Menu serwera

iPhone/iPod touch SDK

No i odbyła się prezentacja nazwana przez jabłkarzy iPhone Software Roadmap. Zainteresowani co mieli obejrzeć, już pewnie obejrzeli, niezainteresowani jak mieli to w trąbiem tak pewnie nadal mają. Czy słusznie?

Jeszcze chwila i zacznę na swoim iPodzie OSTRO grać :)

I tak, i nie. „Tak” z prostego względu: cała applowska ładna pokazówka tego, co w najbliższej przyszłości czeka najmniejsze mobilne platformy od jabłka w sumie nie ma dla nas większego znaczenia. I tak (przynajmniej legalnie) nic z tych nowinek do naszego kraju nie dotrze. A na pewno nie wraz z premierą w Stanach. „Nie” ze względów co najmniej kilku i nieco bardziej złożonej natury, jak chociażby nieskrępowanej chyba niczym żywiołowiości z jaką Apple rozwija swoje mobilne oprogramowanie i wpływu, jaki będzie to miało na innych producentów już nie tylko smartfonów ale także czegoś do tej pory tak prostego, jak player MP4.

Czasy się zmieniają. I to na naszych oczach.

Co mam przez to na myśli? A to, że urządzenie, które gdy je kupowałem potrafiło ładnie grać muzykę, wyświetlać filmy i pokazywać fotki, kilka miesięcy później będzie małym subsubnotebookiem – urządzeniem, o którym zawsze marzyłem łakomie patrząc na notebooki ale niezbyt będąc przekonanym do idei targania ze sobą wszędzie całej torby z elektroniką. Już teraz w kieszeni mieści mi się to wszystko, czego do tej pory potrzebowałem: sensowny klient poczty, sensowna przeglądarka internetowa, sensowny terminarz i książka adresowa co się zowie. No i oczywiście media, z wygodnym oglądaniem filmów włącznie. A to przecież dopiero początek możliwości tej platformy – prezentacja możliwości SDK dla iPhone/iPoda touch całkowicie mnie o tym przekonała.

Nie będę wieszczył bo nie znam się na tym a i zapędów takich nie mam. Całkowicie starczy mi to, co obejrzałem i już wiem, że będzie dobrze a joby, jakie się na Apple posypały za brak puszczenia SDK już na samym początku wdrażania platformy iPhone/iPod touch widać wyszły firmie na zdrowie bo ich posłuchano. Surogaty aplikacji w formie onlinowych WebApps nie mogły budzić ciepłych emocji i nie budziły. Nie przeszkodziło to w powstaniu wielu wartościowych rozwiązań online i całego mnóstwa totalnego chłamu diabli wiedzą po co robionego. Swoje tez pewnie zrobiły jailbreaki urządzeń i wnioski z nich płynące: ludzie chcą od swoich iPhonów więcej. Tym bardziej, że same urządzenia na to pozwalają oraz system, pod którym śmigają.

Apple pokazało komplet narzędzi deweloperskich, które jak mniemam są faktycznie wygodne i przystępne w użyciu. Na prezentacji w każdym bądź razie wygląda to świetnie i chyba będzie stanowiło o wielkiej popularności zestawu wśród deweloperów. Przestrzenny dźwięk, grafika trójwymiarowa, dostęp do Wi-Fi (nic nie powiedziano o Bluetooth czy mi się tylko tak wydaje? No i co z dostępem do łącza docka???) – to zabawki, które baaardzo wiele obiecują. A mam wrażenie, że jest na świecie kilka tysięcy ludzi, którzy bardzo mocno będą chcieli czymś to hardware zająć. Przyszłość iPhone i iPoda touch pod tym względem rysuje się po prostu świetnie.

