Menu serwera

QuickShareIt – pomocna pchełka

QuickShareIt to mała perełka, która jakoś od dłuższego czasu nie zmienia się w rasową perłę, bez której nie dałoby się obejść pracując z Mac OS X. Program istnieje sobie, serwery działają ale coś podejrzanie długo nie jest to wszystko aktualizowane ani rozwijane. A program ma kilka bolączek, które z kolejnymi wersjami miały być usuwane.

OK, co to takiego? To takie małe coś, co najlepiej wrzucić do doka a funkcjonalność tego czegoś pokaże się w całej pełni gdy będzie się chciało szybko komuś większy plik wysłać, jakimś archiwum się podzielić czy ciotkom filmik lub fotki podesłać. Takie jest zadanie tej pchełki – hostowanie plików (do teoretycznie 100 megabajtów wielkości) na serwerach firmy ową pchełkę oferującej. Mimo braku reklam i w ogóle jakoś komuś się opłaca taką usługę oferować. Pchełka siedząca w doku wygląda mniej więcej tak:

QuickShareIt - screen 01

Pchełka czeka na wrzucenie jakiegoś pliku na ikonę owej pchełki i załaduje (szybko – wysyca mi pracowe łącze w uploadzie i downloadzie a to naprawde spore prędkości) ów plik na serwer. Gdy ładować chcesz obrazki w ilości nieco większej, pchełka posłusznie zaoferuje stworzenie galerii z owych obrazków lub spakowanie wszystkiego w ładne archiwum ZIP. Rzućcie okiem na przykładową galerię aby przekonać się jak to wygląda. Niebrzydko a i galeria oferuje nieco większą niż tylko oglądanie zdjęć funkcjonalność.

Po załadowaniu pliku (lub plików, lub stworzeniu galerii) do systemowego schowka kopiowany jest url, pod którym do załadowanych zasobów można się dostać. QuickShareIt oferuje też listę popełnionych uploadów i możliwość w każdej chwili przypomnienia sobie urla do materiałów wrzucanych jakiś czas temu. Owa lista wygląda mniej więcej tak:

QuickShareIt - screen 02
Uploaded with plasq‚s Skitch!

Ot i chyba cała funkcjonalność tego softu. I wystarczy, więcej dla szybkich uploadów naprawdę nie potrzebuję. Rzecz jest bezcenna przy wysyłaniu kilkudziesięciomegabajtowych archiwów (kilka fotek do druku dla wydawnictwa na ten przykład), z którymi normalnie nie wiadomo co zrobić. Do maila pchać – idiotyzm. Na FTP wrzucać – zaraz jakaś niunia będzie dzwoniła i płakała „a bo ja na ten serwer to wejść nie mogę i żadna strona się nie pokazuje” (autentyk :)). A tak pakuje człowiek co trzeba na serwer, podsyła linka do archiwum z prośbą o podwójne kliknięcie tego, co się zassało i to wszystko. Wygodne!

Problemy? Dwa. Po pierwsze aplikacja jest mało stabilna przy kombinowaniu z listą (schowanie i próba ponownego jej wyświetlenia prawie zawsze powoduje zwis aplikacji – zgłaszałem nieskończoną ilość razy ale chyba nic z tym się nie dzieje). Po drugie górny limit stu megabajtów, który gdzieś swego czasu wypatrzyłem, niestety jest mało realny do osiągnięcia. Bezpiecznie wchodzą pliki wielkości tak mniej więcej do 80-ciu megabajtów. Później to już rosyjska ruletka. Najczęściej aplikacja wypluwa błąd o niepowodzeniu transferu. Kto więc liczył na miłe dzielenie się zassanymi DivXami – sorry :).

O, jeszcze jeden problem – niby można sobie tam założyć konto ale niestety niewiele to póki co daje (a ponoć ma niebawem dać). Program nie odczyta listy wrzuconych z innego komputera plików. Szkoda bo to byłaby super sprawa – gdzie się nie zalogujesz masz dostęp do swoich uploadów w przejrzystej formie.

Ale tak poza tym program jest fajowy. Polecam, mnie sporo nerwów w komunikacji z niuniami oszczędził :).

14 odpowiedzi do QuickShareIt – pomocna pchełka

  1. zx Czerwiec 10, 2008 o 17:57 #

    http://getdropbox.com/ – obejrzyj, sprawdź czy ci odpowiada, to podeśle zaproszenie. Bez limitów na plik, 2GB na dane, fajne zarządzanie tym wszystkim i całość za darmo.

    • CoSTa Czerwiec 10, 2008 o 18:50 #

      No ja bym bardzo poprosił takie zaproszonko. Ten brak limitu to piękna sprawa, w pracy przydabmi się to bardzo. Dzięki z góry!

  2. Livio Czerwiec 10, 2008 o 18:12 #

    Fajniutkie programiki macie na Maczki :) .

    • CoSTa Czerwiec 10, 2008 o 18:54 #

      Ojć, jeśli wszystko pójdzie po mojej myśli to będę się bawił naprawdę fajnym programem… :)

  3. jarv Czerwiec 10, 2008 o 19:00 #

    wlasnie mialem to samo zaproponowac. ;] osobiscie polecam dropbox’a.

  4. byte Czerwiec 10, 2008 o 19:10 #

    Kehem… ktoś ma wolne zaproszenie? :) Też bym wziął.

    • zx Czerwiec 11, 2008 o 08:07 #

      byte: Napisz coś mi na maila (na secondgate.pl), a odpowiem zaproszeniem. (O ile Costa jeszcze ci nie posłał.)

      • CoSTa Czerwiec 11, 2008 o 08:20 #

        Wysłałem. Chyba nawet dwa razy z tego rozpędu :)

        Dzięki!

  5. byte Czerwiec 10, 2008 o 19:11 #

    A to serducho w docku po prawej, to co ono jest?

  6. makojad Czerwiec 11, 2008 o 12:41 #

    Tę funkcjonalność ma oferować przyszły iDisk na mobile.me, oczywiście nie za darmo, ale pewnie będzie warto zerknąć.

    A Skitch jest nieziemski. :-)

    • CoSTa Czerwiec 12, 2008 o 06:56 #

      MobileMe zaczyna mnie przekonywać swoim pushem. Już teraz mam trzy urządzenia do synchronizowania (domowe mini, pracowy komp i iPod touch) a z czasem będzie tego więcej (pod koniec roku jak nie iPhone to MacBook jak nic). I w takich warunkach ta usługa ma ogromny sens i jest wielkim ułatwieniem.

      Co do Skitcha – czy Tobie też jakoś dziwnie okna pod Leopardem zrzuca? U mnie centralnie jakby odcinał fragmenty zewnętrzne, te z bevelem. No i zaokrąglenia okien lecą w pierony. Niestety, póki co żadnego odzewu od twórców w temacie ewentualnej poprawki.

  7. Livio Czerwiec 11, 2008 o 18:23 #

    O matko, jak zobaczyłem nick „makojad”, przestraszyłem się :) .

    Naprawdę, po tym, co zobaczyłem (pingwinojad), myślałem, że Papa CoSTa ma ciekawego gościa.

    Przepraszam, jeśli Cię to uraziło, jakkolwiek ;) .

  8. draiser.gamedev.pl Czerwiec 28, 2008 o 10:09 #

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
Kilka dni z iMakiem 24”

Obiecałem opisać swoje wrażenia z pracy z iMakiem moim pracowym. Poinstalowałem wszystko, co instalować chciałem ale walka z migracją danych...

Zamknij