Menu serwera

MacBook i MacBook Pro – nowe notebooki od Apple

MacBook

MacBook

Jeszcze nie tak dawno jęczałem w temacie beznadziejności wykonania notebooków, które przyszło mi oglądać w kilku salonach ze sprzętem komputerowym. Napakowane po brzegi elektronicznym ustrojstwem, zazwyczaj dosyć kosztowne zabawki w dotyku traciły nieprawdopodobnie wiele – trzeszczące obudowy, plastikowe wykończenie w notebooku za kilka tysięcy złotych itd. No i diody. Maksymalna możliwa ilość diod nie wywołująca chęci zabijania od razu a po jakimś czasie. Mam swoją teorię w tym temacie – najwidoczniej trzeba technologię wyprzedawać a kupujący nauczeni przykładem wcześniej nabytych notebooków nabędą (jakże by inaczej) kolejny, tym razem bez tych wszystkich kretynizmów i wad. O wstającym siedem minut Windowsie nie będę nawet pisał bo i po co?

Jak na tym tle jawią się nowe notebooki od jabłka? Ano, popatrzmy.

Przede wszystkim: notebooki są ubogie jeśli o ilość wejść/wyjść/nowinek technologicznych i wsadzonej oraz dopchanej kolanem elektroniki chodzi. Oj, to na pewno nie są komputery dla asów uwielbiających dźwigać swój stacjonarny komputer w plecaku (tak Walth, do ciebie piję :)). Nie są to też komputery dla freaków oglądających na matrycach piętnastocalowych filmy w HD – napędu Blu-ray jak w Makach nie było, tak nadal nie ma. Mało tego – ludzie uczuleni na glossy ekraniki nie mają zbytniego wyboru i raczej sobie komputera od jabłka nie kupią z prostego względu: jabłko daje teraz TYLKO glossy ekrany. Powiem Wam więcej: z MacBooka wyleciało coś naprawdę przydatnego – port FireWire. Powiem Wam jeszcze więcej! W żadnym ale to w żadnym MacBooku nie ma, nie było i mam nadzieję, że nigdy nie będzie czytnika kart 7000 w 1 czy takiego zajebistego feature jak czytnik linii papilarnych. Jakimś cudem uchowały się porty Ethernetu. Do dziś zachodzę w głowę dlaczego… Nie ma preinstalowanej góry śmiecia, nie ma wydzielonej i nieusuwalnej partycji z Windowsem i czym tam jeszcze, nie ma całego tego folkloru, jaki dopadł mnie niedawno w salonach komputerowych. Jest co prawda jedna rzecz – są diody informujące o stanie baterii i chyba jeszcze jedna informująca o działającej kamerze internetowej. Problem w tym, że ni chu chu ich nie widać, nie walą po gałach, pozwalają spokojnie i normalnie patrzeć się w ekran bez niebieskich, turkusowych, czerwonych i jakichś innych powidoków atakujących z każdej strony wyświetlacza.

Notebooki od jabłka są nieergonomiczne. Są zrobione z jednego kawałka aluminium, nie mają w touchpadzie przycisków (nie to, że nie mają dwóch – one ich W OGÓLE nie mają! Zgroza!), sam touchpad nie służy tylko do przemieszczania kursora po desktopie ale umożliwia używanie gestów, co intrygą jest podłą bo kto to widział, by sensowna obsługa gestów była robiona nie w przeglądarkach internetowych, tylko w systemie w ogóle? I to BEZ MYSZKI???

Notebooki nie mają żadnej klapki, zamknięcia, czy innej formy zatrzasku, co nie pozwala na stwierdzenie czy aby na pewno komp jest zamknięty, skoro nic nie klika i nie trzaska. Otwierać ich nie trzeba oburącz, wystarczy położyć i po prostu unieść wyświetlacz – zbytek wygodnictwa. A jeśli już przy otwieraniu jesteśmy to przejdźmy i do dotykania. Sam co prawda jeszcze nie dotykałem ale bazując na doniesieniach kolesi, którzy z notebookami od jabłka się już macali, wychodzi na to, że w łapach czuje się go solidnie, nic nie trzeszczy, nie rozpada się (przynajmniej na razie) a aluminium stanowczo lepiej wpływa na morale i poczucie raczej dobrze wydanych pieniędzy, niż chociażby taki plastik, który ostatnio uginałem w jednym z notebooków Sony za marne 5 tysięcy złotych.

Jak znam życie to system wstaje migiem, dwa giga standardowo wrzucane wystarczą z nawiązką do zaawansowanych nawet prac, całość zaś kula się pewnie szybko i sprawnie gotowa do pracy od chwili włączenia. Jak znam życie to Apple pewnie coś spieprzyło w konstrukcji i za chwilę okaże się, że kompy się grzeją, klawisze odpadają, baterie wyciekają, matryce strzelają a obudowa się rysuje.

Ale przecież to wszystko już wiecie, na niejednym forum większość z Was pewnie zdążyła już się ponabijać z braków makowych komputerów i ich technologicznego zapóźnienia (Jakieś Mini DisplayPort? Łot de fak? A gdzie czytnik linii papilarnych!!!). I bardzo słusznie! Serio, jestem zdania, że dopiero wiedząc, co się kupuje, można być z zakupu zadowolonym. Ja na ten przykład MacBooka nowego sobie kupię bo mi ten komputer odpowiada a ograniczenia technologiczne nie będą dla mnie żadnym obciążeniem i brakiem. Ale przeciętny miłośnik diod raczej nie ma w notebookach od jabłka czego szukać. To są komputery dla ludzi inaczej korzystających z elektroniki. Potrafiących zapłacić nie tylko za stosunek możliwości do ceny. Gdybym chciał stosunek możliwości do ceny, kupiłbym uginające się pod dotknięciem Vaio mające wszystko i o wiele, wiele więcej. Ale nie chcę. Chcę czegoś innego. Nie znaczy to, że „więcej”. Po prostu chcę sprzętu, który zrobiono mając na uwadze nieco inne potrzeby niż te wyznaczane przez stosunek ceny do jakości. Do zaspokajania takich potrzeb MacBooki chyba nadają się bardzo dobrze.

conieco o MacBooku
conieco o MacBooku Pro

42 odpowiedź do MacBook i MacBook Pro – nowe notebooki od Apple

  1. jarv Październik 21, 2008 o 14:50 #

    ja juz 10 miechow na MB lece – styka mi do wszystkiego. I w WoW’a pogram, i pokoduje i layouty na nim zrobie….

    nowe maszynki sa boskie. Ale jesli sie juz bede decydowal na zmiane (wg. wstepnych zalozen – za jakies 2 lata mysle….) – to juz MBP.

    na razie to mysle o zamianie pc-pudla z biurka w domu na iMac’a.

