CoSTa has gone Wi-Fi czyli AirPort Express 802.11n przyjechał

Ano, naresz­cie mój nowy gadże­cik przy­je­chał. Swego czasu odgra­ża­łem się, że prze­sko­czę na sieć bez­prze­wo­dową i stało się to naresz­cie fak­tem (czy­taj: CoSTa is going WiFi (każdy ma jakie­goś bzika)). Dzięki mojemu boskiemu brac­kiemu mam VAT w powa­ża­niu i tym spo­so­bem naby­łem sobie Apple AirPort Express 802.11n — malutki i spraw­niutki rute­rek, który mi tu net będzie dzie­lił. Właściwie to już dzieli. I tak wła­ści­wie to nie mam poję­cia, jak toto działa ale działa póki co dobrze.

To coś bar­dzo jest gaba­ry­towo malut­kie, po applo­wemu białe (a myśla­łem, że białe wycho­dzi w jabłku z mody), pro­ste w for­mie i przy­sia­dalne. Cała ope­ra­cja spro­wa­dziła się u mnie do pod­łą­cze­nia AEx do modemu, wkle­pa­nia na stro­nie pro­vi­dera adresu MAC AEx (w czym musia­łem się oczy­wi­ście pomy­lić i musia­łem zabawę powta­rzać) i MNÓSTWA fru­stra­cji spo­wo­do­wa­nej… nie­dzia­ła­ją­cym sprzę­tem. Acha, już widzę jak kilku oso­bom to czy­ta­ją­cym oko bły­sło — „głupi matoł lecący na markę, debil wyda­jący kupę szmalu na szmelc”… Być może będą mieli rację jeśli spie­przy mi się to w naj­bliż­szym cza­sie. Póki co działa wyśmie­ni­cie a mój uro­jony pro­blem pole­gał na… moim braku cier­pli­wo­ści. A bo po zmia­nie usta­wień opro­gra­mo­wa­nie rebo­otuje sta­cję i jej ponowne poja­wie­nie się w Narzędziu AirPort potrafi trwa­aaać. I to bar­dzo długo. Jak się oka­zuje po pro­stu trzeba swoje odcze­kać i wszystko jest w jak naj­lep­szym porządku.

Póki co poznaję się ze sprzę­ci­kiem. Oczywiście już pomie­rzy­łem iPo­dem zakres dzia­ła­nia. Jest wyśmie­ni­cie — całe miesz­ka­nie z tara­sem włącz­nie mają sta­bilne wszyst­kie kre­chy w iPo­do­wym mier­niku siły sygnału. I pomy­śleć, że jesz­cze nie­dawno oba­wia­łem się o to, czy aby pokryje mi AEx choć część miesz­ka­nia… Jutro połażę nieco wokół budynku i spraw­dzę, jak daleko sygnał śmiga. Tak czy ina­czej — daje ognia.

Oprogramowanie wygląda na kur­czę fachowe. Na szczę­ście dostępny jest Asystent, który zada trzy pyta­nia a reszta zrobi się sama. Wszystko w naszej mowie ojczy­stej. Z miłych rze­czy — tor­renty śmi­gają jak trzeba i nic nie muszę for­war­do­wać, to dzieje się samo i zupeł­nie przej­rzy­ście. W sumie cała kon­fi­gu­ra­cja moja (a bo musia­łem klik­nąć na ręczne kom­bi­no­wa­nie :)) spro­wa­dziła się do przy­dzie­le­nia nazw urzą­dze­niu i sieci. Reszta dzieje się sama choć jak ktoś chce, to ma przy czym pogrze­bać. Mnie wystar­czy fakt, że necik mam w całym miesz­ka­niu i oko­li­cach i teraz tylko wypada jakie­goś lap­topa kupić, by wie­czorne pole­gi­wa­nie na tara­sie z bro­wa­rem w łapie i wcią­ga­nie filmu zara­zem stało się rzeczywistością.

Poniżej pro­ces roz­pa­ko­wy­wa­nia urzą­dze­nia. Lubię roz­pa­ko­wy­wa­nie! Czuję się wtedy jak gów­niarz z wcze­snego liceum dobie­ra­jący się do swo­jej pierw­szej panienki. Coś w czło­wieku miło drga :).

