Menu serwera

I ode Windows chroń nas Panie…

Ręce mi opadają coraz niżej i niżej, coraz bardziej i bardziej a robią się przy tym coraz dłuższe i dłuższe. To po prostu mnie przerasta o wieki, nie kumam tego, co się mi w pracy wyprawia i nie mam nawet pojęcia, jak się za naprawę tego wziąć.

Zacznę może od tego, że ostatni raz, kiedy przeinstalowywałem Windows, miał miejsce z trzy lata temu. Działo się to w okolicach mojego w pracy się pojawienia i skonfigurowania sobie systemu pod swoje potrzeby. Oczywiście wpadli i nasi admini, którzy musieli swoje namieszać, niemniej zrobili to dobrze i przez trzy lata system się kulał, aż ostatnio okulał i zwolnił straszliwie. Nie dało się na nim pracować, na nowy sprzęt zdaje się jeszcze nieco poczekam (o ile w ogóle się doczekam – czas chyba z tej firmy spierniczać) więc szybka reinstalacja to była najsensowniejsza opcja. Zabookowałem sobie czas w poniedziałek, odwiesiłem telefon coby mi nie przeszkadzano, zawołałem admina i padł rozkaz: do reinstalacji przystąp!

Backup danych, zrzut katalogu domowego i jazda! Windows XP instaluje się cholera jednak powoli, przy okazji zadając sporo pytań. Nijak ma się to do elegancji instalacji Ubuntu czy OSXa. Niemniej się toto instaluje. Po instalacji pierwszy zonk: admin zadał mi pytanie, gdzie jest płyta ze sterownikami, jaka była dołączona do komputera. Szczerze mówiąc nie miałem pojęcia bo podczas tych trzech ostatnich lat przeprowadzałem się z dwa razy z biura do biura i pewnie gdzieś po drodze płytkę wcięło. Ni cholery mi też do głowy nie przyszło, że coś takiego jak płytka ze sterownikami jest potrzebna. Okazało się, że jest. Na boga, świeżo zainstalowany Windows XP nie rozpoznał łącza Ethernetu, karty dźwiękowej (typowa dźwiękówka AC97 czy jak to zwał), jakiegoś mostka i za diabła dysk nie chciał chodzić z sensowną prędkością. No i zaczęło się to, o czym zdażyłem już zapomnieć – taniec ze sterownikami. Latałem po usieciowionych kolegach w biurze by zassać jakieś sterowniki, które powinny teoretycznie pasować. Strona Della była bardzo pomocna i po wpisaniu typu sprzętu zwróciła zdrowo ponad 400 wyników wyszukiwania w kategorii „drivers”. Zachciało mi się płakać…

W końcu zdobyliśmy sterowniki do wszystkiego, prócz dźwięku (BTW – iPod podpięty do komputerowych głośników ma moc :)). Zacząłem opieprzać admina, że nieprzygotowany i że co on se wyobraża na co admin, że jak ja sobie wyobrażam, że on ma dbać o płytki do komputera, który mi dano z wyposażeniem więc zamiast pyskować, lepiej niech wezmę się do roboty. Miał chłopina rację to i mu odpuściłem. Anyway, system stanął. Przyszedł czas na aktywację.

Do tej pory nigdy w życiu nie aktywowałem Windowsa. Zawsze jechałem na piracie i być może nie jest to zbytni powód do dumy ale po tym, co zobaczyłem, utwierdziłem się w przekonaniu, że i tak bym spiracił nawet w pełni legalną wersję. Serial nie spasował… Cholerny numer seryjny wpisany z pieczołowitością i starannością co się zowie wziął i nie spasił programowi aktywującemu. Admin powiedział, że teraz to nieco potrwa i żebym sobie znalazł coś konstruktywnego do roboty bo się zapłaczę z nudów. A ja gapiłem się jak urzeczony.

