Menu serwera

Wróciliśmy…

…wprost w szpony przaśnej rzeczywistości :/. Już bez mała tydzień mija od czasu, gdy dobiliśmy bezpiecznie z wojaży po południu Polski do naszego domku w Poznaniu. Wierzcie lub nie ale nie miałem po prostu kiedy siąść do strony i nawrzucać całą tę tonę materiału, jaki się nam był zebrał na wyjeździe. O zwykłym wpisie już nawet nie wspominam. Sporo się po przyjeździe dziać zaczęło ale…

Najpierw może o samym urlopiku pokrótce. No więc urlop był… Dziwny :). Doropha robiła za ster, ja za silnik i tym sposobem przemieszczaliśmy się po południowo-wschodniej Polsce pukając do drzwi całej dorophowej rodziny. Byliśmy u siory Dorophy (greetz Krosno!), jej rodziców (aloha Stalowa Wola!) oraz u jej babci (viva Amelin! :)). W międzyczasie zaś zahaczyliśmy o kilka innych miejsc ale tak po prawdzie urlop toczył się w rodzinnej atmosferze. Ma to swoje dobre ale i złe strony. Miałem ogromną chętkę w tym roku na ruszenie na Orkon, spotkanie kilku starych znajomych, wypicie morza piwa i podarcie ryja przy ognisku przy jakichś pieśniach masowych. Gówno z tego wyszło i grzecznie robiłem za kierowcę mojej żony. Cholera, chciałem Majce pokazać LARPa, bandę poprzebieranych i biegających po lasach matołów bawiących się przy tym znakomicie i w ogóle chciałem zacząć krzewić w młodej słuszne nawyki pizgania w eRPeGi. Dupsko :/.

Ale za to pobyłem z dzieciakami Kaśki i Romka, odświeżyłem nieco znajomość z Jagódką, z niedowierzaniem patrzyłem na solidną już pannicę Paulinę (no, z nią już można legalnie ;)) i z jeszcze większy niedowierzaniem patrzyłem na wyczyny najmłodszego z nich – Bartasa, który w FPSach wyrabiał rzeczy takie, że mnie się twarz ze zdumienia zamknąć nie chciała. Ot młodość…

Niestety z gówniarzerią pić się nie dało, z teściami jakoś nie wypadało a z babcią nawet nie zaczynaliśmy (choć amelinowy odłam rodziny miał ochotę, oj miał! :)), bo tego samego dnia wracaliśmy do Stalowej Woli. Tym sposobem na podtopionym południu Polski byłem Ostatnim Wysuszonym (Na Wiór).

Powrót z urlopu do Poznania oznaczał tylko jedno: maksymalne wykorzystanie pożyczonego samochodu. Tym sposobem nabiliśmy tu nieco kilometrów, popędziliśmy do kina, zaliczyliśmy basen i ogólnie poruszaliśmy się wreszcie nieco. A od poniedziałku…

…Od poniedziałku zaczął mi się totalny robotowy rozpiździaj. Zacznę może od tego, że przyjęto wreszcie kogoś, kto będzie razem ze mną obsługiwał wszystkie spółki wchodzące w skład Grupy Kronospan i być może nareszcie będę miał chwilę, by wystartować z kilkoma ambitnymi zamierzeniami, które roją mi się w głowie, a których Zarząd mojej firmy jakoś o dziwo uwalić nie chce. No ale wcześniej trzeba tego kogoś wciągnąć w cały ten korporacyjny wir. Jest to trudne gdy wraca się po dwóch tygodniach z urlopu, odpala się mailera i widzi się z dwieście wiadomości (a większość ze zleceniami lub opeerem za niezrealizowane do tej pory zlecenia). Autentycznie nie mam się kiedy wylać wciąż wisząc na telefonie, który ni cholery nie chce przestać dzwonić. Roboty na twarz dostałem MNÓSTWO, wszystko ultrapilne a czasu na wdrożenie nowego pracownika ni cholery nie ma i na pomoc mogę liczyć ledwie śladową. Masakra!

