Apple Composite AV Cable

Jakiś czas temu wspo­mi­na­łem, że zaku­pi­łem sobie mały zesta­wik do iPoda, który to zesta­wik mojego iPoda ładuje a przy oka­zji pozwala mu na wyświe­tla­nie na tele­wi­zo­rze zgro­ma­dzo­nych pra­co­wi­cie pli­ków wideo. Audio też oczy­wi­ście toto wysyła. Zestawik nazywa się Apple Composite AV Cable i wygląda mniej wię­cej tak:

Apple Composite AV Cable

Elektroniczne geeki zapewne dosko­nale potra­fią nazwać każdy z wystę­pu­ją­cych tam kabel­ków ale nam, nor­mal­nym ludziom, wystar­czy wie­dza, że jest tam USB, które można pod­łą­czyć do kom­pu­tera w celu łado­wa­nia iPoda oraz trzy chin­cze, z któ­rych dwa dają nam ste­reo a jeden obraz. W opa­ko­wa­niu znaj­dują się jesz­cze dwie wer­sje łado­wa­rek — 220V dla naszych gniaz­dek i 110V dla tych hame­ry­kań­skich dzi­wactw. Wspomniane USB można wsa­dzić także w owe łado­warki i tym spo­so­bem możemy nała­do­wać iPo­dzika bez kom­pu­tera w pobliżu. Jednym sło­wem: dostaje się wszystko, co potrzebne może być kole­siowi chcą­cemu dziad­kom na ich tele­wi­zo­rze poka­zać fotki Majki i Dorophy oraz wcią­gnąć jakiś zacho­mi­ko­wany fil­mik ostat­nio zassany z tor­ren­tów tudzież zro­bić owym rodzi­com pokaz fil­mi­ków z wnu­sią w roli głów­nej. I wcale nie potrzeba mieć do tego kom­pu­tera a dodat­kowo iPo­dzik ładuje się jak trzeba :).

Jak to działa? Otóż działa bar­dzo dobrze. Obraz, jaki otrzy­ma­łem na moim nie­naj­lep­szym i sta­ra­wym tele­wi­zorku jest sta­bilny, wyraźny i oczy­wi­ście zależy w głów­nej mie­rze od mate­riału, jaki się z iPoda pusz­cza. Każdy, kto pusz­czał DivXa z kom­pu­tera przez tele­wi­zor dosko­nale wie, jak wiele DivXy na takiej ope­ra­cji zyskują — ma się czę­sto wra­że­nie, że ogląda się film zbli­żony jako­ścią do DVD. Szczególnie gdy rip­per przy­ło­żył się do swo­jej roboty i zadbał o jakość rippu. No więc miło mi oświad­czyć, że taki efekt można uzy­skać bez żad­nych kło­po­tów i pro­ble­mów także za pomocą kodeka h.264 i to bez jakie­go­kol­wiek więk­szego wysiłku. Pliki wiel­ko­ścią wycho­dzą porów­ny­walne z DivXami, na moim 8GB touchu mie­ści się ich zazwy­czaj kole trzech, bo resztę zapy­cham muzą i pod­ca­stami a wra­że­nia z oglą­da­nia DivXów na tele­wi­zo­rze w wygod­nych poko­jo­wych warun­kach i bez przy­kle­je­nia do moni­tora są doprawdy przed­nie. I wszystko to uzy­skuję się ze śla­dową ilo­ścią kabli i gaba­ry­tów ogól­nych. Kaman, te filmy mogę trzy­mać i pusz­czać także z iPoda nano Dorophy — to po pro­stu robi fajne wra­że­nie, szcze­gól­nie na wspo­mnia­nych dziadkach :).

Podcasty wyświe­tlane na tele­wi­zo­rze to bajka po pro­stu. iPoda kupi­łem sobie głów­nie ze względu na sporą ilość mate­riału wideo, jaką ścią­gam via pod­ca­sty wła­śnie i któ­rych oglą­da­nie na moni­to­rze jest takim sobie spo­so­bem spę­dzia­nia wol­nego czasu. Znacznie lepiej ogląda się je wła­śnie na trzech i pół cala iPoda touch a jak się oka­zało, wrzu­ce­nie pod­ca­stu Tekzilla (url iTu­nes dla iPoda, feedy dla innych pro­gra­mów) to strzał w dzie­siątkę. Wnet prze­nio­słem się z oglą­da­niem na tele­wi­zor i powiem Wam, że wra­że­nia są bar­dzo ale to bar­dzo pozy­tywne. Jest wszakże jeden minus, o któ­rym wspo­mnę pod koniec.

