Wzięło nas dziś z da Majkiem na ruszenie tyłka z domu. Doropha chora (sprzedałem jej syfa, który wcześniej dopadł mnie; w końcu jak małżeństwo, to małżeństwo — wszystko ma być wspólne :)), w domu smętnie, w perspektywie kupa sprzątania, jakieś wiercenia w ścianach a dopiero wieczorkiem wypad na sesję erpegów z kumplami. Nie, trzeba było działać! Ubraliśmy się więc z Majką prędko, wyznaczyliśmy sobie cel, władowali tyłki do autobusu i tyle nas widzieli.
Maja była dziś BARDZO dzielna. Cierpi mała na coś, co się nazywa bóle wzrostowe i czasem ma wielki problem, by połazić nieco dłużej i nieco dalej, niż kilkaset metrów. Autentycznie potrafią ją nogi rozboleć. Dziś słyszałem lekkie narzekanie ale mała się zacięła i poooszła jak przeciąg. Efekt: wracając prawie że przycięła komara w autobusie a jej licznik nabitych kilometrów wzrósł drastycznie :). No, trochę nas nie było, łyknęliśmy nieco świeżych spalin, spotkaliśmy po drodze wujka Ninjastego z jakąś prześliczną dziewuchą (greetz!) i w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku wróciliśmy do kolebki wszystkich zarazków, czyli naszego domu. U mamy nic się nie zmieniło — jak była chora, tak została.
Poniżej kilka fotek z wyprawy. Rzecz średnio ciekawa ale ciotki pewnie (ba! MUSZĄ!) popiszczą nad coraz ładniejszą Majką :). Drogie ciotki, piszczcie i piszcie!








Piszczalysmy az sie sasiedzi zaniepokoili hehehe! ale dlaczego ciebie nie ma na zadnej fotce? chyba ze bedziesz jak poskutkuje kapusciana dieta!
P.S. Brzoza zapowiedzial sie na weekend z rodzina w Atenach, moze tez sie skusisz? Dawno cie tu nie bylo.
Zgłaszam się na przyszywaną ciotkę Majki! Majka jaka jest, każdy widzi, śliczna i tyle. Szczęściarz z Ciebie, mnie życie córką nie obdarowało chociaż o niej marzyłam.. Mam chłopaka i powiem Ci, że syn jest też „dobrą rzeczą”… może więc.…? Wszystko co dobre idzie w parze :-)
[b]ciotka’s eleni[/b]: Aktualnie wszelkie wyjazdy odpadają — zbliża nam się remont łazienki (brak kasy), mamy w cholerę zajęć w robotach (by jakoś ten brak kasy ograniczyć :)). Idea prężna ale nam się chyba nie uda w najbliższym czasie.
[b]marta[/b]: O, ja liczę na syna przy najbliższej okazji. Bardzo bym chciał choć córa dla ojca to istota wręcz boska :).
Zdrówka zatem życzę szanownej małżowince!