko do wia­do­mo­ści lokal­nego pisemka. Nic to nie da (skoro do tej pory nie dało) ale może ileś jesz­cze osób nie da się nacią­gnąć dzięki nagło­śnie­niu problemu.

    A, no tak, już się tego nauczy­łem przy­mu­szony jazdą przez pół Poznania po odbiór gierki za trzy dychy: usta­lać przed fini­szem trans­ak­cji czym prze­syłka będzie nadawana.

    Widzisz Brzozik, jest druga strona medalu — popeł­ni­łeś chyba jak do tej pory naj­dłuż­szy swój wpis na blogasku :)

    • Wojciech Ignaczewski 21/12/2007 do 19:49 # Odpowiedz

      Kilka mie­sięcy temu rów­nież mia­łem nie­miłą przy­jem­ność poznać nową jakość firmy Opek.

      Przeboje trwały dokład­nie tydzień. Udało mi się w ciągu tych kilku gorą­cych dni zapi­sać nume­rami tele­fo­nów całą kartkę A4. Były to chyba wszyst­kie moż­liwe w Warszawie, Katowicach (skąd paczka pocho­dziła) i Wrocławia.

      Po wielu, wielu pró­bach z dodzwo­nie­niem połą­czy­łem się z maga­zy­nem, gdzie to po porząd­nej burzy z mojej strony uzy­ska­łem tele­fon już do kon­kret­nego kie­rowcy. Kierowca po nie­mi­łej roz­mo­wie ze mną zobli­go­wał się do moż­li­wie szyb­kiego przy­wie­zie­nia paczki, co i tak trwało jesz­cze jeden dzień. Na doda­tek przy spo­tka­niu ze mną twa­rzą w twarz powie­dział ” w tej fir­mie to normalne”.

      Gdybym cier­pli­wie cze­kał w domu licząc, że kurier nie­ba­wem przy­je­dzie to z pew­no­ścią bym się prze­syłki nie docze­kał. Łaska kie­rowcy, że przy­je­chał sama za sie­bie mówiła.

      Firma Opek jest nie­po­ważna i nie mogę zro­zu­mieć jak przy wol­nym rynku mogła się przez tak długi czas utrzymać.

  3. byte 21/12/2007 do 18:23 # Odpowiedz

    Żeby nie było że tylko Opek sprawny jest inaczej:

    http://bytowisko.pl/?p=337

    Chociaż, przy­znaję, 10 km w dwa tygo­dnie to jest jakieś osiągnięcie.

  4. vermin 21/12/2007 do 20:56 # Odpowiedz

    Raz jak sie­dzia­łem w FI i żona prze­słała paczkę kurie­rem to ta szła dwa tygo­dnie i pol­skie spe­cjały inne niż krysz­tały do jedze­nia się nie nada­wały… A miała iść 4 dni w maxie :) No ale to dwa tygo­dnie za ponad 1000km a nie 10.

  5. SpeX 21/12/2007 do 21:07 # Odpowiedz

    Ja na razie z kurie­rami nie mia­łem kło­potu (może w Krakowie solid­niejsi są :P )

    Ale ku#wica mnie bie­rze na temat Poczty Polskiej. Juz 1,5 mie­siąca cze­kam na jeden listy. Listonosz na osie­dlu poja­wia się raz w mie­siącu (jak na razie ma spóź­nie­nie). Na pole­cony w uczelni cze­ka­łem 20 dni.

    Jedynie co w PP działa spraw­nie do Poxtex czy jakoś tak dział paczek.

