Menu serwera

Co tam u nas się wyczynia…

Bloguś zamilkł był na czas jakiś i jestem winien wyjaśnienie skąd ten lag w spamowaniu. Otóż jestem w przededniu dwóch sporych imprez targowych, do których panicznie się przygotowuję robiąc kilka rzeczy jednocześnie. Po takiej dawce komputerowego klikania jedyne, na co człowiek ma ochotę, to wieczorem wyciągnąć się jak długi i nie musieć nic. Drugą przyczyną jest choróbsko, które mnie dopadło. Wczoraj siedziałem w robocie czując, jak gorączka spowalnia ruchy myszy a ja coraz bardziej i coraz głębiej opadam w fotelu. Nic to, heroicznym trzeba być i przygotować te wszystkie naklejki, blendy czy inne pierdoły. Wiecie czego najwięcej jest podczas takich imprez do przygotowania? Pierdół. Takich z gatunku „CoSTa, weź no zrób fajne jakieś identyfikatory”, „CoSTa, weź no machnij ulotkę o klamrze numer 5” i tak w kółko do zgłupienia. Tak czy inaczej – wróciłem wczoraj z roboty i zdechłem.

Urlop po targach będzie, nie ma bata!

A co poza tym u nas słychać? A dzieje się nieco, oj dzieje… Zacznę może od tego, że Majka zmieniła przedszkole. Zniechęceni tym, co wyrabiało się z naszym dzieckiem w przedszkolu o nazwie „Słoneczny Świat”, wzięliśmy i zwróciliśmy młodą jej pierwszemu przybytkowi przedszkolnej wiedzy, w którym przy okazji przeżyła swoje pierwsze pasowanie (czyli bicie pasem :)).

Efekt? Dziecko odżyło, nabrało wigoru, energii, zaczęło ze śpiewem łazić do przedszkola… To była jedna z najlepszych decyzji, jakie ostatnio podjęliśmy i nie chwaląc się, jam był jej motorem :). Opiekunka Wandzia, która Majkę z przedszkola odbiera i zajmuje się małą do naszego powrotu z roboty, ostatnio lekkiego karpika strzeliła, kiedy to zamiast zabrać dzieciaka z przedszkola o zwyczajowej godzinie usłyszała, że ma sobie poczekać, bo panna Maja ma właśnie zajęcia z tańca. Pół cholernego wieczora nam później w domu tańcowała, jakieś dziwaczne pozy przyjmowała, krzywe piruety kręciła… O mało co nie pobeczeliśmy się ze szczęścia z Dorophą. Odmiana jest widoczna gołym okiem.

Przedszkole wkręca nas w swoje życie. W kalendarzu mam już zaznaczone: 15-go bal karnawałowy, 23-go dzień babci i dziadka (babcia Wula obiecała przywieźć swoje cztery litery na przedszkolną imprezę, brawo!) a później jakieś inne jeszcze okazje do balangowania. Ot i piernikowiejemy – nasza czteroletnie córa ma w planach więcej imprez, niż ja i Doropha razem wzięci :).

A wracając do pracy – w połowie stycznia idzie zamówienie na mój nowy sprzęcik do pracy. Już się cholera nie mogę doczekać :).

4 odpowiedź do Co tam u nas się wyczynia…

  1. Marta Styczeń 9, 2008 o 21:32 #

    Costa, nie choruj, nie pozwol aby, mały i złośliwy wirus zwalał Cię z nog! Zatańcz z Majką, poczujesz się jak u „bolka i lolka”. Na urlop, jeśli nie masz innych planow, leć na Azory – hortensje, gejzery, raj na ziemi, jeszcze nie całkiem odkryty. Życzę zdrowia :-)

    • CoSTa Styczeń 10, 2008 o 15:57 #

      Dziękuję bardzo :). Urlop? Oj, ten jeszcze niestety dłuuugo nie :/

  2. mama wula Styczeń 15, 2008 o 14:26 #

    Kostusiu to ja twoja mother, maham na kompie,dzisiaj wpisalam CiE do moich ulubionych pozycji i latwo CiE sciagam ,co ty na to?

    • doropha Styczeń 15, 2008 o 21:16 #

      Jeżeli ktokolwiek stwierdzi, że Moja Teścióweczka – Mama Wula nie jest boska, urocza i genialna to go obiję!

      :)

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
Podcast 012 – iPod touch

Razem z da Majkiem prezentujemy nieco bliżej naszego najnowszego znajomego - iPoda touch. To "prezentujemy" to nieco na wyrost, ot...

Zamknij