Po WWDC’08 — moje wrażenia

Minęło już sporo czasu od applo­wego key­note wygło­szo­nego na WWDC a ja wciąż o tym ani słowa. Powody są pro­za­iczne — sys­te­ma­tyczny brak czasu na cokol­wiek, Euro i ogólne roz­prę­że­nie oby­cza­jów :). Zaległości jed­nak czas nad­ro­bić i tym spo­so­bem zabie­ram się za owo nadrabianie.

Zacznę może od tego, że treść pre­zen­ta­cji nie­zbyt mnie zasko­czyła. Czekający z zapar­tym tchem na nowe MacBooki, tablety czy co tam jesz­cze (o dziwo — wielu leci­wych już mac­fa­nów czuło nie­do­syt bra­kiem poka­za­nia nowych zaba­wek) zdra­dzają raczej śred­nie roze­zna­nie w tym, jak biz­nes jabłka się kręci. A biz­nes jabłka kręci się dobrze, pod kon­trolą i nie­spiesz­nie. Apple nie strzela coraz to now­szymi gadże­tami, nie roz­mnaża linii pro­duk­tów (ba! na moje oko nie­ba­wem iPody albo kom­plet­nie się zmie­nią, albo będą powoli kil­lo­wane w swoim obec­nym kształ­cie a linie pro­duk­towe zamy­kane), nie poka­zuje zaraz po pre­mie­rze MacBooka Air kolej­nej zabawki ze swo­jej stajni by nie tra­cić fokusu na swo­ich naj­waż­niej­szych celach. A cele są widoczne coraz lepiej i już teraz można powie­dzieć, że to wła­śnie za sprawą jabłka dokona się powolny ale nie­po­ha­mo­wany skręt w mobil­ność i nieco inne obco­wa­nie z kom­pu­te­rem, niż dzieje się to obec­nie. Jabcok zaczyna wdra­żać swoją plat­formę dla owej mobil­nej filo­zo­fii i już widzimy, co się na nią w tym momen­cie składa:

  • MacBook Air jako ultra­prze­no­śny sub­no­te­book (spo­dzie­wam się, że na jesieni pokażą nam chłopcy z Cuppertino nieco odświe­żoną wer­sję Aira, być może też nieco tańszą)

  • MacBook Pro dla power users wyma­ga­ją­cych mobil­nego desktopa

  • być może prze­trwa MacBook jako sprzęt “budże­towy” — lowend tak sza­le­nie popu­larny wśród stu­den­tów, który zapewne też przy jesieni otrzyma nowy wygląd, o któ­rym tyle się już spekuluje

  • iPhone/iPod touch jako ultra­mo­bilny, w pełni funk­cjo­nalny ter­mi­nal z bogatą ofertą opro­gra­mo­wa­nia, sen­sow­nym cza­sem dzia­ła­nia w sieci i łączący w sobie także role rozrywkowe

  • wszyst­kie ele­menty sys­temu mają współ­ist­nieć w ich­niej “chmu­rze” (Mobile Me) — wszel­kie istotne dane mają być zawsze pod ręką, ich syn­chro­ni­za­cja pomię­dzy urzą­dze­niami ma się dziać dla użyt­kow­nika trans­pa­rent­nie a dzięki push wszel­kie zmiany w danych mają mieć swoje odzwier­cie­dle­nie w pozo­sta­łych ele­men­tach systemu

Taką mniej wię­cej wizję mobil­no­ści przed­sta­wiło Apple. Warto zauwa­żyć, że nie ma w niej miej­sca na zbędne ozdob­niki — jap­cok wydaje się być nie­by­wale skon­cen­tro­wany na osią­gnię­ciu swo­jego celu i stara się do swo­jej wizji prze­ko­nać użyt­kow­ni­ków pro­stymi ale efek­tow­nymi meto­dami. Trzy modele note­bo­oków do wyboru, dwa urzą­dze­nia ultra­mo­bilne z mediami i dobro­dziej­stwem OSX na pokła­dzie i wszystko to od ręki w sieci i ze sobą gada­jące bez potrzeby zbyt­niego kom­bi­no­wa­nia ze strony użyt­kow­nika oraz dostępne w każ­dej chwili z netu. Coś Wam powiem — nie­któ­rych to skusi. I to bar­dzo. Ta pro­stota potrafi urzec. Owszem, nie jest to oferta dla wszyst­kich ale też nie do wszyst­kich jest ona kie­ro­wana. Apple ma swój tar­get i na nim się skupia.

