Menu serwera

Adobe Photoshop Express – ciotkies, to coś dla Was!

Moje ciotki mają jeden zasadniczy problem: są straszne lewizny jeśli o nowe technologie chodzi i mimo wkuwania, ćwiczenia, chodzenia na kursy i w ogóle robienia czegoś konstruktywnego w tym temacie – jakoś nie przychodzi im na myśl, że rodzinne fotki w większej ilości można zamiast wysyłać mailem, który nie jest do tego celu stworzony, po prostu wrzucić na ten przykład na stronę serwisu, który takimi rzeczami jak pokazywanie i trzymanie fotek się zajmuje. Jest ich bardzo wiele i wszystkie ale to absolutnie wszystkie NIE SĄ dla moich ciotek (a tym bardziej mojej staruszki) stworzone. Główny problem: sposób wrzucania fotek do serwisu. Co prawda nie wiem co oferuje Flickr i sto innych serwisów ale zazwyczaj sensowne rozwiązanie tego problemu oznaczało potrzebę instalacji oprogramowania od danego serwisu lub innych wynalazków średnio zrozumiałych i przysiadalnych dla pań conieco starszych ode mnie ;).

Adobe Photoshop Express może być całkiem fajną ofertą dla takich średnio kumatych osobników. Oferuje bowiem wszystko, co komuś nie mającemu wielkich wymagań może być w fotkowym temacie potrzebne do szczęścia. I – co najważniejsze – wszystko to on-line, za pomocą tylko przeglądarki i niczego więcej. A co jeszcze ważniejsze, wrzucanie fotek na stronę to po prostu bajka i sam miód. Ale w ofercie jest nieco więcej i po godzince dosłownie zabawy z APE widzę, że dla cioteczek może to być całkiem fajne rozwiązanie problemu podrzucania nam większej ilości zdjęć. Zaś coś, co zupełnie mnie rozwaliło to (nareszcie!) wykorzystanie googlowego API dla PicasaWeb do czegoś więcej, niż automacik do wrzucania fotek. Zasoby PicasaWeb są bowiem dostępne od ręki i można sobie fotki z serwisu Google ściągać, edytować i w ogóle. A wszystko to w interfejsie nieco bardziej sensownym, niż paskuda od wielkiego G. Tak to się prezentuje w praktyce:

Adobe Photoshop Express - screen 01

Ale istotna dla moich cioteczek nie będzie wcale integracja z PicasaWeb, tylko sensowne narzędzia do podstawowej edycji fotek. Są takie? A jakże, w końcu to Photoshop! Są, mają się nieźle i da się nimi osiągnąć całkiem sporo. Bardzo dobrym pomysłem są „presety” oferowane przez każde narzędzie. Poprawę kolorystyki czy wyostrzenie można załatwić kilkoma kliknięciami myszki i jest to zrobione naprawdę dobrze i – co najważniejsze – bardzo intuicyjnie. Narzędzia oferują podstawową funkcjonalność (redukcja efektu czerwonych oczu, przycinanie, retusz drobny…) i spisują się nieźle. OK, to nie Lightroom ani tym bardziej Aperture ale kaman, jak na onlinowe narzędzie to Adobe osiągnęło bardzo wiele. Także pod względem wydajności działania. Sądziłem, że zarżną mi przeglądarkę i kompa te przeglądarkowe wymysły ale o dziwo kula się całość całkiem znośnie. Tak mniej więcej prezentuje się paleta narzędzi w użyciu:

Adobe Photoshop Express - screen 02

No to teraz przejdźmy do funkcjonalności najważniejszej: wrzucanie zdjęć do serwisu. Jak to się robi? Otóż nie ma chyba nic prostszego pod słońcem: klik, zaznaczasz w systemowym oknie wyboru plików które fotki chcesz przesłać na serwer (tak, można tych fotek zaznaczyć sobie ile się chce), serwis już zadba o resztę. Dzieje się to tak prosto, tak mało problematycznie, tak intuicyjnie, że nawet moje ciotki nie powinny mieć z tym problemów. Serwis wyświetla ładne okienko, w którym pokazuje skolejkowane do wrzucenia pliki i stan uploadu. Wygląda to o tak:

Adobe Photoshop Express - screen 03

Wrzucone fotki organizuje się w albumy, które to albumy można udostępnić do ogólnego oglądu lub zachować jako prywatne. Standard. Jak wygląda taki udostępniony albumik możecie przekonać się wskakując chociażby na moją galerię. Niestety nie ma póki co możliwości zmiany okropnej wprost reprezentacji albumów (tak, rozchodzi mi się o to brązowe coś) i straszy toto nocami. Jakim cudem w ogólnie wizualnie przyjemnym interfejsie znalazła się taka kupa? Anyway, kupę tę można sobie podlinkować na stronie, przesłać znajomym itd. Niestety, tu wychodzi spory problem APE – nie oferuje jakichś bajerów fajnych. Nie ma póki co możliwości wrzucenia na stronę jakiegoś flashowego slideshow, jaki oferuje np. PicasaWeb, nie ma jakichś fajnych ajaksowych narzędzi do wykorzystania i zrobienia sobie webdwazerowych bzdurek migających na stornie fotami. Szkoda cholera bo to spory brak, który mam nadzieję z czasem zostanie naprawiony. Tym bardziej, że wszystko na flashu wisi. Przy okazji – to kolejny wielki problem tym razem dla posiadaczy iPhone/iPoda touch. Serwis najzwyczajniej w świecie w tych urządzeniach nie funkcjonuje. Co to ma być? W co Adobe sobie leci? Google bardzo zgrabnie dopasowało PicasaWeb do iPhone/iPoda touch i przeglądanie fotek w PicasaWeb za pomocą tych urządzeń jest czystą przyjemnością. Adobe w całej swojej animacyjno-flashowej-ładnej-webdwazerowości niestety wypięło się na sprzęciki od Apple. Szkoda, bo jeśli się chce, to można, co Google udowodniło. Jak wygląda galeria użytkownika? O tak:

Adobe Photoshop Express - screen 04

OK, fotki wrzuciliśmy, obrobiliśmy, zorganizowaliśmy w albumy… Czas to teraz obejrzeć! Adobe proponuje nam swoją wariację na temat ładnego wyświetlania fotek. Kwestia gustu. Mnie się na ten przykład wcale ta wariacja nie podoba. Ktoś tam w Adobe pomylił priorytety i zapomniał, że najważniejsze są w tym sporcie fotki a nie sposób ich prezentacji. Zapomnijcie więc o powiększaniu fotek znanym z Flickra czy PicasaWeb. W ogóle zapomnijcie o jakimś wpływie na oglądane fotki, łącznie z niemożliwością ich pobrania. Tak kochani, to już kuriozum do bólu kuriozalne. O ile w PicasaWeb można pobierać albumy całe, o tyle Adobe ma to gdzieś i fotek wystawionych przez moje cioteczki już sobie (przynajmniej na razie) nie pobiorę. Wygląda to mniej więcej tak:

Adobe Photoshop Express - screen 05

No i w obliczu powyższego zadaję sobie pytanie: dla kogo jest ta usługa? Odpowiedź przychodzi mi sama: ona jest dla moich ciotek, które przede wszystkim docenią kompletną bezproblemowość w pokazywaniu fotek. Ale ta usługa na pewno nie jest dla mnie bo ja aż się zatrząsłem widząc jak bardzo ograniczona w stosunku do PicasaWeb (czy Flickra czy czego tam jeszcze) ona jest. Wrzuć fotki, obrób jeśli chcesz, pokaż i nic więcej! To stanowczo nie dla mnie. PicasaWeb może i jest brzydka jak kupa ale za to działa wszędzie, daje sporo narzędzi mniej lub bardziej przydatnych a Google pracuje nad narzędziami, które ułatwiają z niej korzystanie. I to na różnych systemach operacyjnych. A więc dla mnie nie za bardzo. Dla moich ciotek i kogoś mało wymagającego – jak znalazł.

Na koniec nieco o standardach i dlaczego w ogóle ten wpis wylądował w kategorii Ubuntu. Otóż potestowałem sobie APE na wirtualnej maszynce z Ubuntu na pokładzie i muszę przyznać, że Adobe robi dobry choć nie doskonały krok w kierunku przeniesienia swoich rozwiązań na różne platformy właśnie za pomocą narzędzi sieciowych. O ile Google męczy się z portowaniem Picasy na MacOSX i Linuksa, o tyle podejście Adobiego wydaje mi się właściwsze i sensowniejsze. Wydajność komputery oferują bardzo dużą a jedynym problemem w tym momencie wydaje mi się pogonienie koderów do optymalizacji swoich wypocin. Naprawdę, APE radzi sobie całkiem szparko, nawet na wirtualnej maszynce postawionej na lowendzie totalnym. Jest nieźle i mam nadzieję, że Adobe swoje technologie rozwinie i przede wszystkim – uczyni dostępnymi na wszystkich platformach. O ile bowiem na Photoshopa pod Linuksem raczej bym nie liczył, o tyle Photoshop w przeglądarce nie wydaje się być aż tak głupim rozwiązaniem. To może zadziałać. A Linuks potrzebuje narzędzi nie tylko darmowych. Mam nadzieję, że APE to tylko przygrywka Adobiego przed wypuszczeniem swoich narzędzi na platformie sieciowej. Uniezależnienie się od systemu otwiera bowiem przed twórcami aplikacji zupełnie nowe rynki a użytkownikom systemów takich, siakich czy owakich zdejmuje kłopot z głowy. Aktualnie cierpię na niezłe rozdwojenie jaźni siedząc w pracy przy Photoshopie windowsowym by po powrocie do domu siąść do Photoshopa makoesowego.

