Wypożyczanie filmów w iTunes Store

OK, miesz­kamy w kraju — z punktu widze­nia Apple — jakiejś bar­dzo odle­głej i gów­nia­nej kate­go­rii. O powsta­niu naszego lokal­nego sklepu iTS możemy tylko póki co marzyć, szyb­ciej pew­nie pojawi się jakiś paneu­ro­pej­ski twór a kiedy się pojawi, podzię­ku­jemy wytwór­niom za regio­na­li­za­cję świata i utrud­nia­nie jak tylko można kupo­wa­nia dóbr wsze­la­kich z regio­nów innych, niż te w któ­rych żyjemy. O co mi cho­dzi? A o to, że nawet mogąc już (kie­dyś tam w przy­szło­ści dale­kiej i nie­pew­nej) wyda­wać sobie do woli pie­nią­dze w euro­pej­skim iTS, dalej będziemy mogli tęsk­nie tylko spo­glą­dać na rynek ame­ry­kań­ski i ich­nie seriale, filmy i co tam hame­ry­kań­ski iTS ofe­ruje. A ofe­ruje sporo…

Oczywiście na wszel­kie przy­pa­dło­ści są spo­soby i jak naj­bar­dziej można sie­dząc sobie w naszym kra­iku naby­wać tre­ści z hame­ry­kań­skiego iTS, czego żywym przy­kła­dem i dowo­dem jestem :). Jak się za to zabrać, opi­sano w ser­wi­sie itunes.org.pl i bar­dzo mocno zale­cam posia­da­czom iPo­dów wsze­la­kiej maści (tak Girass, o Tobie teraz myślę :)) przejść przez to małe pie­kiełko zakła­da­nia konta, bo auten­tycz­nie warto. iTu­nes dostaje wtedy dru­giego odde­chu i otwiera się przed czło­wie­kiem bez­miar moż­li­wo­ści. Jedną z nich jest wypo­ży­cza­nie fil­mów.

Ogólnie idea wypo­ży­cza­nia jest mi bliż­sza niż idea posia­da­nia. Filmy zasad­ni­czo oglą­dam raz a te auten­tycz­nie warte wyda­nia na nie pie­nię­dzy zda­rzają się sto­sun­kowo rzadko. Każdy doświad­czony inter­ne­towy ssak w końcu patrzy na stertę wypeł­nio­nych po brzegi pły­tek i jeśli ma choć odro­binę zdro­wego roz­sądku i rozumu — wypie­przy ten balast w końcu w cho­lerę do śmieci. Polecam. Doświadczenie trau­ma­tyczne ale już po chwili czło­wiek czuje się luźno i swo­bod­nie bez uwią­za­nych kilo­gra­mów płyt u szyi. Znakomita więk­szość fil­mów to typowe jed­no­ra­zówki — do wcią­gnię­cia, zje­dze­nia paki popcornu, dwu­go­dzin­nej zabawy, stra­wie­nia, zapo­mnie­nia. Dzieł war­tych odku­rza­nia co jakiś czas jest sto­sun­kowo nie­wiele i te warto kupo­wać. Resztę zaś — wypo­ży­czać (jeśli chce się być legal­nym) lub ewen­tu­al­nie kraść z torrentów.

Starczy ide­olo­gii, czas na zaję­cia praktyczne.

Od nie­dawna Apple ofe­ruje moż­li­wość wypo­ży­cza­nia fil­mów. O ile kupo­wa­nie pli­ków jako­ści dobrych rip­pów DivXowych za 10 i wię­cej dola­rów uwa­ża­łem za lek­kie kurio­zum, o tyle wywa­le­nie 3–4 dolców na wypo­ży­cze­nie filmu sta­nowi już jakąś sen­sowną alter­na­tywę dla zło­dziej­stwa i lek­kiego zwią­za­nego z tym dys­kom­fortu w oko­li­cach sumie­nia. Apple poszło jed­nak jesz­cze kapeczkę dalej i umoż­li­wia wypo­ży­cze­nie raz na tydzień ich­niego „Filmu tygo­dnia” za jed­nego dolca. Nie wiem ile ta akcja potrwa ale taki deal jest dla mnie jak naj­bar­dziej OK. Około 3 zło­ci­sze za bar­dzo dobrej jako­ści ripp i brak szu­mów w oko­licy sumie­nia? Ja bar­dzo chętnie.