Wszystkich znu­dzo­nych pre­zen­ta­cją iPhone 3G pra­gnął­bym zapy­tać — a o czym innym ma być mowa na kon­fe­ren­cji dewe­lo­pe­rów jak nie o nowo two­rzą­cym się rynku, który jak prze­wi­dują nie­któ­rzy może w ciągu roku uro­snąć do nie­praw­do­po­dob­nych sum rzędu miliarda dola­rów? Wszystkie miej­sca na WWDC poszły nie dla­tego, że po sieci krą­żyły plotki o pre­zen­ta­cji jakie­goś nowego note­bo­oka. Sprzedano wszyst­kie (nie­ta­nie) wej­ściówki ludziom, któ­rzy chcieli wziąć udział w semi­na­riach, wykła­dach, zaję­ciach i pre­zen­ta­cjach doty­czą­cych tego wła­śnie, nowego, wscho­dzą­cego rynku apli­ka­cji dla urzą­dze­nia, które dzięki nim może stać się nie tylko tele­fo­nem (zresztą miej­scami tech­ni­ka­liami roz­cza­ro­wu­ją­cym). Keynote Jobsa ma słu­żyć posia­niu pro­pa­gandy i poka­zać w przy­stępny spo­sób nam, nie-deweloperom, dla­czego warto inte­re­so­wać się roz­wo­jem iPhone/iPoda touch.

Prócz roz­wią­zań mobil­nych poru­szono pod­czas Keynote sprawę bar­dzo istotną — następcę Leoparda. Tu też roz­le­gły się jęki, że oto Apple nie wsa­dza bóg raczy wie­dzieć jakich baje­rów, że Jobs nie zapo­wiada jakichś rewo­lu­cji czy czego tam jesz­cze. Co w takim razie zapo­wiada Jobs? Przystopowanie i pracę nad wydaj­no­ścią, sta­bil­no­ścią i bez­pie­czeń­stwem sys­temu. Tylko tyle i aż tyle.

Miód na moje uszy!

Znając jabłko i tak wpa­kują pod maskę jakieś nowe tech­no­lo­gie, o któ­rych mało kto wspo­mni psio­cząc na brak trój­wy­mia­ro­wych Spaces czy czego tam. Mam wra­że­nie, że Apple nieco to wisi — mają wyty­czone cele i har­mo­no­gram ich osią­ga­nia. System ope­ra­cyjny insta­lo­wany na kom­pu­te­rach musi być tak jak tylko to moż­liwe spójny z sys­te­mem insta­lo­wa­nym na iPhone/iPodzie touch. Notebooki, desk­topy i iPhone/iPod touch mają współ­dzie­lić mak­sy­mal­nie dużo pro­gra­mi­stycz­nych roz­wią­zań. Kod napi­sany pod Mac OS X ma być mak­sy­mal­nie pro­sty do prze­nie­sie­nia na iPhone OS X. Ma to się wszystko ład­nie ska­lo­wać, ma być wydajne, ener­go­osz­czędne i bezpieczne.

Ma być dopieszczone.

Ludzie! Kto jesz­cze w dzi­siej­szych cza­sach dba o piesz­cze­nie kodu??? Od pro­jek­tan­tów apli­ka­cji inter­ne­to­wych, przez pro­gra­mi­stów gier, po ludzi two­rzą­cych sys­temy ope­ra­cyjne — wszę­dzie usły­szy­cie o potrze­bie opty­ma­li­za­cji roz­wią­zań. Słychać o nich czę­sto ale nie­stety widać już zde­cy­do­wa­nie rza­dziej. Parcie jest na ter­min wyda­nia i jego dotrzy­ma­nie, mniej­sze na wyda­nie cze­goś co będzie miało sens i nie zmusi użyt­kow­nika do kupie­nia nowego komputera.

Tak więc mnie info o Leopardzie Snow bar­dzo cie­szy. Niechaj tam grze­bią ile wle­zie — jeśli w wyniku otrzy­mam coś jesz­cze szyb­szego (a Leopard u mnie naprawdę potrafi poka­zać pazurki), sta­bil­niej­szego (na to się nie uskar­żam — póki co rock ste­ady), bez­piecz­niej­szego (oj tu Apple ma sporo za uszami) i umoż­li­wia­ją­cego łatwe wyko­rzy­sty­wa­nie tych samych fra­me­wor­ków na tak skraj­nie róż­nych urzą­dze­niach jak Mac Pro i iPhone — jestem na tak. I prze­żyję brak kolej­nego gadżetu wie­dząc, jak pod niebo zaraz wystrzeli funk­cjo­nal­ność tego, na co już wyda­łem kasę.