BTW – Szwedzki to cholernie trudny i niezrozumiały język jest. Się dziś przekonałem wisząc na telefonie i ścigając jakąś marketoidową szyszkę jednego z naszych klientów. Ot i mam zabawę w pracy…

Ale do blogaska wracając – wpisów w kolejce czeka całe mnóstwo, recek co niemiara, w planach mam kilka wywiadów z muzykami ze sceny elektronicznej a jotpegi z plakatami z filmów, które chcę opisać już nawet na serwer wrzuciłem. Niech no tylko spod tej góry roboty się wygrzebię, to obiecuję – będzie co czytać na blogu. A przy okazji bo tak jakoś zapomniałem się pochwalić – skaperował mnie Piotr Chyliński do redakcji Mojego Jabłuszka. Tym samym Moje Jabłuszko zaczęło już chylić się ku upadkowi :).

OK, to ja podwijam rękawy i się spod góry śmiecia odkopuję i proszę jeszcze o chwilę cierpliwości. Pikantne fotki z Dorophą biegająca półnago nad Soliną niebawem obrobię i wrzucę tu i ówdzie :).

9 odpowiedzi do Wróciliśmy…

  1. zx Sierpień 6, 2008 o 21:57 #

    Mam już odpowiedź na ‚Tja, tyle że jeszcze z dwa tygodnie wolnego mi zostało do wzięcia. W pełni płatnego… ;P’, a brzmi ona:

    Jak z niego wrócisz, to będziesz miał 600 wiadomości ze zleceniami. Etat… ;P

    A tak serio – zacząłem zabawę za światowe pieniądze, wsadzając polskie zlecenia głęboko gdzieś i w trzy dni zarobiłem tyle, ile poprzednio w miesiąc. Niech tylko dolar nie tanieje! :P

  2. CoSTa Sierpień 6, 2008 o 22:09 #

    W sumie tyż prowda…

    Gratuluję. Walcz, zarabiaj, płać podatki, utrzymuj mnie na starość :)

  3. enjey Sierpień 7, 2008 o 07:34 #

    Trzymam kciuki za wdrażanie świeżaka i pamiętaj jak już się wdroży to deleguj obowiązki.

    Mam nadzieję że mimo wysuszenia na wiór wypocząłeś i jesteś gotowy do raczenia czytelników wpisami :)

  4. PeterCub Sierpień 7, 2008 o 10:41 #

    A propos Kronospan. Dobre te panele podłogowe? Bo zamierzam kupić w przyszłym tygodniu to albo Krono-Pol.

    • btd Sierpień 8, 2008 o 07:38 #

      Albo kup mozaikę parkietową.

      Lepsza od paneli. Tylko obróbka jest syfiąca, bo szlifować trzeba.

  5. CoSTa Sierpień 8, 2008 o 06:32 #

    [b]enjey[/b]: Już deleguję obowiązki, zbytnio nie czekając na wdrożenie :). Ja się wdrażałem przez robotę i walkę z materią, łatwiej więc nie będzie żadnemu nowemu :). A co do wpisów – cholera, ciągle późno z roboty wyłażę. Jeszcze nieco zaległości do odrobienia mam pourlopowych.

    [b]petercub[/b]: Jeśli już kupujesz panele, to nie oszczędzaj zbytnio. W mieszkaniu położyliśmy sobie panele klasy AC4 z warstwą wygłuszającą i jestem bardzo z nich zadowolony.

    • PeterCub Sierpień 8, 2008 o 10:11 #

      Dzięki misiek, wezmę sobie te rady do serca :)

  6. Pawouek Sierpień 8, 2008 o 08:22 #

    Taaa – Costa i Moje Japko. Przeczytałem Twojego artykuła bez patrzenia na autora i jakoś mi tak styl podpadł i córa…

    Zerkam, zerkam i im bardziej zerkam tym bardziej jest tam Costa :)

    Mi się podobało! Pisz więcej!

Trackbacki/Pingbacki

  1. Rok 2008 w naszej rodzince… | CoSTa's Family Page - Październik 21, 2011

    […] sierp­niu z owego urlopu wró­ci­li­śmy. Było OK ale chcia­łoby się wię­cej. W ramach nabi­ja­nia urlo­po­wego bonusu […]

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
Jutro wyjazd!

OK, samochód sprowadzony, rodzina się właśnie pakuje, Majka dostaje małpiego rozumu a to wszystko oznaczać może tylko jedno: JUTRO WYJAZD!Przez...

Zamknij