To, co z całej prezentacji najmocniej do mnie przemówiło, to warunki, na jakich soft ma być rozprowadzany. Potwierdziło się – Apple będzie trzymał soft za mordę. Po hasłem dbania o jakość aplikacji Apple stawia szereg barier domorosłym koderom na wypłynięcie na szersze wody. Można dyskutować, czy to dobrze, czy też źle. Jedno jest pewne: gównianych aplikacyjek „Hello World!” raczej nie uświadczymy. Pierwsza bariera bowiem to roczny abonament za uczestniczenie w programie deweloperskim. Sto papierów to całkiem sensowna bariera wejścia dla studenckich żarcików, aplikacji pisanych na kolanie czy wrzucanych w sieć „tak se” i bez dopracowania. Żeby swój kod na iPhone czy iPodzie touch uruchomić, trzeba jabłku zapłacić haracz. I nie jest ważne, czy chce się ów kod upublicznić czy też pisze się program dla siebie samego i na własne potrzeby only. To nie ma znaczenia. „Skandal”! krzyknie pewnie zaraz większość opensourcowego światka wyznającego zupełnie inne standardy i będzie miała rację. Ale tylko w części. Jabłko rozwiązało problem płatności w ten sposób, że udostępniło wirtualnego iPhona w swoim SDK i jeśli kogoś talent męczy, to proszę bardzo – może sobie pisać do woli i testować na wirtualnym urządzeniu ile tylko chce za pomocą zupełnie darmowego SDK. Ale wszelkie próby przeniesienia aplikacji na fizycznie istniejące urządzenie oznacza płatności. Nawet jeśli chce się przenieść tylko swoje „Hello World!” tylko na swojego iPhona/iPoda.

Model biznesowy Apple dla iPhone/iPoda touch przewiduje pisanie komercyjnych aplikacji dla owych urządzeń. Aplikacje darmowe jak najbardziej będzie można dystrybuować ale wspomniany haracz skutecznie ograniczy ich wysyp. Założę się, że teraz kilka razy deweloper przemyśli na jakich zasadach chce swoją aplikację rozpowszechniać. I w 99 przypadkach na 100 pewnie zażyczy sobie płatności. Nie muszą to być wielkie kwoty, ot dolar czy pięć od aplikacji, by pokryć koszty programu deweloperskiego i być może małą górkę zrobić jeśli za aplikację zapłaci nieco więcej ludzi… A Apple swoje od tego skasuje także. Sprytnie panowie z Cupertino ale nie wiem, czy nie zarżniecie już na wstępie wielu fajnych pomysłów na drobne acz przydatne aplikacje.

Jest jednak i druga strona medalu, o której krytycy Apple jakoś już nie wspominają zbyt chętnie a którą natychmiast zauważył John Carmack: sposób dystrybucji aplikacji. Wszystko, co związane jest z ową (hosting, mechanizm aktualizacji itd.) bierze na siebie w ramach owych 100 papierów rocznie firma Apple. Zobaczymy jeszcze jak to będzie wyglądało w praktyce ale najprawdopodobniej aplikacje będą sprzedawane przez iTunes Store (czyli nasz kraj znów się nie łapie :/), tak jak teraz są sprzedawane chociażby gry na iPoda. Istotne jest to, że za 100 dolców na rok masz bezpośrednie dojście do milionów posiadaczy iPhone i iPoda touch na świecie. No, przynajmniej w krajach, w których iTS istnieje :/. Tak czy inaczej, czy można sobie wyobrazić niższy koszt dotarcia do potencjalnego klienta? Nie to, żeby był marketoidem ale trochę w tym robię i po usłyszeniu warunków, jakie Apple oferuje deweloperom aż jęknąłem z zachwytu. Dlaczego? Bo deweloperzy nie są głupi i od razu zauważą, że ich produkt będzie od razu docierał do kilku milionów ludzi. A nie ma większego bodźca dla produktywności, niż perspektywa dużego rynku z zerowym prawie kosztem dotarcia do klienta.

To jest moi drodzy rewolucja w dystrybucji.

