I ja tak cały dzień dzisiaj…
Słodki Jezu, jaką ten koleś robił muzę swego czasu… Hail to the king baby! JMJ ma w moim muzycznym kąciku głowy jedno z największych miejsc. Kiedyś zgromadzę większość wartych zgromadzenia jego dokonań i to będzie jeden z najpiękniejszych dni mojego życia. Fantastyczna muzyka. Ojć, chyba trzeba będzie odjąć sobie od ust i olać wakacje bo skoro mam już siedzieć w domu zamknięty, to chociaż z muzą na uszach :).








A kraftwerk? Dla mnie to byli geniusze.
Kraftwerk i owszem też. Wczoraj była faza na JMJ :)
Uwielbiam Jarre’a — dla mnie to jeden z niewielu artystów, których muzyka po prostu się nie starzeje. „Odziedziczyłem” to zamiłowanie po starszym rodzeństwie. :)
CoSTa, a co powiesz o jego nowszej twórczości, tj. albumie „Teo & Tea”?
A [url=http://costa.info.pl/index.php?/archives/898-Jean_Michel_Jarre_-_Teo__Tea.html]TO powiem[/url] :)
Albo mam postępującą sklerozę, albo mi ten wpis umknął. W każdym razie moje opinie pokrywają się mniej więcej z Twoimi. ;)
Jarre jest najlepszy :*