  2. byte Październik 21, 2008 o 14:57 #

    Dużo tego, ale szczerze mówiąc ze skrajności w skrajność. Naprawdę, ktoś, kto nie kupuje Macbooka nie jest „miłośnikiem diod”. Mój laptop za 2500 zł (kiedyś, teraz może z 1300) nie trzeszczy, nie świeci po oczach, otwiera się dwoma rękoma (co jestem w stanie przeboleć bo zwykle noszę przy sobie obie dłonie), nie grzeje się i jest baaaardzo cichy.

    Ja rozumiem, że można lubić te komputery, ale ustawianie reszty klienteli w pozycji wieśmaków z zaburzeniami estetyki jest co najmniej przesadzone.

    Mnie się akurat Macbooki podobały od zawsze, ale jak sobie pomyślę że nie kupiłem laptopa, który lubi sobie pękać na krawędziach, z czym producent – mimo świadomości istnienia problemu – nie robi NIC, to jakoś mi lżej na duszy.

    Mam problem z określeniem targetu tego tekstu. Nie wiem skąd to

    [quote]Ale przecież to wszystko już wiecie, na niejednym forum większość z Was pewnie zdążyła już się ponabijać z braków makowych komputerów i ich technologicznego zapóźnienia[/quote]

    bo ja i zapewne WIĘKSZOŚĆ ludzi tu zaglądających w życiu nie wdawali się w jakieś religijne dysputy na forach. Ktoś Cię zdenerwował? To napisz, że to tekst dla Ktosia, bo przeciętny czytelnik po przeczytaniu tej tyrady wie, że zbroił, nie wiem zaś dlaczego.

    • BS Październik 21, 2008 o 15:41 #

      „nie kupiłem laptopa, który lubi sobie pękać na krawędziach, z czym producent – mimo świadomości istnienia problemu – nie robi NIC, to jakoś mi lżej na duszy.”

      ztcw producent wymienia pekniete obudowy. nawet po uplywnie gwarancji. tyle tylko ze nie w polsce. ale to juz temat na inna dyskusje…

      • fraDiavolo Październik 24, 2008 o 22:20 #

        Sprawa pękających obudów w Macbookach to jedna z poważniejszych wpadek Apple w ostatnim czasie (a było ich więcej, niestety). Co mi z tego, że w Anglii czy gdzieś tam wymieniają nawet po gwarancji, skoro w Polsce jednak NIE?!

        Poza tym wymiana nie rozwiązuje sprawy. Mnie popękała szybko po zakupie i wymienili ją, owszem, na gwarancji (z wielką łaską, bo to był top oraz bottom case). Tyle że czekalem na to ponad 3 tygodnie. A nie po to kupilem laptopa, żeby leżał całymi tygodniami w serwisie…

        Radość trwała krótko: niedługo po wymianie obudowa znów popękała i już mi jej nie wymienią bezpłatnie. Bo to Polska właśnie.

        Miejmy nadzieje, że aluminiowe Macbooki to już nie będzie taka kicha,

  3. CoSTa Październik 21, 2008 o 15:16 #

    [b]jarv[/b]: Boskie to może nie są (do tanich nie należą :)) ale są fajowskie na pewno. Tego MacBooka zachciałem mieć. Ten biały jakoś do mnie nie trafiał.

    [b]byte[/b]: Bycik – nadinterpretujesz i niepotrzebnie się spinasz zaraz waląc z grubiej rury jakimiś wieśmakami, o których nawet kątem usta nie wspominam. Po prostu poczytałem nieco forów (być może o jedno za dużo) i widzę reakcje, które mnie głęboko bawią. Sorry, moja klawiatura nieco bardziej tępa jest od twojej i piszę jak umiem. Widać nabijanie się z miłośników diod mi nie wyszło, sorry. Talentu brak.

    A co do większości – średnio trafia tu do mnie kole 500 ludzi dziennie. Jakichś 20 może wpada tu częściej niż raz. Znajomych odwiedzających mnie stale nawiedza mnie dziennie może z 10 (to znajomi, więc nawiedzić wypada :)). Jak na WIĘKSZOŚĆ to słaba to reprezentacja :)

    A przy okazji – ostatnio pogadaliśmy z Enderem (admin Chlora) w temacie cena/wydajność. Ludzie są różni. Ender weźmie kupę byle miała bebechy co się zowie. Ja nie dotknę nawet czegoś o bebechach ze snu technologicznego onanisty, o ile nie jest to zapakowane w ładny papierek. Ot różnica. Łączy nas piwo.

  4. nbw Październik 21, 2008 o 15:18 #

    Nowe MB średnio mi się podobają. Takie skrzyżowanie MBP, MB Air i iMaca. Fajnie, że wszystkie są w alu już i że zlikwidowali zatrzask z MBP. Jeśli zaś chodzi o stosunek ceny do możliwości… cóż – sobie kupiłem (i narzeczonej też) i nie narzekam: komputer spełnia wszystkie moje oczekiwania co do jednego. Ale do biura już nie dałem rady – przy całej swojej fajności, iMaki przegrały z optiplexami.

