Menu serwera

Mój iPod i chwila grozy

Ło kurczę, dziś stało się to, czego mogłem się obawiać tylko w najczarniejszych scenariuszach. Dziś z rana moje serducho na moment przestało bić, przed oczyma przewinęło mi się sporo niezapłaconych rachunków, którymi okupiłem posiadanie iPoda a przed oczami przewinęła się wizja Dorophy ględzącej coś nad uchem. Co się stało się pytacie? A to się stało…

Z rana mam zwyczaj zaraz po wyjściu z mieszkania wrzucić sobie nieco muzyki na uszy. W takim to nastroju muzycznym zaliczam pobliski sklepik, w którym zanabywam sobie prasę na moją długą poranną podróż do pracy. Z torbą na ramieniu, z gazetą pod pachą i iPodem wciśniętym w wewnętrzną kieszeń kurtki se wędruję na pobliski przystanek. Czasem bywa, że autobus pojedzie nieco wcześniej i muszę na ów przystanek nieco pogonić. Ot w ramach porannych ćwiczeń. Dziś to się właśnie wydarzyło. To, i także nieco więcej.

Wystartowałem do autobusu w sprinterskim zrywie (miewam jeszcze takie). I w tym momencie czas jakby się zatrzymał a wydarzenia potoczyły się z jednej strony patrząc wprost błyskawicznie, z innej zaś – czas wlazł w tryb bullet time. Oto zobaczyłem, jak z niedopiętej kieszeni wewnętrznej kurtki wraz ze zrywem zrywa się też na wolność mój przedrogi gadżecik, bez którego już sobie łażenia po ulicach nie wyobrażam. Zobaczyłem cudownego loba, jakiego wykonał mi przed twarzą i jak niespiesznie, z gracją, koziołkując, leci sobie mój iPodzik wprost na kamienny chodnik.

Zobaczyłem jak w zwolnionym tempie, jak mój gzdżecik przypieprza o kamole i raźno się od nich odbija. Próby łapania oczywiście nie powiodły się a nadały iPodowi tylko kolejnych niekontrolowanych rotacji. Zobaczyłem to, co posiadacze urządzeń z dużymi, szklanymi ekranami uważają pewnie za horror – jak ów duży, szklany ekran wali z impetem w kamole, żwir i drobiny piachu jeszcze nieco błockiem poklejone. iPod zachowywał się jak kauczukowa piłka – skakał w najróżniejsze strony a o czymś takim jak nieodbijanie się nie raczył chyba nigdy słyszeć.

Przed oczami pojawiła mi się wizja stłuczonego szkła, powyginanego wszystkiego, co można w iPodzie wygiąć, wywalonej anteny i całkowitego rozbryzgnięcia wnętrzności iPoda po chodniku. Sprzęcior nie miał zamiaru przestać się odbijać. Poruszał się z nadanym mu pędem w kierunku ogólnie słusznym, bo proprzystankowym. Problem w tym, że ruchem skocznym :/. W końcu złapałem drania w locie i nawet nie patrzyłem, co z niego zostało bo wolałem sobie nie robić krzywdy z samego rana. W autobusie przyjrzałem się sprzętowi solidniej. Efekt oględzin?

ŻADNEJ rysy na szkle!!! To niewiarygodne ale tam nie ma ani śladu po dzisiejszych żabkach, w tym przynajmniej jednej z solidnym walnięciem o kamole szkłem właśnie.

ŻADNYCH wgnieceń!!! W skrócie powiem – o kurwa. Tego się kompletnie nie spodziewałem. To miało być pełne wgnieceń, odkształceń i innych śladów walenia urządzeniem o kamień z solidnym impetem. Nic. Zero.

Jedyny ślad dzisiejszej zabawy w skakanego stanowią dwa zaokrąglenia iPoda, z których na jednym całkiem wyraźnie widać ślad po walnięciu w kamień (można pod palcami wyczuć chyba lekkie ukruszenie tego czarnego materiału okalającego szkło) a na drugim widać słabo ale idzie wyczuć, że coś tam walnęło.

Konkluzja: Apple może i robi zabawki drogie. Być może te zabawki nie stepują i nie popierdują oraz same napisów do ssanych DivXów nie ściągają. Ale jak przypieprzyć nimi o kamień i pozwolić nieco się poodbijać, to śladu większego na nich się nie zauważy a i samemu iPodowi jakiejś większej różnicy to nie zrobi. Nieźle!

Mały disclaimer – nie próbujcie tego w domu. Ja na widok potencjalnie rozpieprzających się o chodnik 1200 złociszy mało nie dostałem zawału :).

