Menu serwera

Wine 1.0 „już” jest

The Wine team is proud to announce that Wine 1.0 is now available. This is the first stable release of Wine after 15 years of development and beta testing. Many thanks to everybody who helped us along that long road!

za: Wine HQ

Maaan, 15 lat gonienia króliczka? I jak to się kończy? VMware Fusion czy inne Parallels pozwalają nie tyle lizać lizaka przez szybę, co wrąbać go w całości siedząc na wygodnej kanapie swojego systemu operacyjnego. Ja rozumiem przywiązanie do niektórych projektów ale to już naprawdę nie jest potrzebne. Parallelsowe Coherence czy VMwarowe Unity powodują zatarcie różnic w korzystaniu z oprogramowania na ten czy inny system. Odpalając w pracy windowsowego Corela robię to jak z każdym innym programem – dwuklik na pliku corelowskim i bach, mam soft. To nieważne, że z innego systemu, że w pełni obsługujący drag and drop i takie tam inne. Dla mnie jest to proces prawie że transparentny.

Dziadek Wine nareszcie spoważniał, ustabilizował się i dorósł. Szacunek mu się należy. Ale mam wrażenie, że projekt troszkę za wolno się rozwija i po prostu przejdzie w stan spoczynku zaraz po osiągnięciu dojrzałości. Niewątpliwie Wine nadało kształt temu, co dziś widzimy w kwestiach wirtualizacji (granie w windowsowego pasjansa pod Ubuntu nie wiedzieć czemu strasznie mnie kręciło :)). Niewątpliwe to projekt wielce zasłużony. Ale już chyba nieco wysłużony. Spoko, nie chodzi mi o to, że Wine jest jakiś gorsze czy co tam innego. Po prostu jakoś nie widzę dla tego softu miejsca w dobie tak zaawansowanej wirtualizacji.

Maaan, 15 wiosen! Gratulacje! Że też jeszcze się chłopakom chce…

25 odpowiedzi do Wine 1.0 „już” jest

  1. byte Czerwiec 19, 2008 o 07:45 #

    To zależy do czego się wykorzystuje aplikacje z Windows. Nie w każdym przypadku opłaca się odpalać całą jebitną maszynę wirtualną.

  2. btd Czerwiec 19, 2008 o 07:49 #

    Ale w porównaniu z parallels czy vmware jest tak jak nasza reprezentacja z niemiecka :>

  3. Mariusz Czerwiec 19, 2008 o 07:58 #

    Wiesz, CoSTa, jakoś niebardzo mam ochotę instalować w VirtualBoksie czy innym VMWare całego Windowsa, który na wejściu zeżre mi z giga RAMu tylko po to, żeby np. pograć sobie na Linuksie w World of Warcraft.

    A tymczasem pod WINE pomyka to-to całkiem żwawo i zżera niewiele więcej zasobów niż odpalone natywnie w Windowsie.

  4. CoSTa Czerwiec 19, 2008 o 08:07 #

    [b]byte[/b]: Słusznie. Tyle że po poobcowaniu nieco z normalnymi komputerami a nie lowendami widzę, że ich wydajność nie stanowi żadnego problemu dla wirtualizacji. A na moim pracowym komputerze (którego każdy pececiarz wyśmieje jako maszynkę ot codzienną w świecie PC choć dla mnie to potęga) wirtualizacja nie stanowi absolutnie ŻADNEGO problemu. Mam odpalone jednocześnie dwa systemy (Win i Ubuntu), pracuję w Photoshopie, składam w Indesignie i wszystko kula się rewelacyjnie. Po prostu dzisiejsze komputery są mocne. No i najważniejsze – programy kulają się w natywnym środowisku. Z całym szacunkiem dla Wine ale z obsługą różnych aplikacji radzi sobie to co najwyżej średnio.

    [b]btd[/b]: Otóż to :)

    [b]mariusz[/b]: Patrz komentarz dla Bycika.

    • aoeu Czerwiec 19, 2008 o 09:03 #

      > Tyle że po poobcowaniu nieco z normalnymi komputerami…

      Tyle że możesz chcieć odpalić jakiś mały programik np. na laptopie. Ten może nawet i udźwignie zwirtualizowany system, ale tylko przez godzinę, bo Ci bateria padnie.

      Poza tym jak jest z akceleracją sprzętową? Jak może Mariusz pykać sobie w WoW, jeśli wirtualny windows będzie miał jedynie VESA?