  5. YaaL Październik 21, 2008 o 15:27 #

    „nie mają w touchpadzie przycisków (nie to, że nie mają dwóch – one ich W OGÓLE nie mają! Zgroza!)”

    Kłamstwo. Mają. Co najmniej trzy (przynajmniej tyle wymacałam) – na środku, w lewym dolnym i prawym dolnym rogu. Nie mają tylko oddzielnych przycisków, jest jedna duża płytka touchpada. I – surprise surprise – Apple przyznało się do istnienia „secondary click” i można go sobie skonfigurować z poziomu systemu (nowy panel „touchpad”).

    „Notebooki nie mają żadnej klapki, zamknięcia, czy innej formy zatrzasku”

    Mają za to czarny plastikowy zawias, który w połączeniu z aluminiową obudową wygląda tandetnie i w nówkach nieśmiganych lekko trzeszczy.

    Są diodki do stanu baterii (cały rządek), a znacznie przydatniejszej diody aktywności dysku nie ma… za to jest z przodu wybitnie przydatna dioda zapalająca się, kiedy usypiasz komputer – taka jak w poprzednich macbookach, biała i na tyle mocna, że mi wystarcza do oświetlenia drogi do łazienki <: A co do choinkowej estetyki sprzętu dostępnego w tanich sklepach komputerowych w Polsce... jak już mówiłam, weź się przejdź do salonu firmowego Sony i pooglądaj Vaio z środkowej/górnej półki.

    • CoSTa Październik 21, 2008 o 15:32 #

      Byłem Yaal, byłem. Wyszedłem załamany właśnie z salonu Sony po prezentacji trzeszczącego, plastikowego, uginającego się pod paluchami Vaio za pięć tysiączków ze wszystkim na pokładzie. Matka miała dostać Sony ale dostanie Della. Tańszy ale mniej tandetny.

  6. BS Październik 21, 2008 o 15:37 #

    „jestem zdania, że dopiero wiedząc, co się kupuje, można być z zakupu zadowolonym” to zdanie powinno sie tez chyba znalezc pod tekstem o iphonie…

  7. Pyoter Październik 21, 2008 o 15:42 #

    Są naprawdę świetne. To alu i klawiaturka, a i diody baaardzo przypadły mi do gustu. Kiedy zobaczymy aluminiowe obudowy w zwykłych notkach? Może zanim będę zmieniał swojego lapa, to coś się zmieni na tym polu? Poczekam, a mimo dobrego wrażenia, jakie na mnie zrobiły nowe Maci, raczej w nie inwestować nie będę. Ale to już przez moje dziwne układanki filozoficzne, niż ekonomiczne :)

  8. l_uke Październik 21, 2008 o 16:53 #

    Powiem Ci Costa, że czytuję twego bloga od dość dawna już (komentuję baaardzo rzadko ale taki już mój urok) i z niepokojem obserwuję jak przeistaczasz się w makowego zaperzonego fanboja co się zowie. Atakujesz każdego kto nie lubi Apple traktując jak wieśniaka (wiem, że nie użyłeś tego słowa ale mam podobne wrażenie jak byte). Po obmacaniu kilku lapków w sklepie stwierdzasz, że tylko MB są ok, a cała reszta to szmelc. Nie uważasz, że to lekka przesada? Jak dla mnie Apple robi czasem fajny sprzęt ale soft i filozofia traktowania klienta jak dojną i głupią (Japko wie lepiej od ciebie czego ci potrzeba a czego nie) krowę odrzuca mnie od tej firmy. Nie traktuję jednak makowców z góry bo ja wiem lepiej. Każdy dysponuje swoją kasą jak chce a o gustach się nie dyskutuje. Proszę Cię spuść więc trochę z tonu bo naprawdę lubię tu zaglądać a ostatnio jakoś niesmak mnie bierze po niektórych twoich notkach.

  9. waltharius Październik 21, 2008 o 17:15 #

    Jednym zdaniem:
    Dla każdego coś miłego :D
    I chyba o to chodzi. Życzę co byś jak najszybciej nabył obiekt westchnień i cieszył się nim tak, jak ja moim ;-)

  10. Mariusz Październik 21, 2008 o 19:03 #

    A tymczasem w iSpotach jak nie było, tak nie ma i nie wiedzą kiedy będzie. A pieniążek mam odłożony na zakup. ;)

  11. CoSTa Październik 21, 2008 o 20:57 #

    [b]bs[/b]: „to zdanie powinno sie tez chyba znalezc pod tekstem o iphonie…” – zapewne tak. Jako jeszcze większe ostrzeżenie przed jobsowym wciskaniem gadżetu jako produktu enterprise. Przekażę bratu.

    [b]pyoter[/b]: Świetne to może za dużo powiedziane – mają swoje braki (Yaal wymieniła choćby tandetny zawias), pod maską niezbyt wiele ale fakt faktem, że wyglądają na pierwszy rzut oka zacnie :)

    [b]yaal[/b]: Mnie pokazywano o [url=http://tinyurl.com/6qmq9k]to coś[/url]. Trzeszczy, ugina się i według hasełek ze strony – jest stylowy. Notebooka nie można było brać do ręki (ostrzeżenie przyklejone kartką do komputera) i mógł być prezentowany tylko przez obsługę. Uparłem się i wyszedłem zniesmaczony.

    Co do reszty twojej wypowiedzi – a jak mam się odnieść? MacBooka nie miałem w rękach. Skoro twierdzisz, że jest tak a nie inaczej to pewnie tak jest. Mnie dioda migocząca w takt głowicy dysku nie jest do szczęścia potrzebna. Diodę świecącą po uśpieniu pewnie też z chęcią bym śrubokrętem wyciągnął (ta z miniacza potrafi dać w nocy ognia).

    Z innej beczki – ogólne wrażenie po wzięciu do łap jakie jest? Stabilne toto? Ma się wrażenie trzymania czegoś solidnie zrobionego?

