Pierwszy damajkowy IMAX — Wyprawa na Księżyc 3D

W końcu. Lata całe po uru­cho­mie­niu nam zaraz pod bokiem IMAXa, wzię­li­śmy i poszli­śmy z da Majkiem na coś w 3D. Kto był, ten wie, że dozna­nia i wra­że­nia mogą być cał­kiem inten­sywne i lepiej dobrać dla dzie­ciaka jakiś sen­sowny reper­tuar na ten pierw­szy raz. Nie mówiąc już o tym, by dzie­ciak był odpo­wied­nio duży i potra­fił dostrzec róż­nicę mię­dzy nor­mal­nym kinem (a to zakłada, że do nor­mal­nego kina dzie­ciak już nieco pobie­gał) a oku­la­ro­wym doznaniem.

wyprawa_na_ksiezyc-foto01

Z dumą oświad­czam, że da Majek z zada­nia wywią­zał się zna­ko­mi­cie. Nie dość, że od razu chwy­cił na czym róż­nica polega, to jesz­cze dosko­nale się w kinie bawił wsta­jąc z krze­sła w pró­bie łapa­nia róż­nych lata­ją­cych przed­mio­tów, przy­kład­nie robił uniki przed nad­la­tu­ją­cymi rakie­tami i takie tam inne. Zaczynam wiel­bić łaże­nie do kina z moim dzie­cia­kiem — reaguje tak strasz­nie żywio­łowo, że aż mnie się udziela i bzdurna opo­wiastka o muchach lecą­cych na gapę w kosmos zaczęła bawić mnie na całego. Oczywiście wszystko to przez IMAXowe 3D, które kazało nam uni­sono bujać się w fotelu, machać łapami i robić te wszyst­kie dziwne rze­czy, jakie dzie­ciaki w kinach 3D robią.

Dzięki Majku!

A sam film jaki jest? Sam film jest przede wszyst­kim dla dzieci. Nie wiem jak wygląda wer­sja „nor­malna” ale wer­sja IMAXowa jest nieco sta­tyczna, co jest oczy­wi­ste — trzeba dać dotrzeć efek­tom 3D do zmy­słów. Tak więc muchy latają powoli, pocią­gnię­cia kamery po kra­jo­bra­zie są dłu­gie i dają moż­li­wość zare­je­stro­wa­nia, że coś jest bli­żej a coś dalej i że to widać. Film jest nieco sta­tyczny, dzieje się w swoim, nie­spiesz­nym tem­pie i jeśli ktoś oba­wia się, że jego pocie­cha może nie wytrzy­mać nawału zale­wa­ją­cego ja obrazu — niniej­szym uspo­ka­jam. Na ekra­nie się dzieje ale nie aż tyle, by mogło to prze­stra­szyć czy wywo­łać jakieś inne nieprzyjemności.

Dubbing jest jak naj­bar­dziej OK i jeśli miał­bym jakieś zastrze­że­nia, to chyba tylko do twór­ców filmu, któ­rzy zafun­do­wali nam intrygę szpie­gow­ską z Rosją w roli głów­nej. Ni cho­lery dzieci nie skleją o co biega a doro­śli będą pró­bo­wali jakoś wybrnąć z tłu­ma­cze­niem dzie­cia­kom, po kiego są tam te złe muchy, dla­czego są złe i co w sumie gadają (dub­bing to zle­pek rosyj­skiego z pol­skim bar­dzo dla dzie­cia­ków nie­zro­zu­miały). Na to chyba jesz­cze nieco za wcze­śnie sądząc po tym, do jakiej widowni jest film adre­so­wany. Innych trud­no­ści na szczę­ście nie stwier­dzono i dzie­ciaki mogą sobie przy­swa­jać do woli przy­gody trzech much.

wyprawa_na_ksiezyc-foto02
Uploaded with plasq’s Skitch!

A przy­gód kilka jed­nak się im przy­da­rzy i nawet jeśli nie są to przy­gody jakoś szcze­gól­nie pory­wa­jące, to aku­rat skro­jone na miarę naj­młod­szych — malu­chy nie zgu­bią się w intry­dze, postaci są zary­so­wane wyraź­nie a popro­wa­dzone dobrze i ze swadą, co oczy­wi­ście ład­nie malu­chy do owych postaci przy­wiąże. Olbrychski w roli dziadka robi gło­sem nie­sa­mo­witą robotę ale i reszta składu spi­sała się na medal (kur­czę, kino dub­bin­gowe ma się w naszym kraju cał­kiem nie­źle w ani­ma­cjach — jakoś nie wypala to przy zwy­kłych fabu­łach o dziwo, że o Potterze przez łaskę nie wspo­mnę :/). W fil­mie nie ma humoru sko­ja­rze­nio­wego, nie ma odwo­łań do innych fil­mów, nie ma popu­lar­nego w prze­zna­czo­nych dla star­szych ani­ma­cjach wyko­rzy­sty­wa­nia arche­ty­pów kina do ukła­da­nia z nich mniej lub bar­dziej śmiesz­nych sce­nek. Wyprawa jest fil­mem jed­no­znacz­nie prze­zna­czo­nym dla dzieci, z zerową ilo­ścią prze­mocy, z odpo­wied­nią dawką „dzia­nia się”, z odpo­wied­nim dla dzieci tem­pem… Jeśli myśli­cie o zafun­do­wa­niu mało­la­tom kilku faj­nych chwil w kinie — śmiało zabie­raj­cie pocie­chy na Wyprawę. Ten film ma jeden wielki atut: jest dla dzie­cia­ków zro­zu­miały (poza tymi wtrę­tami sowiec­kimi) i potrafi dzieci roz­ba­wić humo­rem może nie­zbyt wysu­bli­mo­wa­nym, ale aku­rat do poziomu kil­ku­lat­ków przystosowanym.

Moja ocena filmu? A nie mam zamiaru ja tegoż oce­niać. Głos oddaję Majce, która orze­kła, że film jest „fajow­ski, tato!”. No i chyba wszystko jasne :).

Oficjalna strona filmu

Kilka słów o CoSTa

Mąż, ojciec i w przyszłosci być może właściciel knajpy, w której będzie serwowana tylko wódka, tylko zimna i tylko na butelki.

Socjal

Jeszcze Ci mało? Śledź nas w sieciach społecznościowych...

Jedna odpowiedź do “Pierwszy damajkowy IMAX — Wyprawa na Księżyc 3D”

  1. kinomaniaczka 08/12/2008 do 16:48 # Odpowiedz

    Byłam na nim ze swoją paczką, suuuuper film, uba­wi­łam się po pachy.. i zro­biony świet­nie, do tego pod nume­rem GG: 595770 zor­ga­ni­zo­wa­łam tań­sze bilety, pole­cam! Można pod nim zebrać się w grupę i sporo
    zaosz­czę­dzić. Fajna sprawa.

Dodaj komentarz