Śmigam teraz niczym Leopard :)

Ano, stało się naresz­cie to, co stać się musiało wcze­śniej czy póź­niej. Mój kot sko­czył leviec wyżej i nazywa się teraz Leopard a nie Tiger. Wszystko za sprawą Bycika i jego nama­wia­nia, by teraz pobyć nieco nie­le­gal­nym i zale­ga­li­zo­wać się z cza­sem. Miał rację a ja cie­szę się swoim nowym sys­te­mi­kiem jak dziecko :). O tym jak się insta­luje Leoparda i jak bar­dzo skom­pli­ko­wany pro­ces to jest — o tym nieco dalej. Póki co zaś może wytłu­ma­czę się z takiego pisa­nia w kratkę.

Mac OS X Leopard - screen 01
Leopard na biurku moim stoi…

Kratka spo­wo­do­wana jest naj­pro­ściej rzecz ujmu­jąc moimi przy­go­dami z pra­co­wym iMa­kiem. Jak się bowiem oka­zało kupno i posta­wie­nie tego na biurku to jedno, jed­nak zmi­gro­wa­nie danych i to w dodatku z zacię­ciem do ich przej­rze­nia i wstęp­nego pose­gre­go­wa­nia — oj to już zupeł­nie ale to zupeł­nie co innego. Prawda jest taka, że przez trzy lata pracy w Kronospanie zebrało mi się śmieci na ich­nich twar­dzie­lach co nie­miara. Mniej wię­cej wiem gdzie co jest ale już widzę na czym polega wyż­szość narzę­dzi wyszu­ku­ją­cych nad nie wia­domo jak nawet zadbaną struk­turą kata­lo­gów trzy­ma­ją­cych i segre­gu­ją­cych dane. Takie (kata­lo­gowe) roz­wią­za­nie jest mało efek­tywne przy dzie­siąt­kach tysięcy pli­ków, z któ­rych więk­szość i tak wystę­puje w kilku wer­sjach. Weźmy takie logo­typy dla przy­kładu. Niby jedno logo ale prze­cież trzeba mieć pod ręką wer­sję cmy­kową, w Pantone, z polem ochron­nym, bez pola, z outline, w kontrze itd., itp. Nad tym można zapa­no­wać ale jest to nad wyraz męczące.

Potrzebne mi jest narzę­dzie w stylu iTu­nes dla wszel­kiej maści pli­ków, nie tylko tych mul­ti­me­dial­nych. Narzędzie, które zadba o roz­miesz­cze­nie pli­ków w bazie pli­ków, zmusi do ich ota­go­wa­nia (Leap rzą­dzi ale to jesz­cze nie to) i ogól­nie do odwa­le­nia raz brud­nej roboty przy umiesz­cza­niu pliku w bazie po to, by póź­niej już się głu­po­tami nie stre­so­wać tylko zgrab­nie i szybko potrzebne dane wyszu­ki­wać. Spotlight ma moc ogromną ale potrze­buję cze­goś bar­dziej wyspe­cja­li­zo­wa­nego. No nic, może pojawi się nie­ba­wem taki jeden pro­gram, o któ­rym swego czasu wspo­mi­nał Paweł Tkaczyk

No więc ta cała migra­cja danych i ogólna zadymka w robo­cie (w mię­dzy­cza­sie oczy­wi­ście muszę strze­lać pro­jekt za pro­jek­tem i robić rze­czy zwy­cza­jowo „panie Kostku ale to na wczo­raj”) poskut­ko­wała opusz­cze­niem bloga i coraz póź­niej­szym wra­ca­niem do domu. W pią­tek przy­la­złem do cha­łupy jakoś koło 20-tej i chyba powoli zaczy­nam mieć dość kom­pu­te­rów w ogóle. No, przy­naj­mniej do czasu posta­wie­nia nowego systemu :).

No wła­śnie jak się toto posta­wiło? Zapraszam. Mało scre­enów, kilka porad i mnó­stwo ocze­ki­wa­nia na Wasze rady.