PS. Doropha rzekła mi, że jej nano takoż zaliczyło bojowy chrzest w drodze z wysokości do podłogowej niskości. Efekt? Żaden – gra i buczy i ni cholery po maluchu nie widać, że w jakichś przygodach brał udział. Ot pancerne sprzęciki.

17 odpowiedzi do Mój iPod i chwila grozy

  1. Dawid, MacDada Luty 12, 2008 o 21:59 #

    Moje Nano 1g wpadło do wanny na kilka sekund kiedy to samemu ledwo w niej nie zasnąłem…

    Trochę mu clickwheel potem świrował, ale na drugi dzień wszystko śmigało jak zawsze :D

    Co jak co, ale iPody zdobyły te swoje 60% światowego rynku nie bez powodu… ;-)

  2. Krzysiek (Cth) Luty 12, 2008 o 23:16 #

    CoSTa, to wszystko kwestia przypadku – znajomemu w domu kot zrzucił iphone z biurka na podłogę i oto efekt: http://flickr.com/photos/overshard/2190234671/

    No ale widzę, że ktoś nad tobą czuwał.. :]

    • btd Luty 13, 2008 o 08:14 #

      Bo koty to sa zlosliwe mendy ;-p

  3. brocha Luty 13, 2008 o 06:49 #

    a na autobus zdążyłeś?

  4. CoSTa Luty 13, 2008 o 07:55 #

    [b]Dawid[/b]: Właśnie miałem się wczoraj okazję o tym przekonać. Wytrzymałe bestie!

    [b]Krzysiek[/b]: Być może to i przypadek. Znajomemu współczuję, kota bym ogolił a tego kogoś, kto nade mną czuwa to ja bym poprosił o numery totka w najbliższym losowaniu :)

    [b]brocha[/b]: A jużci! Pewnie że zdążyłem. iPoda w locie złapałem po którymśtam podskoku i ruszyłem dziarsko dalej.

  5. zx Luty 13, 2008 o 08:08 #

    Ja właśnie mam wrażenie, że Apple robi i dobre (wytrzymałościowo) rzeczy i słabe. Nie wiem… to zależy od fabryki? Potem to wszystko mieszają i jednym się trafia ten od chińczyków, a innym jakiś lepszy. ;)

    No… ale ochraniacz jakiś ze skóropodobnego tworzywa potrafi w takich wypadkach znacznie zredukować potencjalne uszkodzenia.

  6. dRaiser Luty 13, 2008 o 10:33 #

    Design + wygoda obsługi + solidność + brak nowatorskości – „dlaczego Apple rządzi”? :)

    Mój Muvo też by pewnie spokojnie przeżył podobne obijanki, ale po telefon (SE k550i) to bym się chyba nawet nie schylał, chyba żeby po to, żeby sprzedać części w jakimś komisie…

    • btd Luty 13, 2008 o 13:49 #

      ” Design + wygoda obsługi + solidność + brak nowatorskości – „dlaczego Apple rządzi”? :) ”

      nie trzeba było czytać reszty żeby wyczuć użytkownika creative :->

  7. Dinven Luty 13, 2008 o 14:21 #

    to faktycznie przeżyłeś chwile grozy(; Moja empetrójka nie ma na szczęście takiego wyświetlacza – ja mam słabe nerwy(;

    dRaiser – Co do ericssona – mam k510i od ponad roku, i pomimo że nie raz poleciał ze schodów (dosłownie, na klatce schodowej, centralnie na beton z paru metrów) to po odszukaniu kawałków i złożeniu go, jedynym uszkodzeniem jest małe pęknięcie przy brzegu wyświetlacza. Wszystko działa – mam nadzieję że dalej tak będzie (bo pewnie jeszcze kiedyś znowu pofrunie).

  8. mama Wula Luty 13, 2008 o 16:03 #

    Kostuś ! mnie nic nie spadło z tzw.gadżetów.gdyż takich nie używam.Jako osoba starszego pokolenia nie potrzebuję gadżetów,bo moje pokolenie natura i czasy zaopatrzyły w siłę i wyobrażnię, w efekcie gadżety zbędne.Ja mam inny problem.Konam z przepracowania ,zostaję po godzinach w pracy,czego od dawna nie czyniłam.Oczekuję na wsparcie osób,które mają ten sam problem, oczy odmawiają mi posłuszeństwa,plecy mnie bolą itd. może to starość ? O matko kochana !Nie pogodziłam się jeszcze z widmem starości,nie mam na to czasu.Do tego w domu remont !Czekam na psychicznie wsparcie w stylu – nie jest tak żle itp.nawet jeżeli niekoniecznie szczere.Dorka ! ukochana synowo !Daj głos !

