Moja żona, znana lepiej jako Doropha, znana gorzej jako Dorothea, kompletnie nieznana jako po prostu Dorcia — wzięła i nie poszła se dziś do pracy. Leń ją dopadł, wynegocjowała wolny piątek, wolny poniedziałek i ogólnie opieprza się zamiast w pocie czoła pracować na chleb i kredyty, jak czyni to niżej podpisany. Obijając się, wzięła i wysłała do mnie list następującej treści:
A tak poza tym, to korespondując z Centralą i negocjując różne takie, w międzyczasie poczytywałam sobie książkę i właśnie się osmarkałam po kolana. Ja to jednak mam oczy umiejscowione w bardzo mokrym miejscu, aż mnie za serce chwyciło.…
Nie będzie zatem dziś obiadu, syf, bród i ubóstwo w obejściu.
Żona czyta — to się niestety czasami zdarza. Nie przyjmuję zażaleń, trzeba było sobie analfabetkę wybrać :).
Buziam.
Wytłuszczenie moje. W związku z powyższym dochodzę do pewnej prawdy ogólnej o żonach, które mają oczy w mokrym miejscu umieszczone: Se chyba jaja robią!
Tanio przeciekającą żonę odstąpię. Na samą myśl, że ona przy każdym romansidle przecieka, ba! przecieka nawet (i to za każdym oglądanym razem!) przy filmie Kubuś i Hefalumpy — dopłacę nieszczęśnikowi!








Zrób jej sekcję Łajzy live — to ją powinno uodpornić na Hefalumpy. Nie wiem jak z romansidłami.
Ja Żonę z całego serca popieram. Właśnie skończyłam oglądać wyciskacz łez, a zaraz jak spacyfikuję dziecko, poczytam coś równie ciężkiego dla serca. Pranie leży i czeka na poprasowanie…nie da rady w innej kolejności. Pozdrawiam, a faceci wbrew wszelkim podejrzeniom mają dwie ręce, które potrafią: zmywać, sprzątać i gotować…no!
[b]byte[/b]: To nie działa :/. Ona faktycznie ma te oczy w dziwnie mokrym miejscu.
[b]ewa[/b]: Potwierdzam — mamy i nasze członki potrafią nie tylko to. Tu się rozbija o motywację sprawa a nie o umiejętności :)
Motywację powiadasz…hmmmm, idę pomotywować członki mojego męża.…(nie, nie świntuszę!)Pozdrowienia i dużo zdrowia.
hmmm…
Musze niestety wyjaśnić, że to nie romansidło, tylko przygodówka w trzech tomach fantasy(???) i można byłoby nazwać ją młodzieżową gdyby nie zakręcona intryga i trup wszelkiego gatunku, który sije się gęsto i często, a poziom pomieszania światów i świadomości jest zapierający dech (przynajmniej mój dech oczywiście).…
Obowiazki niestety wpłynęły na znaczne zwolnienie tempa czytania, ale od czego są autobusy i tramwaje (a dojeżdżam do pracy dość długo), więc daję radę…
Kończę trzeci tom, a Papa Costa dosiadł się do pierwszego zaintrygowany moimi wypiekami na twarzy — i chyba mu się podoba.
ewa: bardzo dziękuję za wsparcie
byte: z Hefalumpami dziwna sprawa niestety, a sekcję naszemu dzikotowi zrobię sama jak się nie ucywilizuje
costa: motywuj swoje członki od moich sie odpimpaj:)
Doropha, a możesz zdradzić tytuł?
[b]żona[/b]: Ty, żona, żeś mi swoje członki przysięgała — mam na to świadków i takiego kolesia, co nam pierścionki dawał. Więc choćbym chciał, się nie odpimpam :)
[b]heidi[/b]: Mroczne Materie — rzecz jak na razie dla mnie bardzo strawna. Fajny świat!