Przeprowadziłem insta­la­cję „na czy­sto”. Żadne tam upgrade czy jak to zwał. Nowy sys­tem ma być świeży i czy­sty jak tylko się da. Problem? No jasne — wszyst­kie dane i usta­wie­nia. Jak tym się zająć? Rzecz oczy­wi­sta: iBac­kup! Darmowe, genialne narzę­dzie do inte­li­gent­nego bac­kupu i — co waż­niej­sze — przy­wra­ca­nia danych. Program ofe­ruje bac­kupy robione na zasa­dzie „maile i usta­wie­nia pro­gramu”, „prze­glą­darka i jej usta­wie­nia”, „key­chain (taka baza wszel­kich kluczy/haseł/poufnych danych w OSX)”. Po posta­wie­niu sys­temu po pro­stu zazna­cza się co chce się przy­wró­cić i to wszystko — nagle masz maile tak, jak mia­łeś je w poprzed­niej wer­sji sys­temu, wszyst­kie hasła i inne potrzebne dane. Plusy takiego roz­wią­za­nia? Czysty sys­tem, bez zbęd­nych jakichś biblio­tek, które na pewno zbie­rają się z cza­sem i innego guana zebra­nego w trak­cie pracy.

iBackup - screen 01

Reinstalacja pro­gra­mów na pewno jest cza­so­chłonna. Ale tu też zna­la­zły się plusy — kilka ład­nych giga­baj­tów gier i pro­gra­mów, o któ­rych kom­plet­nie zapo­mnia­łem i któ­rych nie odpa­la­łem od nawet nie wiem jak dawna. To wszystko w try­bie przy­spie­szo­nym pole­ciało w pie­rony i ślad po nich w sys­te­mie nie został. Ogólnie — czuję czy­stość i zapach deter­gen­tów uno­szą­cych się z sys­temu. I o to chodziło :)

A sam Leopard insta­lo­wał mi się ład­nie i szybko. Płytę prze­rzu­ci­łem w obraz (trzeba scho­wać na przy­szłość na wszelki wypa­dek), obra­zek zgra­łem na booto­walną par­ty­cję i insta­lo­wa­łem Leosia z dysku twar­dego. Poszło naprawdę szybko. Sieć sama się skon­fi­gu­ro­wała (nie spo­dzie­wa­łem się niczego innego po współ­pracy z AirPortem Express :)), sys­tem ład­nie po Polsku do nas gada i jedyny jak na razie minus to brak języka pol­skiego w sys­te­mo­wym module spraw­dza­nia pisowni. Problem roz­wią­zuje insta­la­cja CheckSpella i wybra­nie w opcjach spraw­dza­nia pisowni języka pol­skiego. Niezbyt to fajne, mogło się jabłko posta­rać o nasz język, skoro już w sys­te­mie ów oferuje.

Cała reszta to już prak­tycz­nie bajka. System jest SZYBKI. Na moim lowen­do­wym mini z jed­nym giga­baj­tem ramu sprawy zaczęły zupeł­nie ina­czej wyglą­dać niż na wysłu­żo­nym Tigerku. Nie to, żeby nagle Photoshop zaczął fru­wać ale czuje się zde­cy­do­wa­nie opty­ma­li­za­cję ele­men­tów sys­temu — beach­ball to sto­sun­kowa rzad­kość, iPhoto pod Leopardem to zupeł­nie inny pro­gram, Dashboard otwiera się szybko i spraw­nie, co potra­fiło w Tigerze nieco poku­leć. To dro­bia­zgi, które wpły­wają na odbiór cało­ści i ten odbiór póki co jest jak naj­bar­dziej pozytywny.

Do Spaces prze­ko­na­łem się już w pracy. Działa toto bar­dzo dobrze i można powie­dzieć, że Apple nie­źle odro­biło lek­cję bra­nia pomy­słów i roz­wią­zań ze świata wol­nego opro­gra­mo­wa­nia. Tego w OSX bra­ko­wało a przy inten­syw­nej pracy Spaces staje się nie­odzowne. QuickLook to po pro­stu bomba z opóź­nio­nym zapło­nem — cze­goś tak fajo­wego ze świecą szu­kać. Podgląd pli­ków zro­biony przez Apple to klasa sama w sobie a kiedy do tego dodać moż­li­wość pod­glą­da­nia (ponoć dia­blo szyb­kiego) pli­ków w pod­łą­czo­nych kom­pu­te­rach zdal­nych… Świetne!

