Adobe Photoshop Express — zmiany

Swego czasu pisa­łem niecoAdobe Photoshop Express. Oszczędzając czasu ewen­tu­al­nym cie­kaw­skim — nie­zbyt mi się onli­nowa wer­sja ado­bo­wego narzę­dzia spodo­bała. Oferowała mało, w spo­sób nie­fajny ale miała jeden ogromny plus: była (przy­naj­mniej dla mnie) bar­dzo przy­sia­dalna i pozwa­lała obra­biać fotki prak­tycz­nie z miej­sca. Całość pre­zen­to­wała się przy­jem­nie dla oka i ofe­ro­wała pro­stotę, któ­rej wielu onli­no­wym narzę­dziom jed­nak brakuje.

Odświeżona odsłona APE ofe­ruje mię­dzy innymi cał­kiem przy­datny pro­gram słu­żący do hur­to­wego uplo­adu pli­ków. Adobe Photoshop Express Uploader (nie ma to jak dłu­gie i pre­ten­sjo­nalne nazwy :)) to pro­gram napi­sany w Adobe AIR i tu nie­stety wyłazi pierw­szy (i chyba jedyny) pro­blem korzy­sta­nia z ser­wisu przez linuk­sia­rzy — nie ma zdaje się jesz­cze Adobe AIR dla Linuksa. A skoro nie ma AIR to i nie ma jak pro­gramu uru­cho­mić. A szkoda wielka bo napi­sany został z głową i ofe­ruje rzecz dia­blo przy­datną: wzna­wia­nie zerwa­nych trans­mi­sji co jak się oka­zuje jest bło­go­sła­wień­stwem przy korzy­sta­niu z APE bo naj­zwy­czaj­niej w świe­cie upload na ich­nie ser­wery jest skan­da­liczni wolny i sys­te­ma­tycz­nie zry­wany. Kaman, przy 512 kilo­bi­tach uplo­adu kil­ka­dzie­siąt mega­baj­tów fotek powinno wejść na ser­wery w jakimś roz­sąd­nym cza­sie. W przy­padku APE trwało to całą noc (sic!) i zry­wało się kil­ku­krot­nie. Program APEU w takich przy­pad­kach jest bło­go­sła­wień­stwem bo po pro­stu pozwala na wci­śnię­cie ponow­nie przy­ci­sku Upload i fotki lecą dalej na ser­wer. Wszystko dzięki inte­li­gent­nemu roz­po­zna­wa­niu pli­ków, które już zostały zała­do­wane. Program roz­po­znaje czy plik był wcze­śniej wrzu­cony (nawet jeśli doce­lowo ma lecieć do innego albumu) i pyta co z takim fan­tem zro­bić. Poza tym naj­zwy­czaj­niej w świe­cie pamięta co zostało zała­do­wane i pro­ces wzna­wia­nia uplo­adu jest bez­bo­le­sny. Ot nie­głu­pie roz­wią­za­nie pro­blemu z ser­we­rami Adobe choć pro­blem iry­tuje i jest poważny.

OK, jak to działa? Prosto. Powiedzmy, że mam sporo fotek, które chcę do APE wrzu­cić. Ot na ten przy­kład taki sobie inte­li­gentny album z iPhoto:

Adobe Photoshop Express - screen 06

Z iPhoto eks­por­tuję zdję­cia do jakichś sen­sow­nych roz­mia­rów (wrzu­ca­nie pra­wie dwóch setek fotek o roz­mia­rach ok. 2 mega­baj­tów każda dobrym pomy­słem raczej nie jest :)) a resztą zaj­muje się Uploader. W Uploaderze mogę stwo­rzyć nowy album (lub kilka nowych albu­mów) i zapla­no­wać co gdzie ma wle­cieć. Program pamięta to i będzie reali­zo­wał serię zadań, jakie mu wyzna­czymy. Ja nie kom­pli­kuję: chcę jeden album i wszyst­kie foty tam wrzucam:

Adobe Photoshop Express - screen 07

Uploader zaczyna swoją (czę­sto nie­stety prze­ry­waną) pracę i ładuje te dzie­siątki giga­baj­tów na ser­wery Adobe. Jak widać pod­rzuca też nieco infor­ma­cji o tym ile miej­sca zostało, ile miej­sca zajmą wrzu­cane pliki ale wszystko to bled­nie przy potwor­nej powol­no­ści pro­cesu. Mówimy tu kochani o total­nej masakrze :/.