  6. gshegosh 21/12/2007 do 21:32 # Odpowiedz

    Wystaw na Allegro nega­tywa, niech się oduczą wysy­ła­nia Opekiem, bo to naj­gor­szy moż­liwy „kurier”. PWN nimi wysyła z inter­ne­to­wej księ­garni, trzy razy korzy­sta­łem i zawsze było jedno lub wię­cej z:

    - opóź­nie­nie

    - przy­kle­je­nie awiza (kur#a, kurier i awizo zamiast tele­fonu) do drzwi nie­usu­wal­nym nie­mal klejem

    - nie­moż­li­wość pod­je­cha­nia 100m od cen­trum mia­sta żeby prze­ka­zać paczkę pod pracą a nie w domu

    - nie­moż­li­wość dostar­cze­nia paczki drugi raz po awizowaniu

    - odbiór oso­bi­sty w takim miej­scu, że nawet w dzień był strach tam iść

    - kurier rzu­ca­jący kur@ami

    - kurier rzu­ca­jący się do bójki(!!!) w odpo­wie­dzi na uwagę o tygo­dnio­wym opóź­nie­niu przesyłki

    Itp. itd.

    Sprawdzaj na przy­szłość jakim kurie­rem wysyła sprze­dawca, jeśli to są „wyna­lazki” typu Opek — omi­jaj sze­ro­kim łukiem, już poczta lepsza.

  7. Ender 22/12/2007 do 00:08 # Odpowiedz

    gshe­gosh: za co nega­tyw? za to ze wyslala towar od razu? ze nie wie­dziala ze firma opek spe­przy sprawe? (btw pol­ska poczta ostat­nio do mnie dore­czala paczke pra­wie 2 tygo­dnie.. po mojej inte­ren­cji oka­zalo sie ze paczka czeka na poczcie, tylko zapo­mnieli mnie powia­do­mic i przy wcze­sniej­szej wizy­cie jak pyta­lem, to nikt nie spraw­dzil). Wiec poczte pol­ska takze odradzam.

    Pozostaje dhl, ups, nie wiem, moze cos innego, w miare duzego. Moze wie­cej pla­cisz, ale prze­sylka dochodzi.

    Brzoza: wspol­czuje. Szukaj ofert z oko­lic i odbie­raj towar oso­bi­scie. Bedzie na czas.

    Pozdrowienia.

  8. karwasz 22/12/2007 do 07:20 # Odpowiedz

    Pozytyw. Z zastrze­że­niem, że kurier zawalił.

    Swoją drogą naj­dłuż­sza moja trans­ak­cja na alle­drogo trwała 3 mie­siące… W zasa­dzie jesz­cze trwa… Uuups ;)

  9. Mariusz 22/12/2007 do 08:23 # Odpowiedz

    Pani z Allegro powinna dostać nie tylko pozy­tywa, ale jakąś poko­jową nagrodę Nobla za to, że poje­chała tam i zro­biła dym. ;^)

    Swoją drogą — zasu­ge­ruj jej może oducze­nie się Opeka i przej­ście na coś innego?

  10. Gosia 22/12/2007 do 08:34 # Odpowiedz

    Mieszkańcom Krakowa i oko­lic odra­dzam firmę kurier­ską GLS. Poszłam Panu Kurierowi na rękę, bo nie paso­wało mu jeź­dzić na obrzeża mia­sta, gdzie miesz­kam, umó­wi­łam się z nim w cen­trum. Skutkiem czego:

    1. moja paczka dotarła do jakiejś szkoły, gdzie ją odpakowano,

    2. sprawę wyja­śniał jakiś dyrek­tor z firmy, w któ­rej zamó­wi­łam produkty,

    3. paczkę dostar­czył mi osta­tecz­nie 4. kurier, który ją woził, ponie­waż kurie­rzy nie mają w tej fir­mie tele­fonu do swo­jego zmiennika.

    Powiem tylko, że były to pre­zenty ślubne…

  11. Brzoza 22/12/2007 do 08:38 # Odpowiedz

    Pozytywa to nie chcę jej dawać. Bo widzi­cie to inna sytu­acja, gdy ktoś na Allegro sprze­daje jako osoba pry­watna i wysyła prze­syłkę raz na jakiś czas. A co innego, gdy to jest nor­malna firma. Firma, która wybrała tego kon­kret­nego kuriera i firma, która powinna była moni­to­ro­wać sytu­ację i zbie­rać opi­nie klien­tów. A tego ta firma naj­wy­raź­niej nie robiła.

