Menu serwera

Side Liner – My Guardian Angel

Side Liner – My Guardian Angel

Dawno już żadnej recenzji muzycznej nie pisałem. Nieco wyleciałem z wprawy, zastałem się, muzycznie co prawda dbam o rozwój ale z pisaniem jest jakby gorzej. To nie chodzi nawet o czas. Bardziej chyba chodzi o impuls. Dziś pragnę przedstawić Wam coś, co nie dość, że ów impuls wzbudziło, to w dodatku na tyle silny, że prócz samej recki, nieco materiału dodatkowego się zebrało (w tym i mała niespodzianka).

Swego czasu recenzowałem krążek Side Linera – Once Upon a Time. Wystawiłem mu wysoką notę ośmiu punktów w mojej dziesięciopunktowej skali. Dziś mógłbym tę ocenę tylko powtórzyć ale pewnie dałbym oczko niżej. Dlaczego? A dlatego, że jestem po przesłuchaniu My Guardian Angel

Kim jest Side Liner? To młody chłopak, Grek zwący się Nik Miamis, jeden z tego pokolenia elektronicznie rozwiniętych twórców. Grecja jest bowiem elektroniczną muzyczną potęgą i tak, jak zasadniczo niczym wielkim raczej pochwalić się nie może, tak jeśli o muzykę chodzi – może stanowić pewien wyznacznik jakości, twórczego pędu, wyobraźni i warsztatu. Side Liner to jeden z chyba bardziej znanych ichnich twórców. Koleś o bogatej wyobraźni muzycznej, umiłowaniu prostoty w muzyce ale przy okazji ową prostotą umiejący stworzyć niesamowite klimaty. Nawet składanki przez niego kompilowane mają to COŚ, co stanowi o sile składanek. Nova Natura to mój wręcz ideał składanek psybientowych. A prywatnie to strasznie miły i sympatyczny facet, bardzo pomocny i nieobruszający się na wspomnienie, że jego najnowszy album ukradłem w sieci :). Spoko, to tylko kwestia najbliższej wypłaty, gdy zaległości nadrobię i płytę kupię. Bo że kupię, to pewne. Uwielbiam, gdy twórca ma do słuchacza zdrowe podejście. To się udziela i słuchacz ma do twórcy podejście podobne – przede wszystkim zaś z własnej, nieprzymuszonej woli chce za pracę twórcy płacić. I jeszcze zrobi to z uśmiechem… Ot potęga netu i możliwość pomailowania z owym twórcom.

Wywiadu dziś nie będzie – ten skręcę przy okazji wyjazdu do Aten. Już na piwko żeśmy się umówili i spokoju chłopakowi nie dam :). Dziś będzie tylko opisanie kilku wrażeń, które towarzyszyły mi podczas słuchania płyty.

Side Liner dorasta. Krążek powstał w czasie jego pobytu w wojsku i jest na owe wojsko jego odpowiedzią. Spokojnie, nie ma tu wojskowego drylu, nie ma tu nic z bezduszności i braku indywidualizmu munduru. Jest coś wręcz przeciwnego: opisanie starcia jednostki twórczej z mechaniką, kółkami i zębatkami maszynerii wojskowej. Ten facet może na przeciw karabinom wyciągnąć tylko jedną broń – swoją wrażliwość. I robi to a broń ma sukinkot potężną!

My Guardian Angel jest przepełniony emocjami. Tak jak poprzednia płyta, tak ta nowa stawia na prostotę wyrazu, nieskomplikowane brzmienia i koncentruje się na uzyskaniu nieprzeciętnego klimatu. Wchłania nas ta muzyka i wciąga dogłębnie. Wymaga sporego zaangażowania a im owo zaangażowanie większe, tym więcej smaczków z tła zaczyna się wyłaniać. Niby proste, niby nieskomplikowane ale prowadzenie melodii, dbałość szczegóły, konsekwencja w brzmieniach i subtelne ozdobniki przewijające się gdzieś w tle – to stanowi o sile albumu i – paradoksalnie – w pewnej mierze o jego słabości. Kto bowiem oczekuje elektronicznego freestajlu – zawiedzie się srodze. Tu nie ma miejsca na jazzowy sposób sprzedawania emocji. Tu robi się to systematycznie, elektronicznie, ambientowo i z domieszką psy. Efekt? Jedna z lepszych płyt psybientowych, jakie było mi dane słyszeć ostatnimi czasy. Fantastycznie spójna, świetna brzmieniowo, przemyślana, ułożona, systematyczna a przy okazji niesamowicie intymna i głęboka.

