CoSTa, ale co tak właściwie porabiasz?

Zamilkłem ostat­nio bar­dzo ale mia­łem ku temu powody pra­cowe. Otrząsam się powoli z tego szoku, otwie­ram gały nieco sze­rzej i widzę, że dookoła jest sobie świat, są sobie ludzie, są sobie kina czy inne używki… Mówiąc szcze­rze, wła­śnie do mnie dotarło, że poży­czone od kum­pla Final Fantasy XII wciąż leży i czeka na odpa­le­nie bo nie było zbyt­nio kiedy się za gra­nie zabrać. Masakra!

Niemniej coś tam w mię­dzy­cza­sie się robiło, to i owo widziało i tego i owego doświad­czyło. Otóż i doświad­czy­łem na nieco więk­szą skalę przy­jem­no­ści obco­wa­nia ze skle­pem iTu­nes Store. Powiem może tak: doświad­cze­nie jest fe-no-me-nal-ne! Mając na kon­cie kasę pozo­stałą z kupna gift­karty, nieco wol­nego czasu i kilka pomy­słów na poszu­ka­nie tego i owego, wzią­łem się za buszo­wa­nie po ich­nim skle­pie. I wie­cie co? To jest bajka po pro­stu. Nie, nie cho­dzi o ilość tre­ści i jakość (tu nie mam abso­lut­nie żad­nych zastrze­żeń do muzyki, do wideo i owszem — za mało tych pik­seli dają i wygląda to wszystko jak nieco lepiej sko­do­wane DivXy) ale raczej o to, jak toto jest zor­ga­ni­zo­wane i podane. Jak za tym czuć głowy lud­ków, któ­rzy myślą, jak zro­bić klien­towi dobrze… Amazon? Aboslutny szczyt nie­wy­gody użyt­ko­wa­nia i fatal­nej nawi­ga­cji, o zasra­niu ekranu infor­ma­cją że nie wspo­mnę. Kupowanie w iTS jest doświad­cze­niem ele­ganc­kim, logicz­nym i pro­stym na tyle, że po poka­za­niu Dorophie jak ma mi linki do swo­ich upa­trzo­nych wzią­tek poda­wać, zosta­łem zalany przez nią lin­kami z wyszu­ka­nymi albu­mami. To jest nie dość, że pro­ste, to do tego nie obraża inte­li­gen­cji użyt­kow­nika i po pro­stu pozwala na intu­icyjne korzy­sta­nie z narzę­dzia, jakim jest iTu­nes przy poru­sza­niu się po zaso­bach iTS.

Korzystałem już z wielu skle­pów inter­ne­to­wych i już widzę, dla­czego iTS doro­biło się tylu klien­tów. Jest po pro­stu naj­lep­szy w tema­cie uży­tecz­no­ści i kropka. Kto nie spró­bo­wał, ten nie wie o czym w ogóle mówi i co chce krytykować.

Co do jako­ści — wspo­mniane wcze­śniej pliki wideo wyglą­dać muszą dosko­nale na tele­wi­zo­rze ale na ekra­nie moni­tora nie robią jakie­goś osza­ła­mia­ją­cego wra­że­nia. Kodowane na tyle dobrze, że kom­pre­sja nie wyłazi ale przy oka­zji na tyle oszczęd­nie (no cóż, kom­pro­mis mię­dzy obję­to­ścią pliku a jako­ścią bywa cza­sem trudny do osią­gnię­cia), że nie czuje się kom­fortu oglą­da­nia „jako­ści zbli­żo­nej do DVD”. Nie, to jakość zbli­żona bar­dziej do DivXowych rip­pów kodo­wa­nych przez co bar­dziej zwra­ca­jące uwagę na jakość grupy. Jest dobrze ale nie zachwycająco.

Za to muzyka… Tu mała dygre­sja. Jak do tej pory na AmazonMP3.com kupi­łem trzy albumy. W KAŻDYM były pro­blemy z jako­ścią przy­naj­mniej jed­nego utworu, które brzmiały jak pro­blemy z pory­so­waną płytą czy innym uszko­dze­niem nośnika. Mam nie­od­parte wra­że­nie, że Amazon — przy całej sym­pa­tii dla ich pozby­cia się DRM, pusz­cza­nia pli­ków w 256kbps i ogól­nie naro­bie­nia szumu w branży — sprze­daje coś, co ścią­gam z tor­ren­towni. Z tą róż­nicą, że kole­sie pusz­cza­jący tor­renty zęby poła­mali na kodo­wa­niu MP3 i dosko­nale wie­dzą, jak to robić. Chłopcy z Amazona powinni się od nich sporo nauczyć. MP3 z Amazona sys­te­ma­tycz­nie mają pro­blemy z basami, mimo kodo­wa­nia w 256kbps dyna­mika dźwięku pozo­sta­wia nieco do życze­nia a te bar­dzo wyraź­nie sły­szalne pro­blemy z nośni­kami to już jakaś chyba kpina.