Jakie są plusy zabawy w pożyczanie?

  • jakość filmu zde­cy­do­wa­nie lep­sza niż typowe DivXowe rippy krą­żące po necie

  • miłe uczu­cie, że nie jest się tak do końca złodziejem

Jakie są minusy zabawy w wypożyczanie?

  • sporo pracy przy zało­że­niu konta

  • nowy fil­mik za dolca tylko raz w tygo­dniu (3–4 dolce to już cał­kiem sporo i chyba lepiej sko­czyć do pobli­skiej wypożyczalni)

  • brak napi­sów czy lek­tora (acz­kol­wiek nie pró­bo­wa­łem jesz­cze takiej jed­nej drob­nej sztuczki…)

A tak poza tym to po pro­stu jest bajka. Oto kilka scre­enów z całego pro­cesu pożyczania:

O, jest fil­mik za dolca, który chcemy wypo­ży­czyć. Można wcią­gnąć tra­ilerka i ogól­nie robić to wszystko, co iTS ofe­ruje. Zwracam uwagę na wiel­kość pliku. Tak, jest sporo więk­szy od DivXowego rippa ale uwierz­cie mi, to bar­dzo prze­kłada się na jakość tego, co na ekra­nie widać. Te filmy są fak­tycz­nie w jako­ści „near DVD”. Owszem, to nie jakość DVD ale szcze­rze mówiąc jakoś nie kole to w oczy. Kodek h.264 robi naprawdę dosko­nałą robotę i to wyraź­nie widać.

Wybieramy film do wypożyczenia

Co dalej się dzieje? Dalej pro­gram iTu­nes zadaje odwieczne pyta­nie: czy aby na pewno wci­sną­łeś to, co wci­sną­łeś i wiesz, że to wci­sną­łeś? Trzeba potwier­dzić… Przy oka­zji — ktoś mógłby tam wresz­cie ten pro­gram w pełni zlo­ka­li­zo­wać. Ja wiem, że te komu­ni­katy naj­praw­do­po­dob­niej nigdy nie będą w Polsce potrzebne (ofi­cjal­nie przy­naj­mniej) ale kaman, kiedy już się coś robi, to nie­chaj się to robi dobrze i nie po łebkach.

Upierdliwy komu­ni­kat, który na szczę­ście można wyłączyć

Później leci ssanko. Na moim łączu (3 mega­bity w down­lo­adzie) rzecz idzie szybko. 1,25 giga­bajta danych scho­dzi w godzinkę, co chyba wysyca mi łącze ład­nie. Serwery jabłka dają radę :). Oglądać można już w trak­cie pobie­ra­nia — iTu­nes zbu­fo­ruje potrzebne dane i można star­to­wać z oglą­da­niem. Na sen­sow­nych łączach można fil­mik włą­czyć sobie już kilka minut po roz­po­czę­ciu ssa­nia i bez obaw o jakieś prze­rwy na bufo­ro­wa­nie danych.

Całkiem szybko film się pobiera

W side­ba­rze na wypo­ży­czone filmy prze­wi­dziana jest osobna pozy­cja. Tu można wywie­dzieć się wszyst­kiego o fil­mie, co tylko chcia­łoby się wie­dzieć. Oto okienko z pełną infor­ma­cją o fil­mie. Tylko lin­ków do IMDB czy strony filmu brakuje :).

Pełna infor­ma­cja o pobra­nym filmie

Po pobra­niu filmu w cało­ści włą­cza się ter­min na obej­rze­nie filmu. A tak, film wypo­ży­czyć można na 30 dni (przez taki okres czasu pozo­sta­nie dostępny w przy­padku jego nie­oglą­da­nia) a obej­rzeć go trzeba w prze­ciągu 24 godzin od momentu pierw­szego włą­cze­nia. Ten limit 24 godzin jest szcze­rze mówiąc śred­nio wystar­cza­jący. Tych godzi­nek nie obej­rze­li­śmy jesz­cze z Dorophą wła­śnie dla­tego, że dia­bli wie­dzą, czy z oglą­da­niem się wyro­bimy a mus dokoń­cze­nia oglą­da­nia w prze­ciągu doby jest dosyć upierdliwy.