W świecie otwartego oprogramowania taki koncept zna się już od bardzo, bardzo dawna i każdy użytkownik Debiana i pochodnych, Mandrivy czy innej Fedory (i pewnie „n” innych dystrybucji) doskonale wie, jak wygodną sprawą są centralne repozytoria oprogramowania. Łatwe pobieranie, łatwa aktualizacja, łatwe przeglądanie zasobów repozytoriów… To był jeden z głównych powodów, dla których przesiadłem się swego czasu na Linuksa. Potrzebowałem programu? Nie było potrzeby szukania w internecie, szperania w nieskończoność, kombinowania z zależnymi bibliotekami… W świecie Windows czy MacOSX o takich ułatwieniach można tylko pomarzyć ewentualnie można kombinować z różnymi projektami, które podobną funkcjonalność próbują jakoś przemycić. Jednak są to zazwyczaj rozwiązania niezbyt przystępne a czasem bardzo toporne. Wyobraźcie sobie jakim ułatwieniem i jaką rewolucją dla użytkownika iPhone/iPoda touch będzie dostęp do scentralizowanego repozytorium aplikacji oraz możliwość ich łatwego kupna i pobrania (komputer nie będzie potrzebny do tego). Oj jak to się sprzeda…

Wygląda więc na to, że w beczce miodu jest tylko jedna łyżka dziegciu: brak darmowych aplikacji tworzonych ot tak sobie dla idei, z potrzeby serca czy czego tam jeszcze. Hell, jaki normalny scener będzie dawał 100 dolców (gdyby jakikolwiek istniał na Maku :)) rocznie, by ktoś tam mógł pobrać jego demko? Założę się, że problem dosyć szybko zostanie rozwiązany w prosty sposób: ktoś (może ja?) założy kompletnie wirtualną firmę, zapłaci te 100$ rocznie i będzie umieszczał różne freewarowe aplikacje w iTunes Store. Dlaczego? A bo ja wiem? Z dobroci serca? Czasem ludzie tak mają… Z drugiej strony sto milionów papierów z funduszu jest do wyjęcia, więc oj będzie się działo :).

Cały ten powyższy tekst i tak w sumie mogłem sobie odpuścić, wszak o iTunes Store w naszym kraju cicho i głucho. Fajnie by było, gdyby moduł sprzedaży aplikacji funkcjonował worldwide ale jakoś jestem przekonany, że tak nie będzie. Szkoda cholera bo w sumie tylko to przeszkadza mi w cieszeniu się możliwościami mojego sprzęciku. A tak znów będę musiał znajomego niepokoić, prosić o kupowanie GiftKart, obchodzić beznadziejną politykę Apple :/.

Cholera, zaczynam powoli niepokoić się pojemnością mojego iPoda. 8 giga to niezbyt wiele. Kilka solidniejszych gier i cholera zacznie się robić bardzo ciasno :).

obejrzyj prezentację

8 odpowiedzi do iPhone/iPod touch SDK

  1. zx Marzec 8, 2008 o 16:11 #

    Wydawało mi się, czy mówili na prezentacji o czymś w stylu ‚App Show’, a nie o ITS?

  2. btd Marzec 8, 2008 o 19:48 #

    Nie sluchaliscie/czytaliscie/ogladaliscie dokladnie. Na swojego iphone mozna przenosic po kabelku to co sie napisze, jest nawet screen gdzies z sdk jak sdk pyta sie czy uzywac podpiete urządzenie do testowania.

    I na iPhone/Touch bedzie AppStore a na kompie oczywiscie iTunes.

    A z reszta – jak dobrze pojdzie, za ok 2 tyg bede mial iPhona :)

  3. CoSTa Marzec 8, 2008 o 21:31 #

    [b]zx[/b]: Dobrze Ci się wydawało – z tym że to aplikacja dla iPhone/iPoda touch dzięki której będzie można kupować soft (i aktualizować) wprost z urządzenia. Nijak się to ma do tego, gdzie będzie się soft kupowało. Póki co wszystko wskazuje na to, że w iTS.