    Na plus tej firmy trzeba przy­znać, że obsługa była miła, szybka no i w końcu przy­mu­sili kuriera do dostawy. Ale jak tak czy­tam Wasze głosy, to rze­czy­wi­ście neu­tralna ocena będzie chyba najsprawiedliwsza.

    CoSTa — wpis jest rekor­dowy, bo i sprawa była rekordowa :)

  12. Keroth 22/12/2007 do 14:20 # Odpowiedz

    Aha, czyli wynika, że ja mia­łem po pro­stu fart korzy­sta­jąc z ich usług.

    U mnie to było mniej wię­cej tak — nie­gdyś (nie pamię­tam dokład­nie kiedy) bar­dzo nie mia­łem czasu jechać na drugi koniec Warszawy po pewną paczkę. W związku z tym szef popro­sił o jej przy­sła­nie bez­po­śred­nio do mnie. Następnego dnia (pamię­tam, że jakoś bar­dzo szybko) zadzwo­nił kurier, umó­wił się ze mną na odbiór i firma dowio­zła paczkę.

    Cud, miód i orzeszki. No chyba, że to była inna firma, ale na 90% wydaje mi się, że ta. Byłem wręcz zasko­czony tak pro­fe­sjo­nal­nym podej­ściem. Wniosek? Albo mi się pomie­szały nazwy, albo coś się im popsuło zdecydowanie…

    • PITER 30/12/2008 do 16:54 # Odpowiedz

      KOLEGO, KURIER TO NIE BUDKA TELEFONICZNA ZEBY DZWONIL I SIE DO KAZDEGO UMAWIAL,JEZELI KLIENT ZAMAWIA COS, TO CHYBA WIE ZE KURIER PRZYJEDZIE.
      I TO RACZEJ GLUPI ZWYCZAJ LUDZI I ZAWSZE TO GLUPIE PYTANIE: DLACZEGO PAN NIE ZADZWONIL, PRZECIEZ PAN POWINIEN ZADZWONIC.
      LUDZIE!!!! KURIER JEST OD DOSTARCZANIA PACZEK , ANIE OD DZWONIENIA I INFORMOWANIA O BIEZACEJ LOKALIZACJI NADCHODZACEJ PACZKI!!!!!!!!
      ZAPAMIETAJCIE SOBIE TO RAZ NA ZAWSZE!!!!!

  13. ciastek 23/12/2007 do 03:46 # Odpowiedz

    no to do kompletu:

    ups — kurier się uma­wiał, nigdy nie dotarł, w końcu paczka została ode­brana w peł­nym wkur­wie­niu u nich w sie­dzi­bie. uszko­dzona. :O

    gls — tra­dy­cyjna ściema kurie­rów „pró­bo­wa­łem dostar­czyć, ale nikogo nie zasta­łem”. kurier nie dotarł ani razu, wpi­sał, że trzy razy nie zastał. paczka ode­brana w ich siedzibie.

    i co to w ogóle za zwy­czaj firm kurier­skich, że nie zadzwo­nią się wcze­śniej umó­wić? tłuki.

