Menu serwera

Dużo (kiepskich) filmów obejrzałem…

Chorowanie rządzi się swoimi prawami. Jedno z tych praw stanowi: Gdzieś będziesz miał, co na ekranie Ci się pokaże, byle tylko się ruszało i jakoś czas i nudę zabijało. Posłuszny temu prawu wziąłem genialny wynalazek jabłka, czyli ichniego pilocika i jeszcze bardziej genialny ichni wynalazek – front row. To combo zapewniło mi stały feed filmów bez potrzeby ruszania zadu z wyra, co jest w chorobie wartością najwyższą przecież. A oto, co przed oczami memi się wzięło i ostatnio przewinęło:


Bee Movie (Film o pszczołach)

Bee Movie

Zgrabna animka 3D z pszczółkami w roli głównej. Pomysł na fabułę mniej więcej taki: jest sobie pszczoła, której nie chce się tyrać przy obrabianiu pyłku przynoszonego przez inne pszczoły i zaraz po ukończeniu pszczelej szkoły, rusza precz z ula. Truteń ten spotyka dziewczynę, do której zaczyna pałać sympatią a nawet i czymś więcej i do której w końcu musi otwór gębowy otworzyć. Po otwarciu owego okazuje się, że porozumienie między pszczołami a ludźmi jest jak najbardziej możliwe acz nie do końca jest dla mnie jasne, czy to pszczoły gadają po angielsku, czy też może to ludzie nauczyli się bzykać w pszczelej mowie. Jak by nie było truteń odkrywa, że ludzie traktują pszczoły i robiony przez nie miód ździebko utylitarnie i postanawia ludzkości wytoczyć proces. Od chwili przeniesienia się akcji filmu na salę sądową film staje absolutnie nieoglądalny dla dzieci, które wcześniej mogły jeszcze mieć nieco uciechy z głupich miejscami gagów. Tak więc ktoś tam zrobił trójwymiarowy film animowany dla dorosłych. I skiepścił ale na szczęście nie aż tak bardzo. Filmik cierpi na syndrom „ale tak właściwie to dla kogo ja jestem”, niemniej nie przeszkadza to bardzo. Fury zabawy nie ma ale na wieczorne miałkie popołudnie jak znalazł.

Ocena w skali 1-10: 6

film w serwisie imdb.com


Beowulf

Beowulf

Kolejna animka ale ciężar większy. To kino akcji w dobrym tego słowa znaczeniu w dodatku od strony technicznej zrobione nienagannie. Co więc tu kuleje? Ależ nic tu nie kuleje! Film się ogląda bardzo dobrze, wygląda on bardzo przekonująco, kształty Angelinki powodują za każdym razem wykonanie głośnego „glup” bo aż się człowiek opanować nie może :). Jedno trzeba Beowulfowi przyznać: sam sobie potrafił robić doskonały PR aże Doropha się nieco nieswojo czuła wciąż słysząc „jestem Beowulf!”. W tym filmie chodziło o pokazanie fajnej techniki robienia animek 3D i to się udało. Artystycznie film nie ma zbyt wiele do powiedzenia ale mam wrażenie, że nie po to powstał. To demo technologii, coś w stylu 3DMarka dla kart graficznych – pokazuje jak wiele potrafią animatorzy osiągnąć. Potrafią a przy okazji Zemeckis skręcił całkiem zgrabny film dla miłośników gatunku. Dla owych miłośników jazda obowiązkowa. Inni nie ucierpią jeśli filmu nie obejrzą.

Ocena w skali 1-10: 7

film w serwisie imdb.com


Enchanted (Zaczarowana)

