Menu serwera

Kung Fu Panda

„From zero to hero” – po raz kolejny w kinie można obejrzeć opowieść o tym, jak niepozorne zero zmienia się w bohatera. Nooo… Nie takie znowu niepozorne! Panda wielka – główny bohater tej opowieści – to kawał mięsa obrośniętego futrem i tłuszczem. Z pozoru ospała i powolna, może (kiedy chce lub jest bardzo głodna) ruszyć z kopyta/pazura w wir szalonej walki o półmisek. W takim przypadku nie ma dla wroga żadnej litości i półmisek zdobyty zostanie. Za wszelką cenę. O tej drobnej przypadłości Pandy (łakomstwie), boleśnie przekona się Główny Zły historii. Przekona się boleśnie i doświadczy na własnym futrze, jaka potęga tkwi w technice zagiętego palca.

OK, wybraliśmy się dziś gromadnie i rodzinnie do kina na Kung Fu Panda. O filmie w sumie wiedziałem tyle, co w reklamach pokazali oraz to, co dorophowe koleżanki mojej żonie powiedziały. Powiedziały zaś, że film fajowy, zabawny i że się dzieje. I miały rację. Film faktycznie jest szybki, doskonale zrównoważony (akcji sporo ale nie nuży nadmiarem), pełen humoru sytuacyjnego ale i z kilkoma soczystymi tekstami no i wygląda świetnie. Majka bawiła się dobrze (a więc dla dzieci jak najbardziej jest to kino), Doropha kilka razy wybuchnęła głośno śmiechem przez cały pozostały czas szczerząc się pod sumiastym swym wąsem (żona, kupię Ci wosk, OK? :)) a ja wyszedłem z kina zachwycony wysublimowanymi nawiązaniami do kina kopanego oraz peanem wygłoszonym na cześć owego kina, jakim jest cały filmik. Kompletnie zaś rozwaliła mnie sekwencja wjazdowa, która jest żywcem wyjęta z Samurai Jacka.

O fabule nie ma sensu pisać. O świetnej grafice takoż. O doskonałym montażu też nie ma się co rozpisywać. Napiszę krótko, zwięźle i przejrzyście: kawał doskonałej zabawy podanej w lekkim i bardzo strawnym sosie. Film idealny do zabrania żony i dziecka pod pachę i wydania ponad stówki w kasach kina (tak proszę Państwa – trzy bilety plus małe conieco do chrupania wyniosły nas w Plazie ponad stówkę. Jeśli ktoś jeszcze kiedyś będzie się zastanawiał, dlaczego ludzie nie chodzą do kina i kradną filmy, osobiście tego kogoś do owego kina wykopię serią półobrotów). Kosztowało może to sporo ale widok Majki przyjmującej pozę walecznej Tygrysicy – bezcenny :)

Ocena w skali 1-10: 8

Kung Fu Panda - screen01
Kung Fu Panda - screen02
Kung Fu Panda - screen03
Uploaded with plasq‚s Skitch!

oficjalna strona filmu
film w serwisie FilmWeb.pl
film w serwisie imdb.com
trailer (także w wersji HD)

11 odpowiedzi do Kung Fu Panda

  1. byte Lipiec 5, 2008 o 20:23 #

    My jedziemy na WALL-E. Zapowiada się cudnie.

  2. PitMac Lipiec 5, 2008 o 21:23 #

    Hmm nasuwa mi się jakoś tak samoczynnie pewne skojarzenie z głównym bochaterem filmu nie wiedzieć czemu! ;)

    A poważnie to już został „ukradziony” i odesłany do kosza bez obejrzenia ,fatalny ts^^ Pozostaje czkać na dvd.

  3. sickb0y Lipiec 5, 2008 o 21:52 #

    To z Piksaru? (tych od shreka?)