    [b]l_uke[/b]:

    [quote]Atakujesz każdego kto nie lubi Apple traktując jak wieśniaka (wiem, że nie użyłeś tego słowa ale mam podobne wrażenie jak byte).[/quote]
    Poproszę o cytaty z tych wściekłych ataków i traktowania jak wieśniaków, złożę samokrytykę.

    [quote]Po obmacaniu kilku lapków w sklepie stwierdzasz, że tylko MB są ok, a cała reszta to szmelc.[/quote]
    Zwiedziłem trzy salony, obejrzałem siedem komputerów. Sorry ale w interesującym mnie przedziale cenowym oferowano mi właśnie taki a nie inny sprzęt. Mnie na wyrobienie sobie opinii wystarczy. Na latanie tygodniami po sklepach czy czytanie kilobajtów forowych wynurzeń po prostu nie mam czasu ni ochoty. Wchodzę, kładę kartę na stół i proszę o coś mnie satysfakcjonującego. Nie ma? Do widzenia. I przy okazji – jednym uchem wpada ale drugim szybko jak widzę wypada. „Jak znam życie to Apple pewnie coś spieprzyło w konstrukcji i za chwilę okaże się, że kompy się grzeją, klawisze odpadają, baterie wyciekają, matryce strzelają a obudowa się rysuje.” jakoś nie brzmi mi jak powiedzenie, że sprzęt jest OK.

    [quote]Jak dla mnie Apple robi czasem fajny sprzęt ale soft i filozofia traktowania klienta jak dojną i głupią (Japko wie lepiej od ciebie czego ci potrzeba a czego nie) krowę odrzuca mnie od tej firmy.[/quote]
    Sorry ale właśnie zjeżdżasz do poziomu, który mi przed chwilą imputowałeś.

    [quote]Każdy dysponuje swoją kasą jak chce a o gustach się nie dyskutuje.[/quote]
    Ale chyba jeszcze wolno pisać co się podoba a co nie i dlaczego? Czy to też zabronione?

    [b]walth[/b]: Otóż to Walth. Dla każdego coś miłego :). BTW – przekabacił mnie co prawda kumpel ale i ty dorzuciłeś sporo do decyzji o wzięciu dla staruszki Della właśnie. Zdecydowanie dobre maszynki!

    [b]mariusz[/b]: A ja kombinuję jak by tu ze Stanów sprowadzić. Nasze ceny są zbójeckie po prostu :/

    • l_uke Październik 22, 2008 o 16:44 #

      Ależ ja Cię wcale nie oskarżam o jakieś wściekłe ataki! Ender napisał dokładnie to co ja miałem na myśli w pierwszym komentarzu:

      [quote=”Ender”]Co do fanbojstwa – nie chodzi o to czy krytykujesz czy chwalisz, ale o sposob w jaki to robisz. Strasznie ciezko mi sie to czytalo. Mialem wrazenie jakbys traktowal z gory ludzi ktorzy smia twierdzic ze cos innego niz apple moze byc ladne, uzyteczne itp. Z tego co widze w komentarzach, nie tylko ja to tak odebralem.[/quote]

  12. Mariusz Październik 22, 2008 o 05:40 #

    Ja nie, z prostej przyczyny. W USA ten, który ja chcę kosztuje $1599 bez sales tax, który tam, skąd mogę sprowadzić, jest całkiem pokaźny. Jako że musiałoby iść paczką, bo nie ma mi kto przywieźć, po doliczeniu amerykańskiego podatku, polskiego VATu (cło na elektronikę jest 0% z tego co pamiętam) wychodzi mi 5616PLN przy obecnym kursie dolara.
    W iSpotach kosztuje 5699PLN. Szkoda mi czasu na kombinacje. ;)

  13. Ender Październik 22, 2008 o 07:18 #

    Troche przeinaczyles. Mowilem ze jesli trafilby sie laptop: maly, tani, z sensownymi bebechami i dobra bateria (sa takie? w momencie jak rozmawialismy wydawalo sie ze znajomy cos takiego wlasnie z chin dorwal, za cene ponizej 1kPLN) – to olalbym wyglad i kupil. Jako ze laptop okazal sie 7 letnim sony vaio, z 128 MB ramu i celeronem 500 MHz (zamiast nowiotkiego kompa, z 2GB i core duo) – to wszelkie dyskusje staly sie niewazne. Mialem macbooka (w sumie doczynienia mialem z trzema) – w kazdym cos sie popsulo (dwa ekrany, zasilacz, bateria, pekniete obudowy, zzolkniete obudopwy, problemy z klawiatura). Zamienilem go na della d430 – maly, grzeje sie strasznie, ale bateria wytrzymuje okolo 5h. Jest lekki. I nie ma oczojebnego wygladu. Dla mnie ok.

    Co do artykulu – jakis taki fanboyowski. Ciezko sie czytalo. Miales gorszy dzien Costa? :)

    Za tydzien pewnie jakies piwo, wiec sie przygotuj. Z Zenem cie przepytamy z PS3 :))

  14. CoSTa Październik 22, 2008 o 08:07 #

    [b]mariusz[/b]: No ja liczę na to, że załatwię sprawę prosto dosyć – przeleję kasę, zatrudnię znajomego jako tragarza i dostanę kompa do rąk własnych :). A jeśli się nie da – trudno, po spłaceniu jednego kredytu weźmie się kolejny, taka jego mać…

    [b]ender[/b]:

    [quote]Troche przeinaczyles. Mowilem ze jesli trafilby sie laptop: maly, tani, z sensownymi bebechami i dobra bateria (sa takie? w momencie jak rozmawialismy wydawalo sie ze znajomy cos takiego wlasnie z chin dorwal, za cene ponizej 1kPLN) – to olalbym wyglad i kupil.[/quote]
    Jak dla mnie brzmi to mniej więcej właśnie tak – Ender weźmie kupę byle miała bebechy co się zowie :). Sorry, nie mam tak pojemnej pamięci, by pamiętać wszystkie te klikania po GG więc pewnie przeinaczyłem. Ale chyba niezbyt wiele.