Enchanted

Pierwszy dziś przykład filmu kompletnie ale to kompletnie zbędnego. Nie mam pojęcia dla kogo powstał ten film… Dla różowych nastolatek wierzących wciąż w zapłodnienie przez zapylenie? Dla dzieci, które na wysokości trzeciego dialogu zasną albo – co bardziej prawdopodobne – zaczną drzeć się z nudów? Dla dorosłych wierzących w nadejście ery powszechniej miłości i śpiewu, gdy tylko pomysły Disneya zaczną być realizowane nie tylko na taśmie filmowej? W sumie chyba właśnie do nich. No bo skoro są dorośli wierzący w nadejście jakichś proroków czy w innych kolesi tego typu, to w sumie czemu nie założyć, że są i tacy, którzy na widok królewny z disneyowskiej bajki zaraz wstaną i zaczną śpiewać, tańczyć, karmić gołębie i ogólnie zachowywać się dziwnie. Taaa, budowa filmiku jest prosta jak budowa każdego disneyowskiego cepa, z tą różnicą, że tym razem postanowiono animację wymieszać z normalnym footage. „Fabuła”: Królewna sie pierońsko nudzi gdzieś w środku lasu i marzy o solidnym książęcym korzeniu, który ją w samotności pocieszy. Póki co pocieszają ją zajączki, wiewiórki, ptaszki czy inne sarenki ale przecież ileż można. Książę przybywa na obowiązkowym białym rumaku, ratuje dziewczę z łap groźnego trolla czy innego ogra i od razu chce się chajtać. Na to pozwolić nie chce zła jeszcze-nie-mogę-być-królową macocha czy ktoś taki. A chce być królową bardzo, jak każda odpowiednio zmotywowana osoba. Pojawienie się królewny ździebko burzy plany pani macochy i ta postanawia pozbyć się kłopotliwej dziewuszki. Śle dziewuszkę w cholerę do świata naszego, a konkretnie zdaje się do Nowego Jorku, w którym dzieje się akcja 125% hamerykańskich filmów. W założeniu miało to być powodem wielu zabawnych wydarzeń, piosenek i hucpy co się zowie. Uwierzcie mi: jest drętwo jak rzadko. Film zbędny, beznadziejnie zagrany i wymyślony. Apage!

Ocena w skali 1-10: 3

film w serwisie imdb.com


Hitman

Hitman

O ile gra cieszyła się ponoć powodzeniem wielkim (mnie tam znudziła i nie chciało mi się w toto grać), o tyle filmowi nie wróżę wielkiego sukcesu komercyjnego. Jakiś procent graczy ruszy pewnie do kin i siano na ten obrazek wyda ale tak naprawdę to nie ma czego tu oglądać. Koleś grający Hitmana robi to źle, sztywno do bólu i bez krzty finezji. Fabuła jest głupia jak but a akcja prowadzona tak bardzo na siłę, że już bardziej chyba nie można. Wątek „romantyczny”, który chyba miał za zadanie nieco uczłowieczyć naszego zabójcę, okazał się kompletną klapą i jedyne tak naprawdę, co się z filmu pamięta, to prześliczną Olgę Kurylenko, której kilkukrotne pojawienie się na ekranie w skąpym odzieniu (albo i bez) powoduje kolejne odruchowe „glup”. Reasumując: film dla pryszczatych z odpowiednimi proporcjami nudity, by młodzi hamerykańce mogli do kin wejść. Bo na crime to niezbyt jest tu co liczyć niestety :/. Owszem, strzelają się ale na boga, tak beznadziejnie sztywnych strzelanin jeszcze nie widziałem. Owszem, są widowiskowe ale – nie wiem jak to inaczej ująć – straszliwe sztywne. Takie tam schemaciki strzelanej choreografii. Film nudny i zbędny, choć panią Olgę to ja teraz będę długo wyśniwał :).

