Menu serwera

Trzy tygodnie (ponad) z Łajzą

Ależ ten czas leci… Już ponad trzy tygodnie Łajza jest z nami w wyniku wzięcia i się w nasze życie wpieprznięcia i czas chyba powiedzieć conieco o naszym kotku. A tak, to kot a nie kotka i w dodatku z tych lubiących napieprzać wszystko, co się rusza a to, co się nie rusza też na wszelki wypadek boksa dostanie. Łajza w ciągu tych trzech tygodni przyrósł niczym Pudzian na sterydach a my nie możemy wyjść z szoku bo sam jeden żre więcej niż swego czasu dwie nasze dorosłe kotki razem wzięte. Łajza to także stuprocentowy facet sadzący po owym żarciu kupska śmierdzące niepomiernie, wielkości gigantycznej i ogólnie widać, że kawał z niego luja będzie w niedalekiej przyszłości. Doropha jęczy w związku z powyższym, że imię „Łajza” nie pasuje do takiego atakera i sugeruje rozpisanie na stronie jakiegoś konkursu na imię dla naszego kociaka. Nic nie powiedziała o nagrodach, możecie sami ją molestować w tym temacie :).

OK, no to proszę bardzo, zrobimy to po bożemu.

KONKURS NA IMIĘ DLA ŁAJZY

Czekamy na Wasze propozycje nazwania kota, który co prawda może i jeszcze jest mały ale:

  • Zamiast statecznie łazić – popieprza jak rakieta nie wyrabiając na zakrętach.

  • Przybywszy do nas wiedział mniej więcej do czego kuweta służy ale zdarzało mu się zostawić prezenty tu i ówdzie, co dopiero musiałem mu wybić skutecznie ze łba środkami dosyć drastycznymi ale skutecznymi. Tak miłośnicy kotów – w użyciu była i ręka, i noga, i jeszcze coś zadającego k12 obrażeń. Kot przetrwał. Sra i szcza tam, gdzie ma to robić. Można mnie pozywać (ostatnio to jakieś takie modne się staje :)).

  • Bije wszystko, co mu się pod łapy nawinie. Największym przeciwnikiem jak do tej pory była… lodówka. Zmasakrował drzwi próbując wejść do środka i pobuszować nieco.

  • Wieczorami temperament mu niknie a włącza się przytulak – wielbi włazić na wyro i na nas śpiących. Wszelkie spychania i lot przez pokój nie robią na nim większego wrażenia, po prostu musi wleźć nam do wyra i koniec. Grzecznie wtedy przytula się, wylizuje paluchy, mruczy aż kołdrę unosi i pcha się do ciepłego zasrany piecuch.

  • Przy okazji sukinkot nie daje się dotknąć. Wszelkie próby złapania oznaczają ganianie po całym mieszkaniu spieprzającego jak błyskawica kota, który tylko miga dupą i tyle go widzieli.

  • Pieszczoty? Ten kot nie zna takiego pojęcia. Z pieszczot zdecydowanie preferuje wbicie kła gdzieś w okolice nasady paznokcia. Słodkie kocię, nie ma co…

  • Głaskanie milutkiego pussy cata? Tym razem to MY nie znamy takiego pojęcia…

  • Łajza nie reaguje na wołanie. Nie działa żadne „kici-kici”. „Spier*** śmierdzielu” też nie przynosi efektu o ile nie jest poparte półobrotem lub lecącym kapciem.

  • Jest śliczny a grację ruchów ma już teraz niesamowitą. Strach się bać co z tego będzie, gdy dorośnie.

  • Ten kot rośnie SZYBKO. Za pół roku będę na spacer wyprowadzał coś wielkości rottweilera….

OK, nie będzie lekko ale liczymy na Waszą pomysłowość. „Mruczka”, „Kicię” czy „Pimpusia sadełko” sobie darujcie. Łajza gdy to usłyszy najprawdopodobniej wygryzie to mówiącemu tchawicę z przyległościami.

A dla ułatwienia zadania i pobudzenia wyobraźni, niżej kilka fotek się wyświetli. Być może pobudzi to czyjeś szare zwoje. Nasze nie funkcjonują po ostatniej kupie Łajzy. Smród przygasił barwę naszych kwiatków więc co tu dopiero mówić o szarych naszych komórkach…

2008.09.28 – Łajza

Obejrzyj zdjęcia

14 odpowiedzi do Trzy tygodnie (ponad) z Łajzą

  1. byte Wrzesień 28, 2008 o 19:08 #

    No nie wiem… „Chuck”?

