Poznańskie Stowarzyszenie Taksówkarzy? Za bycie stałymi klientami już dziękujemy.

Jest taka kor­po­ra­cja tak­sów­kar­ska w Poznaniu, co to numer wywo­ław­czy ma 9628 (061 519 519) — zwana też jest Poznańskie Stowarzyszenie Taksówkarzy. Do dziś byli­śmy dłu­go­let­nimi jej sta­łymi klien­tami. Kursy może nie­zbyt dłu­gie i nie­zbyt czę­ste ale na pewno częst­sze niż prze­cięt­nego Kowalskiego a i napi­we­czek zosta­wiało się od czasu do czasu cał­kiem słuszny.

Niestety od dłuż­szego czasu w kor­po­ra­cji coś się złego dzieje i potrafi toto dzia­łać bar­dzo w kratkę. Dyspozytorki potra­fią w nocy nie odbie­rać przez dłu­ugi czas (ja rozu­miem chęć spa­nia ale bie­rze­cie za to pie­nią­dze, bym nie musiał na was cze­kać), tak­sówki przy­jeż­dżają po dłu­uugim cza­sem cze­ka­niu, ogól­nie zaś — prze­stało być miło. Szalę gory­czy prze­chy­liła dziś dzi­waczna scy­sja z dys­po­zy­tor­kami. Ot zamó­wi­li­śmy tak­sówkę coby od zna­jo­mych z pro­szo­nego obiadu wró­cić i naj­wi­docz­niej któ­rejś pani coś się źle napi­sało (adres dyk­to­wała Dorocie zna­joma i tak se myślę, że owa zna­joma dosko­nale wie gdzie mieszka). Jako że nie mogli­śmy się docze­kać tak­sówki, Dorota zadzwo­niła raz jesz­cze by dopy­tać się, o co cho­dzi i ile jesz­cze trzeba będzie cze­kać. Okazało się, że tak­sówka i owszem stoi ale pod innym nume­rem. OK, no pro­blem, pro­simy by pod­je­chała pod wła­ściwy i ładu­jemy się do samochodu.

Jedziemy sobie gdy dzwoni tele­fon Doroty i jakaś pani żąda sobie, by moja żoneczka prze­pra­szała panią dys­po­zy­torkę za błędne poda­nie adresu. Doropha jest pro­fe­sjo­na­listką i potrafi się zacho­wać, więc nie zwy­zy­wała od ostat­nich (co ja zro­bił­bym natych­miast) tylko rze­kła, że błędy to ludzka rzecz, ona nie ma zamiaru za nic prze­pra­szać i nie­chaj się owa pani swoim błę­dem nie przejmuje.

Mnie jed­nak lekko z boczku tra­fił szlag, że jakaś idiotka wydzwa­nia do swo­jego klienta i żąda prze­pro­sin za swój błąd.

Wykręciłem nume­rek, grzecz­nym gło­si­kiem spy­ta­łem o co biega i dla­czego moja żona ma za cokol­wiek prze­pra­szać mylącą się panią, mia­łem jesz­cze dodać coś od sie­bie co do cyto­wa­nia by się nie nada­wało ale po jaką cho­lerę? Podziękowałem za kilka lat współ­pracy z kor­po­ra­cją i do widze­nia sta­łemu klien­towi pro­sił­bym powie­dzieć. Pani tele­fon odwie­siła nie mówiąc nic wię­cej i już zupeł­nie mnie prze­ko­nu­jąc, że cham­stwo w fir­mach usłu­go­wych można tępić w tylko jeden spo­sób: nie korzy­sta­jąc z ich usług.

Tu mała ode­zwa — mamy wolny rynek i moż­li­wość wyboru. Jeśli spo­tkała Was ze strony firmy usłu­go­wej jakaś przy­krość — zmień­cie ją! Serio, wolno tak zro­bić. Nie jeste­ście przy­wią­zani do banku, kor­po­ra­cji tak­sów­ko­wej, pralni czy czego tam jesz­cze. To, że korzy­stało się przez dłu­gie lata z czy­ichś usług wcale nie obli­guje do dal­szego z nich korzy­sta­nia. Skazani jeste­śmy tylko na urzędy i MPK. Reszta to kwe­stia wyboru i chęci pła­ce­nia tym, któ­rzy swoją robotę wyko­nują lepiej.