Ocena w skali 1-10: 4

film w serwisie imdb.com


In the Name of the King: A Dungeon Siege Tale

In the Name of the King

Jason Statham robi z siebie głupka – ciąg dalszy. Czemu tak brzydko piszę o tym w sumie fajnym aktorze? A dlatego, że chyba mu się nieco na głowę rzuciło po zrealizowaniu War i wydaje mu się, że jest skrzyżowaniem wschodnich sztuk walki z europejskim etosem rycerza bez skazy. Ja wiem, że film ze słówkami Dungeon Siege powinien od razu kojarzyć się jednoznacznie i tak też właśnie mi się skojarzył. Wiedziałem, że to będzie hack’n’slash w tak popularnym na pecetach stylu (i śmią jeszcze to niektórzy nazywać grami RPG!) ale że aż tak? Uwe Boll odwalił kawał dobrej, hack’n’slashowej roboty i jak zwykle – zmarnował całkiem pewnie pokaźny budżet. Nie mam pojęcia jak ten koleś kombinuje pieniądze na swoje filmy ale jakoś mu się to udaje i co gorsze – stał się chyba głównym powodem nienawiści Hollywood do filmów kręconych na motywach gier. To przez tego asa jeszcze przez bardzo, bardzo długo nikt sensowny nie zabierze się za skręcenie scenariusza gry bo Uwe już tak bardzo na tym polu narozrabiał, że bardziej już chyba nie można. King to kolejny kompletnie zbędny dla ludzkości film, nad którym nie warto się pochylać dłużej nawet po to, by ewentualne laski podpatrzeć. Tu są potwory i ciągła pizganka. Żeby chociaż jakaś zjawiskowa… Zatrudnili tu sporo znanych i opatrzonych mord (nie wiedziałem, że Rhys-Davies po Władcy Pierścieni coś jeszcze w ogóle musi grać – widać siano w Hollywood kończy się szybko) ale skutek – jak to u Uwe – przyniosło to zgoła odwrotny. Z jakimiś naturszczykami ten film mógłby być chociaż zabawny. Niestety, jest tylko śmieszny.

Ocena w skali 1-10: 4

film w serwisie imdb.com


Mr. Magorium’s Wonder Emporium (Pana Magorium cudowne emporium)

Mr. Magorium’s Wonder Emporium

Ot proszę i dziwny film. Oto mamy starzejącego się Dustina Hoffmana i prześliczną Natalie Portman, którzy zagrali w filmie familijnym ze skrętem w kierunku dzieci. Film jest… dziwny. Oglądanie go nie jest jakimś złym przeżyciem ale ciągle łapałem się na tym, że chciałem scenarzyście (i reżyserowi zarazem) krzyczeć „Stary, nie tak! Psujesz to!”. Bo i film jest serią dziwnych potknięć, takich jak chociażby beznadziejne osadzenie postaci pana Magorium w świecie filmu. Ta centralna postać, wokół której wszystko się kręci tak naprawdę, została przez scenarzystę sprowadzona do roli dziwacznego cudaka, którego Hoffman gra jak może ale wiele więcej wycisnąć zeń w stanie nie jest. Postać Mahonej (Portman) wprost prosi się o jakąś głębię, o jakąś przeszłość, o cokolwiek, co zrobiłoby z niej pełnowymiarową, oddychającą i mająca spory problem do rozgryzienia kobietę. Eric, postać o tyle tajemnicza co sympatyczna, to już po prostu kpina. Ten film próbuje opowiedzieć magiczną historię ale w sposób najgorszy z możliwych: wrzucając nas z ulicy wprost do magicznego sklepu. Wszystko fajnie, tysiące skaczących piłeczek robi na nas odpowiednie wrażenie ale na boga, dlaczego w filmie familijnym a więc i dla dzieciaków nie chciało się scenarzyście odpowiedzieć na najprostsze pytanie pod słońcem: DLACZEGO. A przez to postacie są ledwie nakreślone, fabuła ledwie naszkicowana a całość, mimo iż ładna i apetyczna, pozostawia spooore poczucie niedosytu. Tak filmy kręcić może sobie pan Uwe Boll. Od filmów familijnych i dla dzieciaków wymagam o wiele, wiele więcej.

Ocena w skali 1-10: 4

film w serwisie imdb.com


Sicko

Sicko

Moore to błazen. W tym matejkowskim ujęciu kolesia ubranego w błazeńskie wdzianko ale z frasunkiem na twarzy ogromnym i niewypowiedzianymi pytaniami widocznymi na zmarszczonym od kombinowania czole. Jako błaznowi Moorowi wypada zadawać pytania, których się nie zadaje, wypada robić rzeczy, jakich zazwyczaj się nie robi i wyciągać wnioski, jakich zazwyczaj się nie wyciąga. To niesamowite, jak niewiele zmieniła się rola błaznów od czasów średniowiecza… Anyway, dokument zrobił na mnie odpowiednie wrażenie i sprowokował kilka myśli z gatunku tych cięższych. Rzecz świetnie przemyślana, temat ważny nie tylko dla hamerykańców ale strasznie razi to bezkrytyczne podejście do uspołecznionej służby zdrowia. Panie Moore, ja wiem że robimy film pod tezę ale kurczę, no bez przegięć :). Poza tym nie mam pytań. Doskonale się to ogląda, film porywa a końcówka zgodnie z planem wyciska łzy z oczu i powoduje chęć natychmiastowego uściśnięcia Rosjanina, Niemca czy kogo tam akurat będziemy mieli pod bokiem. A skoro planowany efekt został osiągnięty to znak, że film dobry :). Polecam, naprawdę warto jeśli ktoś jeszcze jakimś cudem nie widział.