    • byte Czerwiec 19, 2008 o 09:15 #

      Nie wiem, może ja za stara dupa jestem, ale nie lubię wyciągać armaty na wróbla.

  5. mr_zola Czerwiec 19, 2008 o 08:47 #

    Może nie potrafi tyle co wirtualna maszyna, ale nie należy zapominać że w tym drugim przypadku należy [b]posiadać licencję na Windowsa[/b], a nie każdy ją ma i [b]nie zamierza kupować[/b], aby uruchomić czasem jakiś soft i zobaczyć co jest wart.

    • pio Czerwiec 19, 2008 o 09:26 #

      Obawiam się, że jesteś w błędzie. Wine do poprawnego działania wielu aplikacji potrzebuje bibliotek Windowsa, których bez posiadania licencji na niego używać legalnie nie możesz.

      pzdr

      pio

  6. bunyi Czerwiec 19, 2008 o 08:52 #

    Z całym szacunkiem ale w Wine chodzi o umożliwienie uruchamiania aplikacji windowsowych bez konieczności płacenia bandyckiego haraczu Billowi i jego klice (zwłaszcza że do wirtualizacji to chyba trzeba mieć pełną licencję a nie OEM), czyli jednym słowem chodzi o wolność

  7. CoSTa Czerwiec 19, 2008 o 09:17 #

    [b]mr_zola[/b]: Problem w tym, że najczęściej nic nie uruchomi. Nawet wielokrotnie testowany przeze mnie CrossOver (na Linuksie, na Maku już się w to nie bawię), ponoć wyspecjalizowany i przygotowany do uruchamiania konkretnych aplikacji sprawiał mi z owymi aplikacjami ogromne problemy i po prostu nie chodziło to jak trzeba. Jako ciekawostka – fajne. Jako coś poważniejszego – zapomnij.

    [b]bunyl[/b]: j.w. – w imię ideologii nie może cierpieć moja praca. Jak ktoś chce się tylko pobawić windowsowym oprogramowaniem to może i Wine mu wystarczy. Ktoś, kto z oprogramowania pod Windows korzysta raczej nie powinien mieć oporów przed wydaniem pieniędzy na system operacyjny, dla którego owo oprogramowanie napisano. BTW – dla wirtualizacji są i wersje OEM Windowsa.

    [b]aoeu[/b]: VMware bardzo raźno wspiera DierctX. Owszem, nie jest to jeszcze pełne wsparcie najnowszych directów ale gierki mniej wymagające banglają całkiem przyzwoicie. Parallels mniej w tym temacie ponoć oferuje. Więcej na stronach obydwu programów. Co do laptopa – nie mam niestety i nie wiem jak wirtualizacja zakatowuje baterie. Zakładam, że ssie mocy sporo. Wirtualne maszyny już od dłuższego czasu oferują coś więcej niż podstawowe tryby graficzne. Wsparcie 3D to norma.

    [b]byte[/b]: Dorzuć ramu. Nawet nie będziesz wiedział, że jakaś armata istnieje. Z Coherence czy Unity nawet nie będziesz widział.

    • byte Czerwiec 19, 2008 o 10:00 #

      Ależ ja mam świadomość co mi działa na komputerze :) I naprawdę, czym innym jest odpalanie całych pakietów, a czym innym drobnych narzędzi i płacenie za dodatkowy RAM oraz oprogramowanie. Jeżeli coś mi dobrze działa pod Wine, to po kiego grzyba mam wydawać kesz?

      • CoSTa Czerwiec 19, 2008 o 10:06 #

        Ależ nie musisz. Jesteś happy z Wine i OK, bądź wola Twoja. Ja nie byłem i pewnie nadal bym nie był, gdybym używał. Jak już pisałeś – kwestia zastosowania. Pasjansa już mam więc mi Wine do niczego nie jest potrzebny a do aplikacji, z których korzystam, się nie nadaje. Z drugiej strony normalny dzisiejszy komputer nie ma po prostu żadnych problemów z wirtualizacją i o to tylko mi chodzi.

  8. klakier Czerwiec 19, 2008 o 15:48 #

    szkoda ze nie ma jeszcze gdzies pre compilowanej wersji na maca

  9. Mariusz Czerwiec 19, 2008 o 17:18 #

    „wirtualizacja nie stanowi absolutnie ŻADNEGO problemu. Mam odpalone jednocześnie dwa systemy (Win i Ubuntu), pracuję w Photoshopie, składam w Indesignie i wszystko kula się rewelacyjnie.”