Instalacja opro­gra­mo­wa­nia spro­wa­dza się do dwu­kliku i rebo­otu kom­pu­tera. Oprogramowanie dostar­czane z egzem­pla­rzem, który mam miało już dostępne uak­tu­al­nie­nie do pobra­nia ze stron Apple, więc przez SU update poszedł (nie wyma­gał rebootu).

Instalacja AirPort Express - screen 01

A samo opro­gra­mo­wa­nie do zarzą­dza­nia sta­cją pre­zen­tuje się jak niżej poka­zano. Jeszcze nie korzy­sta­łem z AirTunes — jutro prze­niosę całość w miej­sce doce­lo­wego spo­czynku w oko­lice wieży i pozbędę się z miesz­ka­nia kilku ład­nych metrów kabla roz­cią­gnię­tego mię­dzy trzema poko­jami. Ufff, nareszcie.

Narzędzie AirPort - screen 01

Na dziś mi star­czy. Teraz wypa­da­łoby nieco wie­dzy o sie­ciach bez­prze­wo­do­wych liznąć i zacząć rozu­mieć, co do mnie pro­gram kon­fi­gu­ra­cyjny gada. Są ponoć w tym pudełku cał­kiem fajne moż­li­wo­ści (świetna sprawa od razu mi się w oczy rzu­ciła — moż­li­wość „wypo­ży­cza­nia” łącza kon­kret­nym adre­som MAC na okre­ślony czas — ot przy­jeż­dża bracki, dostaje dostęp na czas przy­jazdu, bawi się swoim lap­to­pem a po wyjeź­dzie usta­wie­nia wrócą do normy — łatwe i fajne, dla mnie bomba) a ja chciał­bym się dowie­dzieć, co owe moż­li­wo­ści dają, zanim zacznę badać same możliwości :).

Dla docie­kli­wego Opiego pod­rzu­ci­łem dwie licen­cje, które musia­łem „I agrid­nąć” coby w ogóle móc się zabawką poba­wić. Być może znaj­dzie i tu jakieś wąt­pliwe zagra­nia i faule jabłka. Lepiej wie­dzieć a siły i ochoty na czy­ta­nie ni cho­lery nie mam. OK, EULASoftware License Agreement do wzię­cia (oby­dwa to pliki PDF) :).

Kilka słów o CoSTa

Mąż, ojciec i w przyszłosci być może właściciel knajpy, w której będzie serwowana tylko wódka, tylko zimna i tylko na butelki.

Socjal

Jeszcze Ci mało? Śledź nas w sieciach społecznościowych...

16 Komentarzy do “CoSTa has gone Wi-Fi czyli AirPort Express 802.11n przyjechał”

  1. btd 02/04/2008 do 20:19 # Odpowiedz

    Jak będę w pozna­niu zoba­czę czy uda mi się wbić do Ciebie :-D

    • CoSTa 02/04/2008 do 20:39 # Odpowiedz

      Będziesz mi hako­wał sieć? Nidobry btd, nie­do­bry! Zostaw papie tro­chę rado­ści na stare lata i nie psuj mu gdże­tów, zanim się nimi solid­nie nie pobawi :).

  2. jarv 02/04/2008 do 21:51 # Odpowiedz

    hm — z tego co widze, to wpa2 — wiec nie jest zle. ja w domu na wep’ie stoje, ale juz mysle o zmia­nie na wpa.…

    btw — capt­cha mi wysko­czyla cie­kawa — zle. czy to zle ? ;]

  3. byte 02/04/2008 do 23:36 # Odpowiedz

    Znaczy jakie filmy chcesz wcią­gać? Diwiksy? Bo o DVD to nie masz co marzyć, nawet „enka” tego nie pociągnie.

    WPA2 to spory narzut na szy­fro­wa­nie i dys­try­bu­cję kolej­nych klu­czy — jeżeli myślisz o prze­sy­ła­niu video, to WPA w zupeł­no­ści wystar­czy. WPA2 to over­kill w zasto­so­wa­niach domowych.

    Bron Boże nie WEP, bo to się łamie w sekund pięć.

