Moja żona jest inna :)

Tak, wiem, blo­ga­sek leży odło­giem nieco. Nie, nie bra­kuje mi chęci a nawet i czasu. Zmęczenie mnie dopa­dło straszne po pro­stu. Męczy mnie pogoda za oknem, która może nie jest brzydka ale od początku lutego ocze­ki­wał­bym nieco innej aury niż cie­pła, słońca i wio­sen­nych kli­ma­tów. Jakoś cho­lera mój bio­lo­giczny zegar nie nadąża za zmia­nami kli­ma­tycz­nymi, co męczy mnie okrut­nie. No i tym spo­so­bem w piąt­kowy wie­czór mia­łem chęć tylko na jedno — wal­nąć się kołami do góry i tak już pozo­stać. No a sobota minęła mi mało twór­czo na kom­bi­no­wa­niu, jak by tu się jak naj­mniej naro­bić w domu wyma­ga­ją­cym sprzą­ta­nia, opie­ko­wa­nia się cho­rym dzie­cia­kiem i ogól­nie pracy od rana do wieczora.

Nie mam poję­cia jakim cudem Doropha jesz­cze nas nie zamor­do­wała ale wiem, że moment ten jest bli­ski, w związku z czym dziś od rana wyra­żam nie­zdrową i obcą mi aktyw­ność. Przynajmniej w kwe­stii dekla­ra­cji: tak, pozmy­wam gary :).

Ale ja nie o tym a o mojej uko­cha­nej żonce, która po pro­stu znisz­czyła mnie dziś przy śnia­da­niu, zma­sa­kro­wała i wzbu­dziła naj­taj­niej­sze, naj­głę­biej skry­wane, naj­mniej męskie uczu­cia, jakie praw­dziwi faceci ™ są w sta­nie sobie wyobrazić.

Oto wsu­wa­li­śmy sobie pyszne śnia­danko, kiedy to żoneczka oznaj­miła mi rado­śnie, że wczora z wie­czora, kiedy ja pola­złem grać w erpegi, w tele­wi­zorni poka­zali film K-Pax. OK, film jak film tyle że chyba jesz­cze nigdy go nie obej­rza­łem, mimo że kilka razy za to się zabie­ra­łem. Słyszałem, że nie­zły i dalej Dorophę cią­gnąć za język, coby mi zdra­dziła nieco fabuły. I się zaczęło! Doropha opo­wia­dała, rela­cjo­no­wała, coraz bar­dziej wczu­wała się w film i gdy doszła do koń­cówki, zaczęła… beczeć przy stole na całego!

Kochani, moja żona wzru­szyła się fil­mem, który mi opo­wia­dała! Która z Waszych żon ma takiego skilla, ha? Muszę przy­znać, zła­pała mnie tym za ser­du­cho… Zaraz wypy­tam ją o fabułę Przeminęło z wia­trem czy innej Casablanki :).

Kilka słów o CoSTa

Mąż, ojciec i w przyszłosci być może właściciel knajpy, w której będzie serwowana tylko wódka, tylko zimna i tylko na butelki.

Socjal

Jeszcze Ci mało? Śledź nas w sieciach społecznościowych...

12 Komentarzy do “Moja żona jest inna :)”

  1. jarv 10/02/2008 do 12:12 # Odpowiedz

    k-pax powia­dasz… ano zacny to film, nie­sa­mo­wity. a Zona po pro­stu gust ma na moje oko cal­kiem dobry jesli cho­dzi o fimy (ale o gustach sie nie…).

  2. byte 10/02/2008 do 13:25 # Odpowiedz

    No moja tak nie ma. Ryczy przy fil­mach, owszem, ale pod­czas seansu, nie przy opowiadaniu.

  3. PeterCub 10/02/2008 do 14:43 # Odpowiedz

    Nie tylko film obej­rza­łem kilka razy, ale też prze­czy­ta­łem książkę. Dla wta­jem­ni­czo­nych: ist­nieje cała seria o procie.