Ogólnie zaś key­note było takie, jakie spo­dzie­wa­łem się, że będzie. Swego czasu zasta­na­wia­łem się, co Jobs pokaże na tym WWDC i w sumie nie­wiele się pomy­li­łem. Nie było “now”, na start plat­formy będziemy musieli nieco pocze­kać. OK, pocze­kam i z chę­cią zoba­czę, jak to się będzie spra­wo­wało. Mam kilka wąt­pli­wo­ści (kaman, brak syn­chro­ni­za­cji ToDosów i nota­tek? Znowu??? Apple!!! I co to ma być, że do pli­ków będę mógł się dostać tylko via załącz­nik do maila? Pojebało??? Od czego mi ten cały iDisk jak nie będę mógł sobie z niego doku­men­tów na iPoda pobie­rać i na nim ich skła­do­wać? Apple!!!) ale ogól­nie jestem dobrej myśli. Zobaczymy jak będzie. Z innych roz­cza­ro­wań — upgrade softu wpro­wa­dza kilka faj­nych rze­czy ale wciąż nie­roz­wią­zane są tak pod­sta­wowe jak cho­ciażby syn­chro­ni­za­cja ToDosów czy nota­tek. O copy-paste nie­obec­nym w iPhone/iPodzie touch że już nie wspo­mnę. Miłe jest nato­miast obni­że­nie ceny za upgrade dla toucha. 10 dolców to żadne pieniądze.

Inni makju­ze­rzy zazwy­czaj pod­czas key­note się nudzili, o czym ład­nie i obra­zowo pisali. Ja się nie nudzi­łem — widzę powsta­jący rynek, widzę jak bar­dzo duży będzie miał on wpływ na naj­bliż­sze lata roz­woju mobil­nych urzą­dzeń i moż­li­wo­ści zara­bia­nia za ich pomocą. To key­note nie było prze­ło­mowe w sen­sie poka­zy­wa­nia nowych zaba­wek. To key­note słu­żyło una­ocz­nie­niu, jaki kolejny już (po kom­pu­te­rach i iPo­dach oraz całą otoczką z nimi zwią­zaną) poten­cjal­nie ogromny rynek Apple wła­śnie uru­cha­mia. Świa­tem może to nie wstrzą­śnie ale na pewno na dłuż­szy czas wyzna­czy trendy w dostę­pie do opro­gra­mo­wa­nia i zara­bia­niu na jego tworzeniu.

Czyli jestem na “tak” czy na “nie”? Powiedzmy, że takie ostrożne “tak” i bar­dzo dużo sym­pa­tii i życzeń powo­dze­nia z mojej strony dla Apple. Niechaj namie­szają nieco. Są w tym dobrzy a ja wresz­cie chciał­bym pograć solid­nie na moim touchu :).

PS. Oj meczy cho­rób­sko naszego Stevie-O, oj męczy… Powrotu do zdro­wia tylko wypada życzyć.

Kilka słów o CoSTa

Mąż, ojciec i w przyszłosci być może właściciel knajpy, w której będzie serwowana tylko wódka, tylko zimna i tylko na butelki.

Socjal

Jeszcze Ci mało? Śledź nas w sieciach społecznościowych...

16 Komentarzy do “Po WWDC’08 — moje wrażenia”

  1. Mariusz 19/06/2008 do 17:15 # Odpowiedz

    Macbook Pro i nowy iPhone to mój gadże­towy tar­get na naj­bliż­sze kilka miesięcy ;)

  2. BS 19/06/2008 do 17:28 # Odpowiedz

    ten jeczacy to pew­nie ja? ;) tyle ze ja jecze z innych pozy­cji — apple zawsze opty­ma­li­zo­walo kod dzieki czemu tygrys na sta­rych kom­pach dzia­lal lepiej niz pan­tera a jeki wzbu­dza raczej fakt ze naj­wy­ra­zniej leoparda wypu­scili za wcze­snie. mysle ze powin­ni­smy teraz sie­dziec na 10.4.15 i z zapar­tym tchem cze­kac na pre­miere 10.5 — zopyt­ma­li­zo­wa­nego, bez­piecz­nego i z 300+ baje­rami. bo jak na razie snow leopard wyglada jak service pack a nie kolejna wer­sja systemu…

  3. btd 19/06/2008 do 17:45 # Odpowiedz

    Tylko jedno ale: lap­top jako zamien­nik desk­topa jest gówno warty, chu­jowy i jeśli takie jest zało­że­nie steve (ileż czasu minęło od ostat­niej zmiany maka mini?) to on ma wszy na pępku i nadaje się do pisu.