Największe jed­nak wra­że­nie robi Time Machine. Doropha okre­śliła to w jeden spo­sób: to powinno być w każ­dym kom­pie każ­dej niuni obra­bia­ją­cej jakie­kol­wiek doku­menty w jakiej­kol­wiek pracy. Możliwość po pro­stu klik­nię­cia i przy­wró­ce­nia na ten przy­kład przy­pad­kowo wywa­lo­nego pliku to sprawa dosko­nała. W robo­cie rzecz bez­cenna, w domu Time Machine uwol­niło mnie od Mozy czy podob­nych roz­wią­zań. 250 giga zapy­cha się inte­li­gent­nie bac­ku­po­wa­nymi danymi. Dzięki Apple!

Powiem Wam jed­nak o sto­sun­kowo mało popu­lar­nym i mało oma­wia­nym feature, jakim jest Nadzór rodzi­ciel­ski. Jako że Majkę pusz­czam sam na sam z kom­pem a mała chło­nie wszystko jako ta gąbka, pew­nie w prze­ciągu naj­bliż­szego roku nauczy się czy­tać a znacz­nie wcze­śniej odkryje uroki kli­ka­nia po dys­kach gdzie się da i jak się da. No więc nie odkryje zbyt szybko :). Coś, co nazy­wają tu „uprosz­czo­nym Finderem” (można tłu­ma­czyć na „uprosz­czony Explorer” lub „uprosz­czony Nautilus” jak kto woli) to radość dla rodzica. Majka ma do dys­po­zy­cji dwa okienka — w jed­nym są pro­gramy (oczy­wi­ście ma się pełną kon­trolę nad tym, które to mają być pro­gramy), które może sobie odpa­lać a w dru­gim jej doku­menty. I to wszystko. Nie ma wyj­ścia do sys­temu, nie może robić z pli­kami nic ponad to, co dozwo­lone. Mam pełną kon­trolę nad jej pocztą, jej poga­dusz­kami przez iChat (no, kiedy zacznie takowe mie­wać), logi z aktyw­no­ści sie­cio­wej a dodat­kowo mogę okre­ślać jak długo może Majka przed kom­pu­te­rem sie­dzieć (Doropha rze­kła, że to jest „świetne” i przy­da­łoby się mnie :)). Podsumowując: możesz zro­bić sys­tem, w któ­rym dzie­ciak nic nie wykom­bi­nuje. I o to chodzi.

Nadzór rodzicielski - screen 01

Kolejny bar­dzo sym­pa­tyczny bajer, o któ­rym mało się pisze, to konto gościnne. OK, znamy konto Guesta w każ­dym sys­te­mie i nie jest to jakaś wielka filo­zo­fia. Nie o nią tu bowiem cho­dzi a o dro­biazg i uła­twie­nie. Otóż konto gościa to ide­alna sprawa na uży­cze­nie komuś na moment kom­pu­tera. Ot ktoś chce przej­rzeć pocztę ale za bar­dzo nie ma gdzie i jak. Od tego wła­śnie jest konto gościa. Fajne jest to, że po każ­dym wylo­go­wa­niu konto jest usu­wane i na nowo zakła­dane przy logo­wa­niu. Tak wła­śnie — dane zni­kają i ślad po gościu nie zostaje. Sytuacja wygodna i dla poży­cza­ją­cego maszynę, i dla gościa. Oczywiście, to żadne wiel­kie osią­gnię­cie inży­nie­rii pro­gra­mo­wej. Nie o to cho­dzi. Po pro­stu ktoś naresz­cie pomy­ślał o tym, że Guest to wła­śnie gość — wcho­dzi i wycho­dzi, pra­cuje na kom­pu­te­rze i zmyka. Od nas tylko zależy, czy gość będzie miał dostęp do jakich­kol­wiek danych. Jeśli coś współ­dzie­limy, możemy gościowi pozwo­lić na dostęp do tych danych. Bardzo to wygodne i już kilka razy w robo­cie mi się przydało.

