Menu serwera

Technologiczne bariery wejścia

EDIT: Tak, wiem – wpis wzięty z mojego mobloga i dubluję wpisiki niniejszym. Trudno, nie wiedziałem, że jadąc autobusem do domu weźmie i spisze mnie się tego aż tyle. Jednak można na iPodzie tuch pisać i powiem Wam, że jest to całkiem wygodne :). Anyway – temat jak dla mnie istotny bo zaczynam coraz częściej zwracać uwagę na zbytnie przekombinowanie rzeczy, które powinny z założenia być w obsłudze proste. Dzisiejszy telefon od Dorophy przekonał mnie tylko, że coś tu w dziwnym kierunku zmierza. Pilot naszego telewizora jest dwa razy dłuższy od poprzedniego a ilość przycisków na oko uległa potrojeniu. Telefon Dorophy to żaden smartfon a ma wszystko, co niby potrzebne ale do czego nie da się i tak dobrać, bo przebicie się przez wielość opcji w menu zniechęca. Najtrudniej zaś z niego zadzwonić w cywilizowany sposób. Itd… Czy ktoś z Wam ma podobne odczucia?


Miałem dziś dziwną rozmowę telefoniczną z Dorophą. Moja kochana żonka zadzwoniła do mnie do pracy z pytaniem, jak tak właściwie uruchomić film DVD na naszych dopiero co kupionych telewizorze i konsoli. Zdziwiłem się i rzekłem jej „No jak to jak żono moja. Normalnie!!!”.

No właśnie, tu pojawia się drobny problem – normalnie to jest może dla mnie ale moja mała z technologią nie lubią się już tak bardzo. Po skończonej rozmowie, podczas której ledwo trzymałem nerwy na wodzy dziwiąc się elektronicznemu nieobeznaniu mojej małżowinki, dotarło do mnie, że w totalnie złym kierunku swoje nerwy obracam. Moja żona nie jest winna temu, że twórcy urządzeń postanowili tak przekombinować ich obsługę, że niegłupia kobieta musi dzwonić do swojego elektronicznie nieco spaczonego męża, by puścić sobie filmik.

Na dokładkę odezwała się Majka, która głęboko ma nową konsolę, co i rusz klarując mi mus pozostawienia starszej na chodzie, bo na PS2 problemów z puszczaniem sobie filmów nie miała nawet ona sama, o uruchomieniu gry że już nie wspomnę.

Niedawno na swoim blogasku pisałem, że dzisiejsi konstruktorzy takich chociażby laptopów jadą już ostro po bandzie i serwując sprzęt wysoce funkcjonalny opakowują go w skórkę wysoce tandetną. Dziś rozszerzam listę zarzutów o kolejny – na ołtarzu features płonie oto usability. Tłumacząc z bełkotu łebdwazero na nasze: jasny ch*** wie jak obsłużyć napakowany po brzegi telewizor.

Nasz nowo zakupiony TV może poszczycić się całą baterią wejść: HDMI, eurozłącze, RGB i diabli wiedzą co jeszcze o jakich tam jeszcze akronimach. Podłączenie doń czegokolwiek nie jest może jakimś ultraskomplikowanym problemem. Ale wybrać już to coś na pilocie – ooo, to ci dopiero problem!

Czegoś tak nieergonomicznego jak pilot Sony już dawno nie widziałem. Setki przycisków uruchamiających dziesiątki pewnie wyczesanych funkcji, których pewnie nigdy nie użyję bo zaprawdę powiadam Wam – mam ciekawsze rzeczy do pamiętajnia niż pilotowe kombo uruchamiające chociażby timer wyłączający telewizor po jakimś tam czasie.