    • btd 03/04/2008 do 05:59 # Odpowiedz

      E tam, over­kill. Ja jak zoba­czy­łem że głupi ap dlinka sieje moim netem po poło­wie osie­dla zaraz wsko­czy­łem na wpa2. I da się oglą­dać takie csi: miami przez sieć.

      • byte 03/04/2008 do 16:44 # Odpowiedz

        A co mia­łeś wcze­śniej? WPA? Przecież nawet to jest przy roz­sąd­nym klu­czu nie do złamania :)

  4. Wojciech Ignaczewski 03/04/2008 do 06:08 # Odpowiedz

    No to gra­tu­luje zakupu. Ja jestem posia­da­czem star­szego modelu z obsługą jedy­nie stan­dardu B/G. Mimo wszystko jestem bar­dzo zado­wo­lony ze sprzętu. Służy mi wła­ści­wie tylko do prze­ka­zy­wa­nia dźwięku do wie­rzy. Tu warto zain­we­sto­wać kil­ka­dzie­siąt dolców na Airfoil. Bajka.

    Nie potrzeb­nie insta­lo­wa­łeś ste­row­niki. Przynajmniej w moim przy­padku te na pły­cie to były jakieś stare. Sam Leo ma już wbu­do­wane opro­gra­mo­wa­nie do obsługi APE, wiec wszel­kie płyty są zbędne.

    Miałem jedy­nie pro­blem z pierw­szym pod­łą­cze­niem do sieci. APE pod­łą­czony do prądu cały czas wyświe­tla miga­jącą poma­rań­czową diodę. Leo nie wykrywa sprzętu. Dopiero po pod­łą­cze­niu na kablu router zaczyna być widoczny. Po jego skon­fi­gu­ro­wa­niu (wpi­sa­niu nazwy sieci bez­prze­wo­do­wej i hasła) mogę odpiąć kabel i cie­szyć się jego użytkowaniem.

  5. CoSTa 03/04/2008 do 06:28 # Odpowiedz

    [b]jarv[/b]: Oj tam metod zabez­pie­czeń jest sporo, w tym jakieś „kor­po­ra­cyjne” i akro­nimy, które kom­plet­nie mi nic nie mówią :). Ufff, ogar­nąć to jakoś — oto wyzwanie.

    [b]byte[/b]: Streaming z minia­cza do przy­szłego lap­topa. Rozdziałki kole 720x400 pik­seli (tak bym i w iPo­dzie grać mógł), bitrate kole 1500kbps. Powiadasz, że na tym szy­fro­wa­niu nie da rady? Podrzuć no panie admi­nie tro­chę tip­sów doty­czą­cych sieci bez­prze­wo­do­wych w ogól­no­ści. Bo wiesz, ja noga jestem i nawet nie wiem od czego zacząć :)

    [b]btd[/b]: No wła­śnie, sygnał mam mocny a to ponoć też istotna kwe­stia dla wydaj­no­ści. W sumie to nie spo­dzie­wa­łem się, że to małe coś będzie tak siało sygna­łem po okolicy :)

    [b]wojtek[/b]: No wła­śnie — dziś pod­łą­czę toto jak trzeba i zoba­czę jak działa toto sprzę­gnięte z wieżą. Coś mi mówi, że dostęp do pra­co­wi­cie zgro­ma­dzo­nych giga­baj­tów muzy i moż­li­wość gra­nia tego na solid­nym sprzę­cie to będzie to, co mnie urzek­nie :). Airfoil w pla­nach, o ile wysko­czy taka potrzeba.

    Niestety nie mam jesz­cze Leoparda. W moim przy­padku zain­sta­lo­wany jesz­cze został „n” ena­bler i mam w moim mini „n”.

    Moje pierw­sze włą­cze­nie po naresz­cie sku­tecz­nym zare­je­stro­wa­niu MAC AEx u pro­vi­dera wyglą­dało tak: wło­że­nie do gniazdka, odcze­ka­nie dłuż­szej chwili na kon­fi­gu­ra­cję wstępna i zie­lone świa­tełko. Odpalenie Narzędzia AirPort i kon­fi­gu­ra­cja. Tyle.

