Android vs. iPhone

Nawet nie będę się silił na porów­na­nia, prze­wi­dy­wa­nia i co tam jesz­cze. Mam głę­boko gdzieś, kto pora­dzi sobie na rynku lepiej — nie ja na tym zara­biam pie­nią­dze a wręcz prze­ciw­nie, za czas jakiś swoje pie­nią­dze na jakąś fajną komórkę wydać będę musiał. Sony k750i jest fajny ale chcę mieć w kie­szeni kom­plet klu­czy a nie tylko jeden zestaw słu­żący tylko otwie­ra­niu luf­cika do gadania.

Pokazano wresz­cie tele­fon z Androidem. O ile sam tele­fon fak­tycz­nie brzydki jest jak kupa, o tyle sam Android to jest zapo­wiedź cze­goś, co może dmuch­nąć i poza­mia­tać. Otwarty sys­tem, cen­tralne repo­zy­to­ria opro­gra­mo­wa­nia, sklep i poten­cjał świet­nych zysków… To prze­ma­wia do wyobraźni. Czemu więc lek­kim sko­sem patrzę na przy­szłość Androida? A dla­tego, że sen­sow­ność zakupu tele­fonu z takim czy innym sys­te­mem na pokła­dzie będzie zale­żała tak naprawdę od jed­nej rzeczy.

ORGANIZACJI

Jabłko co prawda ma bur­del w swo­ich wła­snych zasa­dach dopusz­cza­nia apli­ka­cji do sprze­daży a i zaczyna panicz­nie grać nie pozwa­la­jąc dewe­lo­pe­rom na wymianę doświad­czeń i przede wszyst­kim gło­śne mówie­nie, że w mecha­ni­zmie jabłka coś jest nie teges. Coś tam na pewno jest nie teges i żadne zakła­da­nie kagań­ców tego nie zmieni ani nie wyci­szy. Ja wiem, że Apple ma taki etos: zamknąć wszystko w cho­lerę i ani słówka. To się nie uda dro­gie jabłko, nie przy tylu ludziach goto­wych pisać apli­ka­cje na bar­dzo pręż­nie roz­wi­ja­jący się rynek. Niemniej jap­cok ma jedną już wypra­co­waną war­tość, któ­rej nie da się prze­ce­nić: ma kanał dys­try­bu­cji z mniej wię­cej jasnymi zasa­dami doty­czą­cymi kosz­tów i zysków. Drugą potężną war­to­ścią z punktu widze­nia dewe­lo­pera jest coraz licz­niej­sze grono posia­da­czy jabł­ko­wego tele­fonu i play­era muzyki, i to posia­da­czy zazwy­czaj dosyć lojal­nych, któ­rzy do tego wszyst­kiego mają wygodny dostęp do zaso­bów sklepu AppStore.

Jak będzie wyglą­dał model biz­ne­sowy Androida — nie wiem. Wiem, że ma być otwar­cie, przy­jaź­nie i w ogóle w opo­zy­cji do tego, co ofe­ruje jabłko. Piękny sen dewe­lo­pera? Z jed­nej strony tak ale z dru­giej strony straszna ilość nie­wia­do­mych dla mnie, jako poten­cjal­nego kupu­ją­cego oraz dewe­lo­pera jako poten­cjal­nego sprze­da­ją­cego. To, co mnie w tym momen­cie naj­bar­dziej od Androidowych roz­wią­zań odrzuca to będący zna­kiem fir­mo­wym Google sta­tus „beta” wszyst­kiego, czego Google się dotyka. Nie prze­szka­dza mi to w dar­mo­wej poczcie, dar­mo­wych sta­ty­sty­kach, dar­mo­wej gale­rii inter­ne­to­wej itd. Za to bar­dzo ale to bar­dzo nie­do­brze wyglą­dają te googlowe cią­gotki z per­spek­tywy mojego port­fela. Na nie­do­ro­biony soft jabłka mogę jęczeć i narze­kać oraz fakać do woli — zapła­ci­łem, wyma­gam a tam o dziwo sie­dzą i cią­gle popra­wiają i udo­sko­na­lają to, co nie funk­cjo­nuje zbyt dobrze (update opro­gra­mo­wa­nia toucha do wer­sji 2.1 dało iPo­dowi widocz­nego spe­eda i solid­nego kopa, także w kwe­stii wydaj­no­ści bate­rii, na co swego czasu mocno narze­ka­łem). Nie wiem jak będzie to wyglą­dało w przy­padku Androida. Jeśli będzie to rado­sna twór­czość świata open­so­urce ze wszyst­kimi tego plu­sami ale też ogrom­nymi minu­sami, to ja dzię­kuję bo wła­śnie z powodu typo­wych dla OS minu­sów z Linuksa zwia­łem na Maka. Jako czło­wiek chcący urzą­dze­nia uży­wać i gładko je z już posia­da­nymi urzą­dze­niami połą­czyć, nie mogę sobie pozwo­lić na bycie w sta­nie cią­głej bety.

