Wypad na zakupy i jak iSpot daje dupy :)

Sobota to był przy­jemny dzień, który minął nam na wyda­wa­niu pie­nię­dzy. Nie to, żeby­śmy je mieli ale po pro­stu trzeba było już Majce kupić jakieś ubra­nia (bab­cia Wula nawala w całej roz­cią­gło­ści — zapo­mniała chyba o wnusi, o dniu dziecka i całej tej resz­cie, która przy­mu­si­łaby ją do lek­kiego nas wspo­mo­że­nia w trud­nym dziele nadą­że­nia za roz­ro­stem córy naszej). Miałem sprytny plan, by oto dnia tego wresz­cie drogą kupna wejść w posia­da­nie sys­temu ope­ra­cyj­nego o nazwie Leopard ale poznań­ski iSpot posta­no­wił, że mi sys­temu nie sprzeda. Ponoć dla­tego, że nie ma. Na stro­nie pisało, że jest dostępny w każ­dej chwili. W Poznaniu „każda chwila” ozna­cza mniej wię­cej „za tydzień”. No kaman, kochani, bez jaj­ców… To mnie impuls targa na zakupy i wywa­le­nie kilku stó­wek na sys­tem a tu go brak? Eeech, gdyby Cortland dzia­łał w soboty… A tak Doropha puściła wszyst­kie wolne zasoby i mogę się znów na naj­bliż­sze pół roku tylko obli­zy­wać na myśl o prze­siadce na naj­now­szą wer­sję systemu :/.

Anyway — było faj­nie, wesoło, na słodko i ogól­nie w miłej atmos­fe­rze. Ja wiel­ko­pań­sko mówi­łem „ależ oczy­wi­ście żono, kup sobie to, wyglą­dasz w tym ślicz­nie” a w duchu dar­łem szaty odej­mu­jąc zło­tówki od kwoty prze­zna­czo­nej na sys­tem. Z tego wszyst­kiego kupi­łem sobie huba USB z wła­snym zasi­la­niem i marki D-Link. Jezu, brzyd­kie to aż zęby bolą. Szczęściem nie muszę trzy­mać tego cze­goś na widoku. Działa owszem dobrze ale o mamo, jak można takie rze­czy pro­jek­to­wać? Straszna wizu­alna kupa.

A poni­żej kilka fotek z wypadu. Zdecydowanie naj­lep­szą fotkę mach­ną­łem Majce w roli tor­to­wego potwora. A, no, jesz­cze sukie­neczka z faj­nym dese­niem jest niezła :).

2008.05.31 — Wypad na zakupy

Obejrzyj zdję­cia

Kilka słów o CoSTa

Mąż, ojciec i w przyszłosci być może właściciel knajpy, w której będzie serwowana tylko wódka, tylko zimna i tylko na butelki.

Socjal

Jeszcze Ci mało? Śledź nas w sieciach społecznościowych...

10 Komentarzy do “Wypad na zakupy i jak iSpot daje dupy :)”

  1. byte 01/06/2008 do 09:56 # Odpowiedz

    A na tor­ren­cie nie dają? Serio? Pobrać, instal­nąć, kupić.

    • CoSTa 01/06/2008 do 10:29 # Odpowiedz

      Dają. Ale jakoś nie chcę tak. Ogólnie — coraz mniej mnie się tor­rent odpala. Filmy jeno jakieś mnie się cią­gną a i to rzadko. Nie wiem, chyba się lega­li­zuję coraz bar­dziej i robię się porządny :).

      No ale z tym tor­ren­tem sprawa warta uwagi. No bo ileż mogę cho­lera czekać…

  2. byte 01/06/2008 do 11:15 # Odpowiedz

    Swoją drogą to możesz pra­co­wej płytki użyć, nie? :)

  3. btd 01/06/2008 do 11:57 # Odpowiedz

    Jak dla mnie to sam sobie jestes winny ze przez pol roku bedziesz cze­kac. Po co dales babie cala kase ;-p

  4. CoSTa 01/06/2008 do 14:57 # Odpowiedz

    [b]byte[/b]: Nie — to instalka dla iMaka. Na mini nie pój­dzie. Próbowałem :)

    [b]btd[/b]: Ty jesz­cze młody mał­żeń­skim sta­żem jesteś więc mało jesz­cze wiesz o żonach :)

    • btd 02/06/2008 do 06:34 # Odpowiedz

      ;-p Spoko spoko u mnie to ja jestem od wyda­wa­nia pie­nię­dzy, Basia jest od tego zebym nie wydal wszyst­kiego. A ze ja mam prio­ry­tety usta­wione, leoparda juz dawno mam ;-)

  5. klakier 02/06/2008 do 07:50 # Odpowiedz

    nie scia­gaj pira­tow costa … prze­stan … juz lepiej zgrac od kogos kopie zapa­sowe mozemy sobie robic ;) a te piratki cze­sto sa mody­fi­ko­wane nie lad­nie … chcesz to ci nagram mam wer­sje dla imaca alu jak cos … a jesli potrze­bu­jesz inna instalke to sie zala­twi ale nie z torrentow

  6. CoSTa 02/06/2008 do 13:42 # Odpowiedz

    [b]btd[/b]: Bogu dzię­kuj, Basię pod nogi podej­mij, zagraj w totka bo szczę­ście w życiu masz nie­ziem­skie :). W mojej rodzi­nie jestem pod total­nym pan­to­flem i pół­ob­ro­tem mojej żony…

    [b]klakier[/b]: Dzięki Klakier, po pro­stu pocze­kam jesz­cze nieco i tyle.

  7. rafaelmet 03/06/2008 do 07:55 # Odpowiedz

    Costa, to nie działa tak, że jak coś jest na stro­nie dostępne to będzie na 100% w salo­nie. To co widzisz na www, to sklep inter­ne­towy z osob­nym maga­zy­nem, taki kolejny iSpot tylko wir­tu­alny. Chłopaki chcie­liby Ci sprze­dać Leosia, bo mają od tego prowizję.

    Proponuję przed wizytą w iSpo­cie wysła­nie maila, czy mają inte­re­su­jącą Cię rzecz na sta­nie. Jeżeli nie, to niech ścią­gną z maga­zynu lub innego salonu i Tobie zare­zer­wują. Jak salon zama­wia 10 sztuk, a dostaje 5 pły­tek to sorry, ale naprawdę załoga nic nie jest wsta­nie zrobić.

    • CoSTa 03/06/2008 do 10:12 # Odpowiedz

      Rozumiem, jasne. Do załogi iSpota nie mam nic wię­cej prócz zwy­kłego zadba­nia o dostęp­ność towaru. Wysyłanie maili i czego tam jesz­cze raczej nie ma miej­sca przy zaku­pach robio­nych pod wpły­wem impulsu (a mnie aku­rat naszło na wywa­le­nie kilku stó­wek) i to wsio. Prowadząc sklep, mając okre­śloną ofertę wypa­da­łoby znać/zadbać o stany maga­zy­nowe. A kiedy sły­szę „będzie gdzieś mniej wię­cej za tydzień” to zaczy­nam wer­to­wać kartki kalen­da­rza by upew­nić się, że mamy 21-szy wiek.

      W skró­cie: tak się biz­nesu nie pro­wa­dzi. Szczególnie sprze­da­jąc dobra ogól­nie pojęte jako te bar­dziej eks­klu­zywne. Z całym sza­cun­kiem dla załogi poznań­skiego iSpota oczywiście :)

Dodaj komentarz