Ogień i woda!

Side Liner drobił się swojego stylu, który jest chyba dosyć łatwo rozpoznawalny. Bardzo mi się ów styl podoba – w sporej mierze jego muzyczne pomysły pokrywają się z moimi. Często łapałem się na tym, że wiedziałem doskonale jak kawałek się dalej rozwinie i gdzie wjadą ozdobniki i co nimi będzie. Tak, ten styl jest na tyle prosty, na tyle intuicyjny, że przeciętny detepowiec nie ma problemów większych ze zrozumieniem i dopowiedzeniem sobie niezagranej reszty. Na czar stylu Side Linera składa się jednak jeszcze jeden element: idealne dobieranie sampli do stworzenia odpowiedniej atmosfery i wprost niewiarygodne wyczucie proporcji, w jakich owe sample należy dawkować. Niewiarygodne ale jakimś cudem ten facet potrafi wzbudzić jednocześnie myśli o uczuciach i technikaliach. Hail Side Liner!

Na płycie usłyszycie także kooperacje – świetnie wpasowane w ogólny klimat płyty a kawałek Something to Remember wydziergany przez diabli wiedzą ilu kolesi, to cudowne ożywienie dosyć melancholijnego ogólnego klimatu. Poza tym Zero Cult i Cydelix… znani, lubiani, nie raz przeze mnie wychwalani pod niebiosa.

Ten album to obowiązkowa pozycja w zbiorach każdego szanującego się fana psybientu. Po prostu trzeba to mieć i basta. Do płyty wracam prawie codziennie i nie mogę się od niej oderwać. Świetna sprawa!

Ocena w skali 1-10: 9


Niespodzianka!

Nie wiem, czy gdzieś na którymś z Polskich blogów już to robiono. Jeśli nie, to chyba po raz pierwszy w naszym grajdołku – czujcie się pozdrowieni przez Side Linera!

Side Liner pozdrawia Was

Niko to luźny koleś, z którym można spokojnie się mailami powymieniać, z którym można o muzyce popisać i na piwo się w Grecji umówić :). Jeśli kogoś płyta zainteresuje, śmiało ślijcie człowiekowi swoje uwagi. Chłonie jak gąbka i widzę, że lubi mieć kontakt ze swoimi słuchaczami. Bardzo fajne – do tego właśnie stworzono internet :).

OK, to teraz kilka linków:
Side Liner w Last.fm – warto rzucić okiem i uchem na kilka prezentowanych tam dokonań
Side Liner w Last.fm – nieco prywatniej, już jako człowiek do zaczepienia (zaczepiajcie!)
Side Liner w YouTube – nutka w tym filmiku rozwala…

Długie i dobrej jakości próbki utworów do przesłuchania:
posłuchaj… 01. Forgiveness
posłuchaj… 02. Far & Beyond
posłuchaj… 03. Memories (D.Batistatos remix)
posłuchaj… 04. My Guardian Angel
posłuchaj… 05. Universal Flow (vs Zero Cult)
posłuchaj… 06. New Order
posłuchaj… 07. Something To Remember (vs Stickleback vs Arcane Trickster)
posłuchaj… 08. Far East
posłuchaj… 09. Nightmare’s Music Box remix (vs Cydelix)
posłuchaj… 10. Differente (remix for Tim Vekka)

A jeśli o kupno chodzi (do czego namawiam – serio, artyści to ludzie z krwi i kości i po prostu wypada uszanować ich pracę), to adresy wszelkich możliwych sklepów online i nie tylko online znajdziecie we wpisie Side Linera na Last.fm. Niebawem też płyta ma się pokazać w iTunes Store. Oczywiście jako pozbawiony DRM album iTunesPlus. A gdyby ktoś chciał kupować za złotówki, to odsyłam do sklepu nobient.pl, którego strona dopiero co się tworzy (jak Filip mi pisze, w połowie maja ma śmigać) ale istnieje możliwość zamówienia albumu via mail (sklep małpa nobient.pl) w cenie 38,90 (plus pewnie przesyłka choć tego nie wiem). Szukajcie też nobient.pl na aukcjach Świstaka i Allegro.

Lipon Niko, tin egrapsa tin kritiki. Se ebxaristo gia to film kai gia tin musiki sou. Ena pragma sou zitao mono: KAI ALLO! :)

Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
Fresh Body Shop (tribute to)

Nie, nie będę grał, wygłupiał się czy co innego robił dziwnego. Po prostu zaproponuje posłuchanie kapeli, która bardzo przypomina Nine...

Zamknij