Limit czasu, jaki pozo­stał na obej­rze­nie filmu

A tu is where the fun begins. Taaak, wypo­ży­czone filmy można trans­fe­ro­wać mię­dzy urzą­dze­niami i tak na ten przy­kład można sobie film wrzu­cić na iPoda i wcią­gnąć go sobie na iPo­dzie lub — jak my robimy — pod­łą­czyć dra­nia do tele­wi­zora i wcią­gać sobie na TV. I powiem szcze­rze, że to jest OGROMNY bajer! Kochani, uru­chom­cie wyobraź­nię i zobacz­cie, jak wspa­niale mobilne jest to roz­wią­za­nie. Masz bowiem plik, który możesz wrzu­cić sobie na kom­pu­ter, zgrać na iPoda, prze­wa­lić na Apple TV i na tyle spo­so­bów, ile ofe­rują te urzą­dze­nia, możesz sobie ów film wcią­gnąć. Lecisz gdzieś w trasę dłuż­szą? Pożyczasz dwa fil­miki, wrzu­casz na toucha i możesz cie­szyć się świetną jako­ścią filmu na mobil­nym urzą­dze­niu. Ale prze­cież zawsze możesz tego toucha pod­łą­czyć do TV (co robię namięt­nie u dziad­ków kiedy do nich przy­jeż­dżam :)) i jazda! Te wszyst­kie cale domo­wego tele­wi­zora są całe dla cie­bie. To jest auten­tycz­nie dosko­nała sprawa i wiem, że ciężko w to uwie­rzyć, dopóki samemu się nie prze­kona, jak bar­dzo zmie­nia to spo­sób obco­wa­nia ze swo­imi mediami. Można je mieć dosłow­nie wszę­dzie i pod ręką. KUL!

Przenosiny filmu z biblio­teki iTu­nes do iPoda
Film jest prze­no­szony do iPoda. Można se teraz oglą­dać film na spacerze :)

Jak widać wypo­ży­cza­nie filmu za pomocą pro­gramu iTu­nes jest pro­ste, łatwe i przy­jemne. Przynajmniej tam, gdzie cho­lerny sklep Apple ist­nieje i ofe­ruje moż­li­wość wypo­ży­cza­nia fil­mów (czyli póki co chyba tylko w Stanach). Ceny są przy­stępne nawet jak na nasze warunki finan­sowe, trans­fery w porządku a ogólna pro­stota obsługi wręcz pod­ręcz­ni­kowa. Sprawa ma się ponoć o wiele sym­pa­tycz­niej z AppleTV, gdzie za pomocą rap­tem kilku przy­ci­sków jabł­ko­wego pilota można sobie kupo­wać filmy, poży­czać (nie­stety tylko na AppleTV dostępne są wer­sje HD fil­mów), kupo­wać muzę, oglą­dać pod­ca­sty i w ogóle zaczęło mieć to urzą­dze­nie sens. Podkreślam: nie doty­czy to naszego kraju ale jeśli tak ma wyglą­dać przy­szłość VOD to ja bar­dzo chętnie.

Stemer, pisz tu zaraz jak INEA chce VODa pod strze­chy nam wpro­wa­dzić. Macie jabł­kowy przy­kład uda­nego wdro­że­nia bar­dzo przy­dat­nych dla klien­tów roz­wią­zań. Jeśli INEA to spie­przy, to oso­bi­ście ogień Wam w biu­rze podłożę :).

A tak uogól­nia­jąc nieco: szkoda, że do cywi­li­za­cji tak nam strasz­nie daleko a przede wszyst­kim szkoda, że ta cywi­li­za­cja ma nas w rowku :/. Ciągle sobie zadaję pyta­nie: jak to jest moż­liwe, że w dobie pan­świa­to­wego inter­netu nie mogę sobie po pro­stu filmu w hame­ryce wypo­ży­czyć czy płyty kupić. To jest chore i nie­po­jęte. Pokolenie Majki kom­plet­nie nie będzie rozu­miało takich ogra­ni­czeń o ile się takie jesz­cze utrzy­mają. Wieszczę, że za jakieś 5–10 lat wytwór­nie dadzą sobie spo­kój ze sztucz­nym dzie­le­niem świata na czę­ści bo po pro­stu świat z coraz więk­szym zdu­mie­niem na owe wytwór­nie patrzył się będzie i coraz moc­niej w czoło pukał. No nic, pozo­staje cier­pli­wie cze­kać i oglą­dać te poży­czone za haker­skiego dolca filmy :).