Anyway, jak bez­pro­ble­mowo zadbać o treść dla iPoda, kabla i tele­wi­zora? Ja uży­wam trzech ele­men­tów: sys­te­mo­wego QuickTime, Periana i pro­gramu VisualHub. W sumie niczego wię­cej nie uży­wam, no chyba że rip­puję płyty DVD ale tu uży­wam oczy­wi­stego duetu MacThe RipperHandbrake. Okej, może pokrótce dla­czego taki zestaw:

  • QuickTime — wspo­mi­nam o nim dla­tego, że w połą­cze­niu z Perianem umoż­li­wia odtwa­rza­nie DivXów wraz z napi­sami. Tym samym sil­nik QT obsłu­guje napisy. Zaraz dowie­cie się, dla­czego to taka dobra wiadomość.

  • Perian — bez tego nie ma nawet co myśleć o sen­sow­nym odtwa­rza­niu cze­go­kol­wiek na Maku. Absolutny wymóg i dosko­nały soft tak swoją ścieżką.

  • VisualHub — soft co prawda płatny ale po dwóch-trzech dniach uży­wa­nia dałem siano bez szem­ra­nia, z ogrom­nym podzi­wiem dla twór­ców owego softu i z wyra­zem głę­bo­kiej wdzięcz­no­ści w dodatku. Znakomity pro­gram, dzięki któ­remu skon­wer­tu­je­cie cokol­wiek na cokol­wiek tam chce­cie. Otóż przy usta­wia­niu kon­wer­sji można w VisualHubie w usta­wie­niach zaawan­so­wa­nych przy­ka­zać pro­gra­mowi wyko­rzy­sta­nie sil­nika QT przy deko­do­wa­niu danych, które póź­niej tra­fią do kodo­wa­nia. Już wia­domo o co cho­dzi? Oczywiście! Przy tej kon­wer­sji do filmu dołą­czane są napisy i po pro­stu kilka klik­nięć, wybór pre­de­fi­nio­wa­nych usta­wień i odcze­ka­nie ok. 40–50 minut (czas jaki potrze­buje moje mini na prze­kon­wer­to­wa­nie DivXa do h.264) daje w efek­cie plik, który można wrzu­cić na iPoda i oglą­dać wraz z napi­sami i innym dobro­dziej­stwem inwen­ta­rza (zapa­mię­ty­wa­nie pozy­cji przy prze­rwa­niu odtwa­rza­nia także). A że VisualHub pozwala wygod­nie kolej­ko­wać zada­nia, można se zmie­lić kilka fil­mi­ków przez noc i już. No i przy oka­zji pre­de­fi­nio­wane usta­wie­nia są naprawdę dobrze opra­co­wane i dają w efek­cie bar­dzo dobrze wyglą­da­jące filmy w niczym nie ustę­pu­jące DivXom źródłowym.

Tym spo­so­bem wypo­sa­ży­łem się w kabelki, które grają mnie na tele­wi­zorku wszystko, co na iPoda wrzucę plus oczy­wi­ście poka­zują gale­rię zdjęć, grają muzykę itd. A jakie są minusy? Póki co zauwa­ży­łem jeden potężny: trzeba pod­cho­dzić do tele­wi­zora, co przy oglą­da­niu DivXów może nie jest jakimś wiel­kim pro­ble­mem ale wcią­ga­nie wszyst­kich zassa­nych odcin­ków Whose Line Is It Anyway (kur­czę, nawet zgrywki z YouTube wyglą­dają nie­źle :)) ozna­cza pod­cho­dze­nie co chwila do tele­wi­zora i maza­nie palu­chem po iPo­dzie w celu pusz­cze­nia następ­nego odcinka. Oczywiście jest na to rada — dock dla iPoda. Z tym że nie mia­łem już kasy, by se cały zestaw kupić i nad­ro­bię to przy naj­bliż­szej wypła­cie, któ­rej nie zeżrą mi rachunki (można zro­bić rodzinną ściepę w ramach nad­cho­dzą­cych uro­dzin, alu­zju poniali członki rodzinne? :)). Mając to cudeńko, wpię­tego doń iPoda touch (uwaga, koniecz­nie nowego docka trzeba kupić, ze sta­rym nowe iPody nie dzia­łają w ten spo­sób!) a do tego pod­pięte wspo­mniane kabelki — można zawia­dy­wać całą swoją zgro­ma­dzoną w iPo­dzie kolek­cją cyfro­wego dobra za pomocą pilota i z ład­nym ponoć menu poka­zy­wa­nym na ekra­nie. I dzię­kuję, o to wła­śnie cho­dzi :). Drugi minus jest oczy­wi­sty i nie wart wspo­mi­na­nia — jak w przy­padku każ­dego pro­duktu Apple te kabelki są po pro­stu dro­gie. Ale to chyba oczy­wi­ste i nie­warte wspominania.