    PS. Costa, tym reCaptcha to się nieźle znęcasz nad czytelnikami ;-)

  4. PeterCub Lipiec 5, 2008 o 22:31 #

    Ej, zacząłeś od spoilerów? Filmu jeszcze w kinie nie oglądałem, ale to co zassałem mi wystarczyło do podelektowania się wspaniałym miśkiem (w pełnym tego słowa znaczeniu, jako charakter i jako osobę podkładającą głos). Zastanawia mnie czy warto iść na spolszczoną wersję. Oryginalna jest awesome.

  5. Corni Lipiec 5, 2008 o 23:10 #

    Witaj!

    Tak się składa że my ze 2 tyg. temu byliśmy również rodzinnie na Pandzie i bardzo nam się wszystkim podobało! Emilian przez tydzień udawał znawce karate i wszelkich wschodnich sztuk walki :)))

    No i nawet ja rozumiałam teksty ;)

    Pluszaki

  6. Byru Lipiec 6, 2008 o 09:52 #

    Czekałem na to filmidło od pierwszych trailerów. Nie zawiodłem się. Bardzo pozytywnie zakręcona baja :). No może trochę, krótka i za długo się akcja rozwija w porównaniu do czasu trwania części właściwej, ale dzięki temu nie wieje nudą :P. Sama animacja doskonała.

    No i wiadomo – wreszcie film o Pandzie :)

  7. btd Lipiec 6, 2008 o 17:09 #

    „główny bohater tej opowieści – to kawał mięsa obrośniętego futrem i tłuszczem”

    heh, w filmie grasz? ;-p

  8. PitMac Lipiec 6, 2008 o 20:44 #

    :) kurna na ja starałem się bardziej dyplomatycznie..

  9. CoSTa Lipiec 7, 2008 o 06:25 #

    [b]byte[/b]: Też śmigamy na to romansidło z robocikami. Majka wielbi Walliego, my zresztą też. Murowany hicior :)

    [b]PitMac[/b]: I dobrze się nasuwa ;)

    [b]sickboy[/b]: Pixar nie dziergał Shreka. Obydwa filmy są wytwórni DreamWorks Animation. A co do cpatcha – ćwicz oko swe wojowniku! :)

    [b]PeterCub[/b]: Oryginalnej ścieżki nie słyszałem ale casting wygląda okazale. Do polskiego dubbingu nie mam się jak przyczepić – luźno, fajnie, Zborowski rządzi!

    [b]Corni[/b]: Aloha hamerykańce! Która postać była Emilce najbliższa? Po wyjściu z kina orzekliśmy, że Majka to Tygrysica (fotkę dziś wrzucę z pozycją odpowiednią), ja to ten zły Tai Lung a Doropha to chyba żmija (o proszę, symptomatyczne :))

    [b]Byru[/b]: Faktycznie, film musiał Ci być bliski po avatarze sądząc ;)

    [b]btd[/b]: Damn, rozgryzłeś mnie :)

  10. Kleo Lipiec 31, 2008 o 13:57 #

    Sympatyczny i zabawny, nie nudziłam się w kinie. Mój synek z kolei oszalał na punkcie pandy do tego stopnia,że chce chodzić na jakieś zajęcia ze sportów walki, nie wspomnę już o ściąganiu dzwonków i tapet z pandą:)Wiem,że na stronie vobis.pl sa dostępne gadżety tego typu i taniec pandy i cała reszta co to cieszy dzieciaki:)

    Generalnie film na plus.

  11. levvy Sierpień 13, 2008 o 13:46 #

    Nie widzialem jeszcze tego filmu niestety musze sie przyznac ale troszke jestem usprawiedliwiony poniewaz mam gre Kung Fu Panda.

    Otrzymalem ja gratisowo przy zakupie notebooka HP w Vobis.

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
Jak zarabiać na Creative Commons

Ciekawy filmik o trzech kolesiach, którzy zaprzęgli licencję Creative Commons do pracy nad zawartością ich portfeli. Coś dla lewaków i...

Zamknij