    • Ewa 25/01/2008 do 17:32 # Odpowiedz

      Niech Wasze rodziny nie otwie­raja kurie­rowi Opeku drzwi!!! Gdy tylko kurier zoba­czy kogo­kol­wiek z domow­ni­kow, a ten nie bedzie miec pie­nie­dzy w dodatku, to kurier zapyta : „Zaplaci pan?” i usly­szy odpo­wiedz: nie. Wowczas wypi­sze awizo dla Was, ze swoim nume­rem komorki i dalej to juz tylko coraz gorzej… a bylo to tak: wro­ci­lam z pracy o godzi­nie 16. Pani Kurier z Bydgoszczy opie­przyla mnie na czym swiat stoi przez tele­fon (jedyny jaki byl na awizo), ze „BRAK GOTOWKI, BRAK GOTOWKI„[ja mia­lam przy sobie gotowki na 10 takich prze­sy­lek a pani miala do mnie nr komorki ale nie pofa­ty­go­wala sie zadzwonic)krzyczala nie­mal, ze ona juz ponad godzine temu skon­czyla prace a ja dzwo­nie na jej pry­watny tele­fon (sic!)… nastep­nie popro­szona przeze mnie o ponowna probe dostar­cze­nia prze­sylki odmo­wila i powie­dziala ze mam sobie ode­brac w fir­mie bo tak jest przy braku gotowki (pod­kre­slam ze mia­lam gotowke, ale w naj­smiel­szych snach nie przy­pusz­cza­lam, ze ona do mnie nie zadzwoni). Wsiadlam w tak­sowke i z tak­sow­ka­rzem nie moglam zna­lezc tej frimy przez 15 minut — na obrze­zach mia­sta, gdzie strach nawet w dzien… koniec kon­cow wyda­lam 50 zl na tak­sowke i stra­ci­lam nie­pla­nowo godzine swo­jej dru­giej pracy, warta dru­gie 50 zl by ode­brac prze­sylke za 30 zl. W fir­mie chcia­lam zlo­zyc na nia skarge nie­mniej zre­zy­gno­wa­lam, nastep­nie dowie­dzia­lam sie ze kurier nie ma obo­wiazku dzwo­nic nato­miast regu­la­min ich firmy, z kto­rym nikt mnie nie zapo­znal, prze­wi­duje, ze jak ona wpi­sze w karte „brak gotowki” co moze zro­bic kiedy chce i to jest nie do udo­wod­nie­nia, to nie musi trzy­krot­nie awi­zo­wac prze­sylki (z ter­mi­nem nastep­nego dostar­cze­nia)!!! doszlam do wnio­sku ze zosta­lam oszu­kana, wiec wysla­lam jej smsa ze zamie­rzam zlo­zyc na nia skarge do cen­trali w war­sza­wie, oraz ze mnie oszu­kala wpi­su­jac nie­praw­nie „brak gotowki” i ze ja tego tak nie zosta­wie… na to zadzwo­nil do mnie jej maz pro­bu­jac mi wci­snac, ze dostaje jakies dziwne smsy na swoj drugi telefon…kiedy mu wyja­sni­lam ze to tele­fon jego zony i ze ona mnie oszu­kala zapy­tal mnie pra­wie krzy­czac: w jakim celu oszu­kala? Ja na to: by trzy­krot­nie nie awi­zo­wac… zaczal na mnie krzy­czec na co powie­dzia­lam mu ze nie chce z nim roz­ma­wiac i zeby dal mi zone do tele­fonu to ja jej wyja­snie dla­czego uwa­zam ze mnie oszukala.…on na to zaczal krzy­czec : jest pani zalo­sna, jest pani zalo­sna… wnio­sek : w zyciu nie prze­zy­lam takiego cyrku jak z firma OPEK. i nie ponio­slam tak bez­sen­sow­nie straty 100 zl za cos co warte jest w sumie 5,20… pisze to wszystko pod rozwage…

      • CoSTa 25/01/2008 do 18:29 # Odpowiedz

        O kur­czę, to było hardkorowe…

        Współczuję doświad­czeń i dzięki za komen­tarz. Chyba ide­alne pod­su­mo­wa­nie jako­ści „usług” świad­czo­nych przez tę firmę.

      • rozweselony 19/02/2008 do 23:30 # Odpowiedz

        To co „pani” pisze to stek bzdur i nie chce sie tego komentować !!!

  14. nerro 10/02/2008 do 19:43 # Odpowiedz

    nie uspra­wie­dli­wiam nikogo ale pomy­śl­cie sami że taki kurier ma przy­wieźć paczke komuś do domu a odbiorca pra­cuje cały dzień i nikogo nie ma w domu i gdzie on ma ją zosta­wić na kory­ta­rzu!! a ludzie potem maru­dzą że nie dostają w terminie,a jak widzą awizo to nie raczą zadzwo­nić nawet i sie umó­wić kiedy można ich zastać.

