Menu serwera

Będę niczym ten pączek

Eleonora Karaś – najbardziej znana kucharka w Krościenku Wyżnym. Gotowaniem i pieczeniem zajmuje się od lat, szczególnie na weselach i innych ważnych uroczystościach w Krościenku. Od 15 lat jest członkinią Koła Gospodyń Wiejskich i propaguje własną kuchnię wśród mieszkańców naszej miejscowości. Jest autorką stałej kolumny w Dębinie zatytułowanej „Przepisy pani Luśki”

Za: Przepisy pani Luśki

Takim oto prezentem w ilości sztuk czterech została moja żona przez swoją siostrę obdarzona. Jak się bowiem okazuje, najwidoczniej niezbyt zdrowo wyglądam w związku z czym Kasia (siora Dorophy) postanowiła mnie via swoja siostra (czyli moja żona) nieco dokształcić i uzdrowić. W dłoniach trzymam właśnie tom przepisów pani Luśki nazwany „Ciasta”, w którym w oczy od razu rzucił mi się przepis na tort kokosowo- orzechowo- makowy. Powstaje toto w trzech częściach (niech mnie motyla noga kopnie, jeśli kłamię – przepis podzielony jest na trzy części!) i czas przygotowania to pewnie z trzydzieści godzin jak nie więcej. Współczuję swojej żonie ale też i sobie – w końcu ktoś to będzie musiał zjeść :).

Dzięki Kacha! Nie ma to jak wrzucić stukilowemu facetowi kilka dań pani Luśki pod nos. A tak swoją ścieżką – przy następnym przyjeździe się do pani Luśki wproszę na jakiś barszcz czy coś z kuchni Ukraińskiej. W końcu będziecie mieszkały po sąsiedzku…

A teraz taka ogólniejsza myśl przy okazji przepisów pani Luśki. Tak sobie myślę, że nie potrafimy zwiedzać i kiepscy z nas są turyści. Mówię o nas jako rodzinie ale też i ogólniej o nas, jako Polakach. Stać nas na wyjazdy do coraz dalej położonych krajów ale w opowieściach znajomych bywałych w świecie jakoś kompletnym milczeniem pomijana jest kuchnia kraju, do którego owi znajomi wyjechali. W hotelach na całym świecie daje się chyba dokładnie to samo masło pakowane w to samo jednorazowe opakowanie. Nie można poznać kraju, do którego się przyjechało, nie spróbowawszy choćby jego specjałów. I tu okazuje się, że jesteśmy jako naród bardzo w kwestiach jedzenia konserwatywni. Nie to, że nam kuchnie innych krajów nie smakują – najczęściej ich potraw nawet nie próbujemy! Do dziś pamiętam jakim pozytywnym szokiem była dla mnie arabska pasta z sezamu i czegoś tam jeszcze, jaką przyrządził mi nieoceniony Jorgos aka Dżordż – znajomek mojej ciotki. Kompletnie nowy smak, zupełnie inne doznanie, kubki smakowe drażnione w zupełnie inny sposób. Do pasty dołączona też była historia jak i dlaczego ona powstaje. A to pociągnęło za sobą opowieść (krótką ale zawsze) o tym jak żyje się w Sudanie, skąd Jorgos do Grecji wrócił.

Do czego zmierzam – wydaje mi się, że ni cholery nie pozna się kraju czy miejsca, dopóki nie pożre się czegoś z miejscowego gara. I dlatego przy następnym pobycie w Krościenku Wyżnym nawiedzę panią Luśkę jak nic!

3 odpowiedź do Będę niczym ten pączek

  1. Tomasz Staniak Sierpień 14, 2008 o 22:01 #

    Dlatego jak wybieramy się gdzieś ze swoją lubą, zwykle staramy się wędrować na piechotę/rowerach/pociągami osobowymi i próbować wszystkiego co też ciekawego w danych okolicach mają. Co to za odwiedziny w dalekim kraju kiedy wszystko co można o nim powiedzieć, to że fajny hotel mają?

    Przypomina mi się zawsze wyprawa znajomych mojego ojca do Dominikany bodaj, gdzie 3 tygodnie spędzili tylko w hotelu i na jego terenie, bo wszędzie dookoła było zbyt niebezpiecznie. w dodatku z okien mieli wspaniały widok na facetów w wieżyczkach strażniczych wyposażonych w karabiny.

    Co do ciast i ogólnie wysokowęglowodanowych potraw – odradzam, prędzej coś tłustego :) Chyba, że chcesz się po prostu podtuczyć zamiast dobrze wyglądać ;)

  2. ciotka's eleni Sierpień 18, 2008 o 20:46 #

    Kostuniu, zgubilismy sie troche, ale tak to bywa latem. Osobiscie poza Taszkientem ( Uzbekistan)ktory zaliczylam sluzbowo, odwiedzilam kilka greckich wysp: Rodos,Tilos, Simi i Spetses ( bylismy tam kiedys razem, pamietasz?)

    Probowalam tez kuchnie odwiedzanych miejsc bo to przeciez tez sposob na ich poznawanie.

    Dzieki za dobre slowa o Dzordzu i szkoda ze tak malo jego specjalow probowales. Nic to, trafi sie jeszcze okazja.

    • CoSTa Sierpień 18, 2008 o 21:36 #

      Cześć ciotuniu! Tak właśnie myślałem, że gdzieś was po świecie nosi i do końca lata raczej nie ma co maili wysyłać bo nikt ich nie odbierze. Ale to się właśnie kończy. Zaczynam spamować zdjęciami i filmami swoją rodzinkę :)

      Spetses pamiętam bardzo dobrze – tam po raz pierwszy widziałem Predatora. Piękny wyjazd i piękny film. A co do Dżordża – co się odwlecze to nie uciecze. Kilka przepisów muszę od niego ściągnąć i będę nabijał sobie punkty reputacji u znajomych :)

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
Topowe damajkowe przekleństwa

Ten wpis miałby adnotację "Rated R for strong language including sex-related dialogue, violence, crude humor and some drug content." gdybym...

Zamknij