Menu serwera

It’s all about Content, baby…

Macworld 2008 się odbył, blogosfera makowa jak długa i szeroka „achnęła” lub „łeeenęła”, emocje opadły (w niektórych zaś kwestiach są wręcz wybuchowe) a moje przewidywania się nie sprawdziły :). Czas to jakoś podsumować i moim skromnym zdaniem łamana angielszczyzna użyta w tytule doskonale oddaje esencję tego keynote.

Model biznesowy Apple staje się coraz jaśniejszy – firma chce dostarczyć kompletne rozwiązanie („ekosystem” jak to nazwałem w swoich przewidywaniach) służące cieszeniu się mediami. Przez „kompletne” rozumiem nie tylko sprzęt, na którym można media odtwarzać, nie tylko sklep, w którym można je kupować ale także sprzęt, na którym można je składować i – co chyba najważniejsze – lekkie otwarcie się na partnerów dostarczających treść, co poskutkowało chociażby możliwością wypożyczania filmów. Wierzę, że to nie koniec i niebawem w Stanach w iTunes Store pokaże się content, którego dziś brakuje właśnie ze względu na dosyć arogancką politykę Apple wobec partnerów.

A więc kilka słów podsumowania może…


TimeCapsule

Wielu oburzało się na Apple za wykreślenie po cichu z features Leoparda backupu na zdalnym dysku podpiętym do Airport Extreme. Dowiedzieliśmy się dlaczego to zrobiono – aby zaproponować TimeCapsule właśnie i zrobić kapsułkę kąskiem łakomym dla użytkownika Leoparda (których to użytkowników jak się okazuje jest całkiem sporo). Plusy? Nareszcie wiem co będzie mi robiło za serwer mediów i backup w jednym :). Minusy? Walenie ludzi w butelkę – nie pierwszy i nie ostatni raz. Posiadacze Airport Extreme najpewniej dostaną z czasem patcha rozwiązującego „problemy” (mam dziwną pewność, że nie ma tu mowy o problemach tylko o zamierzonym działaniu) współpracy tej stacji z Leopardem i backupem danych. Z czasem, czyli kiedy rozejdzie się już planowana ilość kapsułek. Nie pierwszy i nie ostatni przykład robienia biznesu przez jabłko.

A co do samego urządzenia – to jest to, co tygryski lubią bardzo. 1 terabajt pojemności to całkiem wystarczająca opcja (500 giga niestety dosyć szybko się zapycha rzeczami już posiadanymi – wiem, bo właśnie kombinuję co wywalić z twardziela, by nieco miejsca na nowe filmy sobie zrobić :)), zakładam że wszystko będzie bezproblemowo ze sobą współdziałało i Airport Extreme będzie robił to, do czego jest stworzony: rozsyłał media po wszystkim, co może owe media czytać. Drogie cholerstwo ale do tego zdążyłem się już przyzwyczaić i jestem w stanie wydać więcej, o ile zyskam na komforcie braku potrzeby zajmowania się sprzętem, konfigurowania i robienia innych dziwnych rzeczy.

Tak więc mamy sprawę miejsca trzymania mediów załatwioną.


uaktualnienia iPhone i iPod touch

iPhone nie mam więc się tu zbytnio nie wypowiem ale za to mam iPoda touch i kilka słów może o sofcie na toucha napiszę. Po pierwsze: pomysł na kasowanie od wcześniejszych klientów siana za dodatkowy soft, podczas gdy nowym klientom ma on być dorzucany w cenie iPoda jest – by się eufemistycznie wyrazić – chujowy na maksa. To jakieś kompletnie nieporozumienie i kpina z dotychczasowych posiadaczy applowych cacek. Żeby była jasność: nie mam problemów z zapłaceniem 20 dolców za dodatkową funkcjonalność swojej zabawki, która nie była kupowana z myślą o byciu PDA a jedynie playerkiem MP3 i filmików. Rozszerzenie funkcjonalności z chęcią przyjmę i jestem gotów za to zapłacić, tym bardziej, że 20$ to nie jest jakiś ekstremalny majątek. Problem w tym, że nie dotyczy to osób kupujących iPoda teraz. Oni mają to już na stanie. W cenie, za jaką kupowałem miesiąc temu swoją maszynkę ja.