    [b]btd[/b]: [url=http://www.macrumors.com/iphone/2008/03/06/iphone-2-0-iphone-sdk-and-iphone-apps-frequently-asked-questions/]Wskocz na FAQ[/url], które przygotowali chłopcy z Macrumours i zjedź na dół. Tam masz to dosyc jasno wytłumaczone. Niestety, tak pięknie nie ma – by móc cokolwiek słać po kablu do urządzenia, trzeba wybulić te 99$ na rok.

    iTunes mamy już teraz. I na kompie, i na iPhone/iPodzie. Dla nas nic to nie oznacza – jako Polacy nie mamy dostępu do iTunes Store (sklepu, w którym najprawdopodobniej będzie się soft kupowało, chyba że coś w tym temacie wymyślą). Musimy kombinować z fakowanymi kontami by móc za cokolwiek zapłacić. Podejrzewam, że podobnie będzie z programami i chciałbym się w tym temacie bardzo mylić.

    iPhona gratuluję ale ja bym się jeszcze wstrzymał z zakupem i poczekał na rozwój sytuacji po wyjściu firmware 2.0. Po kij Ci złamany telefon, na który nie będziesz mógł se kupić kilku fajnych gierek? :)

    • Krzysiek Marzec 8, 2008 o 23:22 #

      W przypadku aplikacji jest spora szansa, że Apple pozwoli na zakupy Polakom. Tutaj nie ma problemu z ZAiKSem.. ogólnie nie ma problemów prawnych (taki steam od Valve działa w Polsce bez problemu).

      Fakt – możliwe, że oleją nas ciepłym moczem ale moim zdaniem Apple będzie starało się dotrzeć do jak największej ilości ludzi..

  4. btd Marzec 8, 2008 o 21:45 #

    kupie gift card i kupie/zainstaluje. Bo w itunes mam przeciez konto :D

    Przeciez po chwili od wyjscia wersji 2.0 mozliwe zdjecie simlocka. Beta firmware 2.0 juz jest u niektorych, wiec pewnie wycieknie i juz bedzie lamany :)

  5. btd Marzec 8, 2008 o 21:57 #

    Costa, patrz na to:

    http://www.myapple.pl/iphone-news/61344-iphone-sdk-sprawa-polska.html

    Tak, jestem optymista ;-)

  6. Ender Marzec 9, 2008 o 13:33 #

    Aktualnie soft na jailberakniete ipody/iphony jest dostepny poprzez repozytoria. Instalujesz installer, i potem masz dostep do jednego miejsca (w praktyce trzeba dodac kilkanascie zrodel), z ktorego mozesz instalowac oprogramowanie. Nie sadze bye kupowanie za posrednictwem itunes bylo prostsze i bardziej intuicyjne :)

    Licze ze niedlugo w installerze po prostu pojawi sie soft pisany przy uzyciu SDK. O jakosc sie nie boje – bez SDK powstalo mnostwo fajnego softu, wiec to tylko kwestia czasu.

    Co do czekania na fimrware 2.0 (albo nawet na nowa wersje iphonea) – nie ma sensu. Po pierwsze nie wiadomo kiedy wyjdzie. Po drugie jak wyjdzie – moze sie okazac ze znowu beda problemy ze zlamaniem tego. Po trzecie – do czasu az 2.0 zostanie zlamany, pojawia sie plotki o wersji 3.0 i znow trzeba bedzie czekac? Imho warto kupic to co jest teraz (wersje 1.1.2/1.1.3) – sa do uruchomienia w 3 minuty po wyjeciuz pudelka. A jako telefon (+ organizer + duzo softu) sprawdza sie wysmienicie.

  7. bs Marzec 9, 2008 o 21:29 #

    sytuacja z oplatami nie jest jasna – z jednej strony jobs powiedzial o kosztach z drugiej zapewnil ze aitorzy freewaru nie beda ich ponosic. mogl miec na mysli owe 30% lub 99$ albo oba naraz. trudno wyczuc. zreszta do startu app store jest sporo czasu i sporo moze sie zmienic zwaszcza drobiazgach. a jak wiadomo diabel tkwi wlasnie w szczegolach. zreszta rownie dobrze apple moze fundowac autorom freewaru te roczne oplaty o ile tylko ich aplikacje beda atrakcyjne, prawda? po to miedzy innymi powstal ifund.

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
Masakra, Tragedia, Rzeź i Rozpacz w jednym!

Dotknęła mnie jedna z największych tragedii, jakie mogły mnie dotknąć. Wczoraj wydarzyło się coś, co na całe życie pozostanie mi...

Zamknij