Adobe Photoshop Express - screen 08

Po nie­skoń­cze­nie dłu­gim cza­sie naresz­cie mogę nasy­cić swe oczy wido­kiem takim, jak ten poni­żej. Fotki są już na ser­we­rze, mogę je obra­biać, zmie­niać im kolej­ność, oce­niać itd. Przy oka­zji przy­znaję po raz kolejny — APE wygląda po pro­stu ładnie.

Adobe Photoshop Express - screen 09

Warto też dodać, że wygląda jed­na­kowo na każ­dym sys­te­mie. To jest moim skrom­nym zda­niem wielka siła i przy­szłość apli­ka­cji webo­wych — opro­gra­mo­wa­nie wyglą­da­jące tak samo nie­za­leż­nie od uży­wa­nej prze­glą­darki i sys­temu… To po pro­stu jest wygodne i już. No i przede wszyst­kim: w więk­szo­ści dostępne nie zależ­nie od plat­formy (acz nie wiem jak to będzie z Adobe AIR — być może już śmi­gają jakieś wer­sje testowe ale nic mi na ten temat nie wia­domo). O pro­szę, APE pod Linuksem:

Adobe Photoshop Express - screen 10

To, co się w wyraźny spo­sób zmie­niło, to doda­nie nowej faj­nej opcji przy two­rze­niu sli­de­show — ot pro­szę pań­stwa można se teraz w tło wrzu­cić muzyczkę. Jest kilka do wyboru i gene­ral­nie powinny pokryć więk­szość gustów choć fani meta­lo­wych wyzie­wów za bar­dzo niem mają tu na co liczyć. Całość zaś obsłu­guje się wygod­nym panelem:

Adobe Photoshop Express - screen 11

Efekt swo­ich cięż­kich prac można wrzu­cić na stronę sto­su­jąc stary, dobry embe­do­wany fla­showy player. O ile poprzed­nim razem mocno narze­ka­łem na szyb­kość dzia­ła­nia play­era i powol­ność ssa­nych minia­tu­rek foto­gra­fii, o tyle coś się naj­wy­raź­niej zmie­niło i całość ładuje się szybko i spraw­nie. Ze wspo­mnianą muzyczką włącz­nie. I o ile PicasaWeb udo­stęp­nia podobną funk­cjo­nal­ność i to w spo­sób nieco bar­dziej umoż­li­wia­jący kon­trolę, o tyle player od Adobe jest po pro­stu ładny i gustowny a fotki faj­nie do play­era dopa­so­wy­wane. W kwe­stiach wyglądu Adobe kopie dupę Google co dziwne nie jest zwa­żyw­szy na to, że wszel­kie apli­ka­cje Google są po pro­stu paskudne. Ot pro­szę i mój sli­de­show z naj­lep­szymi fot­kami Majki w dzia­ła­niu (muzyczka included):

Najlepsze fotki z Majką

Zmiany jed­nak głów­nie doty­czą narzę­dzi edy­cyj­nych, które pra­cują jakby szyb­ciej i spraw­niej. Nie jest to oczy­wi­ście pro­gram do edy­cji ale pro­stą obróbkę fotek można sobie już w nim wyko­nać a obro­bione foteczki zapi­sać na dysku. Działa to cał­kiem dobrze i może się spraw­dzać w jakichś doraź­nych potrze­bach. Nie wyobra­żam sobie jed­nak edy­to­wa­nia fotek online bo to nie ma więk­szego sensu. Brak cho­ciażby moż­li­wo­ści sto­so­wa­nia pre­se­tów (o sto­so­wa­niu pre­se­tów do więk­szej ilo­ści fotek jed­no­cze­śnie nie wspo­mi­na­jąc) kła­dzie to narzę­dzie na łopatki a to dopiero począ­tek pro­ble­mów. APE po pro­stu nie jest pro­gra­mem edy­cyj­nym. Edycja służy do obróbki poje­dyn­czych fote­czek i ot popra­wie­nia na ten przy­kład kolor­ków w fotce.

Przydatne za to oka­zać się może tago­wa­nie fotek i wspo­mniane doda­wa­nie muzyki do poka­zów. Adobe powinno pójść w tę stronę zamiast two­rzyć onli­nowy odpo­wied­nik Photoshopa gdyż to po pro­stu na razie nie wypala. Jednak co sta­cjo­narne narzę­dzia, to sta­cjo­narne narzę­dzia. No i kolejny wielki imo pro­blem — nie sły­sza­łem jesz­cze o jakichś plu­gi­nach do popu­lar­nych pro­gra­mów słu­żą­cych do trzy­ma­nia fotek, które umoż­li­wia­łyby na ten przy­kład eks­port zdjęć do APE wprost z tych pro­gra­mów. Google odpo­wied­nie API udo­stęp­nia i dzięki temu mogę bez więk­szych pro­ble­mów eks­por­to­wać fotki do PicasaWeb z zacho­wa­niem ich nazw, opi­sów i tago­wa­nia (jeśli chcę). Tak to się robi dro­gie Adobe!