Kilka słów o CoSTa

Mąż, ojciec i w przyszłosci być może właściciel knajpy, w której będzie serwowana tylko wódka, tylko zimna i tylko na butelki.

Socjal

Jeszcze Ci mało? Śledź nas w sieciach społecznościowych...

5 Komentarzy do “Wypożyczanie filmów w iTunes Store”

  1. zx 29/02/2008 do 13:58 # Odpowiedz

    Ja się zasta­na­wiam czy w ten spo­sób to jest fak­tycz­nie legalne. Czy nie łamie się jakichś licen­cji itp.

    Bo jeśli nie jest, to ja jed­nak wolę dalej ‘kraść’ z tor­ren­tów, zamiast pła­cić za coś, co i tak nie jest do końca legalne.

  2. Paweł Tkaczyk 29/02/2008 do 19:13 # Odpowiedz

    Nie jest legalne, bo licen­cja mówi o wypo­ży­cza­niu na tere­nie USA. Nie okre­śla nato­miast, czy mam być na tere­nie USA zakła­da­jąc konto, czy korzy­sta­jąc cały czas.

    Nawet jed­nak jeśli jest nie­le­galne, wolę iTu­nes od tor­ren­tów. Wyrosłem już chyba z grze­ba­nia po zaka­mar­kach sieci, wolę dać te 3 dolary, ścią­gnąć film z mak­sy­malną pręd­ko­ścią, obej­rzeć i ska­so­wać. Jeśli jakiś usłu­go­dawca w Polsce mi to udo­stępni, dosta­nie moje pie­nią­dze. Póki co, fruną za ocean. Pecunia non olet, jak to mówią, więc jak ktoś nie chce u nas, dosta­nie ktoś inny.

  3. CoSTa 29/02/2008 do 21:51 # Odpowiedz

    [b]zx[/b]: Nie jest. To są utwory prze­zna­czone na sprzedaż/wypożyczenie na rynku ame­ry­kań­skim i nigdzie indziej. Niestety, wciąż świat jest podzie­lony na biz­ne­sowe regiony i pew­nie jesz­cze nieco to potrwa :/.

    Torrenty są OK ale do czasu gdy fak­tycz­nie coś zaczyna ci w gło­wie w oko­li­cach sumie­nia i zwy­kłej przy­zwo­ito­ści buczeć. Są rze­czy na tyle dobre, że czło­wiek po pro­stu chce za nie zapła­cić. A tu kupa, oka­zuje się, że cza­sem w naszym kocha­nym kraju po pro­stu nie za bar­dzo ma jak. Owszem, można spro­wa­dzać płyty z Amazonu czy skąd tam jesz­cze ale koszty czę­sto zaczy­nają wtedy rosnąć nie­bo­tycz­nie a i zabawne to jakieś jakby mniej, gdy na albu­mik przy­cho­dzi cze­kać kilka dni zamiast po pro­stu klik­nąć, zassać i mieć na uszach w kilka minut.

    [b]paweł[/b]: Otóż to — niech ktoś u nas coś sen­sow­nego w tym tema­cie wymy­śli i z chę­cią będę korzy­stał. Ale póki co ugór. Sytuacja kurio­zalna — mam pie­nią­dze, chcę je wydać na tre­ści w for­mie mi odpo­wia­da­ją­cej i nie mam za bar­dzo gdzie tego zro­bić by być legal­nym. No i zostaje tor­rent way :/.

  4. anonim 26/09/2008 do 01:02 # Odpowiedz

    - O co mi cho­dzi? A o to, że

    - ich­niego „Filmu tygo­dnia” za jed­nego dolca

    - tre­ści z hame­ry­kań­skiego iTS,

    autor moze i z 1975r ale takie sfor­mu­lo­wa­nia to porazka. strasz­nie nie lubie tego typu wypo­wie­dzi. czy autor uwaza ze czy­tel­nicy maja po 15 lat?

    • CoSTa 26/09/2008 do 03:55 # Odpowiedz

      Autor uważa, że pisze jak mu wygod­niej a wiek czy­tel­ni­ków to kom­plet­nie nie jego sprawa. Autor nie ma zamiaru nikomu niczego wypominać.

      Autor kry­tykę przy­jął, zniósł dziel­nie i obie­cuje, że sfor­mu­ło­wa­nia nadal będą się powta­rzały a wiek jego czy­tel­ni­ków nadal będzie go guzik obchodził.

Dodaj komentarz