Ocena w skali 1-10: 7

film w serwisie imdb.com


Top Secret! (Ściśle tajne)

Top Secret!

Czy jest ktoś, kto tego filmu nie oglądał? Ten głupi, beznadziejnie zrobiony, idiotycznie wymyślony i średnio zabawny film (kaman, obejrzyjcie to jeszcze raz i sami zobaczcie ile razy wybuchacie śmiechem) ma jakąś magiczną moc ssania niczym bagno. Kiedy raz się w toto wdepnie, nie idzie wyciągnąć nogi i po chwili ląduje się już w brei po szyję. Średnio zabawne gagi co chwila przerywane są autentycznymi perełkami (scena w antykwariacie po prostu rozwala) a te perełki co chwila przerywają suchary jakich mało. I ma ta mieszanka moc okrutną! Film oglądałem w głębokich latach panowania magnetowidów w naszym kraju, później znajomość mi się urwała ale pamięć trwała a dzięki niestrudzonej sieciowej braci ripperskiej doznanie owo znów uderzyło we mnie z całą siłą. Na tyle silnie, że ja se to cholera w oryginale kupię jak nic. Highly recommended z zastrzeżeniem założenia grubego kołnierza na niewybredne żarty. Ale to perła warta każdego poświęcenia!

Ocena w skali 1-10: 8

film w serwisie imdb.com

10 odpowiedzi do Dużo (kiepskich) filmów obejrzałem…

  1. zx Marzec 9, 2008 o 11:03 #

    Beowulf jest wart obejrzenia choćby dlatego, żeby poznać fabułę źródła na którym został oparty (bo żeby zrozumieć oryginał, trzeba zbyt dużo myśleć). A że mitologiami północy się interesuje, to dla mnie z oczko (i pół?) wyżej pewnie. Choć jeszcze nie oglądałem. :P

  2. lookanio Marzec 9, 2008 o 12:08 #

    Beowulfa warto było obejrzeć w kinie w 3d. Wtedy dopiero widać pokazówkę technologii 3d… Naprawdę robi wrażenie.

  3. Ender Marzec 9, 2008 o 13:25 #

    Beowulf wyglada jakby uzyto 3d tylko po to by pokazac naga Angeline Jolie. W kinie 3D fajnie sie go ogladalo, ale jak na pokaz mozliwosci 3d jest troche za dlugi. A jesli chodzi o animacje postaci – nie jest to szczyt mozliwosci. Szkoda czasu i pieniedzy (chyba ze idzie sie zobaczyc jak wyglada kino trojwymiarowe). Moze za jakis czas wyjdzie cos fajnego w tej technologii.

  4. Riddle Marzec 9, 2008 o 15:34 #

    BeeMovie: 7.5/10

    Beowuf: n/d

    Enchanted: 5/10

    Hitman: 3/10

    In the Name of King: n/d

    Mr. Magorium’s Wonder Emporium: 7/10

    Sicko: 7/10

    Top Secret: n/d

    Bee Movie zdecydowanie najlepszy z tej paczki.

    A Mr. Magorium’s Wonder Emporium to świetna baja. :) Hoffman zagrał swoją rolę wyśmienicie – oczekiwałem pana Kleksa i dostałem coś w podobie. Jednocześnie zakończenie przyszło za wcześnie i byłem zdziwiony.

    Echanted jest śmieszny. Nic więcej, żadnych prawd absolutnych z niego nie należy wyciągać – i wtedy da się go obejrzeć z uśmiechem.

    A Top Secret obejrzę, skoro polecasz.