Po krót­kim uży­wa­niu w pracy i kró­ciu­sień­kim w domu widzę, że Leopard to nie żadna rewo­lu­cja. To fak­tycz­nie ewo­lu­cja i to ewo­lu­cja robiona z głową z tego co można w plot­kach krą­żą­cych po sieci wyczy­tać. Ponoć już cał­kiem nie­długo ma się uka­zać wer­sja 10.6 OSX (czyli kolejny kotek), która nie skupi się nie na ficzer­sach tylko na opty­ma­li­za­cji sys­temu. OPTYMALIZACJI, sły­sze­li­ście pano­wie z Redmond? Bo wła­śnie naocz­nie się prze­ko­nuję, że można mieć nowy sys­tem, bajery i szmery, 3D i co jesz­cze się chce i to wszystko śmiga szyb­ciej, lepiej i spraw­niej, niż na wer­sji star­szej sys­temu na tym samym sprzę­cie. Jak widać — można. Już wiem dla­czego na aukcjach Allegro note­bo­oki jabłka sprzed naprawdę wielu lat osią­gają takie ceny. Po pro­stu na pię­cio­let­nim kom­pu­te­rze można spo­koj­nie w miarę pra­co­wać. Co naj­wy­żej trzeba ramu dorzu­cić, bo tego OSX nigdy dosyć. A tu pro­szę, chcą nad opty­ma­li­za­cją siąść i popra­co­wać ostro. Tak Apple, tego wła­śnie chcemy. Prócz nowi­nek i gadże­tów chcemy świet­nego, dopiesz­czo­nego, szyb­kiego i bez­piecz­nego systemu.

A pro­pos bez­pie­czeń­stwa — leopar­dowy fire­wall przy­pra­wiłby każ­dego linuk­sia­rza o śmiech a okniarz szu­kałby przez pół dnia usta­wień. Te ponoć są. Można coś tam nawet usta­wić. Że co, że otwo­rzyć dowolne porty? Are you kid­ding me? No cóż, fire­wal­lową robotę odwala za mnie dosyć ela­styczny w usta­wie­niach AirPort i sys­te­mo­wego fire­walla mogę olać. Ale gdy­bym nie mógł, oj bym pew­nie kil­koma fakami rzu­cił. Poza tym jakichś więk­szych wad na dzień dzi­siej­szy nie widzę. Jakiegoś dro­bia­zgu pew­nie by się sporo zna­la­zło ale cze­goś poważ­nego i rzu­ca­ją­cego się w oczy nie ma. I oby nie było.

Reasumując: prze­siadkę bar­dzo sobie chwalę i teraz tylko pozo­staje mi nieco kasy przy­osz­czę­dzić i się zale­ga­li­zo­wać. Te 130 papie­rów za sys­tem dam z dziką chę­cią i rado­ścią. Działa, ma się świet­nie i ogól­nie daje sobie dosko­nale radę. Instalacja to betka, przy­wra­ca­nie danych z kopii zapa­so­wych za pomocą iBac­kup to miód, ogólne zaś wra­że­nia bar­dzo dobre. No to ja cze­kam na kolejne aktu­ali­za­cje (makju­ze­rzy to jedyni mi znani kole­sie, któ­rzy NARZEKAJĄ, kiedy aktu­ali­za­cje i poprawki sys­te­mowe się poka­zują — dziwni kole­sie) i następną wer­sję sys­temu. Proszę nie robić rewo­lu­cji za to sku­pić się na opty­ma­li­za­cji. Już jest dobrze a będzie jesz­cze lepiej, o czym jestem prze­ko­nany. I OK, tak wła­śnie zara­bia się pie­nią­dze i zwięk­sza udział w rynku :).

Kilka słów o CoSTa

Mąż, ojciec i w przyszłosci być może właściciel knajpy, w której będzie serwowana tylko wódka, tylko zimna i tylko na butelki.

Socjal

Jeszcze Ci mało? Śledź nas w sieciach społecznościowych...

20 Komentarzy do “Śmigam teraz niczym Leopard :)”

  1. zx 07/06/2008 do 20:19 # Odpowiedz

    Kurcze… jeśli dla OSX 1GB to za mało, to co się ludzie do Visty czepiają. ;)

    Nie no… prze­siadka na maczka mnie czeka, nie ma zmiłuj.