    I power mac nie jest zamiennikiem.

    No chyba że steve kreuje use­rów na ‘sin­gli’ bez cze­goś takiego jak dom, tylko cały czas snu­ją­cych się po star­bucks. Ale wtedy powiem: fuck you steve, nie chcesz mojej kasy to zro­bię sobie hackintosha.

  4. byte 19/06/2008 do 18:54 # Odpowiedz

    O tym bez­pie­czeń­stwie, to mogliby przez przy­zwo­itość nie wspo­mi­nać jed­nak. System ma być bez­pieczny w prze­wi­dzia­nym okre­sie jego wspar­cia przez pro­du­centa — to żadna łaska. Dobrze pamię­tam jak bez­pieczny miał być Leopard. Mam sobie kupo­wać bez­pie­czeń­stwo za kolejne pińc­set złotych?

  5. xx 19/06/2008 do 19:38 # Odpowiedz

    Jakby chciał zachę­cić użyt­kow­ni­ków do wyboru jego pro­duk­tów to wybór jest jeden — obniżka cen, być może zaha­cza­jąca nawet o mały dum­ping. I star­czy, wtedy np. w Polsce MacBooki mają szanse na zdo­by­cie pokaź­nej czę­ści rynku (bo to jest fajny pomysł na sprzęt — uży­walny kom­pu­ter i w dodatku nie­wielki), za to bra­kuje 14-calowego MacBooka (Pro)

  6. zx 19/06/2008 do 21:00 # Odpowiedz

    A ja zaczy­nam krę­cić nosem na Apple. O ile OSX dalej jest naj­lep­szym wybo­rem w tej chwili, to już _cała reszta_ zaczyna się gubić. Apple za bar­dzo jedzie na kasę, co do tej pory było mniej widoczne. Mamy obci­na­nie funk­cji tylko dla­tego, żeby móc wydać je w następ­nej wer­sji sprzętu. I trans­ak­cją wią­zaną na iPhone to ja sobie mogę tylną część pode­trzeć. Jeśli szybko nic się nie zmieni to chrza­nię iPhone i kupię coś innego.

  7. CoSTa 20/06/2008 do 06:45 # Odpowiedz

    [b]mariusz[/b]: Dla mnie iPhone — o ile Orange da jakieś sen­sowne taryfy i cenę nie z kosmosu.

    [b]BS[/b]: Między innymi i Ty :). Przypominam sobie Bartoszu Twoje narze­ka­nia na obsu­wa­jącą się pre­mierę Leoparda. Wolę nawet nie myśleć co pisał­byś, gdyby Leo wycho­dził na nie­daw­nym WWDC… To prawda, co swego czasu pisa­łeś — iPhone zapewne zeżarło sporo zaso­bów poświę­co­nych Leopardowi. Można mieć o to pre­ten­sje do Apple, to pewne. Miałeś Ty, mia­łem i ja, efekt jest taki, że mamy i iPhone, i Leoparda. Premiera oby­dwu wypa­dła śred­nio. iPhone naro­bił szumu ale jakąś rewo­lu­cją nie jest. Ot słu­chawka (dosyć prze­ciętna) ze świet­nym inter­fej­sem. Leopard zaś łatany jest co chwilę kolej­nymi service pac­kami, a im bar­dziej jest łatany i im więk­szy service pack — tym wię­cej maru­dze­nia ;). Niemniej oby­dwa pro­dukty są roz­wi­jane, doda­wana jest funk­cjo­nal­ność do iPhone a Leopard nie­ba­wem doczeka się liftingu bebe­chów ponoć spo­rego. Można patrząc na to narze­kać, że od razu nie dostało się wszyst­kiego. Można też patrzeć real­nie i zauwa­żyć, że ina­czej się chyba nie dało. Japcok nie działa w próżni — wyszła Vista, lap­topy tanieją i są coraz ład­niej­sze… O kon­su­menta trzeba powal­czyć i Apple to robi. Lepiej lub gorzej a to co wyszło gorzej, dosyć szybko stara się napra­wić (kwe­stie bez­pie­czeń­stwa Leo pominę mil­cze­niem, popa­stwiłby się nad nim Byte, gdyby chciało mu się pisać :)).

