Świat powinien podziękować esbekom…

Świat powi­nien wznieść pomnik i nazwać jedną z sal obrad ONZ imie­niem „Niedocenionego esbeka”. Cóż byśmy bowiem poczęli bez esbecji?

  • nie oba­li­li­by­śmy komunizmu

  • nie odkry­li­by­śmy pla­net poza Układem Słonecznym

  • a naj­lep­sze dopiero przed nami, jak znam nie­oce­nione IPN

Swoją drogą — czy mi się wydaje, czy PiS skoń­czyło z boj­ko­tem TVN?

Pussies!

Kilka słów o CoSTa

Mąż, ojciec i w przyszłosci być może właściciel knajpy, w której będzie serwowana tylko wódka, tylko zimna i tylko na butelki.

Socjal

Jeszcze Ci mało? Śledź nas w sieciach społecznościowych...

6 Komentarzy do “Świat powinien podziękować esbekom…”

  1. brocha 18/09/2008 do 05:32 # Odpowiedz

    Ten wpis jest cyniczny i bezczelny ;-)

  2. jarek 18/09/2008 do 18:58 # Odpowiedz

    Zastanawiam się kto był bar­dziej cyniczny, dzien­ni­ka­rze i pseu­do­ba­da­cze z pseu­do­in­sty­tutu dążący do taniej sen­sa­cji — bo prze­cież błąd sta­łego dono­si­ciel­stwa Kowalskiego któ­rego nikt nie zna, nie jest tak napięt­no­wany jak rze­koma współ­praca osoby zna­nej — czy też czło­wiek żyjący w tam­tych cza­sach, który wie­dział że jego współ­pra­cow­nik z pokoju obok jest esbe­kiem na eta­cie uczelni bądź biura, a mimo to pró­bo­wał na swój spo­sób przejść przez to bagno bezboleśnie.

    Jest jesz­cze jedna sprawa, skoro w tam­tych sb-czasach tak łatwo było być uczci­wym, to dla­czego Solidarność powstała dopiero w 1981r., pew­nie esbecy musieli wykształ­cić swo­ich współpracowników ;)

  3. CoSTa 19/09/2008 do 06:48 # Odpowiedz

    [b]brocha[/b]: A tam zaraz cyniczny i bez­czelny. Raczej o cha­rak­te­rze historycznym :)

    [b]jarek[/b]: Ja nie neguję, że czasy były wtedy cięż­kie i w ogóle. Ale skła­da­nie dono­sów to skła­da­nie dono­sów, nazwijmy to po imie­niu. Jakie by te czasy cięż­kie nie były Wolszczan brał za donosy „pre­zenty”. I czy były te donosy war­to­ściowe czy też nie — współ­pra­co­wał. To zdaje się jest bez­sporny fakt.

    Ciężka sprawa oce­nić takie postę­po­wa­nie nie zna­jąc realiów i przy­czyn pod­ję­cia współ­pracy. Nie podej­muję się tego.

  4. bez_komentarza 19/09/2008 do 09:26 # Odpowiedz

    „Tak. Parę razy wrę­czono mi czy to alko­hol, czy też pie­ną­dze. Traktowałem te sytu­acje według mojej kon­se­kwent­nie nie — kon­fron­ta­cyj­nej filo­zo­fii. Prezenty bra­łem, po czym, dla patosu, nie zosta­wia­łem ich w śmie­ciach, a wrzu­ca­łem z mostu do Wisły. To był mój nała­do­wany sym­bo­liką spo­sób pozby­wa­nia się nie­wy­god­nych przed­mio­tów, wykształ­cony jesz­cze w cza­sach studenckich.”

    • CoSTa 19/09/2008 do 09:55 # Odpowiedz

      O, brzmi pra­wie jak clin­to­now­skie „pali­łem ale się nie zacią­ga­łem”. I to z dodat­kiem pseu­do­fi­lo­zo­fii dla okrasy.

  5. btd 19/09/2008 do 13:23 # Odpowiedz

    Mnie smie­sza glosy debil­kow wola­jace zeby prof Wolszczan prze­stal byc naukowcem.

    A co on, etyki uczy?

Dodaj komentarz