Ktoś tu wymyślił bardzo nieelegancki sposób na wyssanie jeszcze większej ilości pieniędzy z dotychczasowych posiadaczy iPoda. Polityka różnicowania klientów jest głupia i już w światku applowym dzieją się straszne rzeczy a gromy lecą takie, że głowa mała. Bo mało tego, że trza kupić, to jeszcze nie idzie tego zrobić w krajach, w których nie ma iTunes Store, czyli w znakomitej większości cywilizowanego świata. Sorry Apple, to jest absolutnie DO-DU-PY!

A teraz te słodsze rzeczy. Uaktualnienie przyniosło kilka nowinek pod interfejsem całości. Otóż i iPhone oraz iPod zostały przygotowane na nadejście ery wypożyczania filmów. I to – miejmy nadzieję, że niebawem – w różnych krańcach świata. Taaak, iPhone/iPod wyświetli napisiki pod świeżo wypożyczonym filmem. Cool! Za jakieś sto lat, kiedy wystartuje u nas iTS, będzie można sobie filmik wypożyczyć i wciągnąć na iPodziku ciesząc się napisami w naszej ojczystej mowie zaszytymi w containerze MP4. To jest jak najbardziej cool i bardzo ale to bardzo mi się podoba.

Sam soft już sobie zaktualizowałem i dodatkowe aplikacje zakupiłem. Wrażenia? Spiszę z czasem ale jak na razie – warto było wydać te 20 papierów. Ja wiem, można sobie łamać, mieć za free itd. Pewnie że można i jeśli komuś się chce – wręcz zalecam! Mnie się nie chce :)

Tak czy inaczej, sprawę mobilnego dostępu do mediów mamy załatwioną.


Apple TV Take 2 i rewolucja w iTunes Store

O ile samo urządzenie prócz nowego oprogramowania (tym razem dostępnego za free ;)) i nowej ceny nie przeszło jakichś gruntowniejszych zmian, o tyle to, co nowe oprogramowanie oferuje i to, co oferuje iTS – to już całkiem miła sprawa i jeśli nie rewolucja, to na pewno OGROMNY postęp w stosunku do rozwiązań oferowanych na runku.

Mała przerwa: pisząc „rynek” mam na myśli Stany. Reszta świata jest głęboko w odwłoku japcokowców i co najwyżej możemy popatrzeć, jak wygląda informatyczna cywilizacja :/.

OK, co nowego – zainteresowani wiedzą a ja może tylko podkreślę to, co mnie się szczególnie spodobało: Podłączenie Apple TV do netu ma nareszcie sens. Toto może sobie teraz biegać bez uwiązania do komputera, można via toto pożyczać sobie filmy bezpośrednio w iTS, można sobie wciągać podcasty, kupować muzę i ogólnie robić to wszystko, do czego służy iTunes z tym, że bez pośrednictwa kompa. PIĘKNE! Ja tak chcę!!! To jest absolutnie rewelacyjna sprawa! Apple TV nareszcie staje się tym, czym powinno być od początku: centrum domowej rozrywki. Owszem, filmu z płyty się na tym nie obejrzy ale przecież chodzi o to, by zostawiać kasę w iTS i do tego Apple TV nadaje się znakomicie. Dodajmy do tego możliwość zgrywania filmów na komputerze i wrzucania do biblioteki iTunes oraz nowy pomysł na elektroniczne media i mamy całkiem fajną zabawkę robiącą nareszcie to, co powinna: dającą dostęp do mediów na świeżo kupionych 50 calach plazmy :).

Ten nowy pomysł na elektroniczne media to oczywiście żadna nowość, niemniej w światku Apple rzecz chyba nowa: wraz z kopiami DVD mają być dystrybuowane pliki gotowe do wrzucenia do biblioteki iTunes (odpada potrzeba rippowania płyt), dostosowane do wyświetlania na telewizorze i iPhone/iPodzie. To jest świetna ale to świetna sprawa i piszę do z własnego doświadczenia kolesia, który niejedną płytę już zrippował i do biblioteki wrzucił. Oszczędza to czas, zapewne oferować będzie napisy i co tam jeszcze do containera zmieścić można, no i zapewne jakość materiału przygotowanego przez studio filmowe będzie lepsza, niż domowe wypociny tworzone Handbrejkiem.

Prezentacja na temat Apple TV i iTunes Store była chyba tą najważniejszą na tegorocznym Macworldzie. To ogromne zmiany w dostępie do mediów, bardzo zdecydowana odpowiedź na potrzeby konsumentów i teraz czas na jakąś wojenkę cenową i opadnięcie cen i hamerykańce mogą czuć się szczęśliwi: mają wszystko na wyciągnięcie pilota. Cool.