    Teraz jednak wracam do s02e11 The Sopranos, mam dużo do nadrobienia. ;)

  5. Dawid, MacDada Marzec 9, 2008 o 18:20 #

    Etam, a mnie się właśnie Zaczarowana bardzo podobała – u mnie 8/10 :D

    Uwielbiam filmy śpiewane… A może ja po prostu już takim romantykiem jestem ;-)

  6. Corni Marzec 10, 2008 o 22:43 #

    łeee Costa, Ty mi tu o filamch a Tom właśnie się rozsiadł przed wyczekanym Mac-iem .. dobrze że mamy jeszcze oba kompy ;)

    Pluszowości

    Corni

  7. shqvarny Marzec 11, 2008 o 10:24 #

    jeśli ktoś grał w Hitmana, to lepiej niech go nie ogląda. jak można w roli Agenta 47 obsadzić aktora o dziecięcej twarzy? 47 to ryj iście parszywy, a nie cukierwowy Bond.

  8. Mariusz Marzec 11, 2008 o 14:24 #

    No już się przeraziłem że Beowulf Ci się nie podobał – rąbanka jakich mało, ale jakie efekty! ;)

  9. CoSTa Marzec 11, 2008 o 18:17 #

    [b]zx[/b]: O, dla miłośnika północnych sag jazda obowiązkowa. I na pewno oczko wyżej w takim razie. Film jest naprawdę niezły a smok kopie tyłek.

    [b]lookanio[/b]: Co racja to i racja… Ale jakoś nie układa mi się z czasem i wychodzeniem do kina :/. Kurcze, tyle filmów chciałbym w kinie właśnie zobaczyć…

    [b]ender[/b]: Wiesz Ender, nie od razu Rzym zbudowano a przekonywanie się naoczne jak technologia śmiga do przodu jest też zabawne :). Dziś oglądałem w Saturnie jakieś telewizory a na nich leciało Final Fantasy. No więc skórę i ogólnie materiały organiczne robią teraz kompu zdecydowanie lepiej. Widać to gołym okiem. To, co wciąż kuleje to faktycznie animacja. Bonesy to chyba za mało – czas na solidną symulację mięśni, kości i całej tej reszty. Wtedy może zacznie to nareszcie jakoś przekonująco wyglądać.

    [b]riddle[/b]: A ja Magorium nie mogę wybaczyć bycia jedną wielką zmarnowaną szansą na naprawdę doskonały film. Serio, liczyłem na wiele i prócz gry (nie no, czy Hoffman potrafi zagrać źle? :)) niestety zbyt wiele nie dostałem. Żałuję a ocena to wyraz frustracji tym spowodowanej. Strzelać w łeb sobie nie będę ale reżyserowi i scenarzyście w jednym trzeba by kilka słów głośno powiedzieć imo.

    A przed Top Secret przestrzegam! :)

    [b]dawid[/b]: Jesteś romantykiem. Ogromnym :)

    [b]corni[/b]: Ło! No to masz przechalapane Korneliuszku. Zanim Ci się facet zabawką nacieszy, nieco czasu minie :)

    [b]shqvarny[/b]: Otóż to! 47 to był luj z pyska jakich mało! A tu jakiegoś kolesia obsadzili, który z łysiną wyglądał jak nieco przerośnięta wydmuszka. Eeeech, żeby choć mordowanie pokazano z nutką geniuszu… A tu nic :/

    [b]mariusz[/b]: Podobał, a jakże! No i finałowa walka – ooodjazd!

  10. shqvarny Marzec 13, 2008 o 09:18 #

    jak dla mnie Hitman, to był de facto Baby-Boom-Boom Hitman. agent młody, ciągle uczący się, robiący jeszcze wiele niepotrzebnego hałasu. generalnie taki Bond, który nie lubi kobiet.

    na materiałach reklamowych i promocyjnych widać wyraźnie starania, przede wszystkim grę cieniem, ale ciężko zrobić z kogoś osobę 20 lat starszą.

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
iPhone/iPod touch SDK

No i odbyła się prezentacja nazwana przez jabłkarzy iPhone Software Roadmap. Zainteresowani co mieli obejrzeć, już pewnie obejrzeli, niezainteresowani jak...

Zamknij