„Podaj szesnastą cyfrę z szóstej grupy cyfr”…

I tak przez kilka ładnych minut. I dupa, coś było nie tak, trza powtarzać. Okazało się, że admin pomylił którąś z siedemdziesięciu fafnastu cyfr…

Chryste!!! Co to ma niby być?!?!?!? O co tu chodzi??? I tak za każdym razem, gdy serial programowi nie spasi? Admin mówił mi, że ponoć jest jeszcze zabawniej, gdy Windows nie ruszy po zmianie jakiegoś komponentu w komputerze.

To po prostu niewiarygodne…

Poniedziałek minął na takich właśnie niewiarygodnych zdarzeniach. Wtorek był nadrabianiem poniedziałkowych zaległości i próbą pozbycia się rzeczy bieżących. Nastało dziś, czyli środa. Wielce Zajęty Admin znalazł chwilę by wpaść i doinstalować mi nieco softu, w tym jakiegoś antywirusa, Offisa i przede wszystkim – pociągnąć aktualizacje. Efekt? Po kilku rebootach związanych z aktualizacjami (nieźle :)) i podpięciu mnie do domeny system zaczął zachowywać się bardzo niestabilnie. Szczerze mówiąc to nie da się na nim pracować. Tak jak wcześniej straszliwie mulił, tak teraz może i śmiga z trzy razy szybciej ale próba otwarcia Photoshopa kończy się zawiśnięciem programu przy jego dobieraniu się do TWAIN. Nie mam pojęcia o co chodzi. Świeży system, świeżo zainstalowane poprawki i aktualizacje, dopiero co postawiony pakiet Adobe CS (na nowy wciąż czekam kurna :/) i w sumie nic więcej i system nie nadaje się do użytku. No bez jaj…

Sam nie wiem co o tym myśleć. Z jednej strony XP służyło mi dzielnie przez ostatnie trzy lata, by w końcu zamulić się na śmierć ale i tak wciąż nie polec. Z drugiej zaś strony – takie jazdy. Skąd ta różnica w doświadczeniach? Skąd te problemy z systemem, na który przez ostatnie trzy lata nie powiedziałem złego słowa, prócz tego ostatniego etapu mulenia? Nie rozumiem, nie kumam, nie wiem. Zagonię jutro admina do roboty a jeśli to nic nie da, robie kolejny reinstall i zobaczę co dalej. Może problemem nie jest soft a jakiś element stareńkiego hardware, który właśnie dogorywa swoich dni? Diabli wiedzą. Jedno jest pewne: chcę nowy sprzęt! Chcę Maka w pracy!

16 odpowiedzi do I ode Windows chroń nas Panie…

  1. byte Luty 13, 2008 o 19:53 #

    A propos aktywacji: ostatnio dostalim z centrali nowe komputery (nie uwierzysz, kupiono je w komplecie z Vistą Ultimate, a potem dokupiono XP, żeby zrobić downgrade. bo Vista w domenie nie potrafiła się odnaleźć). Jakiś geniusz zamiast kupić Selecta (taka licencja, nie wymaga aktywacji) zanabył oprogramowanie w wersji OEM. Myślałem, że się zapłaczę gdy musiałem aktywować najpierw XP a potem Office 2007 – na kilku komputerach. Z tym zsamplowanym głosem z infolinii MS jestem po imieniu :)

  2. btd Luty 13, 2008 o 20:03 #

    Płaczesz jak ostatnia żałosna lama. ;-p

    Pod linuxem jest jeszcze większy syf, bo instalacja sterowników to często nie jest klikanie dalej.

    A pod osx jest miód, bo masz 3 konfiguracje na krzyż i nie masz problemu pt. co może być w tym kompie.

    A niestabilność po aktualizacji? Właśnie miałem dzisiaj jak leopard jest ‚lepszy’. Zainstalowałem 10.5.2 a potem update do grafiki i po pół godziny leo stwierdził że nie musi wyświetlać wszystkich elementów gui. I po restarcie dalej tak twierdził. Dopiero jabłko+option+p+r przy starcie naprawiło.