Dlatego niniej­szym moja rodzina ma gdzieś usługi Poznańskiego Stowarzyszenia Taksówkarzy i znaj­dziemy sobie innego prze­woź­nika. PST życzymy szyb­kiego zej­ścia — niech gów­niane firmy nie psują rynku.

Kilka słów o CoSTa

Mąż, ojciec i w przyszłosci być może właściciel knajpy, w której będzie serwowana tylko wódka, tylko zimna i tylko na butelki.

Socjal

Jeszcze Ci mało? Śledź nas w sieciach społecznościowych...

11 Komentarzy do “Poznańskie Stowarzyszenie Taksówkarzy? Za bycie stałymi klientami już dziękujemy.”

  1. opi 19/10/2008 do 17:03 # Odpowiedz

    Też smi­gam tak­sów­kami wię­cej niż nor­malny oby­wa­tel (3 razy w tygo­dniu? Zależnie od roz­kładu imprez/spotkań) i muszę powie­dzieć, że Łódź rules tak­sów­kami. Wczoraj zadzwo­ni­łem o 22, przy­je­chała po 3 minu­tach, po 8 byłem już pod pubem. 18 PLN. Nigdy nie cze­ka­łem dłu­żej niż kwa­drans na tak­sówkę. Zawsze zosta­wiam napiwek.

    Byłem jakoś w Warszawie. Siedziałem u Shota i pla­no­wa­łem wypad do dru­giego przy­ja­ciela, który wła­śnie się prze­pro­wa­dził w Warszawie. Pomyślałem, że nie będę błą­dził — pierw­szy raz pojadę taksi. Zadzwoniłem. 30 minut. 32 minuty, dzwo­nią. Już zakła­dam buty ale Shot woła mnie i mówi że mam roz­ma­wiac. „Słucham?” — „Taksówka nie przy­je­dzie?” — „Co?” — „Nie przy­je­dzie. *click*”.

    Oczy mi wypa­dły i poto­czyły się pod lodówkę. Za kolejne 30 minut ścią­gnę­li­śmy następną.

    W Poznaniu też się nie śpie­szyły i rze­czy­wi­ście, pierw­sze dwa razy jak dzwo­ni­łem, to nikt nie podnosił.

  2. byte 19/10/2008 do 17:17 # Odpowiedz

    Nieeeeeeeeee, no szef żar­tuje. Niemożliwe, żeby ktoś był tak głupi i bez­czelny żeby dzwo­nić do klienta i kazać się prze­pra­szać. Dywersant? Piąta kolumna?

    Nie mogę uwierzyć.

  3. Damian 19/10/2008 do 17:47 # Odpowiedz

    I bar­dzo dobrze robisz Costa. Dla takich firm ban do konca zycia. :)

  4. zen 19/10/2008 do 18:12 # Odpowiedz

    CoSTa, czy tutaj aby nie wkradł się jakiś błąd? Naprawdę ktoś zadzwo­nił, i kazał się prze­pra­szać? Jakoś nie jestem w sta­nie w to uwierzyć.

  5. btd 19/10/2008 do 19:48 # Odpowiedz

    Ja nie korzy­stam z żad­nych usług trans­por­to­wych bo jeż­dżę sam swoim.

    Nie potra­fię wytrzy­mać żeby woził mnie jakiś jełop jeż­dżący jak eme­ryt po 3 zawale i jesz­cze brał za to kasę.

    I powód do narze­ka­nia mam tylko jeden — korki, a nie to że komuś nie chce się podjechać.

    Swoje auto to jest to i tyle :-)

  6. Alex 19/10/2008 do 20:14 # Odpowiedz

    CoSTa

    Podpisuję się pod Twoją ode­zwą, aby boj­ko­to­wać firmy, które trak­tują nas kon­su­men­tów w nie­od­po­wiedni spo­sób. Im wię­cej ludzi prze­sta­nie pozwa­lać na trak­to­wa­nie ich jak bydło, tym szyb­ciej oczy­ścimy rynek. Ostatnio mia­łem u sie­bie na blogu taką dys­ku­sję na temat „oszust ety­kie­to­wych”, podobna sprawa do Twojej i ku mojemu zdzi­wie­niu cią­gle znaj­dują się ludzie uwa­ża­jący, że dostawcy są uspra­wie­dli­wieni
    Pozdrawiam
    Alex

  7. opi 19/10/2008 do 23:08 # Odpowiedz

    @btd

    „Nie potra­fię wytrzy­mać żeby woził mnie jakiś jełop jeż­dżący jak eme­ryt po 3 zawale i jesz­cze brał za to kasę.”