  9. Riddle Luty 13, 2008 o 17:59 #

    Mi też iPhone spierniczył się z takiej wysokości, że mi serce do gardła podeszło. Rezulat – małe wgięcie (przywalił pionowo w jeden punkt na rogu obudowy) i zapytał o SIM do karty (pewnie zatrząsła się w środku i odłączyła na 1 sek). Nie mówiąc już że kroiłem nożem i rysowałem spinaczem wyświetlacz – nie do zdarcia. :)

  10. CoSTa Luty 13, 2008 o 19:12 #

    [b]zx[/b]: Apple wszystko tłucze w Chinach. Ale fakt, że kontrolajakości kuleje i najwidoczniej jakieś fabryki dają dupska i mamy później całe serie MacBooków nadających się jedynie na śmietnik. A co do ochraniacza – to zakup pewny i zaplanowany. Koniecznie :)

    [b]draiser[/b]: Ejże, poczułem się nieco dotknięty – mój touch to kawał innowacyjnego MP4 :). Nie wiem jak MuVo ale lepiej może nie próbuj czy da radę. Cieszyłbym się, gdybym nie miał powodów do klepania tego wpisu :)

    [b]dinven[/b]: Powiadam Ci, kiedy zobaczyłem jak wali szkło w kamulce, byłem przekonany, że już po zabawce. Dupa tam, działa i na szkle śladu po uderzeniu nie ma. Yeah, o to właśnie chodzi!

    [b]mamcia[/b]: Mamciu droga! Trzymaj się w kupie i skup się na pracy, bo chyba pracujesz zbyt mało i niezbyt wydajnie, skoro masz czas na komentarze na blogu synalka ;) <- ten znaczek oznacza "z przymrużeniem oka", czyli po prostu żart. [b]riddle[/b]: O, jak widzę te rogi to chyba tak konstrukcyjnie wzmocnione przewidzieli. U mnie też jedyne widoczne ślady walnięcia to właśnie te dwa obłe rogi. Nigdzie więcej nic nie widać. Faktycznie, nie do zdarcia :)

  11. wzs Luty 13, 2008 o 23:06 #

    Ha! Widzę, że nie jestem sam. Dopóki się nie zmotoryzowałem, codzinnie uskuteczniałem poranny sprint do autobusu -przeważnie z kluczami, dokumentami, telefonami i częściami garderoby w zębach :)

    Tak też mój ipod mini ze 3 razy trzasnął o asfalt, ale zielona, aluminiowa obudowa dzięki temu tylko nabrała miłej faktury :)

    Ale o szkło też bym się bal

    • CoSTa Luty 14, 2008 o 07:31 #

      No właśnie – gdy zobaczyłem szkło walące o chodnik to miałem migotanie przedsionków :). I proszę, jeszcze chwila i zszedłbym bez potrzeby. Na szkiełku ani śladu po przygodzie. Niesamowite :)

  12. mst Luty 16, 2008 o 14:35 #

    A mnie już moja nokia e50 spadała tyle razy, że aż nie pamiętam. Może i jestem fajtłapą, ale ja nazwałem to zapominalstwem.

    Najczęstsza próba nieważkości: rzucenie telefonu na kołdrę po przebudzeniu, szukanie go później w pośpiechu przed wyjściem, w efekcie podnoszę kołdrę i „wstrząsam” nią, aż wylatuje z niej telefon… na podłogę.

    Efekt: zero, nic, jedno jakaś kropka na plastiku przy włączniku u góry ;)

  13. Freyu Grudzień 23, 2008 o 12:29 #

    a mnie iPod Touch ani nie upadł ani gdzieś go mocno nie przerysowałem (nigdy w każdym bądź razie żebym jakieś przerysowanie odnotował), a tu dzisiaj patrzę i oczom nie wierzę, trzy małe ryski na wyświetlaczu…

    Tyle się nasłuchałem i naczytałem o wytrzymałości wyświetlacza a tu czar prysł… :(

Trackbacki/Pingbacki

  1. Rok 2008 w naszej rodzince… | CoSTa's Family Page - Październik 21, 2011

    […] moim ulu­bio­nym i wcią­gam dra­nia nad wyraz czę­sto. Bardziej jed­nak od potwo­rów prze­ra­ził mnie upa­dek mojego iPoda touch, po któ­rym mia­łem przed oczami wizję bez­sen­sow­nie stra­co­nych […]

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
Pracowe dylematy…

Mam maila wysłać do Niemiec. Ot codzienność. Ale są problemy - odbiorca niezbyt angielski język lubi i szanuje (straszni tam...

Zamknij