Menu serwera

Jutro wyjazd!

OK, samochód sprowadzony, rodzina się właśnie pakuje, Majka dostaje małpiego rozumu a to wszystko oznaczać może tylko jedno: JUTRO WYJAZD!

Przez jakiś tydzień blogasek nie będzie uaktualniany, chyba że gdzieś na naszym głębokim wschodzie znajdę miejsce z internetem i komputerem pospołu. Będziem bowiem się byczyli daleko od cywilizacji i blisko leży rodzinnych Dorophy. Za bazę wypadową będzie robiła nam mieścina o ładnej nazwie Krosno, w której to mieścinie mieszka siora Dorophy wraz mężem Romkiem i bandą dzieciaków (greetz! już niedługo najazd :)).

o, tu jest Krosno

Z Krosna mamy zamiar poskakać sobie a to nad Solinę, a to w jakieś inne urokliwe miejsca. Jeśli pogoda dopisze (a wszystko na to wskazuje wedle prognoz), to być może gdzieś w tamtych okolicach zaparkujemy z namiotem i zrobimy da Majkowi pierwsze spanie pod skrawkiem materiału. Mamy namiot sztuk jeden, śpiwór sztuk jeden i materac sztuk jeden. Z prostej arytmetyki wynika, że ja spać mam w samochodzie. Cóż, uroki posiadania rodziny :). Ogólnie zaś mamy zamiar się tam nieco pokręcić. Tu prośba do ludzi dobrej woli i jeszcze lepszego smaku – gdzie w tamtych okolicach dają dobre piwo? Zimne, pieniste, najlepiej na litrowe kufle… Niechże i ja mam coś z tego wyjazdu.

Kilka dni później zmykamy do Stalowej Woli, skąd pochodzi Doropha, później do wsi jej babci, później bierzemy kurs na Poznań i wracamy. Ze wstępnych obliczeń wynika, że do przejechania mamy około dwóch tysięcy kilometrów, na co wydamy jakieś 800 złotych. Za marną pozostałą resztkę pieniędzy mamy tam przeżyć. Czy kłusownictwo wciąż jest nielegalne? Nie mam pojęcia, w jaki inny sposób zapewnić sobie dopływ protein, białek i witamin. Przy naszej stawce dziennej, którą tu z Dorophą wyliczyliśmy, styknie na (chude) mleko dla Majki. My będziemy wpieprzać trawę. Tak więc sorry Jagódko, sorry Paulinko, sorry Bartusiu – nie będzie prezentów. Na osłodę powiem wam, że my za to kiedyś nie mieliśmy teleranka :).

No to kochani do zobaczenia za tydzień!

PS – na Twitterze wspomniałem o żarełku, co to się zowie „żur w chlebie”, które to żarełko jadłem w Jeleniej Górze. Ponoć wywarło toto piorunujące wrażenie na niedawno bywających w tamtych okolicach greckich gościach moich rodziców (chodzi o grecki odłam mojej rodzinki z przyległościami – greetz ciotkens!). Powiem tak: doskonale rozumiem powody wrażenia. Oto chlebek (świetnie wypieczony) pełen przedniego żuru. Mniam! Sorry za jakość fotki – komórka niestety.

żur w chlebie – genialne żarcie!

10 odpowiedzi do Jutro wyjazd!

  1. byte Lipiec 23, 2008 o 20:44 #

    Solina jest świetna – okolice takoż. Polecam.

  2. tacka Lipiec 23, 2008 o 20:47 #

    ten żur w chlebie wygląda jak „czarcie żarcie” sprzedawane w Bieszczadach (i pewnie nie tylko ;] )

  3. zx Lipiec 23, 2008 o 20:54 #

    Nie lubię żuru. :P Za to chlebek wygląda fajnie.

  4. Dawid, MacDada Lipiec 23, 2008 o 21:03 #

    Mmm, a ja tydzień bez kobiet w życiu muszę przeżyć na zupkach chińskich, jajecznicy i kanapkach…

    Ale żeś mi narobił smaka :D

  5. PeterCub Lipiec 23, 2008 o 22:53 #

    Żur wygląda przepysznie. Tęsknię za babcinymi potrawami. A czerninę jadłeś?

  6. Konrad Lipiec 24, 2008 o 14:11 #

    Ciekawie wyglądająca potrawa, osobiście chyba bym się nie skusił :P …

  7. Corni Lipiec 24, 2008 o 19:59 #

    Udanego wyjazdu! I wypocznijcie i fotek naróbcie :))))

    Pluszaki

  8. marta Lipiec 24, 2008 o 21:38 #

    Miłego urlopu życzę! A na żur w chlebie zapatrzyłam się z rozmarzeniem. Mniam i jeszcze raz MNIAM!

  9. btd Lipiec 31, 2008 o 09:59 #

    Dobra, tydzień minął ;-p

  10. CoSTa Sierpień 6, 2008 o 21:25 #

    Kurczę, chyba zacznę wrzucać zdjęcia różnych dziwnych rzeczy, które przytrafia mi się jeść :). Żurek widzę się spodobał – uwierzcie na słowo: jest PYSZNY a wyskubywanie nasiąkniętego żurem ciasta i rwanie chrupiącej skórki po prostu rządzi :)

    Wróciliśmy. Niebawem fotki, filmiki i co tam jeszcze.

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
Urlop oficjalnie ogłaszam za rozpoczęty!

Wpół do szóstej rano. Wtorek. Dopijam kawę i zaraz ładuję się w taryfę, która zawiezie mnie na dworzec PKS. Wypad...

Zamknij