Wypad na Maltę

Wzięło nas dziś z da Majkiem na rusze­nie tyłka z domu. Doropha chora (sprze­da­łem jej syfa, który wcze­śniej dopadł mnie; w końcu jak mał­żeń­stwo, to mał­żeń­stwo — wszystko ma być wspólne :)), w domu smęt­nie, w per­spek­ty­wie kupa sprzą­ta­nia, jakieś wier­ce­nia w ścia­nach a dopiero wie­czor­kiem wypad na sesję erpe­gów z kum­plami. Nie, trzeba było dzia­łać! Ubraliśmy się więc z Majką prędko, wyzna­czy­li­śmy sobie cel, wła­do­wali tyłki do auto­busu i tyle nas widzieli.

Maja była dziś BARDZO dzielna. Cierpi mała na coś, co się nazywa bóle wzro­stowe i cza­sem ma wielki pro­blem, by poła­zić nieco dłu­żej i nieco dalej, niż kil­ka­set metrów. Autentycznie potra­fią ją nogi roz­bo­leć. Dziś sły­sza­łem lek­kie narze­ka­nie ale mała się zacięła i poooszła jak prze­ciąg. Efekt: wra­ca­jąc pra­wie że przy­cięła komara w auto­bu­sie a jej licz­nik nabi­tych kilo­me­trów wzrósł dra­stycz­nie :). No, tro­chę nas nie było, łyk­nę­li­śmy nieco świe­żych spa­lin, spo­tka­li­śmy po dro­dze wujka Ninjastego z jakąś prze­śliczną dzie­wu­chą (gre­etz!) i w poczu­ciu dobrze speł­nio­nego obo­wiązku wró­ci­li­śmy do kolebki wszyst­kich zaraz­ków, czyli naszego domu. U mamy nic się nie zmie­niło — jak była chora, tak została.

Poniżej kilka fotek z wyprawy. Rzecz śred­nio cie­kawa ale ciotki pew­nie (ba! MUSZĄ!) popisz­czą nad coraz ład­niej­szą Majką :). Drogie ciotki, piszcz­cie i piszcie!

2008.01.12 — wypad na Maltę

Kilka słów o CoSTa

Mąż, ojciec i w przyszłosci być może właściciel knajpy, w której będzie serwowana tylko wódka, tylko zimna i tylko na butelki.

Socjal

Jeszcze Ci mało? Śledź nas w sieciach społecznościowych...

4 Komentarzy do “Wypad na Maltę”

  1. ciotka's eleni 13/01/2008 do 15:30 # Odpowiedz

    Piszczalysmy az sie sasie­dzi zanie­po­ko­ili hehehe! ale dla­czego cie­bie nie ma na zadnej fotce? chyba ze bedziesz jak poskut­kuje kapu­sciana dieta!

    P.S. Brzoza zapo­wie­dzial sie na week­end z rodzina w Atenach, moze tez sie sku­sisz? Dawno cie tu nie bylo.

  2. Marta 13/01/2008 do 23:02 # Odpowiedz

    Zgłaszam się na przy­szy­waną ciotkę Majki! Majka jaka jest, każdy widzi, śliczna i tyle. Szczęściarz z Ciebie, mnie życie córką nie obda­ro­wało cho­ciaż o niej marzy­łam.. Mam chło­paka i powiem Ci, że syn jest też „dobrą rze­czą”… może więc.…? Wszystko co dobre idzie w parze :-)

  3. CoSTa 14/01/2008 do 09:46 # Odpowiedz

    [b]ciotka’s eleni[/b]: Aktualnie wszel­kie wyjazdy odpa­dają — zbliża nam się remont łazienki (brak kasy), mamy w cho­lerę zajęć w robo­tach (by jakoś ten brak kasy ogra­ni­czyć :)). Idea prężna ale nam się chyba nie uda w naj­bliż­szym czasie.

    [b]marta[/b]: O, ja liczę na syna przy naj­bliż­szej oka­zji. Bardzo bym chciał choć córa dla ojca to istota wręcz boska :).

  4. krzychu 14/01/2008 do 14:02 # Odpowiedz

    Zdrówka zatem życzę sza­now­nej małżowince!

Dodaj komentarz