Tym sposobem załatwiono sprawę dostępu do mediów w hamerykańskim salonie.


MacBook Air

Oglądając wczoraj keynote Jobsa szczególnie zwróciłem uwagę na to, co powie o nowym pomyśle jabłka na laptopa. Jobs podkreślił kilka razy, że oto oddają w ręce użytkowników maszynkę, która została pomyślana jako całkowicie bezprzewodowa. Z całym dobrodziejstwem i bagażem inwentarza. Jak można sobie to tłumaczyć? Normalnie – to maszynka strzelająca w rodzącą się niszę laptopów nie będących przenośnymi desktopami. W naszym kraju być może to jeszcze nie do pomyślenia ale w świecie, w którym w każdym centrum handlowym i prawie na każdym rogu większego miasta ma się dostęp do szybkiego bezprzewodowego internetu jest to po prostu logiczne rozwinięcie możliwości korzystania ze swoich zasobów właśnie zdalnie, przez sieć, bezprzewodowo. Rozumiem ideę stojącą za tym sprzęcikiem bo to jest dokładnie to, co przydałoby mi się na tarasie w długie letnie wieczory leniwego popijania browaru i leżenia w hamaku :). To właśnie kolejny element ekosystemu, o którym swego czasu pisałem.

U nas nie ma to szans na przyjęcie się. Po prostu nie mamy infrastruktury, która zapewniłaby cieszenie się laptopem będącym de facto swoistym iPodem czy iPhone. Tak więc nie wróżę sprzęcikowi w naszym kraju popularności tym bardziej, że drogie będzie toto diabelnie a sama myśl o wydaniu kupy siana na coś, co nie ma gazyliona gigaherców pod maską, funtyliona gigabajtów ramu i kwadrofonii w standardzie raczej na pewno nie przejdzie przez myśl moich rozsądnych rodaków. Ale Stany to już kompletnie inny rynek o innych potrzebach i z inną zawartością portfeli. To może się tam przyjąć.

O samym sprzęciku: jest śliczny choć klawiatura imo powinna być biała. Kompletnie nie pasuje kolorystycznie do reszty. Jobs gadał, że to nowy model i są z niej piekielnie zadowoleni. OK, to się zweryfikuje samo z czasem. Imponuje mi czas działania baterii i elektronika siedząca pod maską. Kurczę, sporo tam technologicznego kombinowania dokonano. Oczywiście marudy już jęczą, że nie ma tam wymienialnej karty graficznej, dysku i tego wszystkiego, co jest w „normalnym” laptopie. No cóż, nie taki był pomysł Apple na tę maszynkę i założę się, że jeśli sprzedaż nie będzie kształtowała się na odpowiednim poziomie, w następnym roku zobaczymy mocno odświeżonego laptopa, którego konstrukcja zostanie uzupełniona o sugestie użytkowników. Czyli dostaniemy Maka Pro w nieco mniejszej obudowie ;).

Tym sposobem została załatwiona kwestia mobilnego dostępu do nie tylko mediów ale też danych innego rodzaju oraz ich obróbki.


Podsumowanie

Jaki mi się z tego obraz wyłania? Całkiem miły obraz Apple jako dostarczyciela contentu, który może być odtwarzany w domu czy też w drodze. Miłe jest to, że teoretycznie to wszystko ze sobą doskonale współpracuje tworząc wspomniany ekosystem. Jest gdzie trzymać dane, jest gdzie robić backupy a i można się do danych dostać na wiele sposobów oraz korzystać z nich w dowolnym momencie korzystając z mobilnych urządzeń oraz sieci bezprzewodowej. To nie jest rewolucja ale ciągłe udoskonalanie pewnego modelu cyfrowego życia. Nie można Apple odmówić konsekwencji we wprowadzaniu innowacji do owego modelu, do upartego czasem (ze szkodą dla użytkowników tak swoją drogą) promowania swoich rozwiązań (prosty cennik, niekoniecznie lubiany przez dostarczycieli contentu) oraz w tworzeniu atrakcyjnej dla oka (w Stanach także dla kieszeni) alternatywy dla już istniejących modeli cyfrowego życia.

Problem w tym, że dla nas póki co nie ma to kompletnie żadnego znaczenia i z punktu widzenia samego sprzętu, to keynote nie mogło dla nas stanowić jakiegoś powodu do „achów”. Zupełnie inaczej patrzylibyśmy na to mając dostęp do iTS i do tego wszystkiego, co ów model biznesowy oferuje. Oj, wtedy zrobilibyśmy nie raz „ach” i rzucilibyśmy się wypożyczać filmy w HD :).

