Łajza — czyżby nowy członek rodziny?

Szlag by to tra­fił… A obie­cy­wa­łem sobie, że nigdy wię­cej i w ogóle nie dam się na takie gówno namó­wić. Miętki jestem a nie twardy i wła­śnie przed chwilą się to okazało.

O co cho­dzi? A o to, że już dziś rano w oko­li­cach naszego tarasu (i pod oknami siłą rze­czy) krę­ciło się małe coś, co strasz­nie mordę darło, miał­kało że trudno gło­śniej i ogól­nie obwiesz­czało światu, że jest samo, prze­stra­szone, mamę zgu­biło a głodne, że aż strach. Nawet nie wie­cie ile mocy jest w takim małym pysku skar­żą­cym się na świat.

Kotek (a tak, bo to mały kotek był). Pojawił się znowu dziś wie­czor­kiem, dosłow­nie przed chwilą. Znów zaczął mordę drzeć i raban robić tak wielki, że sąsiadki mi się z pię­terka zaczęły wychy­lać i nad losem bied­nego kotka rączki łamać. Cóż było czy­nić… Się wzięło i kap­cie na nogi wci­snęło, się w pogoń za małą przy­błędą rzu­ciło, się dra­nia zła­pało i do domu przy­tar­gało. Doropha jest w siód­mym nie­bie bo może sobie o Łajzę (o, już imię dostał) zadbać. Da Majek śpi ale rano pew­nie będzie się darła ze szczę­ścia. Mnie wciąż w gło­wie koła­cze się pyta­nie „po jaki ch..?” :)

Łajza jest brudny jak nie­bo­skie stwo­rze­nie, śmier­dzi jesz­cze bar­dziej, niż jest brudny, śmieszny jest bar­dziej niż śmier­dzący, mordę drze stra­szecz­nie a kinol ma różowy, ogon dum­nie pod­nie­siony na całą dłu­gość i prę­go­wany jest niczym tygrys. No i jest mały i póki co słodki nad wyraz.

Jednym sło­wem: jeśli nie powku­rza mnie zbyt­nio, to być może prze­żyje pierw­sze dni u nas a w kon­se­kwen­cji dożyje spo­koj­nej i sytej sta­ro­ści. W prze­ciw­nym wypadku kark zła­mię i będzie sprawa zała­twiona. Daję mu z tydzień na przy­sto­so­wa­nie się. Po tym ter­mi­nie zoba­czymy co dalej…

Póki co Łajza rządzi :)

Kilka słów o CoSTa

Mąż, ojciec i w przyszłosci być może właściciel knajpy, w której będzie serwowana tylko wódka, tylko zimna i tylko na butelki.

Socjal

Jeszcze Ci mało? Śledź nas w sieciach społecznościowych...

9 Komentarzy do “Łajza — czyżby nowy członek rodziny?”

  1. Livio 04/09/2008 do 21:27 # Odpowiedz

    Uwielbiam takie wpisy — a Łajza, rze­czy­wi­ście musi rzą­dzić :D .

  2. kklimonda 04/09/2008 do 22:35 # Odpowiedz

    No wiesz co? A gdzie zdję­cia? :P

  3. CoSTa 05/09/2008 do 06:17 # Odpowiedz

    [b]livio[/b]: Póki co drze mordę i wciąż w szoku. Po tym, co dziś i jutro dosta­nie, pew­nie przez tydzień zza lodówki nie wyj­dzie (czas toto umyć i do wete­ry­na­rza zawlec). Ale jeśli przy­wyk­nie, to będziem mieli słodko :)

    [b]kklimonda[/b]: Nie chcia­łem malca dodat­kowo stre­so­wać fle­szem w gałkę oczną i dałem mu spo­kój. Ale Doropha nie dała. Są i zdję­cia tylko muszę je z apa­ratu ścią­gnąć (note to self: następny apa­rat ma mieć Wi-Fi). Wrócę z roboty to wrzucę jakąś fotkę poglądową :)

  4. RooToor 05/09/2008 do 10:04 # Odpowiedz

    § To nie miet­kosc lecz WIELKIE serce. Oby malu­chowi dobrze sie dzialo. Kotki cwane sa, radza sobie jak moga. To dar­cie japy to ich staly, sku­teczny numer popisowy.

  5. Livio 05/09/2008 do 14:21 # Odpowiedz

    Dla mnie bomba, chęt­nie prze­czy­tam kolejne nowo­ści wraz z fotkami ;) .

  6. CoSTa 05/09/2008 do 17:38 # Odpowiedz

    [b]rootoor[/b]: Wielkie na pewno. Ale brzu­cho a nie ser­du­cho :). Łajza to ter­ro­rystka co się zowie i samym wyglą­dem wyciąga z nas naj­gor­sze bo słod­kie instynkta. Że też cho­lerna natura tak to musiała urzą­dzić, że na widok małych kot­ków miękną nawet naj­więksi twar­dziele a co dopiero takie mięk­kie gru­basy jak ja…

    [b]livio[/b]: Póki co kilka fotek już strze­lo­nych. Sesja zdję­ciowa odbę­dzie się kąpieli. Strasznie toto brudne jest :)

  7. Livio 05/09/2008 do 18:04 # Odpowiedz

    > Wielkie na pewno. Ale brzu­cho a nie serducho :).

    To sie nazywa war­stwa ochronna wiel­kiego serca :P .

  8. Lukem 06/09/2008 do 21:10 # Odpowiedz

    A pro­pos tego dar­cia japy — co jakiś czas grupka mło­dych kotów na moim osie­dlu fun­duje mi w środku nocy kon­cert sym­fo­niczny, który jako żywo przy­po­mina płacz małego dziecka. Dlatego wie­rzę na słowo, że Łajza wiele potrafi. :)

  9. CoSTa 07/09/2008 do 17:23 # Odpowiedz

    [b]livio[/b]: Ta inter­pre­ta­cja bar­dzo mi się podoba i pięk­nie na morale wpłynęła :)

    [b]lukem[/b]: Tu nawet nie cho­dziło o to, co było sły­chać tylko jak cho­lera gło­śno. To nie­wia­ry­godne, ile decy­beli jest z sie­bie wydo­być takie chuchro…

Dodaj komentarz