    • CoSTa 07/06/2008 do 20:27 # Odpowiedz

      To jest tak — 1GB wystar­czy do takiego sobie po pro­stu uży­wa­nia kom­pu­tera. Ale to nie zapew­nia wygody przy korzy­sta­niu z apli­ka­cji wyma­ga­ją­cych nieco wię­cej. Photoshop czy taki Parallels (soft do wir­tu­ali­za­cji) potrze­bują wię­cej i to się czuje. OSX przy dwóch giga to zdaje się zupeł­nie inny sys­tem. W pracy mam 4 giga­bajty i po pro­stu rze­czy dzieją się natych­miast. Podejrzewam, że dwa giga­bajty w moim mini odświe­ży­łyby maszynkę na tyle, że jesz­cze przez dłuż­szy czas nie myślał­bym o zaku­pie iMaka.

      OSX lubi pamięć. Bardzo.

    • byte 07/06/2008 do 21:41 # Odpowiedz

      Laopard na 1GB zacho­wuje się dużo lepiej niż Vista na tej samej ilo­ści pamięci. Wiem, bo mi żona jak raz przy­ta­chała do domu nowego lap­topa z Vistą, więc mogłem porów­nać w boju.

    • morsik 08/06/2008 do 14:28 # Odpowiedz

      vista bie­rze 15GB z dysku :D

  2. Sebek 07/06/2008 do 20:57 # Odpowiedz

    Heh.. Ja nawet jak chcia­łem pobyć tro­chę nie­le­gal­nym (oczy­wi­ście do czasu zaopa­trze­nia się w wer­sję pudeł­kową i jak naj­bar­dziej legalną ;)) to nie mogłem nic zna­leźć — rzecz jasna nie licząc prze­ro­bio­nego Leoparda w wer­sji na PC. Tak czy ina­czej musze dodać, że adiu­mowa lista kon­tak­tów bar­dzo mi się podoba. To jest jakiś styl czy autor­ski pro­jekt? Pozdrawiam ;)

  3. Livio 07/06/2008 do 21:06 # Odpowiedz

    Ładne to Twoje tygry­siątko. A i apli­ka­cje, które poka­za­łeś, ciekawe :) .

    Zaczynam się prze­ko­ny­wać do OSX, ale wąt­pię, bym kie­dy­kol­wiek nań się przesiadł…

    PS: Coś jak nad­zór rodzi­ciel­ski zapew­nia na GNOME Sabayon, ale jak to się w prak­tyce spraw­dza — nie wiem.

  4. Paweł (dRaiser) 07/06/2008 do 21:34 # Odpowiedz

    Ahh, zazdrosz­czę. Leopard to po pro­stu arcy­dzieło w dzie­dzi­nie OS-ów i ani XP (o Viście nawet nie wspo­mi­nam), ani żaden z Linuksów jak dla mnie nie może się z nim rów­nać. Te moż­li­wo­ści, wygląd i to cho­ler­nie przy­ja­zne podej­ście do użyt­kow­nika… Gdyby jesz­cze w Maczki opła­cało się inwe­sto­wać pie­nią­dze — bo ja obec­nie jak skła­dam kom­pu­ter, to porządny PC wycho­dzi dużo opła­cal­niej… Czekam tylko aż będę mógł zain­we­sto­wać tyle w sys­tem, by nie był to dla mnie kłopot/niechęć moralna :)

  5. ish 07/06/2008 do 21:43 # Odpowiedz

    bawi­lem sie leopar­dem u mojej dzie­woi i powiem szcze­rze ze na poczatku balem sie ze jest zbyt prze­kom­bi­no­wany i cukierkowy…ale to wra­ze­nie szybko mija– ale sam przy­znaj — stacks to porazka…

    ps. taki maly trik z Adium (chyba ze spe­cjal­nie tego nie robisz) — mozesz laczyc wiele adre­sow jed­nej osoby (np. ja tak robie z msn i gg) w jedno prze­no­szac jeden kon­takt na drugi…baardzo ula­twia nawi­ga­cje po liscie

  6. DonKoyote 07/06/2008 do 21:55 # Odpowiedz

    Heh, widzę Costa że doko­na­li­śmy zmiany w tym samym dniu ;)

    Ja jed­nak zała­pa­łem się na pro­gram upgrade’u Apple’a i mam legal­nego Leoparda :)

  7. doropha 07/06/2008 do 21:56 # Odpowiedz

    Dupa nie Leopard.