Do następnego keynote! Ja póki co pobawię się swoim nowym/starym iPodem :)

Przy okazji bardzo mocno naciągam na odwiedzenie bloga Bartka, który w kilku słowach ujął esencję tego keynote i dlaczego pozostawiło na nim mieszane uczucia. Warto, jak zwykle pisanie na doskonałym poziomie.

19 odpowiedzi do It’s all about Content, baby…

  1. eazyone Styczeń 17, 2008 o 10:56 #

    Co post to się ten nieszczęsny content pojawia. Straszne. Może jakiś polski odpowiednik?

    Pozdrawiam, Maciek

  2. yoshi314 Styczeń 17, 2008 o 10:59 #

    ogladalem keynote i nie bardzo rozumiem czym sie zachwycac. najbardziej mnie rozsmieszyl jak jobs z podnieceniem mowil o … nowych 5 aplikacjach na iphone. śmieszny jest.

    wszyscy czekaja na sdk, a oni robia wielki sukces z tego ze iphone dostanie „całe 5 aplikacji” niemal doslownie kopiujac z keynote.

    airbook – nie funkcjonalny. laptop powinien byc niezaleznym systemem a nie czyms co jest uzaleznione od innego sprzetu do pracy (chodzi mi tu o odczyt danych z dyskow optycznych, bo air nie posiada napedu). zapowiadano ze jest tam najnowszy procek intela, a dostajemy [sorry, dostajecie – ja tego nie biore] procesor poprzedniej generacji. zero mozliwosci rozbudowy, nawet bateria jest zamocowana na stale i trzeba wysylac sprzet do apple na jej wymiane.

    jedno usb to totalna porażka. przecież nie będę latać z hubem usb przy laptopie. poza tym – w air nie ma wi-fi. trzeba będzie do huba dorzucić jakiś adapter. może będą dawać do niego plecaki na sprzęt?

    prawde mowiac obejrzalem fragmenty keynote i nie poczulem ani troche atmosfery zaskoczenia i zachwytu. myslalem ze zrozumiem czym ekscytuja sie fani apple. nie zrozumialem. z punktu widzenia pospolitego linuksiarza to nic dziwnego.

    nowe usługi to raczej ewolucja. produkty apple stanowia coraz bardziej hermentyczny i jednolity system. pierwsze jest złe, drugie jest dobre. ale tylko dla właścicieli ich sprzętu.

    jobs twierdzi ze tyle zrobili w 2 tygodnie 2008 roku i jeszcze 50 tygodni niespodzianek przed nimi. pomijajac oczywiste chwyt marketingowy [zeby nie powiedziec klamstwo], lepiej zeby porzadnie je wykorzystali.

    mogliby chociaż w końcu odwdzięczyć się społeczności linuksowej za to co sobie od niej regularnie pożyczają.

  3. Wojciech Ignaczewski Styczeń 17, 2008 o 11:43 #

    Tak naprawdę zachwycił mnie jedynie dysk w AirPort Extreme (czyt.TimeCapsule). To jest to czego potrzebuje, pragnę, oczekuję. Dość moje zdjęcia, twoje filmy. Wszystko grzecznie sobie siedzi w jednym miejscu, a przy okazji nie ma zbędnych kabli jak by to było w tradycyjnym rozwiązaniu (router+dysk na usb).

    Amazon.com nadchodzę :)

  4. CoSTa Styczeń 17, 2008 o 13:05 #

    [b]eazyone[/b]: Bardzo chętnie tylko kurczę co? Treść, dane, zawartość… Jakieś zgrabne słówko by się przydało cholera.

    [b]yoshi[/b]: No cóż, maż w ogromnej większości całkowitą rację choć w jednym punkcie bym polemizował – tym, że laptop ma być mobilnym desktopem. Owszem, takie zastosowania jak najbardziej ale po sobie widzę (rzeczony taras :)), że w znakomitej większości przypadków laptop to po prostu maszyna do najbardziej podstawowych komputerowych czynności, które nie wymagają bóg raczy wiedzieć jakich bebechów. Zdaje się, że MBA celuje w takie właśnie zastosowania i o ile z racji słabego rozwoju sieci w naszym kraju (i ceny) raczej nie zdobędzie popularności, o tyle w Stanach może być zupełnie inaczej. Apple zaryzykowało. Z checią zobaczę, jak się ten eksperyment skończy.