    Historia Vaio z chińskiej okazji jest piękna i zasługiwałaby na przytoczenie w pełni. Tak ku przestrodze w temacie robienia interesów z krajem wielkiego muru :)

    Co do plastikowych MacBooków – n.in. dzięki twoim ostrzeżeniom dałem sobie z tym gównem spokój. I bardzo dobrze zrobiłem. Mam nadzieję, że za jakieś pół roku nowe MacBooki będą już przepatrzone i przetestowane na wszystkie sposoby i jeśli nie będzie doniesień o jakichś wpadkach jabłka – wezmę sobie taki.

    Co do Della – mnie się ten twój podoba. Jest mały, zwarty, konkretny. Nie wydałbym na to swoich pieniędzy ale nie marudziłbym, gdyby mi firma sprezentowała takowy. Ot przykład narzędzia dobrze skonstruowanego i służącego do bycia narzędziem i niczym innym.

    Słówko „fanboj” robi w tym kraju stanowczo zbyt dużą furorę a ja pisze stanowczo zbyt zagmatwanie. Gdyby to do kogoś nie dotarło (a jak widzę nie dociera) – ja tu notebooki od jabłka krytykuję. Łącznie z wyboldowaniem słuszności nabijania się z zapóźnienia technologicznego względem reszty rynku. Widać trzeba będzie następnym razem pisać od myślników i dzielić standardowo tekst na „wady” i „zalety” a nie nabijać się z forowego zacietrzewienia naszych domorosłych speców od elektroniki użytkowej. Widać stopień abstrakcji przyjąłem zbyt duży, ot dzień widać lepszy niż standardowy, gdy przyjąłbym standard zadowaletowy :)

    A co do PS3 – a chętnie bardzo! Wcześniej pewnie napiszę conieco o konsolce na blogu niemniej już szykuję się na dostanie po ryju :)

  15. btd Październik 22, 2008 o 08:46 #

    Ja mam alergie na japkowych fanbojow duza i podsycam ja czytaniem myapple i komentarzy na najwiekszych applowych blogach, a akurat w tym tekscie Costy fanbojstwo jakos ciezko wykryc.

  16. Ender Październik 22, 2008 o 08:49 #

    Costa: nie wezme kupe co by miala bebechy. Wzialbym jakby to mialo bebechy i cene kilkukrotnie mniejsza niz porownywalne sprzty w PL. Dla niezorientowanych informacja o chinskiej okazji:
    znajomy znajomego poprosil o sprawdzenie laptopa. kupil bardzo okazyjnie sony vaio na rynek azjatycki (strony www z tym modelem tylko z krzaczkami), dysk 160 GB, core duo, 2 GB ramu, itp, za okolo 700 PLN (ponoc tych laptopow zostalo sprowadzonych wiecej). Na tym smiga Vista. Jak zobaczylem to na wlasne oczy stwierdzilem: wyglada jak kupa, ale za ta cene bym sie nie zastanawial i cos z takimi bebechami wzial. Jesli mialbym placic wiecej, to wolalbym jednak kupowac sprzet ktory wyglada jako tako i jest praktyczny. Ale nie jestem tak uczulony na punkcie designu jak Costa – dla mnie laptop (czy cokolwiek innego) ma byc przedewszystkim uzyteczne. Wracajac do chinskich laptopow – zaczelismy ogladac co to naprawde jest (bo wyglad jednak sugerowal ze sprzet raczej ma kilka lat a nie ze jest to nowka). Okazalo sie ze:
    – na laptopie jest windows xp (odchudzony + nakladka imitujaca viste)
    – dysk ma kilka GB
    – laptop ma 128 MB ramu (o dziwo windows odpala sie szybko i sam system nie mulil, wiec pierwsze wrazenie bylo kosmiczne)
    – procek to celeron 550 MHz
    – bios z przed 8 lat
    itd.

    Takze okazja okazala sie wtopa. I przestalismy zazdroscic kolesiowi ktory kupil zajebisty laptop ze wschodu :)

    Z drugiej strony – kupujac Della w USA – mozna czasami zalapac sie na mniej wiecej 3x mniejsza cene niz w PL – ja kupilem swego czasu laptop za okolo 3000 PLN, w Polsce wtedy kosztowal na allegro 4600, w sklepach powyzej 6 tys. I kupujac go nie zastanawialem sie za bardzo jak to bedzie wygladalo, wazne ze mial 12”, pojemna baterie. Nie bylo to totalne g…, ale nie byl to tez szczyt jakosci. I imho warto bylo :)

    Co do nowych macbookow – zapewne beda zajebiste, prezentuja sie swietnie. Co do fanbojstwa – nie chodzi o to czy krytykujesz czy chwalisz, ale o sposob w jaki to robisz. Strasznie ciezko mi sie to czytalo. Mialem wrazenie jakbys traktowal z gory ludzi ktorzy smia twierdzic ze cos innego niz apple moze byc ladne, uzyteczne itp. Z tego co widze w komentarzach, nie tylko ja to tak odebralem.

    Szykuj sie na postawienie piwa z okazji posiadania PS3 a nie na obrywanie po ryju :)

  17. Ender Październik 22, 2008 o 08:52 #

    btd: ciezko mi sie czytalo ten art Costy. Fakt ze nie jest przesycony miloscia do apple, i odbiega od tekstow typowo fanbojowych, ale forma krytykowania macbooka (ktora jest od razu chwaleniem) i sposob formulowania zdan jakos mnie meczyl.

    :)

  18. YaaL Październik 22, 2008 o 09:29 #

    @Costa

    „Mnie pokazywano o to coś. Trzeszczy, ugina się […]”

    Już mówiłam, ale powtórzę: jak oglądasz popularną taniochę, to widzisz popularną taniochę.

    „[…] według hasełek ze strony – jest stylowy.”

    OMG, ty serio potrzebujesz marketingowców, żeby ci mówili, co jest stylowe?