  4. jarv 10/02/2008 do 16:27 # Odpowiedz

    @PeterCub” ty tu nie tajem­ni­cuj, tylko kon­kre­tami rzuc w kwe­stii ksiazek… ;]

  5. doropha 10/02/2008 do 16:53 # Odpowiedz

    oj zaraz inna…, wzru­chliwa na stare lata sie robię i tyle:)

    PeterCub bar­dzo dzię­kuję wła­snie zamó­wi­łam sobie inter­ne­towo try­lo­gię K-PAX , ale troszke na nia pocze­kam niestety…

    a film — bez zbęd­nych opi­sów, bo histo­ria sama w sobie jest dobra, na doda­tek Kevin Spacey oraz Jeff Bridges — ta kom­bi­na­cja podzia­łała na mnie magne­tycz­nie, nie mogłam sie po raz kolejny oderwać…

  6. btd 10/02/2008 do 17:04 # Odpowiedz

    Ale Casablanka jest super prze­cież. Jak dla mnie ma zaje­bi­sty cyber­pun­kowy kli­mat (dzie­jąc się wia­domo kiedy) :)

  7. Heidi 10/02/2008 do 18:27 # Odpowiedz

    Film gra na emo­cjach, to fakt, ale, jak wspo­mniał PeterCub, naprawdę warto prze­czy­tać całą try­lo­gię prota (K-PAX, Na pro­mie­niu świa­tła, Światy prota), która jest zupeł­nie inna od filmu, bazu­ją­cego jedy­nie na moty­wach pier­wo­wzoru lite­rac­kiego. Pozwoli nam to poznać dużo wię­cej postaci, które w książce peł­nią bar­dzo ważną rolę, a w fil­mie zostały zupeł­nie pomi­nięte (np. Giselle — póź­niej­sza part­nerka życiowa Roberta/prota) lub zmar­gi­na­li­zo­wane (pozo­stali pacjenci lub rodzina dok­tora B., mająca się nijak do rodziny sporo star­szego w ory­gi­nale boha­tera książki). Co wię­cej, postaci dok­tora Brewera i Roberta/prota/Poula/Harriego są rów­nież zupeł­nie inne od tych, które wykre­owali Jeff Bridges i Kevin Spacey. Dość powie­dzieć, że dok­tor B. nie jest roz­wod­ni­kiem jak w fil­mie i brak mu cyni­zmu Bridgesa.

    Gdybyś więc szu­kał pre­zentu dla Dorophy, może to będzie dobry pomysł: http://merlin.pl/frontend/browse/product/1,471979.html

    A wra­ca­jąc do tytu­ło­wego pyta­nia — nie, nie jest inna. Skoro wzru­sza się takimi histo­riami, jest zupeł­nie normalna.

  8. CoSTa 11/02/2008 do 07:25 # Odpowiedz

    [b]jarv[/b]: Muszę cho­lera ten film nad­ro­bić. Jakoś wiele oka­zji było ale serca nie starczyło.

    [b]byte[/b]: No więc wła­śnie. Ździebko mnie przy stole skonfudowała :)

    [b]żonek[/b]: Dorcia, na cie­bie powi­nien dzia­łać MĄŻ a nie jacyś­tam dru­go­rzędni aktorzy ;)

    [b]btd[/b]: Oj stary, ja wiel­bię Przeminęło. Po pro­stu wiel­bię. I tak mnie naszło, by sobie odku­rzyć bo film zabija.

    [b]heidi[/b]: Żonka jest samo­dzielna, wzięła i se sama zamó­wiła co trzeba z dostawą do domu. Cholera, eman­cy­pują nam się kobiety :)

    • Heidi 11/02/2008 do 10:56 # Odpowiedz

      Tylko koniecz­nie obej­rzyj film przed prze­czy­ta­niem ksią­żek. Zaoszczędzisz sobie ner­wów, a i sam film przyj­miesz dużo życz­li­wiej. W drugą stronę jest gorzej.

  9. brocha 11/02/2008 do 07:50 # Odpowiedz

    ja widzia­łem ten film w kinie 0 zanim pozna­łem moją żonę. Namawiałem żonę żeby sobie obej­rzała, ale jak wykar­miła dzie­ciaki to padła o 21

  10. doropha 11/02/2008 do 10:48 # Odpowiedz

    mąż na mnie działa, nadal i wciąż, a w miarę jak mu spada brzu­szek nawet jakby bardziej:)

  11. jarv 13/02/2008 do 01:02 # Odpowiedz

    ano jak mowi­lem — film wgniata — w taki spe­cy­ficzny spo­sob. a ksiazki to chyba tez musze sobie upolowac.…

Dodaj komentarz