Takie pro­blemy nie zda­rzyły mi się z żad­nym, z kupio­nych w iTS albu­mów. Mam z trzy z DRM (w niż­szej jako­ści) i dwa kupione jako iTu­nes Plus (te w wyż­szej jako­ści i bez DRM). Te w niż­szej jako­ści brzmią lepiej, niż rippy ama­zo­nowe. Te w wyż­szej jako­ści, słu­chane na solid­nym Techniksie mojej żony, po pro­stu kopią tyłek. Jakość jest zna­ko­mita i nawet komuś z bar­dzo wraż­li­wym uchem dostar­czy bar­dzo wiele miłych doznań. Dynamika dźwięku jest fan­ta­styczna a jakość cało­ści bar­dzo dobra. Nawet jeśli zakupy w iTS są droż­sze, wolę tam wydać pie­nią­dze niż w Amazonie. Sorry ale Amazon na trzy albumy dostar­czył mi trzy powody do jęcze­nia a inter­wen­cje w skle­pie koń­czyły się przy­zna­niem moż­li­wo­ści zassa­nia pro­ble­ma­tycz­nych kawał­ków raz jesz­cze. Jak sami rozu­mie­cie wiele to nie zmie­niało — kawałki jak były wal­nięte przy zgry­wa­niu, takie pozo­stały. Sorry ale nie tędy droga Amazonie. Życzę jak naj­le­piej ale nad poprawą jako­ści mocno popracujcie.

Inna kwe­stia, która mnie wner­wia nie tylko w Amazonie ale i w np. Magnatune — brak posza­no­wa­nia moż­li­wo­ści ofe­ro­wa­nych przez w miarę nowe play­ery. Tak, cho­dzi mi o tagi i ich nie­wy­ko­rzy­sta­nie. Amazon co prawda wrzuca okładki albu­mów do MP3 ale za to pouci­nane tagi z tytu­łem, auto­rem i czym tam jesz­cze powo­do­wały, że musia­łem przez album prze­bi­jać się raz jesz­cze w celu edy­cji tagów. Niefajne. Magnatune pod­sta­wowe dane w tagi wpi­sze ale już o takim wyna­lazku jak wsa­dza­nie okła­dek w MP3 to już chyba nie sły­szeli i siedź tu czło­wieku i te ich PDFy obra­biaj, by sobie móc okładkę w iPo­dzie wyświe­tlić. Zwracam na to szcze­gólną uwagę bo wraz z roz­ro­stem kolek­cji utwo­rów zauwa­żam, że odpo­wied­nie tago­wa­nie ma głę­boki sens. iTS nie jest pod tym wzglę­dem anio­łem ale cho­lera tam się o te dro­bia­zgi naprawdę dba i jeśli kupuje się wie­lo­pły­towe wydaw­nic­two można być pew­nym, że płyty zostaną odpo­wied­nio ozna­czone. Drobiazg ale w codzien­nym użyt­ko­wa­niu oka­zuje się być istotny.

Dobra, star­czy o iTS a może napi­szę coś o muzie, którą kupi­łem. A może nie, nie napi­szę teraz. Teraz napi­szę coś, co napi­sać chcia­łem już od jakie­goś czasu i co będzie tema­tem jed­nego z następ­nych wpi­sów: Apotheosis Sundiali jest w iTS i to w Plusie! I to za 10 dolców, co jest ceną jak naj­bar­dziej OK (przy­naj­mniej w sto­sunku do tego, co zapła­cił­bym spro­wa­dza­jąc płytkę z zagra­nicy, bo u nas rzecz zdaje się nie do zdo­by­cia). Znaczy to także, że czas dorwać jakiś dyk­ta­fon i kop­nąć się do Wałbrzycha, by spo­tkać Raidena i przy bro­warku poga­dać o pły­cie. Yay! To brzmi jak dosko­nały plan na spę­dze­nie kilku wol­nych chwil :).