    „Notebooka nie można było brać do ręki (ostrzeżenie przyklejone kartką do komputera) i mógł być prezentowany tylko przez obsługę.”

    A to już wina sklepu, a nie producenta, nie uważasz?

    „Mnie dioda migocząca w takt głowicy dysku nie jest do szczęścia potrzebna.”

    A mi bywa, zwłaszcza jak teoretycznie wypasiony macbook pokazuje mi czarno-białą „piłkę plażową”, bo nie daje rady wyświetlić tej kolorowej. Chciałabym wiedzieć, czy usiłuje coś czytać/pisać po dysku, czy się zatkał na amen.

    „Z innej beczki – ogólne wrażenie po wzięciu do łap jakie jest? Stabilne toto? Ma się wrażenie trzymania czegoś solidnie zrobionego?”

    Pewniej się go trzyma w dłoni niż MBA, nie robi wrażenia takiego delikatnego sprzętu, że strach go złapać za narożnik, bo się złamie.
    Aluminiowa obudowa robi wrażenie dość przyjemne (w dotyku podobna do MBA,), klawiatura jest czarna i plastikowa, touchpad IMHO mógłby mieć gładszą, a nie lekko chropowatą powierzchnię. Krawędź metalowej obudowy wokół ekranu lekko odstaje od powierzchni. Czarna ramka wokół ekranu wygląda wieśniacko, zwłaszcza że jest – w odróżnieniu od pozostałych czarnych elementów, czyli klawiatury i zawiasu) – mocno błyszcząca, jak cały ekran.
    Najgorsze wrażenie zrobił na mnie ten plastikowy zawias, który wygląda na najbardziej zawodny element konstrukcji.

  19. rafaelmet Październik 22, 2008 o 10:24 #

    Costecki leć do Browara jak chcesz obejrzeć nowe laptopy. Dzisiaj przyszły do nas do Krakowa i z tego co widzę chłopaki w Poznaniu też je mają. Powiem krótko, niech Air się schowa! Nowe MacBooki wyglądają lepiej, są od Air’a tańsze i bardziej funkcjonalne. Od godziny siedzimy z wywieszonymi językami i nerwowo sprawdzamy stany naszych kont.

  20. Paweł (dRaiser) Październik 22, 2008 o 14:05 #

    Mi też nowe MacBooki bardzo przypadły do gustu – bez niesamowitej rozkoszy na ‚apple’owatość’ i całą resztę, ale nie trzeba już wydawać kupy kasy (tj, poza Polską oczywiście) na plastikową, padającą obudowę, by mieć sprawnego i dobrze wykonanego lapka z Mac OSem. Nowe MB są piękne, wspaniale komponują się z monitorami hp (a właśnie taki posiadam; notabene, wygląd nowego ACD jest głównym zarzutem loverów Apple, co mnie doprowadza do cwanego uśmieszku), także jak będę potrzebował mobilnej maszynki (pewnie jakoś za rok?), to wybieram MB.

    A co do funkcjonalności – nie rozumiem zbytnio, co się na rynku laptopów dzieje. Chyba ludzie naprawdę wolą używać lapków jako swoich przenośnych workspace’ów, bo ilości potężnego sprzętu, jaki do nich wciskają, są imo przerażające. Mi, jako lekkie przedłużenie stacjonarki, wystarczy byle cu odtwarzające bez zaciachów muzykę, filmy, maile, może jakiś Visual. (i zastanowiłbym się nad jakimś iBookiem z tego powodu, gdyby miał Intela i nie był plastikowy).

  21. CoSTa Październik 22, 2008 o 20:45 #

    [b]ender[/b]: OK, krytykę przyjął i dzielnie zniósł. Będę pisał w przyszłości jaśniej.

    [b]yaal[/b]:
    [quote]Już mówiłam, ale powtórzę: jak oglądasz popularną taniochę, to widzisz popularną taniochę.[/quote]
    Gratuluję zarobków. Dla mnie notebook za ok. 5kPLN to nie taniocha.

    [quote]OMG, ty serio potrzebujesz marketingowców, żeby ci mówili, co jest stylowe?[/quote]
    OMG tobie serio trzeba specjalnie tagować ironię?

    [quote]A to już wina sklepu, a nie producenta, nie uważasz?[/quote]
    Konstatuję fakt. Nie wnikam czyja to „wina”.

    [quote]A mi bywa, zwłaszcza jak teoretycznie wypasiony macbook pokazuje mi czarno-białą „piłkę plażową”, bo nie daje rady wyświetlić tej kolorowej. Chciałabym wiedzieć, czy usiłuje coś czytać/pisać po dysku, czy się zatkał na amen.[/quote]
    Mój teoretycznie nie spasiony Mak mini nie ma żadnej diody migoczącej w takt pracy dysku. Nie czuję musu i parcia na to, by miał. Czarnobiały znaczek wyskakuje u mnie czasem przy skryptach coś męczących w tle. Poza tym w sumie u mnie spokój.

    Za opis dzięki wielkie.

    [b]rafaelmet[/b]: Whoa, no to pewnie przy weekendzie skoczę bo z roboty to wyłażę nieco zbyt późno by jeszcze o miasto zahaczać. Smaka mi narobiłeś :)

    [b]dRaiser[/b]: Też nie rozumiem po kiego pchać do czegoś z założenia mobilnego tyle elektroniki. A już szczególnie nie kumam instytucji laptopa do grania za kilka tysięcy złotych. Ale fakt faktem, że są power userzy, którzy mobilnego maksa faktycznie potrzebują.