Uwolnienie aplikacji z gorsetu systemu operacyjnego jest coraz bliżej. O ile do tej pory byłem sceptyczny wobec takich pomysłów, o tyle teraz widzę, jak może to działać w praktyce. I nie powiem – kusząca jest to wizja!

A przy okazji – lepiej watermarkujcie swoje fotki i to wyraźnie. Dlaczego? A w komentarzach do wpisu na AppleBlog.pl Gregory powiedział chyba wszystko, co trzeba :). Chodzi o punkt ósmy warunków użytkowania serwisu. Niedobre, greedy Adobe!

9 odpowiedzi do Adobe Photoshop Express – ciotkies, to coś dla Was!

  1. zx Marzec 30, 2008 o 11:33 #

    Wgrywanie fotek działa jak na Flickr (tak, tak też można zaznaczyć dowolną ilość plików).

    Photoshop dla Linuxa będzie, bo Google wpakowało w to spore fundusze (widać jendnak chcą swój system stworzyć na bazie Linuxa).

  2. opi Marzec 30, 2008 o 12:20 #

    Obecna EULA (którą Adobe ma ‚zaraz poprawić’) mówi, że wszystko co tam wrzucisz jest ich, mogą to sprzedać, zmienić i tak do końca świata i jeden dzień dłużej

  3. SpeX Marzec 30, 2008 o 13:45 #

    A jak mam pytanie czy w narzędziach do obróbki fotek mają opcję rozjaśniania ciemnych miejsc na fotce? Bo wiem iż takie coś ma PS ale mi się nie chce tam obrabiać zdjęć. A Pissaca czegoś takiego niema :/

  4. jacie Marzec 30, 2008 o 22:15 #

    czy to znaczy ze fotoszopa bedzie działać na linusku debainie i ubnutu?!

    świat się kończy panie

  5. CoSTa Marzec 31, 2008 o 08:38 #

    [b]zx[/b]: O, dzięki za info. Nie używam to i nie wiem jak toto funkcjonuje.

    A co ma Google do produktów Adobe??? Adobe niezbyt się pali do wspierania Linuksa i tak już pewnie pozostanie, chyba że zaczną mocno iść w rozwiązania online. Google tłucze swoją Picasę i skoro jeszcze nie pokazała się na MacOSX i Linuksie, to najwidoczniej mają z tym chłopaki problemy.

    [b]opi[/b]: Taaa… Muszę zerknąć w umowę licencyjną oprogramowania, z którego korzystam w pracy. Być może nie wiem o tym, że powinienem za każdy swój projekt płacić Adobe tantiemy, bo on ich i tylko ich na wieki wieków amen i o jeden dzień dłużej :)

    [b]spex[/b]: Ma acz nie jest to szczyt marzeń. Niestety nie ma tu tej kontroli, jaką dają narzędzia w Shopie. Najlepiej przekonaj się sam – załóż konto i popróbuj.

    [b]jacie[/b]: Nie wiem ale mam taką nadzieję :).

  6. zx Marzec 31, 2008 o 21:38 #

    Google coś kombinuje i to widać. Nie wiem po co pakują kasę w uruchomienie Photoshopa na Linuxach, ale drogą dedukcji:

    – wszelkie możliwe ankiety mówią, że najbardziej potrzebną aplikacją dla Linuxów w tej chwili jest Photoshop i częściowo wstrzymuje migrację

    – Google postanawia wydać w końcu ten swój mityczny system operacyjny, a że całość na Linuxie będzie, to raczej pewne

    – Google chce jak największej ilości użytkowników, więc chce również zapewnić im wszystkie potrzebne aplikacje

    – Google pakuje kasę w programy do emulacji środowiska Windowsowego (kasa chyba poszła w Wine) ze wskazaniem na ‚macie uruchomić Photoshopa’, żeby faktycznie móc rozwijać swój system operacyjny

  7. SpeX Kwiecień 1, 2008 o 12:14 #

    A kiedy pojawi się GoOSgle?

  8. ciotka's eleni Kwiecień 3, 2008 o 09:54 #

    Jak bylam ciemna tak i trwam w ciemnocie bo moje mozliwosci koncza sie na pstrykaniu fotek, ogladaniu ich i co najwyzej wysylaniu mailem. Wybacz ale wiek i lenistwo robi swoje hehehe! Bardziej zawansowana w tym przedmiocie jest ciotka Christina.

    Anyway, dzieki za instrukcje

  9. xristina Kwiecień 5, 2008 o 22:57 #

    Ciotka Xristina sie klania.

    Moj nowy ale jeszcze nie ukonczony site to

    http://www.freewebs.com/xristin

    Czekam na komentarze a szczegolnie jakie sa problemy z szybkoscia ,i czy widzicie to co zrobilam with FLASH.

    Ja buduje moj site z cierpliwoscia i powoli

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
Z pracowego frontu…

Zadanie: Przewalić 130 stron katalogu niemieckiego na wersję polską.Przeznaczenie: Szkolenia.Wymagania: plik PDF do wglądu na komputerze i do wydruku na...

Zamknij