    To pogratulować sprzętu. Próbowałem na moim komputerze (nie jest to high-end, ale na pewno nie low-end) odpalać WoWa w VirtualBoksie i kulało się to co najwyżej średnio, podczas gdy po uruchomieniu pod WINE w momentach sporego obciążenia graficznego radzi sobie lepiej niż Windows. ;)

  10. xx Czerwiec 19, 2008 o 19:39 #

    @klakier: Ale za to na Windows jest ;P

  11. klakier Czerwiec 19, 2008 o 21:55 #

    @xx: eeeeokeeeeeej … z IE tez korzystasz na codzien ? … nie no wiem ze to sarkazm ale i tak brak mi slow

  12. Brii Czerwiec 20, 2008 o 07:34 #

    Costa – jak normalnie zgadzałem się z wieloma Twoimi opiniami tak teraz się kompletnie nie zgadzam. Chyba nie rozumiesz koncepcji Wine…

  13. CoSTa Czerwiec 20, 2008 o 08:09 #

    [b]mariusz[/b]: Na moim mini wirtualizacja jest niejakim problemem. Na pracowym komputerze już nie. To iMac 24” z parametrami raczej normalnego desktopa, żadne tam bóg raczy wiedzieć co. Najwidoczniej VirtualBox nie jest najlepszym pod słońcem softem do wirtualizacji :).

    [b]brill[/b]: Nie sądzę. Patrzę na to po prostu inaczej – ze strony czysto użytkowej, bez idei i ideologii. Dotychczasowe moje doświadczenia umiejscawiają Wine w kategorii „ciekawe” ale nie „użyteczne”. Wine emuluje czasem lepiej, czasem gorzej, czasem wcale i z mojego punktu widzenia w tym właśnie jest problem. A tak poza tym jest emulatorem a ja bardzo lubię emulatory. Niemniej – jak to napisałem – w dobie zaawansowanej wirtualizacji po prostu nie widzę miejsca dla tego programu. Owszem, idea uruchamiania aplikacji dla Windows bez Windows (i związanych z tym opłat za system) jest jak najbardziej fajna. Według mnie problem leży raczej w wykonaniu. Po prostu z doświadczenia wiem, że średnio sobie Wine potrafi radzić z wieloma rzeczami a wirtualizacja po prostu sprawuje się lepiej.

  14. grabek Czerwiec 20, 2008 o 11:28 #

    No to ja juz się pogubiłem. Co lepsze, VM czy Parallels? bo ten drugi to głównie mackowy, a vm?

    • CoSTa Czerwiec 21, 2008 o 16:12 #

      Na Maku VM imo lepszy (sprawniejszy). VM jest też pod Windows i chyba zdaje się pod Linuksem też.

  15. yoshi314 Czerwiec 21, 2008 o 22:12 #

    wine NIE jest emulatorem.

    celem tego projektu jest stworzenie środowiska uruchomieniowego polegajacego na reimplementacji bibliotek systemowych windows, czyli po prostu dostarczenie windowsowym programom niezbednych bibliotek, ktore to dzialaja juz pod kontrola naszego wlasciwego systemu operacyjnego.

    „Wine nie jest emulatorem systemu Windows, a implementacją WinAPI dla środowiska X11.”

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Wine

    • btd Czerwiec 22, 2008 o 06:28 #

      Czym by nie był czy był – dla mnie jest do dupy. Dobre dla tych którzy muszą pokazać że są oryginalni i odpalą program windowsowy bez wirtualizacji.

      • byte Czerwiec 23, 2008 o 08:12 #

        Btd, to nie jest kwestia oryginalności lecz zdrowego rozsądku, tłumaczyłem to już wyżej.

        • btd Czerwiec 23, 2008 o 13:12 #

          Jasne, rozumiem, jest lowend to trzeba odpalać wine itd. Ale przy w miarę aktualnym kompie dla mnie to jest cudowanie ;-p

  16. btd Czerwiec 22, 2008 o 06:40 #

    A co do wydajności. Na moim macbooku – 2ghz, 2gb ram po odpaleniu xp reszta działa super i nic nie zwalnia. Na parallels.

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
Rosja vs. Szwecja vs. Polska vs. da Majek vs. Doropha

Blog się nie kula. Sorry. Euro 2k8 jednak wciąga a zamiast siedzieć przed monitorem wolę wyjść z kumplami na piwo....

Zamknij