    400 wyników wyszukiwania sterowników. Może trzeba konkretniejsze pytanie zadać? ;-p

    70 liczb w serialu windows? no to nie dziwie się że nie pasował. Seriale nie są domeną windowsa. No i złe przeczytanie numeru to faktycznie też windows ;-p

    Tak, jestem upierdliwy, ale ciężko nie kopnąć w tyłek jak ktoś tak prowokująco się wystawia :D

  3. Krzysiek (Cth) Luty 13, 2008 o 20:22 #

    1. Co do sterowników to daliście ciała z Adminem – on powinien mieć skopiowane na serwer a ty powinieneś mieć płytę do obudowy butaprenem przyklejoną. Tak to już jest, że nie da się dostarczyć sterowników do całego sprzętu którego część została pewnie wytworzona już po wydaniu systemu.

    2. Aktywacja jest faktycznie upierdliwa :[. O ile aktywowałem parę XP i Vist w życiu (jedną nawet rozmawiając z żywym konsultantem) to do dzisiaj nie mogę zrozumieć czemu OEMowy klucz nie pasuje do Visty instalowanej z płyty

    Retail. Przez to na laptopie zamiast wersji Ultimate którą dostałem przy zakupie mam Business którą mam z msdnaa.. a szkoda, TPM się kurzy bo bez bitlockera nawet nie ma na co go użyć :[. Może czas wracać do linuksa?

    PS znów zostałem pokonany przez twoje captcha – jeszcze nigdy nie udało mi się za pierwszym razem trafić.

  4. microust Luty 13, 2008 o 20:52 #

    Lekko OT, ale temat wywołany komentarzem – 10.5.2 poszedł gładziuchno bez bólu. Stracha miałem czytając właśnie o kwiatkach. Jedynie soft do zarządzania fontami na wszelki wypadek wywaliłem. I wsio. A ostatnio XP i instalacja Neo u Klienta – no co się naśmiałem do słuchawki to moje.

    A co do tematu – widziałem jednego piecyka z XP bez serwice packa i antywirusa pracującego w sieci 2 lata niemal. Gdybym nie siedział przy nim to bym nie uwierzył…

  5. byte Luty 13, 2008 o 21:09 #

    Tak BTW: niech Ci administrator zintegruje sterowniki z instalką, to przy – odpukać – reinstalacji pójdzie już szybciej i niczego nie trzeba będzie szukać.

  6. u Luty 13, 2008 o 21:22 #

    Co do aktywacji systemu: do niedawna mieliśmy na tyle liberalne przepisy, że można było w pełni legalnie scrackować swojego windowsa (jeśli miało się licencję). Admini z jednej większej firmy tak robili.

    a.

    PS mnie też załatwiła CAPTCHA

  7. Pigula Luty 13, 2008 o 23:36 #

    Z okienkami juz tak jest! Jeszcze wieksza zabawa jest w przypadku korzystania z licencji wielostanowiskowej….

  8. dely Luty 14, 2008 o 06:50 #

    Po pierwsze nie uwierzę, że Windows sam z siebie zaczął zamulać, nawet po zainstalowaniu jakichś tam aktualizacji. System odpowiednio konserwowany (konserwacja = nieinstalowanie wszystkiego, co wpadnie w ręce) będzie pracować długo i szczęśliwie. Sprawdzone.

    Po drugie admin dupa i koniec. Z jakiej to okazji user ma trzymać u siebie jakiekolwiek płyty z nieswojej domeny huh? Ile tam osób w tej Waszej Fabryce robi? 100? 1000? Niech sobie kupi klaser na płyty i w każdej przegródce trzyma płyty i karteczki: CoSTa, Zosia, Basia z Sekretariatu, Marysia z Księgowości. Czy to takie trudne? Z jakiej okazji user ma wiedzieć gdzie są CD ze sterownikami, powiem więcej – nawet nie powinien wiedzieć, bo jeszcze coś nakombinuje ;)

    Bałagan mata i tyle ;)

    • byte Luty 14, 2008 o 11:51 #

      Dely, mam bogate doświadczenia z różnymi Windowsami, w przeróżnych konfiguracjach, you name it. Mogę z całą odpowiedzialnością stwierdzić, że ten system ma najwyższy współczynnik WTF spośród wszystkich mi znanych. Współczynnik WTF obrazuje wyjątkową zdolność oprogramowania do padania z przysłowiowego wtorku na przysłowiową środę, przy czym trzeba się solidnie nagimnastykować żeby się dowiedzieć dlaczego coś, co działało, nagle przystało, choć nikt temu czemuś niczego nie robił, nie dotykał nawet. Aktualizacje też nie schodziły.