    A co to znaczy, że MBA nie ma Wi-Fi? [url=http://www.apple.com/macbookair/wireless.html]Chyba jednak jest[/url]…

    Nas to keynote gówno w sumie obchodzi ale za oceanem to spore zamieszanie na ichnim rynku kupowania rozrywki. Z tym że jak słusznie u siebie Bartosz zauważył – nie dla psa kiełbasa.

    Co do odwdzięczania się – fakturę im wystaw :)

    [b]wojciech[/b]: Oj tak, kapsułka u mnie wyląduje na 100%. Apple TV w naszym kraju nie ma zastosowania a MBA jest o wiele za drogie choć dla moich potrzeb to strzał w dziesiątkę. Przyjdzie kupić Dorophie MacBooka i tyle a za PDA będzie mi robił touch, który z nowym oprogramowaniem nabiera zupełnie innego wymiaru i sporo wigoru. Ale o tym może niebawem w osobnym wpisie.

    • Ciechu Styczeń 19, 2008 o 23:48 #

      Dzięki za fajny tekst. Co do uaktualnienia iPod Touch – jak udało Ci się zapłacić owe 20 dolców, skoro iTunes „nie obsługuje” naszego kraju? Prosze o podpowiedź ;-)

      • CoSTa Styczeń 20, 2008 o 11:38 #

        Giftkarty. Cholera, muszę następne kupić bo poszalałem nieco w ichnim sklepie i jestem oczarowany. Pieniądze same się wydają i to kurna chata stosunkowo nieduże :)

        Zakładasz konto (metody założenia są opisane w różnych miejscach w necie, nie mam teraz zbytnio kiedy poszperać), kupujesz giftkartę via eBay czy coś takiego, redeem i masz zasilone konto.

  5. microust Styczeń 17, 2008 o 13:27 #

    Mhm, kapsuła 1TB – ostrzę sobie ząbki. Jedyne mlaśnięcie podczas całego Keynote.

    I jeden mały zgrzyt – tradycyjny – przy dzisiejszym kursie $. Może nie filmy, są ciekawsze opcje niż 24h, ale same piosenki. No ale o tym to my przecież wszyscy wiemy. Prawda CoSTa?

  6. zx Styczeń 17, 2008 o 15:04 #

    [url=http://blog.secondgate.pl/2008/01/17/czy-jestesmy-gotowi-na-przenosny-komputer/]Trackbacki ci nie działają?[/url].

  7. Krzysztof Klimonda Styczeń 17, 2008 o 15:11 #

    Mam podobne odczucia co do macbook air – u nas, ze znikomym pokryciem wifi to będzie ciekawostka.

    Co do koloru klawiatury – mam wrażenie, że podświetlenie klawiszy przy białym kolorze wyglądałoby słabo i dlatego taki wybór (ale to moje gdybanie oczywiście).

    @yoshi: Przecież w air jest wifi (b/g/n chyba) a to jest typowy laptop do zapakowania w torbę obok ipoda i pojechania na uczelnię, wskoczenie w drodze do domu do kawiarni na kawę, przekąskę, przejrzenie paru stron, napisanie kawałka tekstu i kupienie granego akurat utworu przez iTunes. Taki sprzęt, że ani usb nie potrzebuje, ani firewire. Oczywiście ja bym nie kupił, mam inne wymagania – ale nie patrzę na sprzęt jedynie przez pryzmat tego co ja chcę (może przez pryzmat miejsca zamieszkania ;]).

    Fakt, że nie popisali się z procesorem – niby zmniejszony o ileśtam procent ale nadal robiony w starej technologii.. fakt, że boli brak możliwości wymiany czegokolwiek.. ale to nie jest jakaś nowość w świecie jabłek.

    PS

    (kurde, Costa – twoje captcha mnie już 2 razy pokonało – dopiero teraz mam proste 3 literowe. Jestem maszyną? ;])

  8. yoshi314 Styczeń 17, 2008 o 15:44 #

    fakt, z tym wifi moj blad.

    tak czy siak, laptop powinien byc przenosny i nie uzalezniac czlowieka od innych urzadzen dookola. z mba trzeba bedzie korzystac z innych mac’ów [ciekawe czy da sie polaczyc z normalnym kompem] aby przeniesc dane z/na cd, chyba ze podlaczymy jakis naped przez usb.

    jak dla mnie to rozwiazanie ma za zadanie glownie utrudnic zycie ludziom ktorzy chcieliby tam zainstalowac inny system np. linuksa. jak jeszcze bootowanie z usb jest wyciete to juz w ogole gleba.