  22. Lookanio Listopad 12, 2008 o 09:31 #

    Z opóźnieniem, ale co tam… Costa mimo, że za Macami jakoś szczególnie nie przepadam (choć mając czasem z nimi kontakt, rozumiem iż można), wydaje mi się, że na Twoim miejscu kupno czegoś innego niż Apple jest po prostu bezsensu. Wystarczyło napisać iż wszystko niemal rozbija się o system i integracje z innymi urządzeniami. Powyżej przywołane są takie i owakie cechy laptopa _w oderwaniu od środowiska_. Jeśli do tego dołączy się posiadanie mini oraz ipoda/iphona, to kupowanie czegoś innego niż apple jest po prostu strzałem w kolano. Tu pytaniem nie jest „czy mac?” lecz „który mac?” :-)

    • waltharius Listopad 12, 2008 o 09:44 #

      Dobrze napisane i zgadzam się z tym co do słowa. Apple ma politykę zarażania klienta swoimi rozwiązaniami. Jak raz w to wleziesz to już nie wyleziesz i będziesz chciał dalej w to brnąć. Ma to swoje plusy (integracja) i minusy (uzależnienie od jednego producenta). Co się komu podoba. Najważniejsze, o czym dopiero ostatnio się przekonuję wraz z dojrzewaniem (starzeniem się), żeby być zadowolonym z posiadanego sprzętu. Reszta to już fizolofia, żeby komuś coś udowodnić lub nie, ale to już powinno być na marginesie. Dla Ciebie CoSTa to *tylko* Mac :D

      • btd Listopad 12, 2008 o 12:13 #

        Nie prawda. Ja wlazłem i właśnie wychodzę. Za mało metroseksualny jestem żeby mi na dłużej spasowało używanie maka. ;-)

        Jedynym plusem platformy jest osx oraz (w sumie dla mnie wiekszym niz os) iPhoto. Dla mnie najlepszy program dla pstrykacza zdjec.

  23. waltharius Listopad 12, 2008 o 12:55 #

    btd – nie mówię, że jak tylko kupisz maca to od razu jesteś addicted i już świata poza apple nie widzisz. Ale jak wleziesz w tę technologię, zaczniesz to integrować ze sobą, używać na co dzień i generalnie zapomnisz jak to było pod linuksem/windowsem to jesteś juz zamknięty w rozwiązaniach apple. Nie każdy w tym utknie, ale nie oszukujmy się, apple nie jest dla każdego. Ja też jestem za mało metroseksualny i nie umiem się w to wczuć i z tego korzystać.
    Dla każdego coś miłego ;-)

  24. CoSTa Listopad 13, 2008 o 16:21 #

    [b]lookanio[/b]: Jasne – tworzę sobie w domu powoli środowisko makowe, w którym wszystko ze sobą ma współgrać i działać. Idzie to powoli ze względu na koszty ale idzie. MacBook oczywiście tez wpadnie. Tym bardziej, że teraz warto na niego wydawać pieniądze a nie na to plastikowe coś. Taki właśnie jest sprytny plan :)

    [b]btd[/b]: Plusów platformy mógłbym wymieniać godzinami. To zintegrowane rozwiązanie, które faktycznie działa. Nie zamierzam jednak nikogo na siłę przekonywać czy namawiać a już na pewno nie w Polsce, gdzie posiadanie Maka ma średni sens. Nie wszyscy też mają potrzeby choćby podobne do moich, szanuję to.

    Przy okazji – te metroseksualne wstawki, nawet żartem rzucane, są średnio smaczne.

    [b]walth[/b]: Ano, dla każdego coś miłego. Ja tam akurat wybrałem taką ścieżkę, która ma moim skromnym znacznie więcej plusów niż minusów. Z takich ciekawszych plusów: mam pewność, że przez kilka najbliższych lat wiele się w standardach jabłkowych nie zmieni. iPody będą obsługiwały mój dzisiejszy zbiór mediów, formaty nie staną się „obsolete”, kolejne wersje oprogramowania będą bez problemów obsługiwały to, co już zgromadziłem a czego będzie przybywało. Dla kogoś, komu już nie chce się tracić czasu na grzebanie, to spora wartość.

    • btd Listopad 13, 2008 o 19:29 #

      Costa, ty konsekwentnie budujesz swój e-kosystem ;-) z tego co ci podchodzi.

      Ja swój z tego co mi. Twoje klocki nie spasowały mi. I jeszcze społeczność użytkowników dołożyła swoje. Są wyjątki jak Ty, czy np Heidi, ale przytłaczająca większość to totalna porażka.

      A metroseksualne? Heh nie moja wina że to tak jest kojarzone. Zobacz na ‚I’m mac’ gościa. Zobacz na przeciętny profil usera maków (może nie koniecznie w Polsce). Dla mnie to jest błe, ale na zasadzie gustu a nie wyzywania ‚pedał, pedał’.

  25. waltharius Listopad 13, 2008 o 19:29 #

    Dokładnie CoSTa tak samo myślę. Nie chcę już nic grzebać przy domowym sprzęcie. W pracy mi tej walki wystarczy :) Tylko, że mam znacznie mniejsze poptrzeby multimedialny niż Ty i ubuntu + windows w zupełności mi styka :) Dojdzie za jakiś czas konsolka i będzie git.

  26. CoSTa Listopad 14, 2008 o 09:03 #

    [b]btd[/b]: Wiesz, lektura forów użytkowników Windows czy Linuksa (o forach onetowych czy gazetowych że już przez litość nie wspomnę – każdy flame systemowy rozbudza taką zapiekłą nienawiść, że to poraża po prostu) zbyt dobrego świadectwa użytkownikom tych systemów też nie wystawia. Wniosek? Żaden sensowniejszy niż ten, że czytanie tych forów i pyskówek to strata czasu. Ale jeśli ktoś lubi…

    Wiesz, z tą metroseksualnością czy czym tam innym to lekko śliski grunt jest. Zawsze możesz usłyszeć, że Bill G. to archetyp cioty a wszyscy użytkownicy jego systemu najwidoczniej też tak mają. Tak się widać utarło i taki jest najwidoczniej przeciętny profil usera pc. Idiotyzm? No ba! Ale skoro się utarło…

    [b]walth[/b]: Xboxa se zafunduj. Choć kiedy wczoraj w komentarzach przeczytałem, że nie można legalnie mieć konta w ichniej sieciowej usłudze to lekko zdębiałem. Sorry ale to jakaś kpina jest. Prawie tak wielka, jaką odstawia Apple otwierając oficjalny Apple Store na Filipinach a w dupie mając czterdziestomilionowy kraj w centrum ponoć Europy.