      Dlatego też łatwo mi uwierzyć w takie historie, choć ta fatalna wydajność nawet po reinstalacji jest zastanawiająca i też bym sprawdził kontroler, dysk, taśmę w końcu.

  9. CoSTa Luty 14, 2008 o 07:29 #

    [b]byte[/b]: Uwierzę w płacz i znajomość z Głosem-Z-Telefonu. I kurczę współczuję :)

    [b]btd[/b]: WSZYSTKIE do tej pory próbowane przeze mnie dystrybucje Linuksa nie miały ŻADNYCH problemów z rozpoznaniem sprzętu, który swego czasu miałem, i instalacją przeznaczonych dla komponentów sterowników. Zawsze problemem okazywały się być komponenty (czytaj grafika), dla których producenci zazdrośnie strzegli kodu i nie chcieli nic ujawniać. Mało tego – żadnych dodatkowych driverów nie byłem zmuszany ściągać i instalować (prócz rzeczonej grafy) – wszystko ale to absolutnie wszystko chodziło od kopa. Jedyną dystrybucją, która sprawiała problemy była Fedora, na której coś dźwięk nie chciał buszować. Pod Mandrake miałem problemy z ustawieniem prawidłowych parametrów wyświetlania obrazu ale to już raczej problem braku moich umiejętności i dupowatego druida Mandrake. Sam sprzęt działał jak trzeba, tyle że z odświeżaniem takim sobie.

    Co robi ta kombinacja klawiorów z OSX??? Brzmi groźnie :)

    400 wyników – na stronie Della tyle się gówna wyświetla po wpisaniu w pole wyszukiwania modelu komputera. Nie wiem jak mam to bardziej skonkretyzować :)

    Seriale nie są domeną Windows? Aktywowałeś Windows za pomocą tej cholernej procedury telefonicznej? Miłej serialowej zabawy :). Pomyłka ludzka rzecz i może zdarzyć się wszędzie. Nie wszędzie jednak będzie oznaczała rozpoczęcie całego procesu od początku.

    Kop sobie ile chcesz, dupę mam grubą i niewiele przez to czuję :)

    [b]krzysiek[/b]: Ja to doskonale rozumiem. Od tego chyba w każdym bądź razie jest/powinna być aktualizacja systemu i możliwość pobierania sterowników z internetu. Windows próbuje ale kiedy poddaje się przy najzwyklejszej pod słońcem dźwiękówce z AC97 i to po kilku latach od jej wyprodukowania… Ejże, to tam nie ma jakiejś bazy sterowników czy czego tam? Przecież mają swój program podpisywania sterów więc sterowniki przez łapy im przechodzą.

    Co do captcha – problem z szybko wygasającym cookie. Muszę uaktualnić bloga a póki co jako obejście zaproponować mogę tylko kliknięcie na obrazku i wygenerowanie nowego captcha przez wysyłką komentarza. Wiem, do dupy ale jakoś nie mam kiedy siąść i silnik zaktualizować.

    [b]microust[/b]: Mój pracowy XP zasuwał z trzy lata jak nic. Ostatnio go strasznie zmuliło tak jakoś…

    [b]byte[/b]: Zaczynam mieć wrażenie, że ten mój admin nie za bardzo by zrozumiał, co ja do niego mówię :/

    [b]dely[/b]: No to uwierz. Chodził dobrze i od jakichś trzech miesięcy systematycznie leciała wydajność na pysk. Ostatnio doszło do tego, że Word otwierał mi dokument przez dwie minuty. Na systemie, w którym nic więcej prócz usług systemowych odpalonego nie było. Nie pytaj dlaczego się tak działo. Ot działo się i czas było zareagować. Po reinstalce w komputer wróciły siły ale zaczęły się opisywane problemy :/.