    [b]btd[/b]: Nie kumam — czemu tak strasz­nie prze­kli­nasz na lap­topy? Skoro ich nie potrze­bu­jesz to ich nie kupuj i uży­waj desk­topa, w czym pro­blem? Jabłkowymi desk­to­pami są iMaki, Maki mini to lowendy, ich­nia budże­tówka do biura i do sur­fo­wa­nia po necie.

    Co to jest power mac? Są Maki Pro — wycze­sane (i w pizdu dro­gie) desktopy.

    Btd, jeśli szef jakiejś firmy na coś Cię kreuje, to Ty stary spo­wol­nij nieco :). Dla desk­to­pow­ców jabłko ma iMaka i Maka Pro.

    [b]byte[/b]: Masz oczy­wi­ście rację a co do kosztu nowego sys­temu — nie mam poję­cia ile będzie kosztował.

    [b]xx[/b]: Nie. Apple nie obniża i raczej nie obniży cen w zna­czący spo­sób. To ich model biz­ne­sowy, który w dodatku się spraw­dza i pozwala przy udziale jakichś 6% w rynku pece­tów być firmą wyce­nianą na wię­cej, niż Dell, który udziału ma że daj ci boże zdro­wie. O dum­pingu żad­nej mowy nie będzie. To nie ta firma, nie ten model biz­ne­sowy, nie ten tar­get klientów.

    [b]zx[/b]: Kocham te stwier­dze­nia „Apple za bar­dzo jedzie na kasę” :)… A na co ma jechać? Ma zara­biać, takie jest jego cham­skie zada­nie :). Oczywiście, że jedzie na kasę — tak samo jak każda inna sza­nu­jąca się firma.

    A o co cho­dzi z tą trans­ak­cją wią­zaną??? Nic na temat trans­ak­cji wią­za­nych nie wiem i bar­dzo mnie teraz zacie­ka­wi­łeś tym stwier­dze­niem. O co cho­dzi zx?

  8. btd 20/06/2008 do 06:54 # Odpowiedz

    Nie prze­kli­nam lap­to­pów, sam uży­wam, tylko brak nor­mal­nego desk­topa. Jednak iMac nie jest nor­mal­nym desk­to­pem, tylko moni­to­rem z desktopem.

    Jak ktoś chce mieć inny moni­tor niż apple bądź ma swój, to zostaje mu dawno nie uak­tu­al­niany low end, co nie jest wyborem.

    • CoSTa 20/06/2008 do 07:55 # Odpowiedz

      OK btd, jadu wyla­łeś a cho­dzi Ci o to, że nie możesz sobie uskła­dać tego, na co masz chęć i posta­wić na tym OSX. Tak, masz rację — jap­cok nie ma dla Ciebie oferty w takim razie. Aż takie to pro­ste. Całej reszty o sin­glach itd. nadal nie kumam :).

  9. zx 20/06/2008 do 08:43 # Odpowiedz

    Widzisz — ja nie mam pre­ten­sji, że firma chce zara­biać. Ale liczy się dla mnie podej­ście do kon­su­menta. Apple do tej pory wypa­dało cał­kiem nie­źle w tej kwe­stii, jed­nak ostat­nio coś się zmie­niło. Krojenie softu tylko dla­tego, żeby za jakiś czas dodać jakąś funk­cjo­nal­ność i sprze­dać nową wer­sję przy­po­mina mi prak­tyki MS. Z takiego pociągu ja wysia­dam. O ile zakład, że copy/paste pojawi się w kolej­nym iPhone?

    A trans­ak­cja wią­zana, to ogra­ni­cza­nie sprzętu tylko do jed­nego dostawcy. Chodzi mi o to, że nie mogę sobie kupić iPhone i wsa­dzić tam jakiej­kol­wiek karty chcę. Pierwsza wer­sja — jasne, dla­czego nie — w końcu trzeba spraw­dzić nowy sprzęt, a samemu raczej ciężko i jakaś pomoc ze strony popu­lar­nego ope­ra­tora się przyda. Ale kiedy jest już się na rynku, i zaj­muje cał­kiem nie­złą pozy­cję, nie ma już po co wią­zać się na stałe. A jeśli ktoś mi powie, że gdy pojadę za gra­nicę, nie mogę sobie kupić pierwszej-lepszej pre-paid, żeby nie pła­cić kosmicz­nych sum za roaming, to wybacz — kupię sobie nokię i jakoś prze­bo­leję gor­szy interfejs.