Nie podej­muję się roz­strzy­gać co jest lep­sze — iPhone czy tele­fony z Androidem na pokła­dzie. Póki co Android wiele obie­cuje ale — jak to z obiet­ni­cami bywa — to czas przy­szły i w dodatku nie aż tak pewny, jak bym chciał. Zobaczę za pół roku jak roz­wija się pro­jekt i w jakim kie­runku brnie. Jeśli Google skręci total­nie w swoje roz­wią­za­nia (ichni kalen­darz, ichni pakiet biu­rowy itd. bez moż­li­wo­ści łatwej syn­chro­ni­za­cji danych z domo­wym i pra­co­wym Makiem) pozo­sta­jąc niby otwarte ale na wła­sne roz­wią­za­nia, to ja dzię­kuję. Owszem, ist­nieją nie­za­leżni dewe­lo­pe­rzy, któ­rzy luki nie­za­go­spo­da­ro­wane przez Google pew­nie będą chcieli wypeł­nić swo­imi roz­wią­za­niami. Ale na jakich zasa­dach (i czy w ogóle) będzie to funk­cjo­no­wało — to się dopiero okaże.

Czynienie zało­żeń i pro­jek­cji w tym momen­cie nie ma więk­szego sensu. O ile suk­cesu AppStore byłem pewien i tu na blogu pisa­łem, że będzie to HUGE sprawa, o tyle Google wypu­ściło sys­tem i zde­kla­ro­wało, co chcia­łoby robić dalej. Problem w tym, że same dekla­ra­cje nie wystar­czą. Jabcok przed­sta­wił kom­plek­sową wizję i mimo, że szcze­góły teraz trzesz­czą, to jest to wizja kom­pletna, funk­cjo­nu­jąca i roz­wi­ja­jąca się bły­ska­wicz­nie nie dla­tego, że wła­ści­ciele iPhone są idio­tami kupu­ją­cymi wszystko, co się na AppStore pokaże ale dla­tego, że zostało wszystko ZORGANIZOWANE, przed­sta­wione dewe­lo­pe­rom oraz użyt­kow­ni­kom i jest kon­se­kwent­nie wdrażane.

Z Androidem od Google nie mam takiego wra­że­nia. Google mówi o skle­pach, moż­li­wo­ściach itd. ale nie ma goto­wej oferty dla dewe­lo­pe­rów. Owszem, per­spek­tywy są nie­złe ale jest pewna istotna róż­nica mię­dzy per­spek­ty­wami a z grub­sza gotową plat­formą gotową na przy­ję­cie apli­ka­cji i kil­koma milio­nami użyt­kow­ni­ków goto­wych wyda­wać pieniądze.

Zobaczę za pół roku i porów­nam dyna­mikę roz­woju oby­dwu plat­form. Jeśli Android będzie parł do przodu, opro­gra­mo­wa­nie dobrej jako­ści będzie powsta­wało a repo­zy­to­ria opro­gra­mo­wa­nia będą przej­rzy­ste i dostępne dla mnie, prze­cięt­nego Kowalskiego, to ja bar­dzo chęt­nie słu­chawkę z Androidem wezmę (syn-chro-ni-za-cja z Makami Google!). Jeśli Google sprawę pokpi i utknie w swo­jej men­tal­no­ści wiecz­nej bety — sorry ale za stary już jestem na bety i eksperymenty.

Kilka słów o CoSTa

Mąż, ojciec i w przyszłosci być może właściciel knajpy, w której będzie serwowana tylko wódka, tylko zimna i tylko na butelki.

Socjal

Jeszcze Ci mało? Śledź nas w sieciach społecznościowych...

9 Komentarzy do “Android vs. iPhone”

  1. byte 25/09/2008 do 20:37 # Odpowiedz

    Jedna rzecz: Googlowa beta to czę­sto wer­sja 5.x w przy­padku innych firm. Vide Gmail — przy­kład pierw­szy z brzegu.