No pro­szę, miał być wpis o tym, co pora­biam i co słucham/oglądam a wyszedł mi pean na cześć iTS :). No nie­stety, nie jest tak do końca różowo. Przede wszyst­kim tego sklepu w naszym kraju nie ma i dłu­uugo pew­nie jesz­cze nie będzie. No i poza tym jest drogo. No i pew­nie nie­któ­rym prze­szka­dza, że z logo jabłka ale to już ich pro­blem. A wszystko to składa się na jedną, wielką wadę: piszę o czymś, czego nie zoba­czy­cie na oczy przez jesz­cze bar­dzo długi czas. Niestety.

No, star­czy pito­le­nia. Czas zabrać się za blogowanie!

Kilka słów o CoSTa

Mąż, ojciec i w przyszłosci być może właściciel knajpy, w której będzie serwowana tylko wódka, tylko zimna i tylko na butelki.

Socjal

Jeszcze Ci mało? Śledź nas w sieciach społecznościowych...

9 Komentarzy do “CoSTa, ale co tak właściwie porabiasz?”

  1. eloy 25/01/2008 do 13:18 # Odpowiedz

    o tak, tago­wa­nie mp3 to moje hobby :-) na szczę­ście music­bra­inz rzondzi.

  2. yoshi314 25/01/2008 do 18:03 # Odpowiedz

    co wpis to peany pod adre­sem apple i obno­sze­nie sie z tym ile to kasy sie wydalo.

    musze sobie zro­bic prze­rwe od tego bloga bo jako miesz­ka­niec woje­wodz­twa z tzw. „pol­ski B” mozna zwa­rio­wac z rozpaczy/zazdrosci.

    • btd 25/01/2008 do 20:25 # Odpowiedz

      Metr gumy z maj­tek i strze­lić sobie w łeb. Tylko szybko, po co się męczyć.

  3. CoSTa 25/01/2008 do 18:37 # Odpowiedz

    [b]eloy[/b]: Na szczę­ście tor­ren­tow­nie, z któ­rych biorę, to porządne miej­sca i wszystko jest ota­go­wane jak trzeba :). Brainza już nie pamię­tam kiedy uży­łem… Anyway, na widok wal­nię­tego tago­wa­nia szlag mnie tra­fia. Czy to zły objaw? :)

    [b]yoshi[/b]: No cóż Yoshi, jeśli coś działa dosko­nale, nie mam zamiaru pisać ina­czej tylko dla­tego, że Tobie się to nie podoba. Jako się rze­kło — jeśli komuś prze­szka­dza logo jabłka to już jego i jego psy­chia­try pro­blem. Przy oka­zji — obno­sze­nie się z tym ile to się kasy wydało? Po pierw­sze: nieco cham­skie (i jakże pol­skie) jest wyli­cza­nie komuś ile wydaje. Stać mnie, więc wydaję i to nie jest Twoja sprawa, OK? Po dru­gie: gdzie niby się obno­szę? Po trze­cie: na kupno albumu za 7–10 dolców stać abso­lut­nie każdego.

    • eloy 25/01/2008 do 18:54 # Odpowiedz

      tak, to pierw­szy krok do zawału. Należy po pro­stu wziąć i ota­go­wać samemu :-)

  4. xeo 27/01/2008 do 11:11 # Odpowiedz

    Daaawno nie bylo nic o muzie.

    Czy na prawde przez ten czas nie wpa­dly na dysk jakies perelki?

    • CoSTa 27/01/2008 do 11:44 # Odpowiedz

      MNÓSTWO! Ale co do muzy to tak się przy­mie­rzam do regu­lar­nego pod­ca­stu audio. Pół godzinki ze zmik­so­wa­nym mate­ria­łem, solid­nie opa­ko­wa­nym w opa­ko­wa­nie, dzięki któ­remu będzie można się do muzy dokli­kać, zoba­czyć jak wygląda okładka i w ogóle mieć nieco rado­chy z tego, co ofe­ruje iTu­nes w kwe­stii pod­ca­stów audio. Tylko jesz­cze mikro­fo­nik jakiś sen­sowny w miarę zała­twię i jedziemy z koksem :).

  5. makojad 28/01/2008 do 14:01 # Odpowiedz

    Jakość mp3 kopie w tyłek?! Z Technics’a?! To chyba jakieś żarty! Ty chyba nie sły­sza­łeś jesz­cze „kopa w tyłek”. :)

    • CoSTa 29/01/2008 do 14:31 # Odpowiedz

      Nie MP3 tylko AAC — sły­szę dosyć wyraźną róż­nicę a do jako­ści iTu­nes Plus nie mam się nawet co przy­cze­piać. Ta jest rewe­la­cyjna jak dla mnie.

Dodaj komentarz