    Costa ja się Ciebie uprzej­mie zapy­tuję, gdzie są moje Pop Cap Games? hę???

    • btd 08/06/2008 do 05:48 # Odpowiedz

      Chcesz zumę? Mogę wysłać :)

  8. Zonewelld 07/06/2008 do 23:35 # Odpowiedz

    Costa, mógł­bym Cię pro­sić, abyś napi­sał coś wię­cej o insta­la­cji OSa z par­ty­cji booto­wal­nej, może jakieś linki lub krótki opis?

  9. Wojciech Ignaczewski 08/06/2008 do 06:21 # Odpowiedz

    Interesuje mnie jak sobie pora­dzi­łeś z GB muzyki i fil­mów. To raczej ciężko było nagrać na płytki, a następ­nie wgry­wać na dysk.

    Ostatnio insta­lu­jąc Leo zauwa­ży­łem, że jest tam coś takiego, że dane ze sta­rej insta­la­cji wrzuca na osobną par­ty­cję. Z dru­giego dysku po zain­sta­lo­wa­niu sys­temu można sobie przy­wró­cić dane. Jestem cie­kaw jak to działa i czy bylo to przez Ciebie testowane.

  10. CoSTa 08/06/2008 do 08:23 # Odpowiedz

    [b]sebek[/b]: Autorski „pro­jekt” (czy­taj — png z gra­dien­tem wrzu­cony w tło i usta­wie­nie prze­zro­czy­sto­ści okna :)).

    [b]livio[/b]: Ładny jak ładny — gorzej, że pro­gra­mik, któ­rym do tej pory strze­la­łem scre­en­shoty jakoś nie radzi sobie z oknami w Leopardzie. Ojć, trza będzie do twór­ców Skitch napi­sać kilka słów. Tak być nie może, scre­eny są brzyd­kie a pro­gram zbyt wygodny, by z niego rezygnować :)

    [b]draiser[/b]: Maki są dro­gie, nie prze­czę. Są dro­gie w Polsce. W nor­mal­nych kra­jach, po doli­cze­niu war­to­ści dorzu­ca­nego softu, ceny są dosyć kon­ku­ren­cyjne do mar­ko­wych PC. Oczywiście skła­daka można zło­żyć za gro­sze ale nie piszę teraz o skła­da­kach i kom­plet­nie budże­to­wych rozwiązaniach.

    [b]ish[/b]: Stacks podoba mi się jak jasna cho­lera :). Szybkie „klik” i dostęp do doku­men­tów poukła­da­nych wygod­nie od naj­now­szych, do naj­star­szych — bar­dzo mi się ta idea podoba a wyko­na­nie jest super.

    A jak ten trik ma się do wyboru pro­to­kołu, w jakim chcemy z daną osobą poszpre­chać? Bo takiego na ten przy­kład Endera to mam w każ­dym pro­to­kole za wyjąt­kiem GG (naro­bił sobie chło­pak kont :)) a gadać chcę cza­sem przez Jabbera, cza­sem via ICQ… Da się jakoś to wybrać? A zresztą — zaraz se spró­buję :). Dzięki za tipsa!

    [b]donkoyote[/b]: No ja mam nadzieję zale­ga­li­zo­wać się nie­ba­wem lub wydać jesz­cze nieco wię­cej pie­nię­dzy i jakie­goś note­bo­oka kupić. Czas już na drugi kom­pu­ter w domu. Zaczynają się bijatyki :)

    [b]doropha[/b]: Żoneczko, zer­k­nij w Programy/Gry/PopCap — miłej zabawy :)

    [b]btd[/b]: Zumę ma każdy maków­karz. Gdyby wszy­scy mieli legal­nie, twórcy pew­nie lata­liby pry­wat­nymi odrzutowcami :)

