CoSTa, you need to calm down…

Potrzebuję jakie­goś odstre­so­wu­ją­cego zaję­cia. Potrzebuję cze­goś, na czym będę mógł wyła­do­wać swoją w natu­ralny spo­sób kumu­lu­jącą się agre­sję. Muszę mieć gdzie upu­ścić nad­miar adre­na­liny, testo­ste­ronu i tłusz­czu. Muszę zro­bić wresz­cie coś z tym, że byle idiota kon­tro­lu­jący bilety jest w sta­nie wypro­wa­dzić mnie z rów­no­wagi i spro­wo­ko­wać do pra­wie że bicia. Muszę jakoś wygnać z sie­bie zwie­rzę pozwa­la­jąc mu poha­sać do woli.

Wyjścia są dwa: kopa­nie piłki z kum­plami lub jakieś sporty walki a w ramach roz­luź­nie­nia siłow­nia od czasu do czasu. Zważywszy na moją ekhem sta­tecz­ność wybie­ram Aikido.

Dobra, teraz czas wcie­lić to w życie. Poszło publicz­nie w kable więc nie ma już odwrotu i jak się wymi­gać. Czas ruszyć dupę zza kompa i zadbać o to, by nie chcieć zabi­jać z byle powodu. Ja Wam powia­dam — naj­gor­szymi poten­cjal­nymi kil­le­rami są sukin­koty zza kla­wia­tur. Nie, nie przez gry kom­pu­te­rowe ale przez nie­spusz­cza­nie pary. To się kumu­luje do nie­praw­do­po­dob­nych wręcz roz­mia­rów i potrafi z cza­sem być niebezpieczne.

Tak, czas naj­wyż­szy coś z tym zrobić.

Kilka słów o CoSTa

Mąż, ojciec i w przyszłosci być może właściciel knajpy, w której będzie serwowana tylko wódka, tylko zimna i tylko na butelki.

Socjal

Jeszcze Ci mało? Śledź nas w sieciach społecznościowych...

14 Komentarzy do “CoSTa, you need to calm down…”

  1. zx 07/10/2008 do 07:34 # Odpowiedz

    http://hundredpushups.com/ — spró­buj na początek.

    (Co ci ten kon­tro­ler zro­bił?) :P

    • CoSTa 07/10/2008 do 07:38 # Odpowiedz

      Przed wyj­ściem do pracy robię 50 co dzień. W lep­sze dni 70. Do tego nie potrzeba strony inter­ne­to­wej i pro­gramu tylko wal­nię­cia się na glebę i jazda! :)

      Problem w tym, że kon­tro­ler nic mi nie zro­bił takiego. Ot ciśnie­nie mi ska­cze bez powodu i zaczyna mnie to niepokoić.

  2. ajgon 07/10/2008 do 08:38 # Odpowiedz

    Jako czlo­wiek, ktory chwile tre­no­wal aikido (i ostat­nio z opo­rami (czas), sta­ram sie do tego wro­cic), moge powie­dziec co naste­puje — nie jest to styl do upusz­cza­nia adre­na­liny. Tu wszystko dzieje sie na spo­koj­nie — bar­dziej przy­po­mina to hmmm.… taniec. Ciezko nazwac to sztuka walki, nie­mniej nie­ktore dzwi­gnie potra­fia zabo­lec (Nikkyo!). Aczkolwiek w zadnej sztuce walki nie wypada sie wyla­do­wy­wac bo mozna komus krzywde zro­bic (wyjat­kiem jest tu boks ;) ). No i mam nadzieje, ze nie masz zbyt zasta­nych sta­wow, bo aikido roz­cia­gnie Cie jak gumke recepturke :)

  3. Łukasz Horodecki 07/10/2008 do 08:40 # Odpowiedz

    Piłka? Aikido? Phi! Odpowiedź na Twoje pro­blemy jest dużo bar­dziej ele­gancka: golf! tylko golf!

  4. PeterCub 07/10/2008 do 08:58 # Odpowiedz

    Tylko boks i sporty siłowe, może WWF (wolna ame­ry­kanka). (Recaptcha na dziś: Ulmer imagination).

    • PeterCub 07/10/2008 do 09:01 # Odpowiedz

      A na skoki ciśnie­nia metody relak­sa­cyjne, masaże ero­tyczne, itp. (Recaptcha pra­wie pasu­jąca do tematu: ope­ra­ting already).

  5. PitMac 07/10/2008 do 09:23 # Odpowiedz

    Costa powy­gi­naja ci te łapki,coś uszko­dzą i jak ty chło­pie pisać bedziesz?
    Ogrodka nie masz jakie­goś do sko­pa­nia? Drzewa do scięcia,przeniesienia tony węgla albo coś?
    Trochę potu i odci­sków na łap­kach i na jakiś czas przejdzie:)

  6. pawel 07/10/2008 do 09:28 # Odpowiedz

    Pograj sobie w squ­asha to nie będziesz już miał siły na agresje :)

  7. zen 07/10/2008 do 10:26 # Odpowiedz

    Ja wła­śnie zaczą­łem kur nur­kowy. Nie żeby była moż­li­wość wyży­cia się, ale uspo­kaja wyśmie­ni­cie (jak tylko opa­nu­jesz panikę spo­wo­do­waną nie­moż­no­ścią prze­pły­nię­cia 25 metrów bez zadyszki ;) Szczerze polecam.

  8. Oco 07/10/2008 do 14:21 # Odpowiedz

    Hmmm a może joga? poćwi­czysz i ciało i ducha :)

  9. AndrzejL 08/10/2008 do 07:36 # Odpowiedz

    PitMac ma rację. Trochę potu i odci­sków na rękach jak naj­bar­dziej pomaga w takich spra­wach. Ostatnio poma­ga­łem przy rąba­niu drewna — 3 godziny macha­nia sie­kierką i zaraz czło­wie­kowi lepiej :) Co prawda na drugi dzień zaraz się wie gdzie są jakie mię­śnie, bo bolą jak cho­lera, jeżeli jest się nie przy­zwy­cza­jo­nym, ale za to stres i agre­sja mija jak ręką odjął.

  10. chlitto 09/10/2008 do 18:35 # Odpowiedz

    kup sobie nun­chaku (drew­niane w skle­pie samu­raj 30zl), tuto­riali pelno w necie — bar­dzo fajna zabawka:)

  11. pedro 23/10/2008 do 11:01 # Odpowiedz

    Takie ot sobie gada­nie, a i tak dup­ska zza kompa czy kon­soli nie ruszysz

Trackbacki/Pingbacki

  1. Rok 2008 w naszej rodzince… | CoSTa's Family Page - 21/10/2011

    […] był) naj­więk­szy żywy orga­nizm na Ziemi. Z innej beczki — zauwa­ży­łem, że szlag mnie czę­sto tra­fia i posta­no­wi­łem coś z tym zro­bić. O dziwo, zamie­rze­nie się powio­dło i jest […]

Dodaj komentarz