    • CoSTa 25/09/2008 do 20:51 # Odpowiedz

      Zgadzam się — Gmail to świetna usługa wśród innych dar­mo­wych usług mailo­wych. Klasa sama dla sie­bie. Ale dla mnie to jed­nak róż­nica, gdy otrzy­muję coś za free kosz­tem ewen­tu­al­nego póź­niej­szego grze­ba­nia przy pro­duk­cie (nie­ko­niecz­nie roz­wi­ja­nia owego i dokła­da­nia ficze­rów) a czymś kosz­tu­ją­cym realne pie­nią­dze i z zało­że­nia będą­cym pro­duk­tem goto­wym. Google ma dosyć bez­tro­skie podej­ście do naszych pie­nię­dzy a przy­naj­mniej takie spra­wia wra­że­nie. Jak dla mnie nie jest to naj­lep­sze wra­że­nie niestety.

      • byte 25/09/2008 do 21:24 # Odpowiedz

        Mnie aku­rat „gotowe” w przy­padku Apple nie­ko­niecz­nie prze­ko­nuje. Kupowałeś iPhone z softem 2.0 i potem czę­sto zagry­za­łeś palce ze zło­ści. Jasne, kie­dyś popra­wią, ale sprze­dali Ci to z hasłem „rewelacja!”.

        Google prę­dzej czy póź­niej będzie chciał z Androida trze­pać kasę. Zważywszy na to jak ważne stają się urzą­dze­nia mobilne, nie pozwolą sobie jak sądzę na pod­ci­na­nie wła­snej gałęzi.

        Ale — jako się rze­kło — czas pokaże.

  2. zen 25/09/2008 do 21:15 # Odpowiedz

    Android jest bar­dzo nie­bez­piecz­nym gra­czem, ale mnie na razie nie prze­ko­nuje, podob­nie jak wszel­kiej maści inne fre­erun­nery. W przy­padku tele­fo­nów (a raczej PDA ze słu­chawką) jestem zatwar­dzia­łym Windowsiarzem ;). Ale cze­kam, i piękny będzie dzień, w któ­rym pozbędę się tego wąt­pli­wego moral­nie systemu ;)

  3. CoSTa 26/09/2008 do 03:51 # Odpowiedz

    [b]byte[/b]: Co prawda, to prawda — jab­cok wrzu­cił ludziom na komórki wer­sję beta swo­jego softu i zebrał zasłu­żone joby. Efektem jest 2.1, które zbliża dozna­nia pły­nące z uży­wa­nia urzą­dze­nia do przy­jem­no­ści. Różnica IMO w tym, że jab­cok nie ma się czym zasła­niać a pozwy zbio­rowe to dla tej firmy norma wymu­sza­jąca w pew­nym stop­niu popra­wia­nie tego, co spie­przyli. Nie wiem jak z Google ale jak roz­łoży ręce i powie „kaman, to beta, kie­dyś będzie zro­bione” to co wtedy? Ja wiem, że to raczej nie wcho­dzi w rachubę ale „raczej” nie jest ulu­bio­nym sło­wem mojego portfela.

    [b]zen[/b]: Ano wła­śnie. Co na to wszystko Microsoft? Cholera, Windows 7 opóź­nione a myśla­łem, że wej­dzie jakoś nie­długo i za te magiczne pół roku będę miał z czego wybierać :)

  4. zx 26/09/2008 do 08:48 # Odpowiedz

    Adroidowy sklep ma wyglą­dać tak samo jak AppStore, a prze­cież Apple też uru­cho­miło AppStore jakiś czas po wyda­niu iPhone’a, prawda? :) Google ma czas. Ja zre­zy­gno­wa­łem z G1 na rzecz iPhone wła­śnie przez paskudny wygląd tego pierw­szego i fizyczną kla­wia­turę. A, że cze­kać dłu­żej już nie mogłem został tylko jeden gracz — Apple.

    Choć wizja ‘otwar­tych’ roz­wią­zań na tele­fo­nie zamiast zamknię­tego iPhone OS prze­ko­nuje mnie znacz­nie bar­dziej. Pożyjemy — zobaczymy.

    • btd 26/09/2008 do 11:18 # Odpowiedz

      Androida pew­nie zain­sta­lu­jesz na kaz­dym lep­szym pocke­cie od HTC. A iPhone sprze­dasz zara­bia­jac na nim.

  5. zen 26/09/2008 do 20:11 # Odpowiedz

    Na każ­dym lep­szym to może nie, na razie widzia­łem port na Kaisera i chyba BlueAngel

  6. CoSTa 27/09/2008 do 15:48 # Odpowiedz

    Testowy komen­tarz. W UTF. A co! :)

    Grzegżółka wzięła i się wypier­dzie­liła na kępie ską­pych łóż.

Dodaj komentarz