Z konsolą jest jeszcze gorzej. Kto widział menusy wyświetlane podczas projekcji filmu ten chyba doskonale zrozumie moją żonę, która stanęła przed ekranem kompletnie zdezorientowana. Owszem, menu oferuje szereg zajebistych funkcji. W czym problem? Jest ich za dużo, są fatalnie oznaczone a całe menu niezrozumiałe dla normalnego człowieka. I piszę tu o konsoli! Urządzeniu w założeniu prostym w obsłudze…

Ergonomia! Zrozumienie potrzeby przestrzegania zasad tworzenia rozwiązań mających w swoim centrum zainteresowania człowieka a nie kolejne możliwości. Patrząc po mojej dalszej i bliższej rodzinie widzę, że z 3/4 funkcji nowoczesnych urządzeń nie jest wykorzystywane. Nie dlatego, że są nieprzydatne ale dlatego, że przeciętny człowiek nie wie jak się do tych funkcji dobrać.

Sony, proszę o applowskiego pilota z kilkoma przyciskami na krzyż. Proszę o przejrzyste i jasne menusy, których obsługa nie będzie wymagała nauki wciskania sekwencji klawiszy. I proszę o zwrócenie konsoli jej konsoliwego rodowodu. To ma być urządzenie proste i przyjemne w obsłudze. Nie dla mnie. Dla mojej żony.

11 odpowiedzi do Technologiczne bariery wejścia

  1. zx Październik 30, 2008 o 20:25 #

    A ja za każdym razem zastanawiam się gdzie są ludzie od user-experience. Przecież to cholernie prosta rzecz stworzyć coś intuicyjnego, ale w praktyce trafia się raz na milion.

  2. byte Październik 30, 2008 o 20:49 #

    Mam ten sam telewizor i tego samego pilota. Żadnych „sekwencji klawiszy” nie kojarzę. Jeden przycisk – menu, i po nim się poruszam. Żona kurde też. Zresztą menu w tym TV to jeden z najlepszych wynalazków, jakie widziałem, przynajmniej w porównaniu z tym, co dane mi było doświadczyć w innym sprzęcie.

    Moje czteroletnie dzieci nauczyły się obsługiwać tego pilota same, bez niczyjej pomocy, po prostu pewnego dnia zaczęli sobie włączać i wyłączać ekran, regulować głośność, zmieniać kanały itepe.

  3. CoSTa Październik 30, 2008 o 21:27 #

    [b]zx[/b]: Bo to widać jednak nie jest taka prosta rzecz.

    [b]byte[/b]: Ustawienie wyłączenia czasowego telewizora: klawisz OPTIONS -> wybór z menu opcji „Timer wyłączania” -> ustalenie czasu -> zatwierdzenie. Już? Nie, jeszcze trzeba wcisnąć klawisz RETURN, który spowoduje skok do nadrzędnego menu, z którego by wyjść trzeba wcisnąć kolejny raz RETURN. W poprzednim TV po prostu wciskałem taki jeden klawior wybierając sobie czas, po trzech sekundach liczby oznaczające czas wyłączenia znikały i nic obrazu nie zakłócało. Ustawienie czasowego wyłączenia na pół godziny wymagało jednego ciapnięcia paluchem. Tyle. To był zdaje się Panasonic.

    Olać telewizor. Podłącz do niego konsolę, która była przez twórców przewidziana między innymi jako player filmów. Rozumiem chęć zarobku ale niedołączenie do konsoli pilota to jakieś nieporozumienie. Wszelkie próby zmuszenia TV (Sony) do sterowania urządzeniem (konsola o dziwo marki Sony) za pomocą telewizyjnego pilota (jest tam taka opcja wykorzystująca HDMI) za cholerę nie chcą się udać. Pomyśleć, że to sprzęt jednego producenta…

    Wyświetlaniem filmu można sterować za pomocą pada. Dla mnie proste, dla ciebie proste i oczywiste, dla twojej żony pewnie też, waszych dzieci zapewne takoż. Dla magister prawa Dorophy ni chu chu. Być może mam głupią żonę po prostu a ja skarżę się bo najwidoczniej ostatnim matołem jestem. Ot rodzina głupoli chcąca wygodnie korzystać z tej całej elektroniki. Najwidoczniej coś nas jednak omija w stwierdzeniu „elektronika użytkowa”.

  4. btd Październik 31, 2008 o 06:54 #

    „Dla magister prawa Dorophy ni chu chu.”