    • btd 10/02/2008 do 20:03 # Odpowiedz

      O, kurier z opeka tutaj tra­fil :->

      To moze naucz sie czy­tac, zarzuty do opeka są takie, że kla­mia ze byli i nikogo nie bylo, a pod poda­nym adre­sem caly czas ktos byl. Tak jak kla­mali ze w komen­dzie strazy pozar­nej nikogo nie bylo (nie, nawet w nocy pod­czas wyjazdu nie ma tak ze nikogo nie ma. Zawsze sa conajm­niej dwie osoby).

    • Brzoza 12/02/2008 do 10:35 # Odpowiedz

      Jasne. Tylko, ze kurier z Opeka do nas nie raczył dotrzeć, firma nie odbiera tele­fo­nów, firma nie jest w sta­nie zre­ali­zo­wać prze­syłki kurier­skiej na odle­gło­ści 15 km przez bli­sko trzy tygo­dnie, ta firma to po pro­stu jedna wielka żenada i tylko głu­po­cie ludzi, któ­rym nie chce się spraw­dzić opi­nii o niej zawdzię­cza jakie­kol­wiek obroty i przy­chody. To po pro­stu tak proste.

  15. DD 20/02/2008 do 15:38 # Odpowiedz

    Witam!

    Firma kurier­ska OPEK to nieporozumienie !!!

    Przestrzegam indy­wi­du­al­nych odbior­ców jak i firmy

    Omijajcie ją sze­ro­kim łukiem jeśli nie chce­cie stra­cić towaru i pieniędzy !

    Odzyskanie ich jest nie możliwe!

    Dzięki tej fir­mie stra­ci­łem 2000zł w listo­pa­dzie 2007 i do dziś tylko prze­sy­łamy sobie papierki z któ­rych nic nie wynika, skoń­czyło się na notach księ­go­wych, korek­tach, ale co z tego jak pie­nię­dzy do tej pory nie ma.

    Nadmieniam że prze­syłki mia­łem ubez­pie­czone a ponie­waż jestem Firmą posia­da­łem na nie doku­menty zakupu jak i sprze­daży, stra­ci­łem pie­nią­dze, towar i klientów.

    Dzwonie do ludzi z opek-a ale każdy twier­dzi że trzeba zadzwo­nić do kogoś innego! mam wra­że­nie że to jakaś gra, czuje się jak w fil­mie gdzie wszy­scy knują spi­sek prze­ciwko mnie .

    Myślę że tą firmą ktoś powi­nien się zająć, coś takiego na rynku to NIEBEZPIECZEŃSTWO !

    Pozdrawiam

    D.D.

    • Brzoza 20/02/2008 do 15:56 # Odpowiedz

      Proponuję zło­żyć donie­sie­nie do pro­ku­ra­tury o próbę wyłu­dze­nia tych pie­nię­dzy. Może to na nich podziała.

      Zadziwiające jest to, że mie­siące lecą, opek sobie leci z ludźmi w kulki, a jed­nak ta firma trwa…

      Zadziwiające…

  16. AVsoft 25/03/2008 do 12:40 # Odpowiedz

    A mnie sq##rwysyny chciały oje##ć na kasę. Do zapłaty było 71,61. No to wyj­muje setke. Kurier że nie ma wydać, no to ja szu­kam kasy. W końcu poży­czy­łem drobne od sąsiada. A jak kurier cho­wał kase to widzia­łem że jed­nak miałby wydać.

