Na zimowy spleen nieco cygańskich rytmów!

Za oknem gówno na zmianę z syfem, gno­jem, mułem, mazią i cuch­ną­cym blo­bem. Jednym sło­wem: nie­faj­nie jest. Dopada nas zimowy spleen tym gor­szy, że zimy ni cho­lery nie widać a nie­ba­wem o śniegu nasze dzie­ciaki będą się mogły uczyć z ksią­żek, bo orga­no­lep­tycz­nie to go nie uświadczą.

Jak sobie w takich warun­kach radzić?

Bogaci po pro­stu kupują bilet lot­ni­czy, wsia­dają, lecą, wysia­dają, kładą się plac­kiem pod palmą a pół­na­gie mulatki robią im dobrze jed­no­cze­śnie mie­sza­jąc drinka z obo­wiąz­kową para­solką. Ale ja ni cho­lery nie jestem bogaty, wręcz prze­ciw­nie. Co więc mnie i innym mnie podob­nym czy­nić? Otóż mam kochani dla Was rozwiązanie:

MUZYKA!

To jest to coś, co trzyma mnie przy życiu. Najlepiej ogni­sta, z przy­tu­pem, z werwą ale zara­zem zmy­słowa, piesz­cząca zmy­sły jak owa mulatka z para­solką gdzieś tam. Czy taka muzyka w ogóle ist­nieje? Ależ oczy­wi­ście! Przekręćcie stronę atlasu na Półwysep Iberysjki i okolice…

Mor Karbasi — Rosa

Powiem w skró­cie: O KUR***!!! Teraz mogę żyć i pracować!

pobierz utwór (z cyklu smaczne utwory)
pro­fil kapeli w Myspace.com
strona kapeli

Kilka słów o CoSTa

Mąż, ojciec i w przyszłosci być może właściciel knajpy, w której będzie serwowana tylko wódka, tylko zimna i tylko na butelki.

Socjal

Jeszcze Ci mało? Śledź nas w sieciach społecznościowych...

Jeszcze nikt nie skomentował. Możesz być pierwszy!

Dodaj komentarz