    • waltharius Listopad 14, 2008 o 10:30 #

      Wiesz CoSTa właśnie sie nad xboxem zastanawiam. nie teraz ale za kilka miesięcy… Aczkolwiek ceny tego są na tyle niskie, że może i xbox i ps3? Kto wie…:) a że sklep zamknięty dla Polski, heh może poszła fama że Polacy to złodzieje i sie przestraszyli, że im towar z półek wirtualnych powynosimy :D

    • btd Listopad 14, 2008 o 11:24 #

      A skąd brać info co się dzieje? I porównując dla mnie 2 najważniejsze fora – makowy myapple.pl i pecetowy purepc.pl (swego czasu inaczej się nazywał) to jednak to myapple.pl jest przepełniony arogancją dupków którzy mało co wiedzą, ale fakt posiadania apple czyni ich wyjątkowymi.

      A co do userów: nie widzisz jaki obraz usera usiłuje kreować apple? No kom on :-/

  27. CoSTa Listopad 14, 2008 o 20:39 #

    [b]walth[/b]: Kurczę, też przez moment kombinowałem z dwiema konsolami ale aspekt praktyczny przeważył: gdzie niby miałbym tyle tego cholerstwa trzymać? :)

    Anyway, z tym sklepem niedziałającym w Polsce to MS daje dupska. Przecież to nie tylko sklep – zdaje się, by pomieszać online trzeba mieć po prostu konto w Live. Jak zwykle Polacy mają w odwłok :/

    [b]btd[/b]: Skąd brać info co się dzieje? A czytając serwisy czy prasę fachową a nie wczytywać się w pyskówki na forach. Aroganckie dupki? Są dokładnie wszędzie btd.

    A jaki to obraz usera usiłuje kreować Apple? Rozwiń proszę bo mnie to bardzo zainteresowało.

  28. Lookanio Listopad 14, 2008 o 23:45 #

    Costa, można wiedzieć czemu posiadając samemu PS3, polecasz xboksa? Niestety nie sledze na bieżąco wpisów konsolowych, choć kojarzę iż swego czasu miałeś twardy orzech do zgryzienia (PS3 vs. xbox).

    Mocno OT: Miałem okazję „macnąć” Little Big Planet… OMG Starty chłop ze mnie (ok przesadzam, nie stary ale też nie młody :-)) a jarałem się jak.. lepiej powstrzymam się od metafor ;-) Czułem się niemal, jak x-nascie lat temu u kumpla 1-szy raz zobaczyłem prince of persia… jego matka musiała mnie z domu wręcz wypędzić :-) Wczoraj też miałem takie „koło ratunkowe”, choć już nie w postaci matki kumpla ;-). Takie produkcje od czasu pokazują mi „figę!” mówiąc, iż rozwój gier wcale się nie zatrzymał, nadal jest miejsce na świeżynkę (zazwyczaj na wszelkie nowości, reaguję ziewem i „ale to już było…”). Reasumując, Costa na Twoim miejscu bym tego nie odpalał, bo urlop na żadanie nie starczy, i trzeba będzie lewe L-4 załatwiać ;) Majkę natomiast ominie co najmniej kilka dni przedszkola z tegoż samego powodu :-)

    • CoSTa Listopad 15, 2008 o 11:15 #

      Czemu X a nie PS3? Bo gier więcej ma, ot co :). Znając Waltha Blu-ray ma już w swoim wszystkomającym notebooku więc argument czytnika odpada. PS3 to fajna konstrukcja, która dopiero pokaże pazurki (chyba Sony zauważyło, że na konsole powinny powstawać GRY i nie powinno się dawać podkupywać swoich odwiecznych deweloperów :)) ale to w przyszłym roku. Teraz warto imo brać Xboxa. Na moim wyborze zaważyło głównie to, że PS3 ma wszystko, czego potrzebuję już w środku (nie muszę kombinować z kilkoma wersjami hardware) no i przywiązanie do marki. Tak, nie wyobrażam sobie innej konsoli pod TV niż produkt Sony :)

      A LBP wpadnie stuprocentowo. Mnie zachwyciła sama koncepcja ale z tego co słyszę to i wykonanie nie jest złe. No i to chyba będzie pierwsza gra, w którą będziem mieszali rodzinnie :)

  29. waltharius Listopad 17, 2008 o 07:36 #

    Wisz CoSTa konsolka to wpadnie na pewno dopiero po nowym roku. Teraz zaczynamy oszczędzać w sposób zorganizowany i jak coś nam zostanie, po odłożeniu na fundusz, to zastanowimy się nad kupnem konsolki :) Ino PO nowym roku już. Zapowiada się fajnie, a że mam blureya w laptopie to chyba nic nie zmienia w sprawie konsolek, bo przeca nie skorzystam za pomocą konsoli z blureya w laptopie? Jedyne co, to filmy sobie odpalę na monitorze zewnętrznym. Chociaż może się mylę – bo ja jestem 100 lat za murzynami w tych sprawach rozrywki filmowo-growo-konsolowej :D

  30. Lookanio Listopad 17, 2008 o 23:06 #

    OK. Dzięki za info. Myślałem, że może jesteś rozczarowany PS3, czy coś podobnego… Widzę jednak że to po prostu dobra rada, znając cudze kryteria/możliwości…

  31. driver24 Październik 11, 2009 o 02:38 #

    Abrams’ company Bad Robot Productions. ,

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
Zakupy w PlayStation Store…

Przelazłem się ostatnio po Empikach i innych takich miejscach, nawiedziłem sklepy różne internetowe i przerzuciłem ofertę Allegro. Niestety, wszędzie jest...

Zamknij