    Co do admina to zaczynam się zgadzać – zaczyna mnie zdrowo wnerwiać mus czekania połowy dnia aż szanowne dupsko dotaszczy pan admin do mojego kompa.

    Tak dely, jest burdel, to się zgadza :/

  10. waltharius Luty 14, 2008 o 09:43 #

    CoSTa a może faktycznie kontroler dysku lub sam dysk pada. Bez aktualizacji, które zaczynają w sposób bardziej wyrafinowany korzystać z dysku wszystko „śmiga”, ale po aktualizacji, gdzie teoretycznie powinno być lepiej, jest gorzej. Sprawdź dysk/i najpierw. To taki strzał. oczywiście. Instalacja windowsa u mnie w firmie też jest bolesnym procesem. Na szczęście robi to kolega z help desku i ja nie muszę się tym przejmować :) Ale czasami cały dzień może mu zejść na instalacji jednego windowsa. W tym czasie ja postawię cały serwer www i postfix na Debianie a przy okazji zrobię jeszcze 1000 innych rzeczy ;-)

    Pozdrawiam

  11. bartkorn Luty 14, 2008 o 18:23 #

    A ja się wcale nie dziwię że nie miałeś płytki ze sterami. Po tak długim użytkowaniu systemów alternatywnych człowiek zapomina co to w ogóle są płytki dostarczane razem ze sprzętem :) Btw. ja już nie potrafię instalować aplikacji na win, po prostu mnie to wyprowadza z równowagi – to całe szperanie po sieci i poszukiwanie odpowiedniego programu grr.. nie ma to jak aptitude :)

    Qrka nie długo czeka mnie walka z Windows podniesionym do roli kontrolera domeny itp. massakra.. :/

    • btd Luty 14, 2008 o 21:17 #

      A co takiego jest z tych problemow ktore wymieniles w kontrolerze domeny.

  12. bartkorn Luty 14, 2008 o 21:27 #

    Z tych które wymienił CoSTa nic. Mówię tylko że serwery na Windows to porażka. Przykład taki – SBS :)

    • btd Luty 15, 2008 o 07:53 #

      E tam. Postawilem i stoi i dziala. Czasem to jedynie huczenie wentylatorow przypomina mi ze mam serwa do opieki i dobrze by bylo przeczyscic mu bude.

  13. CoSTa Luty 15, 2008 o 07:50 #

    [b]walth[/b]: Nie, ze sprzętem jest wszystko w porządku (proszę, swego czasu ten Dell kosztował niemało ale działa jak trzeba od lat prócz jednego niefajnego zgrzytu z portem USB). Po instalacji wszystkiego co trzeba ruszyła maszyna z kopyta. No proszę ile w niej jeszcze życia zostało, to niesamowite… Reinstalujcie swoje Windowsy! Nowe życie w stare kości :)

    [b]bartkorn[/b]: Otóż to. Kompletnie odwykłem od ceremoniału szukania, szperania i kombinowania. I przy okazji – czy każdy zasrany sterownik musi wrzucać jakąś swoją ikonkę do traya i koniecznie odpalać jakiś swój program do obsługi czegoś, co spokojnie mogłoby być obsługiwane przez Panel Sterowania? Na dzieńdobry soft do karty graficznej, coś do dźwięku i coś do monitora zeżarło prawie połowę pamięci kompa. Po wypieprzeniu tego syfu wszystko nadal chodzi jak trzeba a jakby luźniej się systemowi zrobiło. Po co kilkudziesięciomegabajtowy program do przełączania rozdzielczości ekranu??? A później ludzie jęczą, że im się Windows nie kula. A jak ma to robić z takimi garbami na każdym kroku?

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
Mój iPod i chwila grozy

Ło kurczę, dziś stało się to, czego mogłem się obawiać tylko w najczarniejszych scenariuszach. Dziś z rana moje serducho na...

Zamknij