Czy warto? każ­demu wedle potrzeb. Moja gruba dupa nie chce już sie­dzieć przed moni­to­rem. Woli wygodną kanapę przed tele­wi­zo­rem. A jako że nie mam Apple TV, takie roz­wią­za­nie (prócz pod­pię­cia mini bez­po­śred­nio do tele­wi­zora oczy­wi­ście) jest chyba naj­lep­sze z moż­li­wych na obecną chwilę. Owszem, mógł­bym cią­gać kable przez całe miesz­ka­nie ale naj­zwy­czaj­niej mi się nie chce. No i kur­czę to takie baje­ranc­kie jest — pod­cho­dzisz, wpi­nasz sprzę­cik, odpa­lasz film, dziękuję…

O, tak mi przy­szło do głowy na koniec — z iPoda można wysy­łać obraz 4:3 jak i 16:9 — spraw­dzone na moim sta­rym tele­wi­zorku jak i pla­zmie sta­rusz­ków. W oby­dwu przy­pad­kach całość zacho­wuje się rewe­la­cyj­nie a filmy wcią­gane na 16:9 wyglą­dają naprawdę świet­nie. Ssaczom DivXów pole­cam ten zestaw ser­decz­nie. Wychodzi taniej niż Apple TV a jakość tego, co widzi się na ekra­nie jest bar­dzo dobra. Rippy DVD to już po pro­stu to, co zna­cie wsa­dza­jąc płytki w odtwa­rza­cze. Owszem, obraz jest zmniej­szany do 640 pik­seli w pozio­mie ale ogólne wra­że­nie nie odbiega wcale od tego, co widać przy oglą­da­niu mate­riału wprost z płytki. To się po pro­stu dosko­nale ogląda a jakość nie odbiega zbyt­nio od tej ofe­ro­wa­nej przez DVD. Fajne!

Kilka słów o CoSTa

Mąż, ojciec i w przyszłosci być może właściciel knajpy, w której będzie serwowana tylko wódka, tylko zimna i tylko na butelki.

Socjal

Jeszcze Ci mało? Śledź nas w sieciach społecznościowych...

5 Komentarzy do “Apple Composite AV Cable”

  1. zx 10/02/2008 do 18:28 # Odpowiedz

    A z iPhone działa? :P Bo tak czy ina­czej będę musiał doku­pić sie­ciową łado­warkę do tegoż, a jak już coś kupo­wać, to może się machnę od razu na ACAVC.

  2. bartkorn 10/02/2008 do 22:03 # Odpowiedz

    Coraz bar­dziej mi się te zabawki podo­bają :) Bajer qrna, zwłasz­cza ten doty­kowy ekra­nik i moż­li­wo­ści które tu opi­sa­łeś. Miód. Tylko dla­czego to musi być takie dro­gie ? ;/ Jak na razie pozo­staje przy prze­rób­kach (men­co­der) zassa­nych z sieci filmów.

  3. CoSTa 11/02/2008 do 07:36 # Odpowiedz

    [b]zx[/b]: Pewnie że z iPhone toto działa. Generalnie w skle­pie onli­no­wym Apple pod każ­dym pro­duk­tem iPo­do­wym znaj­dują się infor­ma­cje na temat kom­pa­ty­bil­no­ści z iPodami/iPhone. Tu trzeba zwró­cić szcze­gólną uwagę kiedy kupuje się stuff dla nowych iPo­dów (touch i clas­sic) — star­sze akce­so­ria mogą nie współ­pra­co­wać z tymi liniami iPo­dów. I tak, warto toto kupić. Ma się za jed­nym zama­chem kable i łado­warkę sie­ciową. Nieocenione przy wyjazdach :)

    [b]bartkorn[/b]: Ano, tanie toto nie jest ale też z dru­giej strony ofe­ruje sporo. Znajoma w pracy mojej żonki kupiła swo­jej córce Zena jakie­goś. Dwa dni póź­niej córa zaży­czyła sobie nano kiedy je zoba­czyła. Po pro­stu sprzę­cik i oko cie­szy, i w obsłu­dze to klasa sama dla sie­bie. A że Apple u nas kosz­tuje o wiele za dużo… No cóż, miejmy nadzieję, że zmieni się to za czas jakiś i ceny dojdą do tych euro­pej­skich bo póki co są zde­cy­do­wa­nie wyż­sze. Ot koszt życia w kraju na dorobku peł­nym dorobkiewiczów :/.

  4. Riddle 11/02/2008 do 15:29 # Odpowiedz

    Ok, jak zapła­ci­łem 130 PLN za zwy­kły kabel iPoda con­nec­tor + przej­ściówkę USB do gniazdka pol­skiego (?) bo chcia­łem łado­wać iPhone przy łóżku (budzi mnie codzien­nie) to stwier­dzi­łem, że to prze­sada i że sku­bańce powinni sprze­da­wać same wymie­nialne koń­cówki łado­wa­rek (mia­łem łado­warę USańską).

    Ciekawe ile *to* kosz­tuje. 500? :/

    • CoSTa 11/02/2008 do 18:12 # Odpowiedz

      Ano dro­ży­zna panie :/. A te kabelki z łado­wa­niem kosz­tują 230 w iSpo­cie. W cho­lerę i jesz­cze trochę :/

Dodaj komentarz