    Moi zapier­da­lają. Zzzzium i jestem. Nawet na e-maila nie mam czasu odpi­sać. Plus jest taki, że nie muszę utrzy­my­wać samo­chodu, uczyć się jeź­dzić i ogra­ni­czać się w piciu czy impre­zo­wa­niu. Za te 40 PLN w week­end mam spo­kojną głowę i Pan wie­zie mnie od pubu pod dom.

    Do biura cho­dzę spa­cer­kiem. Mam czas pood­dy­chać powie­trzem i pośmiać się z ludzi sto­ją­cych w kor­kach, któ­rzy poru­szają się szyb­ciej niż ja tylko mię­dzy ron­dem a świa­tłami. Potem spo­koj­nie, nucąc to co gra aku­rat player, docho­dzę ich. Prawie mógł­bym machać.

    Dla każ­dego coś miłego. ;-)

    • btd 20/10/2008 do 06:48 # Odpowiedz

      Ja w sumie nie piję, imprezy są nudne, a jak jest jakiś kon­cert to nie muszę zmy­wać się wtedy kiedy mam ostatni auto­bus (jak pisa­łem, prak­tycz­nie alko­holu nie piję, a picie na kon­cer­cie dla mnie jest mar­no­wa­niem koncertu).

      Do pracy mam 20km, autem jadę szyb­ciej niż auto­bu­sem, bo jak jest korek to ja mogę kombinować.

      Radio w aucie mam, więc muza też jest.

      Do tego docho­dzi że jak jest pogoda do dupy to nie moknę na przy­stanku bo nic nie przyjechało.

      No i prze­miesz­cza­nie się 2 osoby + pies komu­ni­ka­cją ‘wspólną’ zabiera o wiele wię­cej czasu.

      No i jesz­cze że zwy­kle ludziom który śmier­dzą jakby w gów­nie się tarzali prze­szka­dza pies (sie­dzący w kagańcu i na smy­czy) w auto­bu­sie. Nudne jest cią­głe pyta­nie takich śmier­dzieli czy chcą wypaść przez zamknięte okno.

      Stare bab­cie któ­rym prze­szka­dza ple­cak u mnie, a same walące sia­tami gdzie popadnie.

      Komunikacja miej­ska sux.

  8. CoSTa 20/10/2008 do 06:23 # Odpowiedz

    Serio, tu nie ma błę­dów czy innych wypa­czeń. Kto zna Dorotę ten wie, że drzeć to ona się potrafi ale tylko na mnie. W roz­mo­wach z obcymi jest mega zaje­bi­ście pro­fe­sjo­nalna (widać lata tre­ningu w obsłu­dze klien­tów :)). Tak więc o opie­prza­niu nawet nie mogło być mowy. Widać panie z kor­po­ra­cji twór­czo pod­cho­dzą do nie­dziel­nych wezwań i klienci dostają za zakłó­ca­nie dro­go­cen­nego czasu.

    No więc już nie dostają :)

    • byte 20/10/2008 do 09:44 # Odpowiedz

      [quote]Kto zna Dorotę ten wie, że drzeć to ona się potrafi ale tylko na mnie[/quote]

      Ja nie znam, zrób z tego podcasta :)

  9. Piotr / savek 21/10/2008 do 18:34 # Odpowiedz

    No to się doigrali ;) W pozna­niu miesz­ka­łem 2 lata, także mia­łem oka­zje podró­żo­wać tą sie­cią. Teraz będę 9.11.2008 prze­lo­tem co by o iSpot w Starym Browarze zaha­czyć — jeśli będzie mi potrzebna taryfa, poszu­kam innej sieci. :)

Dodaj komentarz