Pierwsze grillowanie w naszym domu

No i jeste­śmy po pierw­szym gril­lo­wa­niu w naszym domu. Imprezka była nieco spon­ta­niczna ale zapału nam nie bra­ko­wało. Wyszedł za to nie­stety w całej pełni nasz brak doświad­cze­nia w orga­ni­zo­wa­niu grilla i w ogóle imprez na świe­żym (w miarę :)) powie­trzu. Naprosiliśmy ludzi a nie pomy­śle­li­śmy o takiej drob­no­stce, jak cho­ciażby umoż­li­wie­nie tymże ludziom sied­nię­cia gdzieś kąci­kiem. Krócej: sie­dzeń brak! Miałem kupić jakieś ogro­dówki ale tar­ga­jąc pod jedną pachą grilla, pod drugą jakieś pla­sti­kowe a duże opa­ko­wa­nie na coś, w dodatku kopiąc przed sobą da Majka w nabi­tej po brzegi Castoramie, po pro­stu już nie mia­łem siły po te sie­dze­nia leźć. Skończyło się na tym, że ludzi­ska jako te mrówki stali cze­ka­jąc wokół gril­lasa. Ot i nauczka na przy­szłość: zro­bić sporo żar­cia wcze­śniej a póź­niej pod­rzu­cić na ruszt dla pod­grza­nia i zro­bie­nia koloru a po zapcha­niu pierw­szej par­tii naj­głod­niej­szych gar­deł przy­stą­pić do gril­lo­wa­nia z praw­dzi­wego zda­rze­nia. Kolejna nauczka na przy­szłość: na sie­dząco je się lepiej. A kiedy ma się na czym swoje żar­cie poło­żyć i nie będzie to murek, para­pet czy inny pozbruk, no to już będzie bosko :).

Dzieciaki dopi­sały i robiły rze­czy nie­sa­mo­wite. Nie wiem jakim cudem ale bie­gały NON STOP! Na prze­strzał latały przez miesz­ka­nie wpa­da­jąc jed­nym wej­ściem a wypa­da­jąc dru­gim. Po dro­dze ska­kły po wszyst­kim i chyba nie­źle się bawiły. Dorośli zaś byli zbla­zo­wani, zmę­czeni sta­niem przy grillu i nawet ska­kać przy EyeToyu im się nie chciało :/.

No nic, ten pierw­szy raz to była nauczka na przy­szłość i zbie­ra­nie doświad­cze­nia. Z plu­sów: grill może i jest głupi ale za to jak tem­pe­ra­turę trzyma! Whoa, na tym można naprawdę nie­złe rze­czy robić. Muszę nieco pod­uczyć się w tym fachu i zacznę kum­plom pod piwo robić jakieś sym­pa­tyczne rze­czy. Z minu­sów: CoSTa, idioto, do grilla przy­dają się jesz­cze jakieś narzę­dzia — pod­bie­raki (czy jak to zwał), jakieś nabi­jaki (czy jak to zwał) czy inne takie… Zanotowane w notat­niczku ale oczy­wi­ście o takich dro­bia­zgach wcze­śniej pomy­śleć nie było można, co? Eeeech…

Foteczek sto­sun­kowo skrom­nie za to te z dzie­cia­kami mi wyszły nie­źle. Kochani, powtó­rzymy to ale obie­cuję — będziemy lepiej przy­go­to­wani. Dzięki za przyjście!

2008.05.10 — Grill ze znajomymi

Kilka słów o CoSTa

Mąż, ojciec i w przyszłosci być może właściciel knajpy, w której będzie serwowana tylko wódka, tylko zimna i tylko na butelki.

Socjal

Jeszcze Ci mało? Śledź nas w sieciach społecznościowych...

7 Komentarzy do “Pierwsze grillowanie w naszym domu”

  1. CoSTa 11/05/2008 do 19:49 # Odpowiedz

    Sorry — przez chwilę wpis chro­niony był hasłem. Nie wie­dzieć kiedy klik­ną­łem coś o raz za daleko. Jak widać wszystko wró­ciło do normy. Jeszcze raz — sorry.

  2. pemmax 11/05/2008 do 21:19 # Odpowiedz

    Ha, my dziś też roz­po­czę­li­śmy sezon. Big szasz­łyczki zostały wcią­gnięte na jed­nym oddechu ;-)

  3. zen 12/05/2008 do 08:50 # Odpowiedz

    CoSTa, cześć Ci i chwała! Grill uznaję za udany, a i nasze wspólne wyprawy piwne nieco inny wydźwięk w oczach mojej żony zyskały, więc audyt zna­jo­mych rów­nież można uznać za udany! Wielkie dzięki za zapro­sze­nie, tro­chę wstyd, że naj­da­lej mając, jako ostatni Wasze domo­stwo opuszczaliśmy ;)

    • doropha 13/05/2008 do 05:53 # Odpowiedz

      Zen: bar­dzo bar­dzo sie cie­szę, że przy­je­cha­li­ście, mam nadzieję, że jak już droge zna­cie bedzie się to zda­rzać częściej:)

      do Ani potrze­buję mały kon­takt, bo obie­cała jakieś fajowe przepisy…

      pozdra­wiam całą rodzinkę

  4. CoSTa 13/05/2008 do 03:25 # Odpowiedz

    [b]pemmax[/b]: Ano wła­śnie, szyb­kość poże­ra­nia prze­raża. Teraz na pewno będę przy­go­to­wy­wał wcze­śniej bo przy takiej ilo­ści ludzi jeden mały gril­lik nie daje rady :)

    [b]zen[/b]: Super dzięki wiel­kie za wpad­nię­cie. Rodzinkę masz super­ową a gwiazdy rzą­dzą! Następny raz będzie zde­cy­do­wa­nie lepiej zorganizowany :)

  5. Biter 13/05/2008 do 11:46 # Odpowiedz

    Cholernie żałuje że nie mogłem przyjść, ale następ­nym razem nad­ro­bię — zjem i wypije dwa razy tyle co normalnie ;)

Trackbacki/Pingbacki

  1. Rok 2008 w naszej rodzince… | CoSTa's Family Page - 21/10/2011

    […] na wycieczkę do Kórnika, by sobie to obej­rzeć. Było ślicz­nie, kwia­towo i w ogóle. Eksperymentowaliśmy także z gril­lo­wa­niem, co nie­stety nie wyszło naj­le­piej ale to chyba zro­zu­miałe — pierw­sze razy tak […]

Dodaj komentarz