Papa CoSTa lata!

Piątkowy ranek, oczy led­wie co się otwie­rają po wczo­raj­szym sie­dze­niu do bóg raczwy wie­dzieć któ­rej nad ranem, by tylko nieco wię­cej Dragonballa obej­rzeć. Dzwoni tele­fon. Szybkim ruchem rzu­cam się na komórkę — cze­ka­łem na ten tele­fon i oto jest. Dzwoni Voytass: „CoSTa, za godzinę jestem. Już czas”. Coś we mnie drgnęło, coś się ode­zwało — jakaś tęsk­nota za przy­godą i zazdrość, że Voytass może a ja jestem na to za głupi. Zabiję Voytassa to mi zazdrość przej­dzie :). Godzinę póź­niej przy­bywa Voytass. Jestem gotowy, ogo­lony, wyką­pany, świeży i aż pod­ska­ku­jący z podniecenia.

Voytass mnie przeleci!

Wzniesie mnie na setki metrów w prze­stwo­rza roz­ko­szy. Pokaże mi jak małe są pro­blemy docze­snego świata w obli­czu obco­wa­nia z Otwartą Przestrzenią, pły­wa­nia po obło­kach i w dodatku z nim u boku. Że co, że peda­limy się na pro­chach? Nieee, po pro­stu Voytass w ramach wyla­ty­wa­nia godzi­nek dla trzep­nię­cia kolej­nego levelu w licen­cjach, wziął i stał się miło­sierny i mnie ze sobą zabrał. No i przeleciał :).

Polecieliśmy do Piły i z powro­tem a ja w mię­dzy­cza­sie zła­pa­łem bak­cyla fru­wa­nia. Drogi sport ale wart każ­dej ceny. Gdy przez moment pokie­ro­wa­łem Cessną, wie­dzia­łem już, że to mój żywioł. Drżyj Voytassie albo­wiem wyko­pię cię z tego inte­resu i będę sobie fru­wał sam. No i przy oka­zji — dzięki! Gdyby ci się kie­dyś nudziło fru­wać samemu — daj znać a z chę­cią będę znów przelecon :).

OK, dwa fil­miki. Pierwszy to touch­down na pil­skim lot­ni­sku a drugi to już lądo­wa­nie w macie­rzy­stej Kobylnicy. Na koniec zaś kilka fotek.

Lot z Voytassem — lądo­wa­nie w Pile
Lot z Voytassem — lądo­wa­nie w Kobylnicy

Obejrzyj w iPhone/iPod touch

2008.05.23 — Przelecony przez Voytassa

Obejrzyj zdję­cia

Kilka słów o CoSTa

Mąż, ojciec i w przyszłosci być może właściciel knajpy, w której będzie serwowana tylko wódka, tylko zimna i tylko na butelki.

Socjal

Jeszcze Ci mało? Śledź nas w sieciach społecznościowych...

11 Komentarzy do “Papa CoSTa lata!”

  1. SpeX 23/05/2008 do 19:21 # Odpowiedz

    Co to za zwrot ku google? Tu fil­miki na Youtube, wpis wcze­śniej mapka google.

    • CoSTa 23/05/2008 do 20:11 # Odpowiedz

      A dają wszystko za friko, co blo­ge­rowi potrzebne, to nie ma co kom­bi­no­wać i trza korzystać :)

  2. bartkorn 23/05/2008 do 20:38 # Odpowiedz

    Papa rzą­dzi ;> Też dał bym się prze­le­cieć :D

  3. sickboy 23/05/2008 do 20:59 # Odpowiedz

    dwa słowa.… ożesz kurwa!

  4. Biter 24/05/2008 do 13:44 # Odpowiedz

    Ha, prze­ży­cie zapewne nie­za­po­mniane, zazdrościć :)

  5. CoSTa 24/05/2008 do 20:48 # Odpowiedz

    [b]bartkorn[/b]: Powiadam Ci — warto :)

    [b]sickboy[/b]: Ejże, aż tak źle to chyba Voytass nie ląduje :)

    [b]biter[/b]: Jak już będę pilot, to też Cię prze­lecę, nie bój nic :)

  6. PeterCub 25/05/2008 do 20:34 # Odpowiedz

    Też chciał­bym, żebyś mnie prze­le­ciał, aż by mi się nie­do­brze zro­biło ;) Nie mia­łeś mdłości?

    • CoSTa 26/05/2008 do 04:32 # Odpowiedz

      Nie, nie mia­łem nawet od czego — Voytass to będzie as przestworzy :)

  7. klakier 26/05/2008 do 12:20 # Odpowiedz

    lecia­les do mojego ojczy­stego portu i nie dales znac osz ty xD a tak poza­tym to sza­cu­nek bo pil­skie lot­ni­sko to masa­kra jesli cho­dzi o lado­wa­nia :P jak­by­scie zasza­leli i stwier­dzili ze ladu­je­cie na innym pasie to mogli­by­scie stra­cic pod­wo­zie :P jest masa szcze­lin pro­wa­dza­cych do sta­rej pod­ziem­nej fabryki czol­gow i samo­lo­tow z 1 wojny swia­to­wej (tak z 1 wojny)

  8. Lookanio 27/05/2008 do 12:30 # Odpowiedz

    Tak to już z prze­la­ty­wa­niem… raz się spró­buje, koń­czyć się nie chce ;-) Sam mia­łem przy­jem­ność samo­dziel­nego lata­nia na/pod …szmatą (czyt. para­lot­nia) i mogę się domy­ślać rado­chy z ste­ro­wa­nia taką ces­sną. Ech… gdyby tylko licen­cja nie kosz­to­wała tyle co nie naj­gor­szy uży­wany samochód…

    PS Gratuluję wpisu. Czytając zaśmie­wa­łem się po… pachy (?)

    • CoSTa 28/05/2008 do 08:20 # Odpowiedz

      Ano, te ceny są zabój­cze :/. W połą­cze­niu z wymo­giem wyla­ta­nia godzin… Masakra.

      Ale za to jak fajowo się fruwa :)

Dodaj komentarz