A więc wciąż Google lep­sze od Adobe. Ale za to Adobe ład­niej­sze, oj ład­niej­sze… No i zaczyna brzmieć jak trzeba :).

Kilka słów o CoSTa

Mąż, ojciec i w przyszłosci być może właściciel knajpy, w której będzie serwowana tylko wódka, tylko zimna i tylko na butelki.

Socjal

Jeszcze Ci mało? Śledź nas w sieciach społecznościowych...

9 Komentarzy do “Adobe Photoshop Express — zmiany”

  1. Wimmer 15/08/2008 do 10:54 # Odpowiedz

    Mam dość mie­szane odczu­cia, jak cho­dzi o Express — funk­cjo­nal­nie nijak się ma do kla­sycz­nych foto­re­tu­sze­rów online, bo to raczej kre­ator do wybie­ra­nia naj­traf­niej­szych auto­ma­tycz­nych popra­wek. Ale 2 giga to już coś, orga­ni­za­cja ser­wisu jest bar­dzo dobra, a wygląd wręcz zachwyca — lubię te gra­fi­towe interfejsy.

  2. Xa 15/08/2008 do 12:11 # Odpowiedz

    Jak to nie ma Adobe AIR dla Linuxa? Jest, sam nie­dawno uży­wa­łem, co prawda wer­sja oczy­wi­ście beta, ale zdatna do użytku jak najbardzaiej :)

  3. CoSTa 15/08/2008 do 12:42 # Odpowiedz

    [b]wimmer[/b]: Można auto­ma­gicz­nie ale też można dosto­so­wy­wać narzę­dzia. Po mojemu to ukłon w stronę np. moich cio­tek i muszę przy­znać, że poten­cjal­nie cał­kiem trafny. A co do inter­fejsu — zga­dzam się w pełni. No i nie wygląda to bied­nie jak cho­lerna PicasaWeb, na którą patrzeć nie mogę ale która znów ofe­ruje kilka faj­nych rze­czy, przez które się z ser­wi­sem roz­stać nie mogę i nie chcę. Ot ciężki żywot kole­sia chcą­cego poka­zać kilka rodzin­nych fotek :)

    [b]Xa[/b]: O widzisz, dzięki za info. Pod Ubuntu dosta­łem tylko komu­ni­kat, że dla tego sys­temu AIR nie ma i se pro­gramu do wrzu­ca­nia fotek nie zain­sta­luję. Jak się do AIR dobrać pod Ubuntu? Jak rozu­miem wska­zówki [url=http://www.sizlopedia.com/2008/04/06/how-to-install-adobe-air-on-ubuntu/]z tej strony[/url] cią­gle będą aktualne?

  4. Silmethule 15/08/2008 do 12:56 # Odpowiedz

    Costa, bła­gam, nie wrzu­caj wię­cej takich ata­ku­ją­cych moje gło­śniki ele­men­tów jak ten Slideshow…

  5. pascon 15/08/2008 do 14:24 # Odpowiedz

    Czizes! Już myśla­łem, że zła­pa­łem jakie­goś wirusa, jak zaczęła mi ni z tego czy owego grać z gło­śni­ków muzyka. Automatycznie włą­cza­nym — muzycz­nym — slideshow-om mówimy sta­now­czo NIE.

  6. byte 16/08/2008 do 15:44 # Odpowiedz

    Popieram Pascona, też zgłu­pia­łem począt­kowo, tym bar­dziej że aku­rat mia­łem inną muzykę na uszach.

  7. CoSTa 16/08/2008 do 16:54 # Odpowiedz

    O, zna­czy że muzyczka działa. No i dobrze, eks­pe­ry­ment się powiódł :)

  8. Silmethule 16/08/2008 do 19:46 # Odpowiedz

    Sprowadzeni do bycia kró­li­kami doświad­czal­nymi… :P

    • CoSTa 17/08/2008 do 06:38 # Odpowiedz

      Bardzo dobrze sobie w tej roli daje­cie radę :). BTW — muzyczkę wyłą­cza się pro­sto. Po osa­dze­niu play­era można to zro­bić edy­tu­jąc usta­wie­nia sli­de­show na stro­nie APE. Dobrze pomy­ślane, nie trzeba kom­bi­no­wać z osa­dzo­nym już playerem.

Dodaj komentarz