    Narażę się (ale jakoś tak mam nastrój bojowy) – i tutaj pies pogrzebany heheheh.

    A wymaganie wszędzie maksymalnego upraszczania dla mnie za chwilę doprowadzi do pytania ‚czy nie można uprościć przepisów drogowych, bo są takie trudne do zapamiętania’.

  5. doropha Październik 31, 2008 o 08:59 #

    Celem sprostowania…
    Jak to Kostas określił pewnie jestem lekko dysfunkcyjna. Wwcale się z tym nie kryję, że pewne sprzęty lepiej obsługuje nasza Majka, ale…
    Do telewizora nie mam nic, i dzięki bycik za polecenie Kostasowi, bo jest git i nie mam żadnego problemu z pilotem:), poszło o konsolę a konkretnie o jedną funkcję, która mnie przerosła.
    Chciałyśmy z Majką obejrzeć filmik, który już był ogladany wcześniej. Chwała konsoli za to, że „zapamiętuje”, w którym momencie zakończono ogladanie, fajna sprawa, ale my chciałyśmy od poczatku.
    Pomijając fakt, że uruchamiałam to po raz pierwszy, i czułam się trochę jak dziecko we mgle, więc jak na mnie lekko nie było, w każdym razie dałam radę. Zalogowałam się i właczyłam film i … leci ale od którejś tam sceny i tu niestety zonk, bo jak cofnełam do poczatku to okazało się że nie ma już poprzednich ustawień – typu lektor (bo to w końcu dla majki) i się zaczęło, top menu ustawienia i ble ble, się naklikałam i ustawiłam… napisy.
    Majka krzyczała: „Tato wróć!” Ja: „Głupia konsola”:) Ogólnie się poddałam i obejrzałysmy naukowy film o dinozaurach, może to i lepiej.
    Nie jestem za uproszczeniem wszystkiego, ale Majka to sobie filmu na konsoli 3 nie włączy , a na 2 potrafiła.
    A telewizor jest naprawdę mniam.

  6. doropha Październik 31, 2008 o 09:04 #

    i jeszcze jedno:
    Costa: Ty się od magistrów nie wyzywaj!
    Bo publicznie podam jakie imię indiańskie dla siebie dziś rano wymyśliłeś:)

    • btd Październik 31, 2008 o 11:38 #

      Dawaj dawaj. Mąż cię tutaj pogrąża, czas zemsty nadszedł ;-)

  7. waltharius.pl Listopad 1, 2008 o 13:45 #
  8. CoSTa Listopad 2, 2008 o 13:52 #

    [b]btd[/b]: To nie chodzi o to, że wszystko ma być na siłę proste i ułatwione. Chodzi o to, że dostarczając mnóstwa opcji (co ogólnie jest fajne) miło by było, by twórcy sprzętu zadbali też o jasny i przejrzysty sposób obsługi ich urządzenia i owych wielu opcji. Naprawdę – da się pogodzić wielość funkcji z intuicyjnością obsługi. Łatwe to nie jest ale da się.

    [b]doropha[/b]: Ani mi się żona waż. A ty btd nie podjudzaj :)

    • btd Listopad 2, 2008 o 20:58 #

      Jeśli duzo opcji to jak chcesz je ulozyc?
      albo ‚wysypane’ na maksylnie malo poziomow menu, albo pozagniezdzane.

      A co do imienia, to pewnie cos w stylu ‚leje-szczodrze-z-rana’ ;-)

      • CoSTa Listopad 4, 2008 o 07:39 #

        Gdybym wiedział, nie pracowałbym jako detepowiec tylko jako projektant przemysłowy i kosiłbym za to potężną kasę. Nie wiem jak to rozwiązać, nie koszę kasy (a szkoda).

        Imienia nie zdradzę ale to Dorophy idealnie oddaje pewne jej cechy fizyczne :)

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
Organic Despair – ciekawa muza za free

Dawno nie odwiedzałem Jamendo.com (o, mam tam profil nawet) i okazuje się, że czynię źle. Trochę fajnej muzy jednak idzie...

Zamknij