    [b]zonewelld[/b]: Ale tu nie ma żad­nej filo­zo­fii. Wszystko jest w Narzędziu dys­ko­wym. Przygotuj sobie par­ty­cję na twar­dzielu (może być i zewnętrzny, byle przez Firewire by można było z tego booto­wać). Około 10 giga star­czy z nad­dat­kiem. Odpal Narzędzie i przejdź do zakładki Odtwórz. Przerzuć płytkę wcze­śniej w obra­zek i ten obra­zek po pro­stu prze­cią­gnij do pola „Źró­dło”. Na „Dysk doce­lowy” prze­cią­gnij przy­go­to­waną par­ty­cję (z listy obok). Zaznacz opcję „wymaż dysk doce­lowy” i klik­nij „Odtwórz”. Odczekaj swoje i voila — to wszystko. Wskaż tę par­ty­cję jako par­ty­cję booto­walną przy następ­nym uru­cho­mie­niu kom­pu­tera (w Preferencjach sys­te­mo­wych zakładka Dysk star­towy) i to wszystko. System zbo­otuje się z par­ty­cji na któ­rej jest sobie instalka sys­temu czyli po pro­stu insta­lu­jesz z twar­dziela. Bardzo wygodne jest zosta­wie­nie sobie tej par­ty­cji dla póź­niej­szego booto­wa­nia z niej i wyko­ny­wa­nia róż­nych czyn­no­ści dia­gno­stycz­nych i napraw­czych na sys­te­mo­wej par­ty­cji. Po pro­stu cho­wasz płytę i dzia­łasz z twar­dziela. Wygodne!

    [b]wojciech[/b]: Muzę, filmy, fotki i co tam jesz­cze trzy­mam na zewnętrz­nym twar­dzielu. Współdzielimy sobie je z Dorophą i da Majkiem. Danych nie ruszam przy insta­la­cji nic a nic. Na dysku minia­cza mam konta, soft ale żad­nych danych mul­ti­me­dial­nych. Dysk stoi gdzieś pod biur­kiem. Wraz z Leo wyko­rzy­sta­łem i dru­giego zewnętrz­nego twar­dziela na bac­kup Time Machine. Właśnie kom­bi­nuję jak z iTu­nes wycią­gnąć dane o play­li­stach zawie­ra­ją­cych utwory zaku­pione i je bac­ku­po­wać z głową.

    System insta­lo­wa­łem na czy­sto, bez korzy­sta­nia z ofe­ro­wa­nych tam opcji bac­kupu. Backup kont wyko­na­łem wcze­śniej za pomocą wspo­mnia­nego iBac­kup i prze­rzu­ci­łem tylko to, co chcia­łem zacho­wać. Rozwiązanie może nieco bar­dziej pra­co­chłonne ale ofe­ru­jące pełną kon­trolę tego, co na świeżo posta­wiony sys­tem wróci.

  11. Livio 08/06/2008 do 08:26 # Odpowiedz

    Skomputeryzowana żoneczka to coś wspaniałego :) .

    Zacznę szu­kać kan­dy­da­tek już w liceum (klasa mat-inf z Linuksem)… Hihihi.

  12. Malin 08/06/2008 do 08:55 # Odpowiedz

    Ja tylko się przy­cze­pię: pano­wie są z RedmonD :-)

  13. Zonewelld 08/06/2008 do 09:10 # Odpowiedz

    Dzięki!

  14. Ed Undead 08/06/2008 do 18:35 # Odpowiedz

    Możesz podać link do tej tapety?

  15. CoSTa 09/06/2008 do 06:06 # Odpowiedz

    [b]malin[/b]: A słusz­nie, słusz­nie — dzięki za wychwy­ce­nie błędziora :)

    [b]zonewelld[/b]: No pro­blema. Tu OSX wyka­zuje cał­kiem solidny power i warto z tych opcji i narzę­dzi korzystać.

    [b]ed undead[/b]: [url=http://picasaweb.google.com/costa.msm/Tapety1/photo#5073263233790014466]Ależ oczywiście[/url]

  16. Ed Undead 09/06/2008 do 07:19 # Odpowiedz

    Dzięki wiel­kie :)

Dodaj komentarz