  2. sickb0y Wrzesień 28, 2008 o 20:01 #

    Ja postanowiłem ,że jeżeli kiedykolwiek będę miał psa to nazwę go ‚snikers’. Nie wiem czemu. Szalenie mi się podoba. xD

    Do konkursu wystawiam więc ‚snikersa’. ;)

  3. PeterCub Wrzesień 28, 2008 o 20:45 #

    No nie Costa, rozbawiłeś mnie ostatnim zdaniem, mimo, że mam ponure dni w rodzinie (ktoś umiera). Trzymaj się i nie daj „sierściuchowi jebanemu”. (Recaptcha na dziś: lawyers powers).

  4. PeterCub Wrzesień 28, 2008 o 20:49 #

    A skoro to kotek to proponuję adekwatne do zachowania w/w: Łobuz. (Recaptcha: ranks bidders).

  5. Ewakas Wrzesień 29, 2008 o 06:00 #

    Ja słyszałam o kocie, który był kotką i nazywał sie Piątek…mnie się Łajza strasznie podoba…zgłaszam do konkursu Łajzę (liczy się?)Pozdrawiam

  6. brocha Wrzesień 29, 2008 o 06:01 #

    Gustav

  7. fraDiavolo Wrzesień 29, 2008 o 12:37 #

    No, jak to taki twardy zawodnik, to proponuję PUDZIAN.

  8. fraDiavolo Wrzesień 29, 2008 o 12:40 #

    Sorki, czytałem pobieżnie i nie zauważyłem, że sam przywołałeś nazwisko naszego mistrza. :) Ale może być jeszcze GOŁOTA albo TYSON (też niezła bestia).

  9. RoBERT Wrzesień 29, 2008 o 12:47 #

    Kruca bomba COSTA, ja w domu mam takiego samego bandyte, tyle ze troszke starszego. Mojego dzieciaki nazwaly MRAŁCZEK, z racji czestego pomialkiwania przy byle okazji. Ja glosuje na ŁAJZE, bo mi sie okropnie podoba, chociaz SMRODEK tez moze byc. :)

  10. Lukem Wrzesień 29, 2008 o 21:07 #

    Niektóre z tych zdjęć aż się proszą, żeby dodać podpisy i wysłać na icanhascheezburger.com. To z Majką jest moim faworytem. :)

    Opis kota rozłożył mnie na łopatki, do tego stopnia że chyba nic sensownego nie zgłoszę do konkursu.

    Chociaż ja bym tam zostawił Łajzę. Utarte i zwodnicze, można zaskoczyć wrednego sąsiada albo coś w ten deseń. ;)

  11. zakrzes Wrzesień 30, 2008 o 06:32 #

    Miałem takie badziewie przez 1.5 roku. „Łata” jej było, z racji sierści tri-color. Też przybłęda, prześliczny, ale .. nie dał się oswoić – nie było szans. Szkód narobił, po nocach się szlajała, w koszty wpędziła, a i tak musieliśmy pogonić z domu – natury nie oszukasz, nie dało rady tego udomowić. Ciąża żony i ryzyko toksoplazmozy przechyliły szalę i tak już przechyloną, i kocie wylądowało u znajomych z domkiem. A po roku zniknęło :-( Od tamtej pory wyleczyłem się z wszelakich zwierząt biegających po domu. Zostały jeno rybki, polecam ;-)))

  12. marta Wrzesień 30, 2008 o 14:39 #

    Big Tigger ;-)

  13. CoSTa Październik 1, 2008 o 21:56 #

    Kochani, dzięki ogromne za propozycje! Jako że Doropha była siłą sprawczą i pomysłodawcą konkursu to i ona ów rozstrzygnie. Dostała właśnie OPR za brak aktywności w inspirowanym przez siebie wpisie tak więc rozstrzygnięcie niebawem.

    Dzięki!

  14. wojtini Październik 2, 2008 o 07:20 #

    Ja tam proponuję imię, które swego czasu dostał przybłęda, który pojawił się u moich rodziców ;-) WYPŁOSZ ;-) z uwagi na fakt, że jak do nich przyszedł to tak właśnie wyglądał jak wypłoszony.
    Pozdro
    PS.
    Ale ŁAJZA też fajnie.

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
Jestem z siebie dumny :)

No, jestem z siebie dumny jak paw. Wziąłem i wszystko przewaliłem w UTF i upgrejdnąłem przy okazji bazę z SQLite...

Zamknij