  10. BS 20/06/2008 do 09:02 # Odpowiedz

    czlo­wiek narzka gdy ktos mu cos obieca a potem nawali. gdyby zapo­wie­dzieli pre­miere leo na pozniej byloby po pro­stu wie­cej cze­ka­nia i mimo wszystko mniej narze­ka­nia. mogli zreszta wypu­scic jakas publiczna bete jesli zale­zalo im na poka­za­niu ze vista znow zosta­nie w tyle. zreszta narze­ka­nie narze­ka­niem — zawsze bedzie bo to czesc „zawodu blo­gera” — gdy­by­smy tylko chwa­lili nie daloby sie tego czy­tac, prawda? imho szybka pre­miera, kie­ru­nek zmian i nazwa 10.6 nie jest nie­winna i poka­zuje ze to nie tyle ewo­lu­cja a raczej zakon­cze­nie poprzed­niego pro­jektu ktory tra­fil na rynek nie­kom­pletny. co widac sly­chac i czuc. a iphone im aku­rat wyszedl — nie wazne co potrafi tele­fon wazne co potrafi z nim uzyt­kow­nik. to nie jest tylko inter­fejs to jest az inter­fejs — w sze­ro­kim rozu­mie­niu tego slowa. imho iphone byl rewo­lu­cja i w odro­znie­niu od leo od samego poczatku — mimo wyty­ka­nym mu powszech­nie bra­kow — byl udany.

  11. CoSTa 20/06/2008 do 09:15 # Odpowiedz

    [b]zx[/b]: Zgodziłbym się gdyby nie to, że upgrade softu dla iPhone są bez­płatne. iPhone 3G i iPhone będą bie­gały na tym samym sof­cie więc argu­ment o wypusz­cza­niu nowego urzą­dze­nia po to, by sobie kabzę nabić opro­gra­mo­wa­niem raczej nie­zbyt trafny. A z tym nie­szczę­snym copy-paste to mają cho­lera widocz­nie spory pro­blem — rzecz od dawna wycze­ki­wana a jobów jab­cok za to zebrał co nie­miara. Widać nie mogą wpaść na sen­sowną imple­men­ta­cję tej funkcji.

    Co do abo­na­men­tów i wią­za­nia z ope­ra­to­rem — słusz­nie. Też chciał­bym móc po pro­stu wydać te 2kPLN i po pro­stu mieć słu­chawkę na wła­sność i móc wsa­dzić tam cokol­wiek. Nokie czy inne tele­fony mogę sobie tak kupić, czas by jap­cok jakieś nauki z tego wyniósł.

    [b]bs[/b]: OK, widać róż­nimy się w oce­nie tego samego. Na mnie pre­miera iPhone nie wywarła takiego wra­że­nia jak udo­stęp­nie­nie SDK bo tu wła­śnie fun begins — otwo­rzy się spory rynek i posia­da­nie tego nie­ta­niego tele­fonu będzie miało sens. A Leo od samego początku był dla mnie mocno nowa­tor­ski za to, co zasia­dło pod maską i co naj­wi­docz­niej przej­dzie kolejny etap roz­woju. No i dobrze, byłoby nudno, gdyby wszy­scy pisali i myśleli to samo i tak samo :)

    • btd 20/06/2008 do 11:18 # Odpowiedz

      A w win­dows mobile kopiuj-wklej (a nawet wytnij) jest od zawsze. Kurde dziwne.

      No ale pew­nie wg fan­bo­jow jesli apple nie zro­bilo tak pod­sta­wo­wej funk­cji to tylko ci sie wydaje ze potrze­bu­jesz jej. Apple sie nie myli ;-)

      • CoSTa 21/06/2008 do 16:10 # Odpowiedz

        Dokładnie btd — kurde dziwne. Też nie wiem co prze­szka­dza tę funk­cjo­nal­ność wrzu­cić do softu. Tym bar­dziej, że można to chyba sen­sow­nie zrobić.

        Nie wiem jak fan­boye — mnie brak copy-paste cza­sem do szew­skiej pasji dopro­wa­dza :). Ot sko­pio­wa­nie dur­nego linka cho­ciażby i wrzu­ce­nie do wpisu — nie do zro­bie­nia. Co za szajs!

  12. www.myapple.pl 20/06/2008 do 12:17 # Odpowiedz
  13. user_jgora 24/06/2008 do 19:38 # Odpowiedz

    Witam. To ja moze bylem zbyt wyma­ga­jacy w sto­sunku do WWDC, ale nastepca mini i nowe ACD kie­dys moglyby sie juz poka­zac, kie­dys musimy sie tego doczekac :)

Dodaj komentarz