    • btd 03/04/2008 do 07:13 # Odpowiedz

      Korporacyjne to jak sobie zro­bisz ser­wer, bodaj­rze radius :->

      Ustaw naj­moc­niej­sze jakie bedzie dzia­lalo, haslo pare­na­scie zna­kow, ukry­wa­nie ssid i git.

      • byte 03/04/2008 do 16:46 # Odpowiedz

        Ukrywanie SSID to taki urban myth, bo AP-ki i tak roz­sy­łają ID sieci, ale w nie tak oczy­wi­sty spo­sób. Dobry pro­gram i SSID czy­tasz jak chcesz. Tak naprawdę jedyne co ma zna­cze­nie to dłu­gość i zło­żo­ność hasła.

    • byte 03/04/2008 do 16:54 # Odpowiedz

      Oj, nie pytaj mnie o takie rze­czy, bo to jest nie­prze­li­czalne. Po pro­stu spró­buj — jeżeli pój­dzie na WPA2, to OK.

      Wersja druga WPA zjada po pro­stu nieco wię­cej pasma.

      Tak jak już tu pisa­łem — jedyne co się liczy przy zabez­pie­cze­niach to hasło. Jak naj­dłuż­sze i naj­le­piej losowe. Reszta tak czy siak da się czy­tać wsłu­chu­jąc się w lata­jące w ete­rze pakiety.

      Gnojki jeżeli coś „łamią” to naj­wy­żej WEP albo otwarte sieci. WPA z dobrym hasłem jest prak­tycz­nie nie do przejścia.

      • btd 03/04/2008 do 17:03 # Odpowiedz

        naj­le­piej jest zro­bic co w stylu

        dama­jek­ko­cha­pa­pe­co­ste

        i zapi­sac to jakos haxorsko

        d4m4j3kk0cFF4p4p4c0573

        i niech to lamia w wpa2 :D

        I fak­tycz­nie, jak dookola jest pelno jelo­pow z golym wifi, po co sie meczyc. Jak nie mia­lem netu przez mie­siac to jez­dzi­lem z lap­kiem po Tychach i bosz :-D

  6. CoSTa 03/04/2008 do 18:44 # Odpowiedz

    Taaak, z chę­cią coś pokon­fi­gu­ruję, o ile Jobs z kum­plami mi na to pozwolą. Kurew, upda­tów mi się zachciało… :/

  7. Sebastian 26/11/2008 do 00:02 # Odpowiedz

    Wiem, ze stary wpis.. Ale mam pytanie ;)

    Skąd się u Ciebie wzięła zakładka „Dyski” w Airport Utility?? Czyżby dało się do tego ustroj­stwa pod­łą­czyć poprzez USB dysk zewnętrzny? W sumie w spe­cy­fi­ka­cji nic o tym nie ma. Jest jedy­nie moż­li­wość pod­łą­cze­nia w ów port dru­karki.. To jak to z tym jest, panie Costa? ;)

    Pozdrawiam.

    • CoSTa 26/11/2008 do 08:58 # Odpowiedz

      Spoko, po któ­rymś update softu wzięła i znik­nęła. Nie mam teraz cze­goś takiego :)

Trackbacki/Pingbacki

  1. Elektronika – moje the best i the worst | CoSTa's Family Page - 16/03/2010

    […] Od momentu kupna i wci­śnię­cia do kon­taktu nie mam z tym urzą­dze­niem abso­lut­nie żad­nego pro­blemu. Nic, zero, null… Nawet nie pamię­tam, że toto funk­cjo­nuje. Tak wła­śnie bez­pro­ble­mowe jest to w użyt­ko­wa­niu i obsłu­dze. To auten­tycz­nie jedno z naj­le­piej zapro­jek­to­wa­nych i funk­cjo­nu­ją­cych urzą­dzeń na rynku – małe, poręczne, mobilne, ze spo­rymi moż­li­wo­ściami. Prawie że mój ideał jabł­ko­wego urzą­dze­nia. Tu robisz “fire and for­get” a urzą­dze­nie sobie działa non stop od dwóch lat nawet nie jęk­nąw­szy. O to wła­śnie chodzi… […]

Dodaj komentarz