  9. tacka Styczeń 17, 2008 o 16:17 #

    a zarejestrował ktoś jak w Iphonie zmienia sie kolejnosc ikonek? :) Ciekawy jestem czy ten efekt „trzesacych sie” ikon jest dostepny na Touchu z najnowszym softem?

  10. CoSTa Styczeń 17, 2008 o 16:29 #

    [b]microust[/b]: Otóż to, chciałoby się mieć spokojny dostęp do bogactwa oferty iTS :/. Kurczę, kupa tam fajnej elektroniki i sporo bez DRM w doskonałej jakości… Chlip :/

    [b]zx[/b]: Tak, wyłączyłem bo mi spamerzy robili najazd za najazdem ale kurczę z szablonu nie wywaliłem. My fault, sorry.

    [b]krzysztof[/b]: Sorry za to captcha. Jakoś nie mogę zebrać się by zrobić z nim porządek. Anywan – jeśli coś jest nieczytelne, wystarczy kliknąć na obrazku jeszcze raz i zostanie wygenerowany nowy obrazek.

    [b]yoshi[/b]: Otóż to – ty chesz przenośnego desktopa. Niektórzy tego naprawdę nie potrzebują i jestem w stanie to zrozumieć bo ja do takich osób na ten przykład należę :). Uwierz mi, ilość ludzi instalujących Linuksa na Makach jest śladowa i nikt specjalnie nie tworzył takiego kompa, by im dodatkowo operację utrudnić. Aż tak daleko bym się w spiskowych teoriach nie posuwał :). ZTCW Mak nie bootuje z USB w ogóle.

    Pogódź się z tym – ktoś zaprojektował komputer nie dla Yoshiego i wiesz co? Znam kilka osób, którym ten projekt całkiem przypadł do gustu właśnie ze względu na wywalenie wszystkiego i zostawienie absolutnie niezbędnego minimum. Ba, ze znajomym jednym zastanawialismy się, dlaczego nie ma opcji synchronizacji takiej jak w iPodzie. Powinna być IMO.

    [b]tacka[/b]: Mam nowy soft dla toucha. Efekt jest dostępny :).

  11. tacka Styczeń 17, 2008 o 18:47 #

    Costa: a jak to się robi? Bo akurat w tym momencie keynotu niesłuchałem tego co Stefan mówi :D btw wyczytalem na stronach SADu ze przyjmuja sprzet zza granicy na gwarancje (czyli mój uszkodzony Touch sie liczy), napisałem maila do nich z requestem adresu na ktory mam wyslac iPoda, ale cos nieodpisują…

    jezeli nie zalatwie sprawy do konca sesji to bede tam co 5 min dzwonil! :>

  12. btd Styczeń 17, 2008 o 19:34 #

    Ludzie, wy w ogóle staliście obok tego keynote Steva? Bo mówienie o nowościach i pisanie że air nie ma wifi zakrawa na niezłą ignorancję.

    ps. Costa, zgadnij z czego pisze :-D

  13. tacka Styczeń 17, 2008 o 21:55 #

    hmm trzymam palucha na ikonce, ale cos nic sie nie dzieje :) (soft 1.1.3)

  14. yoshi314 Styczeń 18, 2008 o 12:47 #

    @btd sorry, ale jak ktos uzywa marketingowej gadki to strasznie mi filtr w glowie szaleje i nie wszystkie suche fakty sie przebijają.

    • btd Styczeń 19, 2008 o 21:15 #

      Nie ma sorry, albo się wie co się mówi albo nie. :->

  15. CoSTa Styczeń 19, 2008 o 08:58 #

    [b]tacka[/b]: A tak dobrze to nie ma :). Aktualizacja nie obejmuje tego feature. Trza kupić dodatkowy soft, by ikonki zaczęły się giglać.

  16. eazyone Styczeń 22, 2008 o 13:23 #

    Costa: wracając do tego nieszczęsnego ‚contentu’. Może w miarę możliwości zamienić go na słówko ‚media’?

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
LANS! Dajcie mi swoje pieniądze!

Pamiętacie moją swego czasu ogromną chęć przylansowania? Kochani, nic się w tym temacie nie zmieniło! Oto macie jedyną i niepowtarzalną...

Zamknij