  17. jawa 14/04/2008 do 18:35 # Odpowiedz

    wszyst­kie firmy kur­jer­skie to jedna banda nie sa w sta­nie dore­czyc prze­sy­lek a kur­jer za 20gr nie bedzie sie wypi­nal nic popro­stu pol­ska zero orga­ni­zaci i pomyslunku

  18. Kurier 04/05/2008 do 13:16 # Odpowiedz

    Jestem kurie­rem w opeku i powoli szu­kam innej pracy, *cen­trala w Warszawie to banda zło­dzieji i kan­cia­rzy*, chi­ciaż roboty i prze­sy­łek jest coraz wię­cej, ceny za usługi wzro­sły, to oni z mie­siąca na mie­siąc płacą mi coraz mniej. Do tego docho­dzą jakieś bzdurne obcią­że­nia: za błędne wyceny, nie­roz­li­czone palety, błędne okre­śle­nie wag, braki ZPD itd. i takim spo­so­bem co mie­siąc czę­sto za ich nie­do­pa­trze­nia i błedy potrą­cają mi 200-300zł, jak im udo­wod­nię że jakieś obcią­że­nie jest ich zaje#anym błę­dem, to mi wra­cają połowę tego co zabrali, ostat­nio po zapła­ce­niu za paliwo, zusy i tele­fon na życie zostało mi 450 zł. A gdzie tu mówić o kosz­tach eks­plo­ata­cji samo­chodu. Dwa mie­siące temu żeby dostać obo­wiąz­kowe ubra­nie fir­mowe zapła­ci­łem 400zł kał­cji która jest zwrotna po zwró­ce­niu ubrań, co jest kre­tyń­sko śmieszne bo te szmaty dość szybko się nisz­czą i nie­ba­wem nie będzie co odda­wać, a ostat­nio wyszło roz­po­rzą­dze­nie że mamy mie­siąc na okle­je­nie swo­ich aut, oczy­wi­ście za swoje. Pracuje w tej fir­mie tylko dla­tego, że z moim leci­wym wozem przy­jeli mnie bez zastrze­żeń, mia­łem nadzieje że po roku będzie mnie stać na lep­sze auto i będę miał szanse dostać się do lep­szej firmy kurier­skiej, ale jak mawiają, nadzieja matką głu­pich. Firma cały czas mnie gnoji przez co rów­nież gnoji swo­ich klien­tów, bo jaka to moty­wa­cja do pracy za te 450 zł? Pół roku temu kilku kurie­rów zło­żyło wypo­wie­dze­nie z nadzieją, że firma pod­nie­sie im stawki i zostaną nadal, a tu Opek ład­nie podzię­ko­wał i zna­lazł następ­nych fra­je­rów na ich miej­sce co pozbie­rali tru­ska­wek w Niemczech uśper­lali na jakie­goś sta­rego trans­ita i wró­cili do Polski z nadzieją że będą mogli nor­mal­nie żyć. A tamci co ode­szli do tej pory mnie dostali kasy za ten mie­siąc co na wypo­wie­dze­niu jeździli.Wydaje mi się że tę firmę celowo ktoś gnoji żeby potem sprze­dać ją jakie­muś ogól­no­świ­to­wemu magna­towi za wszy, tak jak to się stało z siu­demką albo masterlinkiem

  19. jj 09/06/2008 do 10:49 # Odpowiedz

    Wyżywanie się na obsłu­dze sklepu inter­ne­to­wego z Twojej strony jest moim zda­niem nie­wła­ściwe, a za nazwa­nie kogoś zło­dzie­jem możesz mieć pro­blemy. Sklep zapa­ko­wał, wysłał i nie ma wpływu na dal­sze losy paczki, nie jest niczemu winny, więc opie­prza­nie ich to wyła­do­wy­wa­nie swo­ich fru­stra­cji. Miałem kil­ka­krot­nie do czy­nie­nia z takimi jak ty, chyba naj­gor­szy rodzaj klienta…

  20. Tom 20/08/2008 do 07:12 # Odpowiedz

    Brzoza — daj mi maila to Ci prze­ślę kilka zdjęć paczki, jaką mi OPEK dostar­czył. Nie ma co pisać, jak zoba­czysz to Ci raz jesz­cze ręce opadną. Nie ode­brał­bym tej prze­syłki, ale dosta­łem ją od sąsiadki, któ­rej kurier dostar­czył, jak nie było mnie w domu.

  21. MisiekT 14/10/2008 do 12:19 # Odpowiedz

    Ja nie mia­łem z OPEK’iem pro­ble­mów, ale za to GLS — porażka. Zostawiłem dwa namiary na tele­fon — do mnie i do teścia. Jak zadzwo­ni­łem, żeby się dowie­dzieć, co z moją paczką, to mi powie­dzieli, że wła­śnie wraca, bo nikogo nie było. Wolne żarty, ku!@a! Poprosiłem, żeby mi Pani dała nr do kie­rowcy, który to dostar­czał, Pani powie­działa, że nie może, a w d..ie! Kłamstwo ma krót­kie nogi, zadzwo­ni­łem w inne miej­sce, dosta­łem nr tele­fonu, dzwo­nię do kie­rowcy, a on, że był i ni kogo nie było i że dzwo­nił, pytam do kogo? Do mojego teścia — dzwo­nię do teścia, i nic nie miał, żadne inne nie­ode­brane połą­cze­nie się nie poja­wiło. Paczka wró­ciła do nadawcy, a nadawca, gra­tis, wysłał mi ją Pocztą Polską — priorytetem.

  22. Dwa Żubry i spokój 17/10/2008 do 06:02 # Odpowiedz

    Czytałem kilka wypo­wie­dzi i komen­ta­rzy. Dziwi mnie jedno:

    1) Zamawiam „za pobra­niem” a nie przy­go­to­wuję pie­nie­dzy dla kuriera. To może jego wina?!?

    2) Dzwonienie po godzi­nach pracy (8–16) do jakiej­kol­wiek firmy jest bez sensu.

    3) Pamiętajcie, że jazda po mie­ście cały dzień robi swoje. Ludzie są różni jak i kurieży.

    4) Jak coś zała­twia­cie u kurie­rów pole­cam ściemę: „bo w mojej fir­mie mamy z wami umowę i wysy­łamy dużo prze­sy­łek… a ta to prywatnie”

    5) Krzyki na dys­po­zy­torkę nic nie dadzą. A jakby ktoś krzy­czał na twoją żonę albo córkę?

    Życzę powo­dze­nia i cier­pli­wo­ści. Może dziś dostanę swoją paczkę od OPEK?

    • joggi 26/11/2008 do 14:56 # Odpowiedz

      prę­dzej Ci ją listo­nosz przyniesie…

  23. krzych 31/12/2008 do 07:59 # Odpowiedz

    firmy kurier­skie to zmora zaku­pów inter­ne­to­wych. dopóki opła­ca­łem wszystko przy odbio­rze nie było żad­nych pro­ble­mów i pano­wie z UPS poja­wiali się bły­ska­wicz­nie. raz uiści­łem należ­ność z góry i zaczęły się schody. naj­pierw dowie­dzia­łem się ze sta­tusu prze­syłki, że kurier był o 15.00, ale nikogo nie zastał w domu, choć cze­ka­łem na niego od 14,00. kla­syka. potem tele­fony do cen­trali w Wałbrzychu, żeby zmo­ty­wo­wać pana aby „znowu” się poja­wił, w cen­trali totalny bała­gan. podali mi dwa nr kom. do kurie­rów, któ­rzy mieli mieć moją prze­syłkę, a jak się oka­zało obsłu­giawli zupełn­mie inne rejony. w końcu prze­syłka dotarła. otwie­ram i co ? pro­dukt uszko­dzony. pytam kuriera o pro­to­kół szkody, a ten otwiera sze­roko oczy i nie wie o co cho­dzi. pod­pi­suje się więc na potwier­dze­niu odpbioru, że nie­odbie­ram prze­syłki bo jest uszko­dzona i oddaję ;) nie­stety zwrot towaru do adre­sata już tro­chę trwał. na szczę­ście wszystko dobrze się skoń­czyło. sprze­dawca (agito pl) oka­zał się rzetelny.

Dodaj komentarz